Nagrody EISA 2017-2018
Nagrody EISA
2017-2018
Valleys Of Neptune

JIMI HENDRIX
Valleys Of Neptune

Rock

Żaden artysta nie firmuje tylu płyt wydanych po śmierci, co legendarny gitarzysta Jimi Hendrix. Pewien amerykański kolekcjoner naliczył ponad siedemset edycji jego albumów.

Za życia Hendrixa, niestety zbyt krótkiego, ukazały się tylko cztery, z czego trzy studyjne. "Are You Experienced?"wydany w 1967 r. najpierw w W. Brytanii, gdzie gitarzysta praktycznie zaczął wielką karierę, zrewolucjonizował grę na gitarze elektrycznej, otworzył nowe możliwości rocka. W tym samym roku ukazała się druga płyta "Axis: Bold As Love", a rok później trzecia "Electric Ladyland". Natomiast po śmierci artysty w 1970 r. wydano osiem albumów złożonych z nagrań studyjnych.

Teraz trafił na rynek dziewiąty - "Valleys of Neptune" zawierający 12 niepublikowanych wcześniej realizacji - w sumie 62 minuty nowej muzyki. Niektóre tytuły utworów są znane z innych płyt, jak np. otwierający "Stone Free"(jedno z najwcześniejszych jego nagrań) czy "Fire", ale w innych wersjach. Czyżby wydawcy podsunęli nam odrzuty z sesji? Bynajmniej, geniusz Hendrixa nie pozwolił mu zagrać fałszywej nuty. To znakomite wykonania, zagrane z pasją, której często brakuje współczesnym artystom. Album jest początkiem serii "The Jimi Hendrix Catalogue!"mającej upamiętnić czterdziestą rocznicę śmierci muzyka. Wydane zostaną specjalne edycje wszystkich jego oficjalnych albumów.
 
"Valleys of Neptune"
ukazuje nam Hendrixa w najbardziej twórczym okresie. Szkoda, że nie dano nam poznać tych utworów za jego życia. Nie wiadomo, dlaczego wytwórnia Polydor zwlekała z wydaniem ich w 1969 r., kiedy zostały nagrane. Jest to praktycznie kontynuacja albumu "Electric Ladyland"(z wyjątkiem jednego, starszego utworu), podsumowanie i zakończenie okresu sygnowanego przez grupę The Jimi Hendrix Experience. Był to czas, kiedy gitarzysta cyzelował każde nagranie, powtarzał solówki bez końca, by wybrać tę, którą uważał za najlepszą. Na tym tle dochodziło do kłótni z producentem Chassem Chandlerem, ale także z muzykami zespołu: perkusistą Mitch Mitchellem i basistą Billym Coxem.

- Każda nuta na tym albumie coś znaczy - mówił Hendrix o "Electric Ladyland"i te słowa można przenieść na opublikowane teraz sesje. W czasie jednej z nich, w lutym 1969 r. w londyńskim studio Olympic zrealizowano trzy utwory, a gościnnie wystąpił perkusista Rocki Dzidzornu, znany m.in. z albumu "Sympathy For the Devil"Rolling Stonesów. Słychać go przede wszystkim w nastrojowym bluesie "Crying Blue Rain"zamykającym album. Ale także w temacie grupy Cream "Sunshine of Your Love", której płyty Jimi Hendrix uwielbiał. W tym samym studio, ale dwa lata wcześniej, powstał utwór "Mr. Bad Luck". Na basie grał wówczas jeszcze Noel Redding.

Nagrania w Londynie wyniknęły przy okazji zaplanowanych wcześniej dwóch koncertów w Royal Albert Hall sfilmowanych na potrzeby planowanego dokumentu. Jimi Hendrix miał przygotowane nowe aranżacje swoich sztandarowych kompozycji "Fire"oraz "Red House"i nagrał je dzień przed koncertem. "Fire"porywa swą energią, a przy "Red House"można się wręcz rozkleić, tak czule Jimi szarpie struny w tej melancholijnej, bluesowej balladzie.

W kwietniu 1969 r. grupa zebrała się w Nowym Jorku, by przygotować repertuar na długą amerykańską trasę koncertową. Nagrania w Record Plant nie zadowalały Hendrixa, nie podobały mu się linie basu, Billy Cox nagrywał je bez końca. W efekcie gitarzysta poprosił o pomoc muzyków grupy Cherry People, z którymi zaprzyjaźnił się kiedyś w Maryland. Tak powstała nowa wersja "Stone Free", ale moim zdaniem nie jest lepsza od tej pierwszej, natomiast z pewnością brzmi lepiej. Zestawienie tych nagrań i wydanie praktycznie nowego albumu Jimiego Hendrixa było możliwe dzięki jego pasji nagrywania wszystkiego i przechowywania taśm. Te przejęła jego rodzina i wydaje na kolejnych płytach. Niestety, nie można uznać, że te wersje zostały zaakceptowane przez artystę. Panują kontrowersje wśród jego fanów, że kolejne zremasterowane wydania zatraciły prawdziwe, brudne brzmienie jego gitary. Ta brzmi tutaj rzeczywiście wyjątkowo czysto. Ale są to riffy Jimiego Hendrixa, największego gitarzysty wszech czasów, i cieszmy się, że do kolekcji dodamy nowe, nigdy wcześniej nie słyszane.

Marek Dusza

Inne płyty
tego wykonawcy
  • Wykonanie
  • Nagranie
Zakupy

Zobacz też:

Inne recenzje
<span>CLOSTERKELLER</span> Viridian

CLOSTERKELLER Viridian

<span>THE WAR ON DRUGS</span> A Deeper Understanding

THE WAR ON DRUGS A Deeper Understanding

<span>DAVID GILMOUR</span> Live at Pompeii

DAVID GILMOUR Live at Pompeii

<span>POGODNO</span> Sokiści chcą miłości

POGODNO Sokiści chcą miłości

<span>ROBERT PLANT</span> Carry Fire

ROBERT PLANT Carry Fire

<span>GRIZZLY BEAR</span> Painted Ruins

GRIZZLY BEAR Painted Ruins

<span>PHOENIX</span> Ti Amo

PHOENIX Ti Amo

<span>BRITISH SEE POWER</span> Let The Dancers Inherit The Party

BRITISH SEE POWER Let The Dancers Inherit The Party

 

 

Audio - grudzień 2017

Czytaj bieżący numer na swoim tablecie za darmo!

Kolejna porcja pięciu kolumn głośnikowych w cenie ok. 7000 zł, razem z piątką z poprzedniego numeru, dają dobry przegląd nowości w tej ważnej kategorii, wzbogacony o prezentację ogólnych wątków techniki głośnikowej. Do tego pięć ultranowoczesnych DAC-ów, ...

Kup ten numer Zaprenumeruj Przejrzyj

Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio