Dolna część przedniego panelu jest metalowa, górną pokryto pleksi - tam oczywiście ulokowano wyświetlacz. Metalowe gałki zostały osadzone w ozdobnych kołnierzach. Pod ciężką metalową klapką (odchylaną ręcznie) ukrywa się pokaźna liczba przycisków oraz podłączeń, między innymi: USB, HDMI, wyjście słuchawkowe, wejście AV, przyciski do aktywacji stref.
Tylny panel prawie w całości zajmują różne gniazda. Dużo miejsca przeznaczono na zaciski głośnikowe. Yamaha RX-A2050 ma dziewięć końcówek mocy i pozwala (przez przypisanie w menu) na wykorzystanie wolnych końcówek mocy do zasilania dodatkowych stref (2 i 3) lub zrealizowania bi-ampingu.
Zaawansowane podłączenia głośnikowe są bardzo istotne także ze względu na Dolby Atmos. Dział poświęcony konfigurowaniu zajmuje kilkadziesiąt stron w instrukcji. Set-up poziomów głośności może się odbyć automatycznie (przy użyciu mikrofonu i oprogramowania YPAO) lub manualnie.
Yamaha RX-A2050 - złącza
Zestaw HDMI obejmuje siedem wejść i dwa wyjścia. Wszystkie prowadzą do przełącznika matrycowego obsługującego 4K (60 Hz, 4:4:4, HDCP2.2). Wejście na przednim panelu nie obsługuje 4K. Sygnały wizyjne z wejść analogowych są zamieniane na cyfrowe i upsamplowane do 4K. Jedno z wyjść HDMI ma ARC, drugie może zasilać dodatkową strefę.
Amplituner ma także kilka wejść komponent i kompozyt. Analogowych wejść audio jest dużo, nie można też narzekać na przyłącza cyfrowe - są trzy koaksjalne i trzy światłowodowe. Jest również gniazdo na gramofon z wkładką MM.
Oczywiście są najnowsze standardy, choćby wizyjne, ale nie zapomniano również o przyłączach analogowych. Zaciski głośnikowe są bardzo wygodne.
Wyjście na końcówki mocy to komplet dziewięciu gniazd, tworzących zestaw 7.2, w którym cyfra 2 oznacza dwa aktywne subwoofery. Zaaplikowano także wyjścia na wzmacniacze (dwukanałowe) w strefach 2 i 3.
Taka sama liczba stref (3) występuje przy opisach gniazd głośnikowych - zatem skąd przełącznik dla strefy 4 występujący na przednim panelu? Dla pracującego niezależnie HDMI to dobre rozwiązanie, gdy w sąsiednim pomieszczeniu jest tylko telewizor.
Yamaha RX-A2050 jest członkiem nowej rodziny MusicCast. Yamaha w zakresie ustawień daje użytkownikowi do wykonania proste zadania, niezależnie od sposobu podłączenia (LAN, WLAN) amplituner melduje się w sieci naprawdę łatwo. Dostajemy dostęp do kilku serwisów muzycznych, z których najważniejszy jest Spotify.
RX-A2050 komunikuje się również przez AirPlay i jest zgodny z protokołem DLNA. RX-A2050 otwiera też świat internetowych stacji radiowych. Bezprzewodowym źródłem lokalnym może stać się BT (kodeki SBC i AAC).
Niepozorne wejście USB pod przednią klapką jest znakomitym narzędziem do odtwarzania plików. Współpracuje z urządzeniami Apple, czyta pendrajwy, dyski twarde (FAT16/32), obsługując pliki DSD do 5,6 MHz i PCM do 24/192 (Flac). Pliki o tych parametrach prześlemy także przez sieć.
Menu nie jest porywające - takie miałem pierwsze wrażenie po włączeniu OSD, jednak poruszałem się po nim szybko i sprawnie, rozplanowanie poszczególnych zestawów funkcji okazało się bardzo dobrze przemyślane.
Wszystkie wejścia HDMI umieszczone z tyłu oraz wyjścia na projektor przełączają sygnał 4K. Jedno z wyjść HDMI ma ARC, drugie może zostać przekierowane na dodatkową (czwartą) strefę.
Na czele dekodowanych formatów wielokanałowych stoi oczywiście Dolby Atmos. Dziewięć kanałów mocy pozwala na zrealizowanie konfi guracji głośnikowych 7.2.2 lub 5.2.4. W otrzymanym egzemplarzu nie ma jeszcze DTS:X, ale ma być niebawem dostępny stosowny upgrade modeli 1050, 2050, 3050.
Niezależnie od DD i DTS, Yamaha stosuje wiele swoich programów dekodujących. Niektóre z nich generują sygnały głośników nieobecnych w systemie (centralny, presence, tylne kolumny efektowe), inne defi niują miejsca, w których słuchacz ma lokalizować źródła. Jest także program przekładający wielokanałowy dźwięk na zwyczajne słuchawki.
Yamaha proponuje także set z kilkoma gotowymi ustawieniami imitującymi różne sale koncertowe. Jest wreszcie bardzo dokładny set-up trzynastu parametrów, takich jak wielkość pomieszczenia, czasy opóźnień czy zmiana intensywności odbić - możliwości są ogromne. Wydaje się, że Yamaha jest nie do końca doceniana za ogromną pracę, którą wykonuje przy swoich DSP.
Zasilacz oparto na potężnym, klasycznym transformatorze. Po bokach ulokowano radiatory, razem z nimi - pionowo - płytki wzmacniaczy. Imponująca jest też duża płytka cyfrowa.
Odsłuch
Słuchając Yamahy RX-A2050 na dwóch kanałach, włączyłem "pure direct". Amplituner zagrał poważnie i dojrzale, ale jednocześnie delikatnie i taktownie. Odpowiednia masywność nie tyle kontrastowała, co współgrała z detalicznością i starannością.
Dźwięki ani się nie rozlewały, ani nie były przyciężkie; wewnętrzna koherencja i "poukładanie" dawało siłę, która nigdy nie stawała się własną brutalnością amplitunera, lecz pewnością wszystkich ruchów, zarówno na skali częstotliwości, jak i na scenie.
Ustawiając starannie głośniki, otrzymałem bardzo dobrą stereofonię. Instrumenty były dobrze, ale nie nazbyt mechanicznie, odseparowane, miałem wrażenie, że scena jest lekko podniesiona i wdzięczne płynie do mnie, jak dym papierosowy w rejestracjach z krążka "Kansas City".
W gęstej rzeźbie sceny to, co najważniejsze, zawsze było na wierzchu. Jeśli solista nie wybijał się przed zespół, to taki był zamiar realizatora. W rejestracjach na żywo dostępne były odgłosy sali, ale również instrumentalne niuanse.
Średnica grała równo, neutralnie i właściwie trudno o niej dłużej pisać - wszystko było w porządku. Pozornie, wbrew zadeklarowanej na wstępie delikatności, wysokie tony były śmiałe i wyraziste - ale tylko pozornie, ich czytelność i ładna barwa odsuwały nerwowość i natarczywość, nie było też typowego rozjaśnienia, lecz lekkość i otwartość przekładająca się właśnie na oddech sceny.
USB obsługuje urządzenia Apple, pendrajwy i HDD; tą drogą można także dostarczyć pliki HD. Za wyjściem słuchawkowym stoi algorytm Yamahy Silent Cinema, kreujący wirtualny dźwiękdookólny.
Yamaha RX-A2050 nie miał kłopotów z kontrolą basu, schodząc przy tym nisko, chociaż nie na samo dno. W kilku fragmentach spodziewałem się większej mocy i "masowania", ostatecznie w muzyce nie odczujemy dużego deficytu, a w kinie domowym - podłączymy subwoofer, który będzie mógł zmienić praktycznie całą perspektywę i zapewnić nam tyle basu, ile sam potrafi .
Przechodząc do trybu wielokanałowego, Yamaha RX-A2050 potrafi wyprawiać rzeczy nadzwyczajne. Zostałem otoczony lawiną dźwięków ze wszystkich stron i z różnych dystansów. Yamaha tak sugestywnie zapełnia przestrzeń, że słuchacz może sobie wybrać jej dowolny fragment i bawić się wyłapywaniem informacji tylko z niego.
Wszystko jest jak na dłoni. Yamaha nie ma najmniejszych problemów z selektywnością, a przecież jej dynamika jest równie spektakularna. Potrafiła grzmotnąć przy skokach dynamiki jak żaden inny amplituner tego testu, chociaż słabeuszy tu nie było.
Grzegorz Rogóż