DYNAUDIO
Music 5

Popularność głośników bezprzewodowych jest tak ogromna, że skłania do ich produkowania również firmy, które wcześniej z urządzeniami audio nie miały żadnego doświadczenia, a z dźwiękiem o tyle, o ile był to np. dźwięk odkurzacza lub ekspresu do kawy. Jest jednak wiele udanych, grających na różne sposoby. Jednak najpewniejszym sposobem, gdy nie chcemy długo szukać, jest zwrócenie się do jednego z głośnikowych specjalistów. Wiedza z tej dziedziny najlepiej zaprocentuje również tutaj, a jednym z niekwestionowanych autorytetów jest Dynaudio. Rok temu zaprezentowała całą rodzinę Music. Składa się ona z czterech modeli – od najmniejszego, mieszczącego się niemal w dłoni Music 1, aż po giganta Music 7. Testowaliśmy już Music 3, teraz sięgamy na wyższą półkę.

Nasza ocena
Wykonanie
Wyrazista, geometryczna obudowa, przednia i tylna ścianka pokryte maskownicami z wysokiej jakości tkaniny. Para dwudrożnych układów głośnikowych uzupełniona wspólną sekcją niskotonową.
Funkcjonalność
Wi-Fi (jednozakresowe), Bluetooth (aptX, AAC), wejście analogowe, optyczne cyfrowe i USB (wyłącznie dla urządzeń Apple). Własna aplikacja do sterowania i odtwarzania oraz system multiroom. Integracja z serwisem Tidal, ale brak Spotify Connect. Jest za to AirPlay. Rozbudowane, "inteligentne" tryby DSP dopasowujące dźwięk do warunków otoczenia i miejsca instalacji. Dzięki wygodnemu panelowi przycisków obsługę wielu funkcji można przeprowadzić bez sprzętu mobilnego.
Brzmienie
Wyrównane, wyrafinowane, a do tego z nisko sięgającym basem i zdolne zagrać głośno. Delikatna góra, nie będzie błędem lekko ją "podregulować".
Możesz pobrać ten artykuł w formacie
Artykuł pochodzi z Audio

Modele Music mają charakterystyczne obudowy o wyrazistym, geometrycznym kształcie. Przecinające się krawędzie nadają urządzeniom mocne rysy. Przednią i tylną ściankę pokrywają maskownice (wpięta za pomocą kołków), niemal się ze sobą schodzą, ale pomiędzy nimi pozostaje srebrna ramka obudowy. Producenci głośników bezprzewodowych zlecają ostatnio temat maskownic firmie Kvadrat, która stała się potentatem w dziedzinie użytecznych tutaj tkanin. Dynaudio idzie własną drogą i polega na wyrobach innej duńskiej marki - Gabriel. Kolor maskownic określa jedną z czterech dostępnych wersji: niebieską, brązową, szarą lub czerwoną.

Dynaudio Music 5 - głośniki

Maskownice można stosunkowo łatwo zdjąć, aby przyjrzeć się układowi przetworników (pewnie także dlatego, aby go lepiej słyszeć, bo maskownica ma tradycyjną, raczej grubą ramkę). Zainstalowano dwie sekcje dwudrożne (7,5-cm przetwornik średniotonowy, 25-mm kopułka wysokotonowa), skręcone lekko na zewnątrz, ponadto kopułka znajduje się "po skosie" względem średniotonowego.

Pomiędzy tymi modułami ulokowano sekcję niskotonową z pojedynczym przetwornikiem o średnicy 12,5 cm w systemie bas-refleks. Jest to więc miniaturowy system formatu 2.1, gdzie średnio-wysokotonowe "satelity" zapewniają stereofonię (też miniaturową...). Każdy głośnik ma własny wzmacniacz o mocy 50 W; podejście, eleganckie, chociaż trochę nieekonomiczne, ponieważ głośnikom wysokotonowym wystarczy mniejsza moc niż niskotonowemu. W sumie mamy do dyspozycji moc aż 250 W, chociaż nigdy jej w całości nie wykorzystamy.

Maskownice można łatwo zdjąć, pod spodem widać znaną technikę głośnikową Dynaudio – miękkie kopułki wysokotonowe oraz membrany średnio- i niskotonowe MSP.

Maskownice można łatwo zdjąć, pod spodem widać znaną technikę głośnikową Dynaudio – miękkie kopułki wysokotonowe oraz membrany średnio- i niskotonowe MSP.

Dynaudio Music 5 - obsługa

Na górnej powierzchni metalowej ramki ulokowano trzy grupy przycisków. Pierwsza sekcja to regulator głośności, uzupełniony czytelnym, diodowym wskaźnikiem. W części środkowej jest aż sześć przycisków: jeden służy do sekwencyjnego wyboru wejść, pozostałe tworzą system tzw. presetów - klawiszy szybkiego dostępu. Mogą one odpowiadać za najróżniejsze zadania, np. wywoływać stacje radiowe albo własne listy odtwarzania.

Ostatnia prawa sekcja ma trzy przyciski: uruchamianie/ pauzowanie odtwarzania i przeskakiwanie do sąsiednich ścieżek. Nawet gdy telefon odmówi posłuszeństwa, nie zostaniemy zupełnie na lodzie, tym bardziej że w komplecie z Dynaudio Music 5 jest także klasyczny pilot, a urządzenie ma wejście analogowe, cyfrowe optyczne i USB (ale tylko dla sprzętu Apple, nie podłączymy tam pendrajwa). Jest też Bluetooth z kodowaniem aptX oraz AAC. Wyposażenie i parametry nie są wyśrubowane, ale wszechstronne i solidne.

Za pomocą tzw. presetów ustalimy np. ulubione stacje radiowe - wystarczy jeden przycisk, by zacząć słuchać, smartfonowa asysta nie jest na tym etapie konieczna.

Za pomocą tzw. presetów ustalimy np. ulubione stacje radiowe - wystarczy jeden przycisk, by zacząć słuchać, smartfonowa asysta nie jest na tym etapie konieczna.

Dynaudio Music 5 - właściwości sieciowe

Dynaudio Music 5 nie jest totalnie uzależniony od sieci i aplikacji mobilnej, chociaż te dwa elementy są tutaj dość istotne. Urządzenie komunikuje się wyłącznie przez Wi-Fi (nie ma gniazda LAN) i tylko w standardzie 2,4 GHz. Dynaudio bazuje na własnej aplikacji do sterowania i odtwarzania muzyki, nie korzysta nawet częściowo z asysty firm trzecich.

Aplikacja sterująca daje dostęp do szeregu ustawień, nie tylko regulacji barwy, ale także firmowych systemów NoiseAdapt i RoomAdapt, które są na tyle ciekawe, że poświęcamy im więcej uwagi w dalszej części testu. Pozwala łączyć (grupować głośniki), decydować o kształcie systemu multiroom (gdy mamy więcej niż jednego grajka Music).

Zadbano także o integrację z serwisem Tidal (choć w pakiecie dekoderów nie ma standardu MQA). Brakuje Spotifya Connect, ale można tę niedogodność obejść, sięgając np. po strumieniowanie Bluetooth lub AirPlay. Pliki z domowych serwerów odtworzymy dzięki zgodności z protokołem DLNA.

Wszystkie regulacje są w Music 5 bardzo wygodne, chociaż nie ma tutaj wyświetlacza. Głośność ustalamy spoglądają na wskaźnik diodowy.

Wszystkie regulacje są w Music 5 bardzo wygodne, chociaż nie ma tutaj wyświetlacza. Głośność ustalamy spoglądają na wskaźnik diodowy.

Gniazdo zasilające ukryto w podstawie, kabel wyprowadzamy specjalnym kanałem poprowadzonym w stopce. W dolnej komorze jest także wejście optyczne, a gniazda USB i analogowe wejście mini-jack ulokowano na bocznej krawędzi ramki. Z tyłu widać szczelinę systemu bas-refleks.

Odsłuch

Mając najwyższą reputację producenta audiofilskiego, Dynaudio może zostać "posądzone" o zdolność bezwzględnie idealnie neutralnego zestrojenia swoich głośników bezprzewodowych na wzór swoich najlepszych kolumn. A tymczasem... Dynaudio Music 5 dotarł od dystrybutora jako egzemplarz demo, a zastana konfiguracja obejmowała pewne modyfikacje - delikatne wzmocnienie niskich i wysokich częstotliwości (o ok. +2 dB).

Obraza dobrych obyczajów? Wcale nie! Po własnych eksperymentach, o ile bas pozostawiłbym jednak na pozycji 0 dB, to wprowadzona korekta w zakresie wysokich ma pewien urok. Zacznijmy jednak od pryncypialnego wyzerowania wszystkich parametrów (i wyboru trybu "muzycznego"). Muszę przyznać, że też robi wrażenie.

Dźwięk jest bardzo dobrze zrównoważony, kulturalny, może trochę za bardzo "uczesany". Takie brzmienie nie podnosi adrenaliny, jednak jest zarówno wiarygodne, jak i przyjemne. Spójne, komunikatywne i bez natarczywości, ze zredukowanymi ostrościami i podkreśloną miękkością.

Tylną ściankę niemal w całości pokrywa maskownica, w dolnej części widać szczelinę bas-refleksu, pod spodem ulokowano gniazdo zasilania.

Tylną ściankę niemal w całości pokrywa maskownica, w dolnej części widać szczelinę bas-refleksu, pod spodem ulokowano gniazdo zasilania.

Niektórymi nagraniami można się zachwycać, przy innych usnąć. Można też usnąć w zachwycie - gdy trafią się wokale, które pasują do proponowanej barwy średnicy, są chyba piękniejsze niż w rzeczywistości.

To, co znamy z kolumn Dynaudio, tutaj dostajemy w oczywistym "przeskalowaniu", ale nawet gdyby to była tylko połowa, to i tak dużo.

Dynaudio Music 5 oferuje w tym teście dźwięk najbardziej płynny, najmniej nerwowy, a przy tym kompletny i szerokopasmowy. Już w ustawieniu fabrycznym słyszymy wyraźny, niski bas, co samo w sobie będzie dużą atrakcją; ładnie "się ściele" i ma dobre walory rytmiczne, ale nie przesłania średnicy. Wcale nie jest go zbyt mało, ale można go było jeszcze trochę podkręcić, bez żadnej szkody dla czytelności pozostałej części pasma, aby jego walory na pewno nie umknęły słuchaczowi - tak interpretuję zastany zabieg korekcji.

Góra pasma jest czyściutka, a nawet detaliczna, ale trzymana w ryzach liniowości może nazbyt ściśle, więc tutaj "plus dwa" w pełni popieram. Tym bardziej że rzadko słuchamy takich głośników siedząc na wprost nich, gdzie wysokich tonów jest najwięcej.

Większa "dawka wypromieniowana" nie musi więc oznaczać większej "dawki przyjętej" przez słuchacza. Do tego Dynaudio Music 5 zagrają głośno i bez kompresji – to urządzenie, które wypełni muzyką nawet dość duży salon. A siadając dokładnie przez 5-ką, w niewielkiej odległości, można odczytać niezłą stereofonię.

W zakamarkach ozdobnej ramki zamaskowano złącze USB i analogowe wejście mini-jack.

W zakamarkach ozdobnej ramki zamaskowano złącze USB i analogowe wejście mini-jack.

Na koniec sprawdziłem działanie dwóch "inteligentnych" systemów Dynaudio. NoiseAdapt działa bardzo uważnie i płynnie. Nie zareaguje nerwowo na przypadkowy fragment głośniejszej rozmowy. Gdy jednak wokół zrobi się solidny harmider, system subtelnie dociąży dźwięk. Są to jednak ruchy wprowadzane na podstawie dłuższej analizy, a nie nerwowych impulsów.

Inaczej rzecz wygląda z układem RoomAdapt. W tym przypadku korekty są właściwie natychmiastowe, co daje się odczuć np. po wstawieniu Music 5 w kąt pokoju. Korekta jest radykalna i jednoznacznie korzystna. Nawet w tak niesprzyjających okolicznościach dźwięk potrafi odzyskać równowagę. Zarówno RoomAdapt, jak i NoiseAdapt nie są obowiązkowe, można (każdy oddzielnie) w prosty sposób wyłączyć.

DYNAUDIO testy
C558
NAD
C558
Gramofony

NAD znacznie poszerzył swoje horyzonty, swobodnie porusza się w nowoczesnych rozwiązaniach strumieniowych, a dla miłośników czarnej płyty ma trzy świeże modele należące do serii Classic: najtańszy C556, najdroższy C588 oraz testowany C558. 

Miracord 50
ELAC
Miracord 50
Gramofony

Elac wrócił do gramofonów z pompą, wypuszczając piękny model Miracord 90 Anniversary, po czym wprowadził kolejne konstrukcje, już nieco tańsze - Miracord 70 oraz 50. Na tym nie koniec, bo na majowej imprezie w Monachium zaprezentowano kolejny Miracord - 60. Tymczasem prezentujemy model najtańszy, ale numer 50 ma swoją własną historię – to właśnie Miracord 50H, który był oferowany w latach 60. i 70. uchodzi za jedno z najważniejszych osiągnięć niemieckiej techniki gramofonowej i przykład niemieckiej solidności, bo wiele egzemplarzy 50H wciąż działa.

DP-450USB
DENON
DP-450USB
Gramofony

Denon ma piękne gramofonowe tradycje, w latach 80. XX wieku chwalił się wieloma znakomitymi konstrukcjami, takimi jak DP-70L, DP-59L czy legendarny, ważący ponad 60 kg DP-100M. Jednocześnie w ostatnim czasie, bardzo przecież gramofonom sprzyjającym, Denon specjalnie się na tym polu nie wysila. Do niedawna miał w katalogu zaledwie trzy bardzo tanie (i stareńkie) modele. W drugiej połowie ubiegłego roku coś drgnęło i pojawiły się dwie nowe, chociaż spokrewnione konstrukcje – DP-450 i DP-450USB.

Live Sound & Installation wrzesień 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta wrzesień 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista wrzesień 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio wrzesień 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio wrzesień 2019

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu