Najnowsza seria Lira to przejaw rosnących ambicji i możliwości firmy. Jeszcze daleko do high-endowego szaleństwa, ale nawet pułap 10 000 zł był wcześniej poza zasięgiem włoskiego producenta… od kilku lat polsko-włoskiego.
Indiana Line została założona w 1977 roku w Turynie i od początku zajmowała się zespołami głośnikowymi, a w 2006 roku została kupiona przez Eugenio Musso (właściciela innej firmy głośnikowej – Coral), który od tamtej pory był (a może i nadal jest?) głównym konstruktorem.
W 2020 roku Indianę przejął Audio Klan, doskonale znana polska firma dystrybucyjna, co dało mocny impuls do rozwoju. Wciąż pojawiają się nowości i to coraz ciekawsze. Wcześniejsze projekty Indiany chwaliliśmy za zrównoważone, dojrzałe, naturalne brzmienie, które ewentualnie można wiązać z włoskim stylem i kulturą… Jednak dla mnie było ono przede wszystkim uniwersalne i eleganckie.
Indianom brakowało tylko oryginalnego wzornictwa, które na bardzo konkurencyjnym rynku też ma duże znaczenie, a także modeli z wyższej półki, bez których trudno osiągnąć wysoki prestiż. Być może na takie działania brakowało kapitału. I wtedy pojawił się Audio Klan, przejmując też… politykę informacyjną.
Z aktualnej strony dowiadujemy się o wykwalifikowanym zespole badawczo-rozwojowym w Polsce, ściśle współpracującym z włoskimi ekspertami, o zachowaniu włoskiej filozofii projektowania i szacunku dla bogatej tradycji. Przedstawiciele Audio Klanu zapewniają, iż kolumny są projektowane w Polsce, a mój włoski kolega dziennikarz, znający Eugenio Musso, twierdzi, że wciąż we Włoszech… Prawda może leżeć pośrodku i w gruncie rzeczy nie jest najważniejsze "kto", ale "jak".
Pod względem brzmienia jest wciąż doskonale i w taki sam sposób jak wcześniej, więc nie chodzi o to, abym wątpił, że w Polsce mógł objawić się bardzo dobry konstruktor, ale że miałby on dokładnie takie same priorytety, maniery, sposoby i rezultaty jak poprzedni, włoski. Ale i tego nie można wykluczyć i kwestię tę pozostawmy otwartą.
Czytaj również: Dlaczego otwór bas-refleks nie promieniuje w fazie przeciwnej do fazy przedniej strony membrany?
Za to znacznie poprawił się wygląd, tutaj wyraźnie widać zaangażowanie nowych sił i środków, a oferta systematycznie się powiększa i to jest już niekwestionowana zasługa nowego właściciela. Seria Lira jest dosłownie pięknym krokiem w tym rozwoju, bo zarówno wygląd, technika, wyniki pomiarów, jak i brzmienie Lira 6 są w tej klasie cenowej pierwszorzędne.
Indiana Line Lira 6 po raz pierwszy została pokazana na ostatnim Audio Show, razem z podstawkowymi Lira 3, a niedawno serię rozszerzono o mniejsze wolnostojące Lira 5, mniejsze podstawkowe Lira 2 i centralny Lira 7.
Najmniejsza Lira 2 to układ dwudrożny z 15-cm nisko-średniotonowym, większy podstawkowiec Lira 3 ma już typowy dla tej kategorii 18-cm przetwornik. Mniejsza kolumna wolnostojąca Lira 5 ma dwie 15-tki nisko- -średniotonowe (według informacji producenta to układ dwudrożny, a nie dwuipółdrożny), Lira 6 jest zdecydowanie większa i bogatsza, z parą 18-cm niskotonowych i 12-cm średniotonowym.
Dlatego od strony konstrukcyjnej byłoby jeszcze miejsce dla układu dwuipółdrożnego z parą 18-tek, jaki kiedyś był niemal obowiązkowym punktem programu każdej niskobudżetowej serii, ale nie ma dla niego wolnego "numeru" ani przestrzeni cenowej (różnica cen między Lirą 5 a Lirą 6 wydaje się na to zbyt mała).
Czytaj również: Co jest układ dwuipółdrożny?
Indiana Line Lira 6 - obudowa
Kiedy zobaczyłem Lirę 6… oniemiałem? Bez przesady, różni producenci coraz bardziej rozpieszczają nas możliwościami nowych technologii, zaznaczającymi się również w wyglądzie; obudowa nie musi być kosztowna, wykończona naturalnymi fornirami, aby była ładna i oryginalna. Potrzeba jednak do tego również dobrego smaku i pomysłu… włoskiego czy polskiego?
Obudowa zarówno od frontu, jak i z góry jest trapezem, więc boczne ścianki zbiegają się ku górze i ku tyłowi (front ma szerokość 22 cm na dole i 18 cm na górze, a tylna ścianka odpowiednio 18 i 14 cm), dodatkowo cała bryła jest lekko pochylona do tyłu. Front i górna ścianka są oddzielone od korpusu dylatacją, która nie biegnie równolegle do ich krawędzi.
Może się wydawać, że ścianki te zmieniają grubość, ale faktycznie pod lekkim kątem prowadzone jest tylko frezowanie "wpustu", który chowa się między ściankami bocznymi. Wykonanie takiego łączenia kosztuje niewiele, a jest świeże i efektowne. Całość jest polakierowana na czarno lub biało (satynowo), bez błyskotek i "jarmarku". W taki sposób wykonane są wszystkie modele Lira.
Czytaj również: Czy maskownica kolumny słyszalnie obniża jakość dźwięku?
Maskownica jest trzymana przez schowane magnesy, co staje się już standardem nawet w kolumnach niskobudżetowych; byłem jednak trochę rozczarowany tym, że jej krawędzie są od wewnątrz niesfazowane, co mogłoby wywoływać odbicia i zakłócenia charakterystyki, jednak pomiary pokazały, że konsekwencje są relatywnie niewielkie i maskownicę "ostatecznie" można pozostawić założoną.
Wersja z białą obudową ma czarną maskownicę, co nie wygląda szałowo, ale są ku temu powody; maskownice z cienką białą tkaniną są często prześwitujące na tyle, że widać przez nie wewnętrzne krawędzie ramek i okręgi głośników… co jest jeszcze gorsze; chyba że tkanina jest gruba, ale wówczas nie jest akustycznie transparentna.
Obudowę kolumn Indiana Line Lira 6 wzmacniają wewnątrz trzy poziome wieńce, cztery poziome poprzeczki, a przy okazji ścianka wydzielająca komorę średniotonowego. Obydwa niskotonowe pracują w jednej objętości, w układzie rezonansowym z tunelem wyprowadzonym przez dno obudowy; służą temu odpowiednio wysokie, metalowe nóżki, które jednocześnie szerzej rozstawiają punktu podparcia.
Nóżki od spodu mają dość grube gumowe klocki; nie ma gwintów na kolce (a tym bardziej kolców w komplecie), tutaj Indiana nie wychodzi naprzeciw audiofilskim życzeniom, ale ku zadowoleniu "zwykłych" użytkowników, którzy nie chcą rysować parkietu. Nie sądzę jednak, aby konstruktorzy tak dobrych kolumn mogli zgodzić się na poważny kompromis brzmieniowy, gdyby taki miał wynikać z rezygnacji z kolców… Polecam więc uczciwe eksperymenty, czy rzeczywiście kolce mają takie znaczenie, jakie się im przypisuje.
Czytaj również: Co to są charakterystyki kierunkowe?
Indiana Line Lira 6 - układ głośnikowy
Indiana Line Lira 6 to najbardziej zaawansowana konstrukcja serii i całej oferty Indiany, oparta na lepszych przetwornikach niż stosowane w serii Diva. Jej jakość wynika również z układu trójdrożnego, który nie tylko ma sam w sobie określone zalety, lecz w tym przypadku wiąże się z zastosowaniem niewielkiego, ale bardzo dobrego przetwornika średniotonowego – z magnesem neodymowym i układem krótkiej cewki w długiej szczelinie; jego umiarkowana średnica pozwoliła zbliżyć go do centrum wysokotonowego, który również wychodzi naprzeciw tej koncepcji prostokątnym (zorientowanym poziomo) falowodem, a dodatkowo, wraz z pochyleniem przedniej ścianki, prowadzi do wyrównania czasowego" pozycji obydwu przetworników względem słuchacza. Częstotliwość podziału z wysokotonowym to rozsądne 3 kHz, co nie przeciąży wysokotonowego.
Nieduży średniotonowy to szerokie rozpraszanie średnich tonów, ale też pewne ograniczenia – jego umiarkowana moc skłania do ustalenia dość wysokiej częstotliwości podziału z sekcją niskotonową (wg deklaracji producenta to 600 Hz). To jednak nie musi być źródłem problemów przy 18-cm niskotonowych, których charakterystyki sięgają średnich tonów.
Nie są to jednak dokładnie takie same głośniki jak 18-cm nisko-średniotonowy w dwudrożnych Lira 3, zostały lepiej przygotowane do roli niskotonowych, z zewnątrz widać większą, wklęsłą nakładkę przeciwpyłową (bardziej usztywniającą membranę niż mała, wypukła).
Czytaj również: Co to jest głośnik koncentryczny?
Producent zaznacza, że w układach magnetycznych zastosowano pierścienie aluminiowe i miedziane, poprawiające rozkład pola, a także zmniejszające indukcyjność cewki (jak i zmienność charakterystyki impedancji samego głośnika w funkcji wychylenia), co w konsekwencji redukuje zniekształcenia nieliniowe. Membrany (zarówno w głośnikach niskotonowych, jak i średniotonowym) są typowe dla Indiany – od czasów jeszcze "przedaudioklanowych" firma stosuje ich specjalny rodzaj nazwany Curv.
Technologia polega na uformowaniu i "zgrzaniu" plecionki z włókien polipropylenowych, co tworzy strukturę o wysokim tłumieniu rezonansów wewnętrznych i wyższej sztywności niż w konwencjonalnych membranach polipropylenowych (wytwarzanych wtryskowo z roztopionego granulatu).
Zawieszenie w obydwu przypadkach też jest podobne – Dual Wave, czyli o profilu dwóch mniejszych fałd, zamiast jednej dużej, co zwłaszcza w głośniku średniotonowym zmniejsza wpływ geometrii zawieszenia na promieniowanie.
Przetwornik wysokotonowy ma 28-mm kopułkę aluminiowo-magnezową (to zmiana względem stosowanych wcześniej i wciąż w innych seriach kopułek tekstylnych). Przed kopułką jest falowód (odlewany z aluminium i pokryty warstwą gumy) o wymiarach 7 x 11 cm, jest też podwójny pierścień pełniący rolę soczewki akustycznej, poprawiającej rozpraszanie w najwyższej oktawie, a także ochrony kopułki przed uszkodzeniem mechanicznym (z zewnątrz).
Trzecim dodatkiem jest filtr "LC trap", czyli filtr-pułapka, dostrojony do niepożądanego rezonansu głośnika. Zestaw tych zabiegów producent nazywa "3D guide". Indiana wielu rozwiązaniom, zarówno oryginalnym jak i bardziej typowym, stosowanym również przez innych producentów, nadaje własne nazwy, tworząc długą listę "technologii", co ma kreować obraz firmy "zaawansowanej".
Jednak konstruowanie kolumn to taka dziedzina, w której nawet rekordowa lista "patentów" niczego nie gwarantuje; najważniejsze jest, kto i jak zestroił zwrotnicę, czy wykorzystał cały techniczny potencjał, czy tylko część, czy może wszystko schrzanił. O tym przekonają nas dopiero pomiary i próby odsłuchowe.
Czytaj również: Po co w zespołach głośnikowych jest zwrotnica?
Indiana Line Lira 6 - odsłuch
Zaraz po ostatnim Audio Show dystrybutor zaoferował dostarczenie nowiutkiej wówczas konstrukcji do testu. I niebawem tak się stało, jednak na opublikowanie takiego artykułu musiał długo poczekać – do czasu zgromadzenia odpowiednio licznej grupy, bowiem kolumn w tym zakresie ceny nie prezentujemy indywidualnie. Chyba że… w "testach na skróty", co zrobiliśmy w numerze 12/2025 i przynajmniej w ten sposób zaspokoiliśmy najpilniejsze potrzeby dystrybutora.
Nie będzie chyba nadużyciem, jeżeli teraz, w dłuższej recenzji, wykorzystam ową krótszą – tamte sformułowania przecież nie straciły na znaczeniu, chociaż pojawił się szerszy kontekst, który też uwzględniam.
Nie brakuje im też żywości i blasku. Dźwięk jest dobrze zrównoważony, z przyjemnym, ale nieprzesadzonym wypełnieniem niskich rejestrów, nie ma tam ani odchudzenia, ani pogrubienia, za to jest ciekawe połączenie dobrego rozciągnięcia, sprężystości i delikatności.
Czytaj również: Czy wąska obudowa kolumny jest akustycznie najkorzystniejsza?
Indiana Line Lira 6 nie gra tak dobitnie jak Acoustic Energy AE3202, unika twardości, łagodniejszym sposobem potrafi zapewnić bardzo dobrą czytelność, selektywność i zwinność. Nie jest to bas "estradowy", nie jest też "subwooferowy"; potrafi być jednak podstawą dynamicznych, swobodnych akcji.
Wokale nie są obniżone, "dopalone", lecz gładkie, czyste i naturalne w lekki, niewysilony sposób. Lira 6 świetnie łączy nasycenie z przejrzystością, ale to nie tłumaczy jeszcze innego zjawiska – subtelności, wrażliwości, "czułości", z jaką traktują każdy materiał. Podłożem tego może być pewna miękkość, a to z kolei wcale nie musi być kompromisem względem dynamiki czy też oznaczać przechylenia w stronę niskich tonów, lecz wynikać z niskich zniekształceń.
Wysokie tony mają dość blasku, aby detale "ożyły", wprowadzają nawet nuty metaliczne, które pasują tutaj… jak wszystko.
| Moc wzmacniacza [W] | 30–200 |
| Wymiary [cm] | 93,5 x 22 x 36,5 (szerokość i głębokość bez podstawy_ |
| Rodzaj głośników | W |
| Impedancja (Ω) | 4 |
| Czułość (2,83 V/1 m) [dB] | 88 |
Laboratorium
Laboratorium Indiana Line Lira 6
Pasmo i charakterystyka przetwarzania to nie wszystko, zespoły głośnikowe cierpią na wiele rodzajów zniekształceń, ale zniekształcenia liniowe (czyli zmienność poziomu w funkcji częstotliwości) mają zasadniczy wpływ na brzmienie.
Nowoczesne systemy symulacyjne i pomiarowe pozwalają na względnie łatwe i szybkie "zestrojenie" na wybranej osi, ale utrzymanie ładnej charakterystyki poza nią jest już trudniejsze. Liniowość charakterystyki nie jest jedynym kryterium oceny, wielu doświadczonych konstruktorów kształtuje ją bardziej swobodnie, poszukując subiektywnie lepszych brzmień. Jednak dobrze zrównoważona charakterystyka praktycznie zawsze jest gwarancją przynajmniej tonalnej poprawności, na czym oczywiście "program" nie musi się kończyć.
Pod tym względem wyniki pomiarów Lira 6 są niemal wzorowe; ideał jest nieosiągalny, takich charakterystyk, jak urządzenia elektroniczne, przetworniki elektroakustyczne nigdy mieć nie będą. Godne uznania jest nie tylko wyrównanie charakterystyki na osi głównej w większej części pasma, ale też jej ustabilizowanie (zmiany w badanym zakresie kątów są minimalne).
Tym razem nie daje to żadnej pożywki do analizy i rekomendowania, czy usiąść trochę niżej, czy trochę wyżej… To zasługa zarówno umiejętnego strojenia zwrotnicy, jak też założeń początkowych, czyli zastosowania małego średniotonowego i prostokątnego falowodu wysokotonowego, co pozwoliło zbliżyć centra tych głośników; przy podziale w okolicach 3 kHz będzie powodowało to tylko niewielkie zmiany fazy w zakresie kątów +/-7º.
Charakterystyki z osi głównej i osi +/-7º nigdzie nie rozchodzą się bardziej niż o 1 dB i wszystkie w zakresie 50 Hz – 20 kHz utrzymują się w ścieżce +/-3 dB, a w zakresie 70 Hz – 7 kHz – nawet +/-2 dB. Również z maskownicą. Lekkie wzmocnienie pojawia się przy 10 kHz, powyżej charakterystyka opada, ale nawet pod dużym kątem 30o nie traci już wiele względem tej z osi głównej.
W zakresie niskich częstotliwości zaczyna opadać poniżej 100 Hz, ale powoli, powoli... tak że spadek -6 dB (względem poziomu średniego) mamy przy 40 Hz. Taki spadek zostanie skorygowany w pomieszczeniu odsłuchowym, gdzie możemy spodziewać się dobrej słyszalności aż do częstotliwości, przy której bez odbić mamy spadek ok. -10 dB, w tym przypadku to 32 Hz.
Pomiary w polu bliskim (których w tym teście nie pokazujemy, ale które komentujemy i które musiały być wykonane, aby złożyć z nich charakterystyki poniżej 500 Hz) ujawniają, że bas-refleks zestrojono do 35 Hz, a charakterystyka z otworu jest regularna, z wyraźnym wierzchołkiem przy tej częstotliwości. Rezonanse pasożytnicze mają umiarkowany poziom.
Czułość to dobre 88 dB, chociaż zwyczajowo już jest niższa niż w deklaracjach producenta (90 dB). Charakterystyka impedancji pozwala łatwo określić impedancję znamionową; skoro minimum przy 130 Hz ma wartość ok. 3,5 Ω, to bez żadnych "ale" wynosi ona 4 Ω. Mimo to producent trochę kombinuje, wprowadzając parametr "impedancja obciążenia wzmacniacza", która ma wynosić 4–8 Ω.
Jeżeli już… to wzmacniacz jest obciążony całą charakterystyką impedancji, a jej szczyt przy 22 Hz ma ponad 20 Ω. Warto zauważyć też ciekawostkę – nietypowy wzrost przy 20 kHz, który należy skojarzyć z informacją o fi ltrze-pułapce LC dostrojonym do rezonansu aluminiowej kopułki. Można podejrzewać, że bez tego fi ltra charakterystyka przetwarzania nie byłaby osłabiona przy 20 kHz.