LINN Products
SEKRIT DS-I

To prawdziwy "black box", urządzenie, którego wygląd - przynajmniej od frontu - ani trochę nie zdradzi jego przeznaczenia. Czarną kostkę urozmaica z przodu niewielkie podcięcie, w którym wyczuwamy wyłącznik sieciowy. Pod nim umieszczono niebieskie diody sygnalizujące status urządzenia. O tym, że DS-I można schować "gdziekolwiek", dowiemy się z pierwszego zdania materiałów fi rmowych opisujących Sekrita: "Wysokiej klasy odtwarzacz Linna DS ze zintegrowanym wzmacniaczem zaprojektowany tak, żeby go ukryć".

Nasza ocena
Wykonanie
Mocna obudowa i hi-tech w środku. Bez egzotycznych elementów, ale z solidną inżynierią.
Laboratorium
Bez klasycznego interfejsu użytkownika – obsługa z pilota, z komputera lub z iPada. Jest wejście analogowe i cyfrowe.
Brzmienie
Energetyczne i przejrzyste, wyraziste już od najniższych poziomów głośności. Dobrze różnicuje jakość nagrań, więc te słabsze nie brzmią najprzyjemniej...
Możesz pobrać ten artykuł w formacie
Artykuł pochodzi z Audio

To realizacja jednej z wielu możliwości, jakie stają przed konstruktorami odtwarzaczy plików: odtwarzacz zintegrowany ze wzmacniaczem i przetwornikiem C/A, ale niemal pozbawiony klasycznego interfejsu użytkownika - nie ma tu ani wyświetlacza, ani żadnych manipulatorów czy też szuflady na płytę.

Linn Sekrit DS-I ma wyłącznie odtwarzać pliki podsyłane przede wszystkim z sieci, przez router, z dysku sieciowego typu NAS (najlepiej, jeśli ten ostatni jest zintegrowany ze zgrywarką płyt). Nie mamy wejścia USB. Ethernet to jedyny sposób na dostarczenie Linnowi plików wysokiej rozdzielczości. A jest co dostarczać, bo Linn Sekrit DS-I obsługuje: FLAC, ALAC, WAV, AIFF, AAC, MP3 o rozdzielczości do 24 bitów i częstotliwości próbkowania do 192 kHz, włącznie z 88,2 kHz, oraz 176,4 kHz.

Odtwarzaczem Linn Sekrit DS-I można sterować pilotem, ale to bardzo męczące - najlepiej współpracuje się z nim przez iPoda, iPada (lub jakiekolwiek urządzenie UPnP) albo przez komputer (laptopa).

Diody wskazują tryb stand-by, aktywację wejścia analogowego, cyfrowego, pracę końcówki mocy, pracę w sieci itp., ale traktowałbym to jedynie jako relikt przeszłości, kiedy w taki sposób odczytywaliśmy pracę urządzenia. W przypadku Linn Sekrit DS-I nie ma to większego sensu - w czasie całego testu pracowałem z nim za pomocą laptopa i iPoda Touch. Proszę mi wierzyć, że odbywało się to bezboleśnie.

Nie pierwszy raz testuję odtwarzacz sieciowy z serii DS, więc praca z laptopem nie była dla mnie nowością. Firma oferuje bezpłatny program Linn Kinekt, pozwalający na obsługę kilku odtwarzaczy, dzielenie ich na różne "pomieszczenia", sterowanie odtwarzaniem, głośnością, aktywnymi źródłami itd.

Instalacja

Kupując urządzenie nabywamy też specjalną usługę - jego instalację w domu przez dealera lub dystrybutora. Tak naprawdę może nas kompletnie nie obchodzić "co i jak" - ludzie Linna zrobią to za nas. Ja wykonałem to jednak sam i zajęło mi to najwyżej kilkanaście minut.

W odróżnieniu od innych urządzeń z serii DS, Linn Sekrit DS-I został wyposażony w bogaty zestaw wejść i wyjść. Oprócz kluczowego wejścia Ethernet, mamy wejścia cyfrowe RCA i optyczne, które przyjmują już tylko do 24 bity/48 kHz. Jest też wejście analogowe, wyjście z przedwzmacniacza, a ponadto RS232 i dodatkowe gniazdo dla kabla CAT5.

Są wreszcie dwie pary gniazd głośnikowych - mamy więc "wszystko w jednym", poza czytnikiem jakichkolwiek płyt... Okrutne, ale prawdziwe. Tak pewnie będą wyglądały "odtwarzacze", "systemy", czy "stacje dźwiękowe" w przyszłości - a jak je nazwiemy, to już sprawa drugorzędna.

Wnętrze Linna Sekrit DS-I

Wnętrze Linn Sekrit DS-I pokazuje połączenie specjalizowanego komputera, zaawansowanego zasilacza impulsowego oraz wzmacniacza mocy pracującego w klasie D.

Wnętrze podzielono na dwie części pionową ścianką-ekranem. W mniejszej znalazł się opracowany wiele lat temu (właśnie przez Linna) zasilacz impulsowy, tu w najnowszej wersji Dynamik. Linn jest jedną z nielicznych firm, która stosuje tego typu zasilacze od dawna - nie z powodu oszczędności, a ze względu na ich zalety, wymagające jednak specjalnego potraktowania tematu.

Zasilacz w odtwarzaczu Linn Sekrit DS-I ma wiele osobnych sekcji, dostarczających napięcie dla części cyfrowej, dla wejść, dla zasilacza i przedwzmacniacza. Wstępnie jest ono filtrowane w Dynamiku, jednak obok każdego zasilanego układu znalazły się też dodatkowe - stabilizujące i filtrujące. To konieczne, gdyż zasilacze impulsowe generują dużo szumu wysokoczęstotliwościowego.

Część obrabiającą sygnał podzielono między dwie ustawione piętrowo płytki. Na dolnej znalazł się kompletny komputer z procesorem i układami pamięci. Procesor pracuje na Linuxie, dlatego łatwo go uaktualnić, jeśli tylko ktoś napisze ciekawy program. W procesorze znalazły się też algorytmy pozwalające "odpakować" niemal każdy używany obecnie sygnał cyfrowy (z istotnym wykluczeniem - wciąż nie można zdekodować sygnału DSD, nie mówiąc o jego legalnym zripowaniu na dysk twardy).

Odtwarzane pliki

Linn Sekrit DS-I odtwarza przede wszystkim bezstratne pliki WAV i FLAC aż do 24 bitów i 192 kHz - wartości wystarczające do tego, żeby stwierdzić, że dzisiaj to "odtwarzacz bez ograniczeń".

Sposób dekodowania plików FLAC jest wciąż udoskonalany - chodzi o jak najszybsze wykonanie operacji; chociaż FLAC jest formatem bezstratnym, to - jak każda operacja matematyczna na sygnale - wymaga czasu (im więcej go potrzebuje, tym większy jitter jest generowany). Linn udostępnia co pewien okres najnowszą wersję kodeków, możemy więc być spokojni, że zawsze będziemy w awangardzie.

Układy

Na górnej płytce znalazły się układy związane z wejściami i wzmacniaczem. Na wejściu widać układ scalony Burr-Browna OPA4134UA - wysokiej klasy, czterokanałowy układ wzmacniający, należący do rodziny SoundPlus. Za nim pracuje przetwornik cyfrowo-analogowy Wolfson Microelectronics WM8740SEDS - układ stereo 24/192, z którym zintegrowano interpolator i filtry o zmiennej charakterystyce.

Te ostatnie firma, która go aplikuje, może jednak wyłączyć i podesłać sygnał z zewnętrznych filtrów. I na to bym tu stawiał - bowiem obok znajduje się duża kość programowalna (DSP) Xilinxa. Przetwornik analogowo-cyfrowy to Burr-Brown PCM1804, przyzwoity układ 24/192, obsługujący wejście analogowe (wydaje się, że regulację siły głosu przeprowadza się tu w domenie cyfrowej, jest to więc konieczne).

Sygnał biegnie z przetwornika Wolfsona albo do wyjścia analogowego, albo do końcówki mocy. Zastosowano wzmacniacze w klasie D, ze scalonymi końcówkami IRFI4019H. Za nimi jest jeszcze obowiązkowy bierny filtr rekonstrukcyjny (czyli cewki i kondensatory), dalej już tylko wyjścia głośnikowe.

Prawie cały układ zmontowano w technice SMD, niemal bez kabli. Ładna, profesjonalna robota, choć bez kosztownych elementów.

Odsłuch

Linn Sekrit DS-I - to jedno z najtańszych urządzeń w ofercie Linna. Mimo to, jego brzmienie jest tak kompletne i nowoczesne, jak jego funkcjonalność. Nie jest "naj", ale jest wyraźnie ukształtowane, ma charakter. Włączając go, otrzymujemy ciśnienie, adrenalinę, energię. Być może dzieje się tak dlatego, że patrząc na jego niewielką, czarną, prostą obudowę nie spodziewamy się takiej siły i rytmicznego, a do tego niskiego, basu. Tak, Linn Sekrit DS-I dobrze skrywa swoje sekrety...

Bez problemu słychać nie tylko przejście z plików o jakości CD na 24-bitowe, ale także z 24/96 na 24/192; Bas schodzi naprawdę nisko i nawet z kolumnami o trudnej impedancji nie udało mi się doprowadzić do jego załamania; inna sprawa, że Sekrit lepiej czuje się w towarzystwie kolumn o przyzwoitej efektywności, bo przecież wielkiej mocy nie ma - o co należy zadbać przynajmniej wtedy, gdy chcemy od czasu do czasu grać głośno.

Nie trzeba jednak dawać do pieca, aby słyszeć dobrą czytelność dźwięku. Cena, jaką za to płacimy, wiąże się z wyższą średnicą. Ta część pasma jest mocniejsza, nie jest to całkiem "komfortowa strefa", szczególnie przy komercyjnych nagraniach CD i przy wysokich poziomach dźwięku. Kiedy zagramy cicho, wieczorem - wszystko będzie super, dźwięk będzie po prostu wyraźny; przy graniu głośniejszym może on być zbyt ofensywny.

Głównym polem moich zainteresowań był Linn Sekrit DS-I jako odtwarzacz plików/wzmacniacz zintegrowany. Pouczające było jednak także posłuchanie wejścia analogowego, zarówno z zewnętrznym odtwarzaczem CD, jak i z gramofonem. To pierwsze połączenie pokazało, że sekcja wzmacniacza gra w Linnie nieco gładszym, spokojniejszym dźwiękiem, niż jego przetwornik C/A (podłączyłem CD równolegle przez wyjście cyfrowe i analogowe).

Wojciech Pacuła

 

Parametry
LINN Products SEKRIT DS-I
Produkowany Tak
Wewnętrzny napęd Tak
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
Laboratorium
Linn SEKRIT DS-I

Firmowa specyfikacja mocowa przedstawia się równie lakonicznie jak samo urządzenie. Producent zdradza tylko moc 70 W przy 4 omach, i trafi a prawie w dziesiątkę, Sekrit ma dokładnie 72 W i 2 x 71 W w trybie stereo, oczywiście pracuje także przy 8 omach, dostarczając dokładnie dwukrotnie niższą moc, 36 W w każdym kanale.

Układ impulsowy, który jest sercem Sekrita, został wyposażony w fi ltry wyjściowe zoptymalizowane prawdopodobnie gdzieś pomiędzy 4- a 8-omowym obciążeniem (rys. 1.); charakterystyka dla 4 omów biegnie gładko, ale z wcześniejszym spadkiem, podczas gdy dla 8 omów ma w okolicach 20 kHz minimalne podbicie; w obydwu przypadkach punkt -3 dB pojawia się przy 23 kHz.

Obawiałem się trochę potencjalnie wysokiego poziomu zniekształceń z niedrogiej aplikacji impulsowej, ale Linn poradził sobie bardzo dobrze (rys. 2.). Najsilniejszą i jedyną istotną harmoniczną jest druga, przy relatywnie niskich -85 dB, trzecia leży przy -90 dB, a kolejne - już wyraźnie poniżej tej bezpiecznej granicy.

W uzyskaniu niskich wartości zniekształceń THD+N przeszkadza dość wysoki poziom szumów (-87 dB), końcówki impulsowe generują je w zakresie bardzo wysokich częstotliwości, stąd wykres nie osiąga w żadnym punkcie poziomu 0,1 %, nie ma też gwałtownego przesterowania, zazwyczaj wyraźnie zaznaczonego w analogowych urządzeniach tranzystorowych.

LINN Products testy
Class A
PLATO
Class A
Odtwarzacze plików audio

W związku z odtwarzaniem plików pojawiają się na rynku nowe rodzaje urządzeń, a te dotychczas znane są przeobrażane. Największe zmiany dotyczą wzmacniaczy. Coraz więcej jest sprzętu łączącego różne funkcje i układy. Granica nie jest ostra i pewne urządzenia można równie dobrze nazywać systemami, jak też rozbudowanymi wzmacniaczami. Dla tej (jak i wielu innych) kategorii wciąż szukamy odpowiedniego określenia, mówiąc o "3w1", "wszystko w jednym", wzmacniaczu sieciowym (albo strumieniowym)... A może to tylko kolejny etap w rozwoju wzmacniacza? Warto odnieść się do wielokanałowych amplitunerów AV, które gremialnie występują już w postaci sieciowo-strumieniowej.

MARANTZ NA6005
NA6005

NA6005 to obecnie jeden z trzech odtwarzaczy strumieniowych Marantza, urządzenie zdecydowanie najmłodsze, a także najtańsze. Nie zaskakuje wzornictwem, trudno jednak oczekiwać ekstrawagancji. Będzie się dobrze komponował z niemal każdym wzmacniaczem firmy.

DENON DNP-730AE
DNP-730AE

Rozwijana od wielu lat seria AE obejmuje urządzenia dwukanałowe w różnych kategoriach cenowych. Modele 700 są jednymi z tańszych. Właśnie wśród nich znajduje się jedyne źródło sieciowe Denona. DNP-730AE to świeży, wprowadzony do sprzedaży kilka miesięcy temu produkt, następca modelu DNP-720AE.

Live Sound & Installation wrzesień 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta październik 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista październik 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio październik 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio październik 2019

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu