Test AUDIOLAB D9 - Wzmacniacze stereo

D9
Radek Łabanowski

D9 imponuje zwłaszcza sekcją cyfrową z (prawie) najlepszym przetwornikiem ESS Technology. Oferuje wysokiej jakości Bluetooth z możliwością odtwarzania plików przez USB i pozwala na dokładne zgłębienie struktury każdego nagrania. Ma kapitalną rozdzielczość, konstruktor w pełni wykorzystał potencjał doskonałych komponentów. Za jego kompleksową analizę i obiektywną ocenę wzmacniacza odpowiada Radek Łabanowski, ekspert z wieloletnim doświadczeniem na rynku audio.

Marka AUDIOLAB
Cena 5 300 zł
Dostępność w 9 sklepach Sprawdź, gdzie kupić
Dystrybutor 21Distribution Zobacz ofertę dystrybutora
Artykuł pochodzi z Audio 11/2025
Kup teraz
Nasza ocena
Wykonanie Styl i jakość wykonania znane ze wzmacniaczy Audiolaba. Zaawansowana sekcja cyfrowa z (prawie) najlepszym przetwornikiem ESS Technology. Staranny montaż, poważne liniowe zasilanie.
Funkcjonalność Imponuje zwłaszcza sekcją cyfrową (obsługa PCM 32/768 i DSD512), wysokiej jakości Bluetooth (kodowanie LDAC, aptX HD i AAC), z możliwością odtwarzania plików przez USB. Analogowe wyjścia RCA i XLR plus jedno wyjście słuchawkowe (6,3 mm).
Brzmienie Dynamiczne, dokładne, przejrzyste. Mocny bas, błyszczące wysokie, czysta średnica.

Audiolab pokazał się jako specjalista również od techniki cyfrowej poprzez doskonałe w swoim czasie przetworniki serii M-DAC. Jednak przez 10 lat wiele się w niej zmieniło. Audiolab przygotował nowe "daki" – tańszy D7 i droższy D9. Zanim trafiły one do sprzedaży, dotarła do mnie oficjalna nota dystrybutora na ich temat. Czytamy w niej, że "…brytyjska marka wraca do korzeni, prezentując dwa… przetworniki cyfrowo-analogowe".

Korzenie Audiolaba mają jednak ponad 40 lat, pamiętają czasy, w których technika cyfrowa dopiero raczkowała, są więc związane ze wzmacniaczami całkowicie analogowymi. Ale kto by dzisiaj o tym pamiętał… Za to użyteczna i znana jest nowsza część audiolabowej historii, której początek można utożsamiać z reaktywacją firmy 20 lat temu (w ramach koncernu IAG), a w niej jest już zapisanych wiele cyfrowych sukcesów.

Audiolab D9 przypomina najnowsze (i najdroższe) wzmacniacze firmy, nawet jeśli proporcje obudowy są nieco inne (przetwornik jest nieco węższy, ma 32 cm szerokości). Imponujący (wielkością, czytelnością i kolorami) wyświetlacz zajmuje lewą stronę frontu. Nie zabrakło też układu charakterystycznych dla firmy pokręteł, tutaj do regulacji głośności i zmiany źródeł. Wyjście słuchawkowe jest jedno (6,3-mm).

Audiolab D9 - złącza

Na tylnej ściance Audiolaba D9 są dwa wyjścia analogowe – RCA i XLR; możemy na nich regulować poziom napięcia albo je ustalić. Są też wyjścia cyfrowe, optyczne i elektryczne, chociaż ich znaczenie będzie raczej marginalne. Sekcja wejść zawiera wyłącznie standardy cyfrowe (D9 nie może pracować w roli analogowego przedwzmacniacza) i prezentuje się znakomicie).

Czytaj również: Jakie funkcje pełni końcówka mocy?



D9 zaprasza do zabawy z filtrami cyfrowymi, które są narzędziem zaawansowanego modelowania brzmienia.
Wyświetlacz może wskazywać typowe informacje o sygnałach, możemy też uruchomić animację wskaźników wychyłowych.

Najważniejsze jest USB-B, ale przydadzą się też wejścia optyczne i współosiowe (po dwa), na duży deser jest AES/EBU – w sumie aż sześć wejść! Obok znajduje się jeszcze USB-A, według instrukcji można tutaj podłączyć dysk twardy, a więc Audiolab D9 potrafi wcielić się w rolę odtwarzacza plików. USB-A może również przyjąć nośniki danych z aktualizacją oprogramowania (gdy taka zostanie udostępniona).

Audiolab D9 - strumieniowanie

Kompetencje strumieniowe są związane z modułem Bluetooth. Standardy kodowania obejmują nawet aptX HD i LDAC, wraz ze skromniejszymi wariantami aptX, AAC i podstawowym SBC. Ale najlepsze parametry uzyskamy z pomocą kabla, przez USB-B obsłużymy PCM 32 bit/768 kHz i DSD512. Jest też MQA, chociaż standard ten stracił na znaczeniu.

Czytaj również: Jakie funkcje pełni przedwzmacniacz?



 D9 ma aż sześć wejść, ale wszystkie są cyfrowe; nie wejdzie w rolę nawet najprostszego przedwzmacniacza analogowego.

Audiolab nie porusza tematu platformy Roon, ale zajrzałem do źródeł (samej firmy Roon Labs) i tam już znalazłem wzmiankę o D9. Menu konfiguracyjne jest obszerne; w instrukcji obsługi opublikowano nie tylko opis poszczególnych funkcji, ale całe "drzewko" ustawień. Wiele z nich dotyczy brzmienia.

Oczywiście jest wybór filtrowania cyfrowego (pięć charakterystyk), oddzielny dział poświęcono formatowi MQA. Jest też regulacja zrównoważenia kanałów i opcja wyłączenia regulacji głośności (na wyjściach analogowych).

Potencjał kolorowej matrycy wykorzystano uruchamiając animację wskaźników wysterowania, ale można też pozostać przy skromniejszej grafice ze wskazaniami głośności oraz wybranego źródła. Audiolab D9 jest oczywiście zdalnie sterowany, zresztą dopiero pilot pozwoli uruchomić najbardziej zaawansowane funkcje.

Audiolab D9 - układ elektroniczny

Audiolab regularnie wykorzystuje w swoich urządzeniach jedne z najlepszych dostępnych układów cyfrowych i nie inaczej jest w D9. Kość C/A to ES9038PRO ESS Technology.

Do niedawna był to referencyjny scalak tego producenta, potrafi obsłużyć osiem kanałów (opisy Audiolaba wskazują na to, że już na etapie konwersji cyfrowo-analogowej sygnał jest symetryczny), dynamika wynosi imponujące 132 dB.

Wnętrze urządzenia prezentuje się znakomicie, główna płytka jest wykonana starannie i czysto. Zadbano o krótką ścieżkę sygnałową, niemal wyeliminowano połączenia kablami; nieliczne biegną z głównej płytki na dodatkowy moduł w górnej części obudowy, gdzie mieści się układ Bluetooth oraz wejście USB-B.

Wyjście słuchawkowe to tylko jedno 6,3-mm gniazdo, ale sygnał przygotowuje solidny układ. Impedancja wyjściowa wynosi 2,35 Ω i Audiolab rzetelnie rekomenduje minimalną impedancję obciążenia – 20 Ω.

Czytaj również: Jakie są i czym się charakteryzują klasy pracy wzmacniacza?

 
Liniowy zasilacz bazuje na transformatorze toroidalnym, wspartym rozbudowaną sekcją stabilizatorów i filtrów napięcia.

Audiolab D9 - odsłuch

Audiolab D9 pozwala na dokładne zgłębienie struktury każdego nagrania. Urządzenie ma kapitalną rozdzielczość, konstruktor w pełni wykorzystał potencjał doskonałych komponentów.

Stwierdzenie, że D9 gra analitycznie, może część zainteresowanych zniechęcić, i nawet jeżeli boję się go użyć… to przecież trudno o lepszą do tego okazję. Zastrzegam jednak, że nie jest to dla mnie określenie "ocenne", lecz opisowe.

Jedni to lubią, inni nie, i D9 nie próbuje podobać się każdemu. W ogóle niczego nie próbuje, jest zdecydowany, bezkompromisowy i wszystko, co robi, robi perfekcyjnie. Rozdzielczość Audiolab D9 jest absorbująca, dobitna i bezpośrednia, a zarazem bogata i wyrafinowana.

D9 wydobywa nie tylko proste dźwiękowe szczegóły, ale skomplikowane relacje przestrzenne, intensyfikując indywidualną atmosferę nagrań. Często przenosi to słuchacza przed samą scenę, można mieć wrażenie słuchania nagrań zremasterowanych i w nowocześniejszym miksie.

Czytaj również: Czy lepiej podłączyć monobloki (wzmacniacze mocy) krótkim kablem głośnikowym i długim interkonektem, czy na odwrót?

 Przetwornik C/A ESS Technology niemal z samego szczytu oferty.
Jedyna dodatkowa (poza główną) płytka w torze audio zawiera układy Bluetooth oraz interfejs wejściowy USB-B.

Słyszymy więcej i lepiej, a czy przyjemniej – to zależy, na jaką estetykę sami jesteśmy nastrojeni. D9 nie jest jednak skrajnie neutralny, wydaje się lekko eksponować skraje pasma (piszę "wydaje się", bo przecież gdyby zmierzyć jego charakterystykę przenoszenia, pewnie okazałaby się idealnie liniowa…).

Bas jest niski i często potężny, góra błyszczy i roztacza aurę. Muzyka brzmi zawsze precyzyjnie, czysto i świeżo, chociaż blachy są metaliczne, a niektóre sybilanty wyeksponowane.

Audiolab D9 przekazuje wszystkie różnice między nagraniami, jest też wymagający względem sprzętu towarzyszącego. Nie jest to dźwięk kołyszący, płynący i miękki. Jest szybki, pobudzony, ale też bez śladu brudu i bałaganu, uporządkowany i przejrzysty.

Czytaj również: Co to znaczy zmostkować wzmacniacz?

Pilot zapewnia dostęp do zaawansowanych ustawień, zarządza także odtwarzaniem ze źródeł Bluetooth i nośników pamięci USB.

Więcej niż DAC

DAC coraz bardziej łączy się ze wzmacniaczem słuchawkowym. O ile samodzielne "daki" trzymają się mocno, zwłaszcza na półce high-endowej, o tyle purystyczne wzmacniacze słuchawkowe (pozbawione sekcji cyfrowej) są na marginesie zainteresowań. Najszerszą grupę stanowią urządzenia o szerokich kompetencjach, realizujące obydwa zadania, co jednak pozwala na różne rozkładanie akcentów.

Widać to zarówno w wyposażeniu sekcji słuchawkowej (wyjścia, regulacje), jak i cyfrowej (standardy, rodzaje wejść). A do tego może jeszcze dojść funkcja przedwzmacniacza. Zachęca to do niekonwencjonalnego myślenia o całym systemie audio i planowania jego konfiguracji. Gdy mamy tak wszechstronne urządzenie, podstawowy związek odtwarzacza (CD czy strumieniowego) i wzmacniacza zintegrowanego przestaje być jedyną możliwością.

Specyfikacja techniczna
Wyjścia słuchawkowe (mm) 6,3
Wejścia cyfrowe USB, 2 x Toslink, 2 x coax, AES/EBU
Parametry sygnału PCM 32 bit/768 kHz, DSD512, MQA
Bluetooth (kodowanie) Tak (LDAC, aptX HD, AAC, SBC)
Wejścia analogowe -
Wyjścia analogowe RCA, XLR
Radek Łabanowski
Radek Łabanowski
Z AUDIO związany nieprzerwanie od 1995 roku, ze sprzętem audio znacznie dłużej. Współtwórca laboratorium pomiarowego AUDIO, nad którym sprawuje pieczę. Uporczywie mierzy i słucha. Miłośnik muzyki, wielbiciel fizycznych nośników, taśm i płyt oraz sprzętu do ich odtwarzania. Wciąż lubi słuchać, muzyki i ludzi. Tata Poli i Ignacego. Opiekun dwóch kotów.
Zobacz artykuły autora
AUDIOLAB testy Zobacz więcej
AUDIOLAB aktualności Zobacz więcej
Najnowsze testy Zobacz więcej
logo logo