NAD
D3020

NAD D3020 jest dziedzicznie obciążony i to przez jeden z najbardziej rozpoznawalnych wzmacniaczy w całej historii Hi-Fi. Tworząc pierwowzór, integrę 3020 (było to "aż" w 1978 roku), NAD nie przypuszczał, że sprawy przybiorą taki obrót. 3020 stał się ikoną, a w kolejnych latach pojawiali się jego następcy i zmiany, choć baza pozostawała taka sama. 3020B, 3020e, 302, 312... Niedawno NAD powołał do życia zupełnie nowe urządzenie, któremu brawurowo nadał symbol D3020.

Nasza ocena
Wykonanie
Następca ikony lat 80. w nowoczesnej formie miniaturowego wzmacniacza impulsowego, autorskie moduły końcówek, rozbudowany przetwornik C/A.
Laboratorium
Poważna moc (2 x 62 W/8 Ω, 2 x 109 W/4 Ω), niski szum (-88 dB).
Brzmienie
Połączenie dynamicznego basu i przyjemnie ocieplonego środka. Żywe i nieagresywne.
Możesz pobrać ten artykuł w formacie
Artykuł pochodzi z Audio

Chodzi więc o wskrzeszenie legendy i odwołanie się do audiofilskiego sentymentu, co wcale nie jest takie łatwe. Pierwowzór NADa 3020 nie był klasycznie piękny, ale też w jego surowości tkwił swoisty urok. Nie tylko w 2014 roku, a w ogóle w XXI wieku obowiązują inne zasady, wynikające tak z postępu technicznego, jak i innych oczekiwań konsumentów.

Nowy NAD D3020 wpisuje się w nasze realia, porzucając zgraną formę 43-cm "klocków". Wzmacniacz, a może raczej pieszczotliwie wzmacniaczyk, ma ok. 20 cm szerokości i tyle samo głębokości, a obudowę zaprojektowano w taki sposób, aby można ją było położyć lub postawić pionowo. Jeszcze bardziej zaskakująca jest masa tylko nieznacznie przekraczająca jeden kilogram - D3020 waży dokładnie 1380 g.

Front błyszczący "piano blackiem", łagodnym łukiem przechodzi w górną ściankę. Oprócz pokrętła wzmocnienia, nie widać ani jednego manipulatora. Dwa dotykowe sensory (włącznik oraz selektor źródeł) są podświetlane dopiero na górnej płaszczyźnie, a front wypełnia wyświetlacz sygnalizujący ustalony poziom głośności oraz aktywne wejście. Z przodu ulokowano jeszcze miniaturowe wyjście słuchawkowe. Pozostałe powierzchnie są również czarne, ale już matowe. Do wentylacji małej skrzynki służy podłużna szczelina, ożywiającym akcentem jest czerwone logo producenta.

Wystarczy rzut oka na tylny panel, żeby ponownie zachwycić się miniaturową formą. Typowe gniazdo zasilające sugeruje, że producentowi udało się zmieścić w środku zasilacz. Miejsca na dwie pary wyjść głośnikowych tutaj nie ma, ale ta jedna jest wykonana na przyzwoitych, zakręcanych trzpieniach. Jeszcze kilka lat temu podstawowym wejściem byłoby analogowe RCA (to w D3020 ma nawet złocone styki), ale dzisiaj bawimy się gniazdami cyfrowymi. Są więc dwa optyczne, jedno współosiowe oraz port USB na czele, przeznaczony do podłączenia komputera. NAD wprowadził również wyjście subwooferowe (to już oczywiście analogowe) oraz gniazdo wyzwalacza.

Jedno z optycznych wejść ma formę mini-jack, które przyda się do podłączenia komputera (np. Mac Mini Apple ma stosowne wyjścia), przy ogólnodostępnych przejściówkach można je też traktować jako kolejne gniazdo w optycznym standardzie.

Z przewagi cyfrowych wejść łatwo odczytać intencje producenta, wzmacniacz akceptuje sygnały 24 bity/192 kHz, choć USB z transmisją asynchroniczną i porty optyczne zostały zawężone do częstotliwości próbkowania 96 kHz. Fizyczne gniazda to jednak nie wszystko, bo D3020 potrafi przyjąć sygnał także bezprzewodowo, za co odpowiada moduł Bluetooth z kodowaniem aptX. NAD powierzył pracę nad nowym urządzeniem zespołowi, na czele którego stanął Bjorn Erik Edvardsen, twórca wzmacniacza 3020.

Odsłuch

Czasy wzmacniacza 3020 są kojarzone z ciepłym i przyjemnym brzmieniem, niekiedy z odwołaniem się do tzw. brytyjskiej szkoły dźwięku, traktowanej jako antidotum na ówczesną japońską "metaliczność". Było, minęło... Do tych stereotypów wracamy coraz rzadziej. Nie wraca do nich również nowy NAD D3020, chociaż mam wrażenie (albo ja chciałbym to tak odbierać), że wciąż coś mu w duszy gra...

Muzykalność przejawia się głównie przez skłonność do takiego operowania dźwiękiem, by był on żywy, a zarazem nieinwazyjny. Lekko zmiękczony i zaokrąglony, ale gwoli plastyczności, a nie tylko łagodności, z niewielkim kompromisem w dokładności. Gładki nalot i ocieplenie średnich i wysokich tonów powstrzymuje ostrości, co na szczęście nie przeszkadza w rozpędzeniu dynamiki.

NAD D3030 jest dość pobłażliwy względem ułomnych formatów skompresowanych i samej transmisji Bluetooth. Nawet "parszywe" dźwięki ze smartfona, choć spłaszczone i gdzieniegdzie zgrzytające, nie ranią uszu, a przy tym utrzymują puls i tempo. Duża w tym zaleta basu - tutaj nie ma już specjalnej asekuracji, gdy trzeba zaznaczyć rytm, a nawet "kopnąć", NAD pokazuje, że ma całkiem sporo mocy.

Hybrydowe impulsy

Zbudowanie tak niewielkiego i lekkiego wzmacniacza, przy wykorzystaniu liniowego zasilacza i analogowych końcówek mocy, nie byłoby możliwe. Składnikiem nowoczesności NAD D3020 są więc układy impulsowe, tak w zakresie zasilania, jak i wzmacniaczy wyjściowych. Zasilanie to własny projekt firmy NAD, bazujący na MOSFET-ach układ z funkcją regulacji napięcia w zależności od warunków obciążenia końcówek mocy.

Z kolei właściwa amplifikacja opiera się na produkcie specjalisty w tej dziedzinie - holenderskiej firmy Hypex. Jej wzmacniacze o nazwie UcD znajdują zastosowanie w niektórych urządzeniach audio, jednak NAD zaraz po wykupieniu licencji zmienił nieco oryginalny układ, wprowadzając między innymi własne przełączniki wyjściowe FET oraz przeprojektowując elementy indukcyjne.

Konstrukcja wzmacniacza UcD wywodzi się wprawdzie z założeń układowych klasy D, jednak pozwala (na co wpływ mają również zmiany wprowadzone przez NAD-a) na lepszą współpracę z obciążeniami o dużej zmienności impedancji, która charakteryzuje przecież większość klasycznych, pasywnych zespołów głośnikowych. NAD chwali się wyrównanym pasmem częstotliwościowym oraz niskimi zniekształceniami, zarówno przy 8, jak i 4 omach.

Radek Łabanowski

Parametry
NAD D3020
Produkowany Tak
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 2x 62
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 2x 109
Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 1x 0,47
Stosunek sygnał / szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] 88
Dynamika [dB] 106
Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) 75
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
Laboratorium
NAD D3020

NAD deklaruje moc wyjściową 2 x 30 W przy 8 omach. Nie wiem, czy dostałem jakiś inny wzmacniacz, ale "mój" D3020 oddawał aż 66 W przy 8 omach i 132 W przy 4 omach. Dokładnie dwukrotny przyrost na dwa razy niższej impedancji! Przy dwóch kanałach wysterowanych równocześnie mamy 2 x 62 W i 2 x 109 W - wciąż znakomicie. Czułość dla wejścia analogowego wynosi - niższe niż standard - 0,47 V. Zaskakuje, zwłaszcza w układzie impulsowym, niski poziom szumów (S/N=88 dB), dynamika osiąga 106 dB.

Ograniczenia widać dopiero w pasmie przenoszenia (rys.1), przy 10 Hz jest jeszcze znakomicie (-0,2 dB), powyżej 10 kHz następuje już spadek, jednak punkt -3 dB wyznaczymy dla niezłych 45 kHz. Warto zwrócić uwagę na brak anomalii w zakresie wysokotonowym, które są zwykle bolączką wzmacniaczy impulsowych.

Nieco gorzej jest w spektrum zniekształceń (rys. 2), najsilniejsza harmoniczna to trzecia przy -72 dB, a druga leży niewiele niżej, przy -77 dB, przed poziomem -90 dB widać jeszcze piątą przy -85 dB. Poziom THD+N niższy od 0,1 % można uzyskać dopiero przy mocy wyjściowej przekraczającej 5 W dla 8 omów i 7 W dla 4 omów (rys. 3), na pocieszenie widzimy delikatniejszy, niż zwykle, obszar przesterowania.

NAD testy
CTA408
COPLAND
CTA408
Wzmacniacze stereo

Nawet najsłynniejszym i największym firmom sukces nie jest dany raz na zawsze. Pojawiają się, trwają, a potem (nie)spodziewanie znikają. Historia Coplanda jest wyboista, usłana wzlotami i... W latach 80. Copland wyrósł na autorytet w dziedzinie wzmacniaczy, sławę przyniosły mu modele CTA401 oraz CTA501. W latach 90. rozbudowano ofertę, również o odtwarzacze CD. Dzisiaj jest ona ponownie skupiona na wzmacniaczach (jedyny wyjątek to przetwornik cyfrowo-analogowy DAC215); mamy do wyboru dzielony CTA305/CTA506 oraz zintegrowane CTA405 (dostępny w dwóch odmianach) i CTA408 - najnowszy w ofercie.

E-480
ACCUPHASE
E-480
Wzmacniacze stereo

Accuphase w zasadzie nie wywołuje wśród audiofilów kontrowersji. Wszyscy tę markę znają i szanują, chyba każdy chciałby mieć jakiegoś "Accu", ale na takie "szczęście" potrzeba więcej kasy. Firma zasłużyła sobie na taką reputację 40-letnią historią, konsekwentnie wysoką jakością dźwięku, będącą pochodną technicznej solidności, staranności i fachowości projektantów, co z perspektywy naszych testów widać też w pomiarach laboratoryjnych. Każdy może słyszeć "po swojemu", ale obiektywne parametry zaświadczają, że pochwały dla brzmienia nie są w tym przypadku ani trochę naciągane.

SV-200
VINCENT
SV-200
Wzmacniacze stereo

Wzmacniacze w formatach charakterystycznych dla kompletnych miniwież widzimy ostatnio coraz częściej. Vincent SV-200 wchodzi w ten nowoczesny nurt z rozwagą i elementami konserwatywnymi. Kompaktowa obudowa z jednej strony, z drugiej – klasyczny układ obudowany ostrożnie kilkoma dodatkami. Wyłania się z tego bardzo atrakcyjny produkt, bowiem SV-200 ma w zanadrzu jeszcze co najmniej jedną gorącą niespodziankę. Aby zachęcić i podkreślić audiofilskie ambicje, Vincent proponuje znany u siebie klimat – lampy, a dokładnie konstrukcję hybrydową. W każdym takim przypadku Vincent eksponuje lampy przysunięte do przedniej ścianki i widoczne przez okrągłe okno, a na dodatek dodatkowo podświetlone.

Live Sound & Installation wrzesień 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta wrzesień 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista wrzesień 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio wrzesień 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu