JACK WHITE Lazaretto

Lazaretto
Wykonanie
Nagranie

Jack White to jedyny w historii gdyńskiego festiwalu aż trzykrotny headliner imprezy. Za każdym razem grał z innym projektem i robił to ku uciesze tysięcy fanów Boga współczesnego rocka.

Lider The White Stripes jest jednym z niewielu gitarowego grania w nowym millenium i bezsprzecznie jednym z najciekawszych artystów dzisiejszej sceny w ogóle. Niezależnie od projektu, w którym bierze udział, dźwięki wychodzące spod jego palców (a teksty i linie melodyczne z gardzieli) są niełatwe do sklasyfikowania, a poziom geniuszu Równie proporcjonalny jak prostota riffów i melodii zawartych na wydawnictwach z jego udziałem.

Drugi pełny studyjny album wydany pod własnym nazwiskiem przynosi dawkę dość niepokojących, ale łatwo wpadających w ucho dźwięków zamkniętych w jedenastu nierzadko mocno psychodelicznych kompozycjach. White, multiinstrumentalista i producent bawi się dysonansem, kocha niechlujne brzmienie i wali w pysk niemal rock`n`rollowym luzem, a z drugiej strony, pietyzmem godnym pozazdroszczenia. Wszystko co słyszymy na "Lazeretto" to w pełni przemyślana spójna muzyczna opowieść, która nadaje się zarówno do pląsów po dobrym znieczulaczu, jak i konsumpcji w domowym zaciszu.

Jedenastka tworząca ten album za pierwszym razem będzie nieco nużyć i męczyć, ale to dlatego, że w szaleństwie White`a jest paradoksalnie dość skomplikowana metoda. I choć na pozór dźwięki bezustannie przesterowanej gitary czy oszczędnie pukająca perkusja wydawać się mogą zaaranżowane na ten nasz typowy polski "odpieprz", jest zupełnie inaczej.

Czysto brzmieniowo album nadaje się niemal wyłącznie do odsłuchu na dobrym sprzęcie. Lektura tego wydawnictwa na zwykłych głośnikach po prostu - jak czasem niektóre fragmenty choćby "High Ball Stepper` czy utworu tytułowego - razi uszy. Drugi album White`a ma puls, groove i moc, która wymaga odpowiednich warunków. Nie tylko tych fizycznych - bo spotkanie z czterdziestolatkiem jest wymagające jak poranne wstawanie do nielubianej roboty - ale przede wszystkim, tych sprzętowych.

Nie wierzycie? Musicie sprawdzić sami. Ja zachęcam jedynie do jak najszybszego kupna tej płyty i wybrania się na Opener`a. Długo przekonywałem się do White`a i nie rozumiałem jego fenomenu, ale teraz już wiem (mimo że nie jest to jego najlepsze dzieło), że chłop wart jest każdych pieniędzy. Jak nie dolarów, euro, to choćby polskich nowych i rubli. Generalnie wszystkich.

Grzegorz "Chain" Pindor

GATUNKI MUZYKI
Live Sound & Installation październik 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta październik 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista październik 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio październik 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio październik 2019

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu