PIONEER
PD-10 + A-20

Od kilku lat trzon stereofonicznej oferty Pioneera stanowią dwa zestawy: serie 6 oraz 9. Tegoroczne nowości dla audiofilów koncentrują się natomiast na tańszym sprzęcie. W tym segmencie producent przedstawił trzy wzmacniacze A10, A20 i A30 oraz dwa odtwarzacze PD-10 oraz PD-30.

Nasza ocena
Wykonanie

Pioneer PD-10

Poważny, muskularny styl (niestety, z plastikowym frontem), napęd SACD, nowoczesny przetwornik cyfrowo-analogowy.

Pioneer A-20

Solidna obudowa (już z metalowym frontem), rozbudowany układ z dwoma radiatorami, dyskretne końcówki mocy.

Laboratorium

Pioneer PD-10

Świetnie wyposażony odtwarzacz SACD, za pośrednictwem portu USB czyta również różne pliki, ale bez Flaców.

Pioneer A-20

Jest wejście gramofonowe i podwójny zestaw zacisków głośnikowych.

Brzmienie

Pioneer PD-10

Szeroko rozpostarte, rześkie, otwarte, detaliczne.

Pioneer A-20

Spokojniej na górze pasma, ale z dobrym rytmem basu.

Możesz pobrać ten artykuł w formacie
Artykuł pochodzi z Audio

Pioneer A-20

Na pierwszy rzut oka nie ma więc źródła "katalogowo" odpowiedniego dla A-20, jednak analizując ceny szybko zauważymy, że bardzo dobrze pasuje tu PD-10 (1350 zł), który dla wzmacniacza A-10 za około 900 zł wydaje się trochę na wyrost. A przecież nawet A-10 nie należy do najtańszych urządzeń tego typu - fi rma Pioneer wskrzesiła bowiem także linię modeli superniskobudżetowych, oznaczanych trzema cyframi - A-509R i A607R; tańszy będzie kosztował blisko 600 zł, przyznam, że dawno czegoś takiego nie widziałem...

Wzmacniacz Pioneer A-20 wykonano w dobrym, japońskim stylu, nie pożałowano pokręteł regulacji barwy, balansu, fi ltra kontur ani selektora wejść z rządkiem sześciu diod dla każdego z nich. Świecą się kontrolki aktywnej pary wyjść głośnikowych (są więc dwie) czy blokującego wszystkie dodatki układu Direct, a ponadto złocone gniazdo słuchawkowe. Wszystko to ulokowano na chłodnym, bo metalowym froncie - Pioneer A-20 wygląda naprawdę bardzo porządnie, dobrego wrażenia nie popsują nawet plastikowe gałki.

Z tyłu rządek czterech wejść liniowych uzupełniono pętlą dla rejestratora oraz gniazdem dla gramofonu analogowego (wkładki MM) z obowiązkowym trzpieniem uziemiającym. Dwie pary wyjść głośnikowych wykonano na gniazdach w dobrym standardzie.

Wnętrze wzmacniacza Pioneer A-20 przypomina droższe modele z rozdzielonymi na dwa niezależne radiatory (jeden dla każdego kanału) końcówkami mocy, w każdej z nich pracuje para Sankenów. W zestawie Pioneera znajdziemy niezależne piloty dla odtwarzacza i wzmacniacza, choć każdy z nich zawiera tak naprawdę większość najpraktyczniejszych funkcji obydwu urządzeń.

Pioneer PD-10

Najtańszy dwukanałowy odtwarzacz Pioneera jest źródłem SACD. Z przedniego panelu obsłużymy zaledwie kilka najważniejszych funkcji mechanizmu, lecz nie jest on jedynym źródłem danych - Pioneer wprowadził port USB (którego nie ma w Denonie), który choć występuje w sprzęcie Hi-Fi coraz częściej, to wciąż nie może "przebić się" do najtańszych urządzeń. Pioneerowi udało się pokonać pewną barierę, ale jest ona dość sztuczna - instalowanie portów USB w źródłach Blu-ray, a wcześniej DVD, jest przecież oczywistą praktyką, niepociągającą za sobą wielkiego wysiłku budżetowego.

To jednak nie argument przeciwko Pioneerowi, ale krytyka innych producentów, którzy chyba z powodów "politycznych" żałują nam USB. Wróćmy jednak do Pioneer PD-10 - urządzenie odczytuje z nośników pamięci pliki MP3, WMA, AAC oraz MPEG4.

Co więcej - port USB współpracuje z iPodem, iPhone’m i iPadem. Szuflada rozpozna natomiast płyty CD, SACD, DVD-R/RW, na których będą zapisane wymienione pliki. Wszystkim skompresowanym standardom wychodzi naprzeciw procesor Sound Retriever, zadaniem którego jest "odzyskiwanie" utraconych elementów źródłowego sygnału.

Obróbką sygnałów cyfrowych zajmuje się regularnie firmowy procesor Hibit DSP, przetwornik pochodzi z firmy AKM - to wszechstronny układ AK4480 zawierający wszystko, co potrzeba, by poradzić sobie zarówno z sygnałami DSD, jak i DVD-Audio (aż 32 bit/216 kHz). Jak na tę klasę sprzętu, odtwarzacz Pioneer PD-10 ma wszystkie typowe wyjścia, a więc analogową parę RCA, cyfrowe gniazdo optyczne i elektryczne współosiowe.

Odsłuch

Emocje są w tym brzmieniu ważne i nie tylko podpowiadają, ale nawet sterują brzmieniem. Najbardziej słychać to w zakresie niskich i wysokich rejestrów. Zważywszy na umiarkowaną moc wyjściową wzmacniacza, nie oczekujemy basu potężnego i sięgającego głębin, jednak Pioneer radzi sobie zaskakująco dobrze i gra z dużym animuszem. Trochę kosztem precyzji rysowania konturów, ale nie dynamiki "w wymiarze subiektywnym" (bo jest też dynamika "obiektywna" jako mierzalny parametr).

Ograniczenie dokładności Pioneer zrekompensuje siłą i żywością. Najniższe rejestry są już trochę wyciszone i zmącone, ale średni i wyższy bas świetnie prowadzi mocniejsze dźwięki. Zresztą chyba mało kto będzie podłączał ten zestaw do kolumn, które ukazałyby jego ograniczenia - będą to raczej głośniki dobrze wykorzystujące charakter A-20.

Góra pasma nie popada w poważne kłopoty, które mogłyby się stać udziałem niskobudżetowego brzmienia w tak emocjonalnym wydaniu. Pioneer gra śmiałymi, energetycznymi sopranami, które nie tylko zapewniają wysyp detali i urodzaj wybrzmień, ale także odpowiadają naturalnym wymaganiom wielu instrumentów. Dzieje się to bez specjalnych zabrudzeń, choć nie jest to dźwięk gładziutki i aksamitny.

Na tle temperamentu sąsiadów, średnica wydaje się nieco przygaszona, lecz przynajmniej pozostaje czysta i niepodbarwiona. Nie jest też schłodzona, wchodzi w związek raczej z basem niż z górą pasma. Dzięki temu całe brzmienie jest szybkie, rześkie, ale nie rozjaśnione, lecz soczyste i zdrowe. Odtwarzacz CD (a raczej SACD - o ile ktoś jeszcze ten format pamięta) gra w tym duecie z wyraźnym naciskiem na górę pasma i analityczność, jest to brzmienie lekkie, swobodne, nietracące równowagi, tylko leciutkio "przechylone" - a zarazem schodzące z basem bardzo nisko, choć bez żadnej emfazy.

Dopełnia to żywszy i skoncentrowany nieco wyżej bas wzmacniacza, dynamiczny i rytmiczny. Na drugim skraju pasma wzmacniacz tylko lekko temperuje popisy odtwarzacza, ale na pewno ich nie eksponuje. W największym skrócie: odtwarzacz Pioneer PD-10 to tutaj źródło bogatych informacji i efektownej, selektywnej góry, wzmacniacz Pioneer A-20 jest dostatecznie przejrzysty, aby tych zalet nie wytracić, a ze swojej strony podkręca wyższy bas.

Radek Łabanowski

Parametry
PIONEER PD-10 + A-20
Produkowany Tak
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
Laboratorium
Pioneer PD-10 + A-20
p>Laboratorium Pioneer A-20

Na firmowym "papierze" A-20 ma moc 30 W przy 8 omach i 50 W przy 4 omach; wzmacniacza (nielampowego) o takich parametrach niektórzy klienci wręcz się przestraszą. W rzeczywistości nie ma czego, bo jest znacznie lepiej - uzyskaliśmy moc 2 x 51 W przy 8 omach i 2 x 72 W przy 4 omach.

Przy pojedynczo wysterowanych kanałach osiągamy 57 W przy 8 omach i aż 94 W przy 4 omach. Czułość urządzenia jest bardzo uniwersalna i bliska standardowi (0,24 V), a poziom szumów niski (-90 dB); dynamika osiąga 107 dB, nawet przy umiarkowanej mocy wyjściowej.

Pod względem pasma przenoszenia (rys.1) Pioneer jest znakomity, przy 10 Hz spadek wynosi pomijalne -0,1 dB, przy 100 kHz i 8 omach zaledwie -0,6 dB, a przy 4 omach pojawia się -1 dB. Wzorowo! W spektrum zniekształceń (rys. 2) uwagę zwracają najsilniejsza druga harmoniczna przy -79 dB oraz trzecia przy -83 dB.

Widać wprawdzie jeszcze czwartą i kilka kolejnych, ale już zdecydowanie poniżej -90 dB. Wykres zniekształceń (rys. 3) pozwala odczytać szerokie przedziały mocy wyjściowej dla THD+N poniżej wartości 0,1 % - dla 8 omów jest to 1,3 - 47 W, a dla 4 omów 1,4 - 74 W.

PIONEER testy
REGA Fono MC
Fono MC

Gdyby ktoś niezorientowany w annałach dziejów Hi-Fi spojrzał na całą ofertę Regi, mógłby odnieść wrażenie, że to typowy, wszechstronny producent "elektroniki", który oprócz wzmacniaczy, kolumn czy źródeł cyfrowych, jakby od niechcenia zajmuje się również gramofonami. Jednak znając historię firmy, trudno uwolnić się od świadomości, że analog był, jest i chyba będzie najważniejszy. A dopóki są gramofony, muszą też być przedwzmacniacze gramofonowe.

PRO-JECT Phono-Box DS2
Phono-Box DS2

Oferta Pro-Jecta to nieprzebrane bogactwo urządzeń i dodatków związanych z płytą winylową. Oprócz samych gramofonów, których są dziesiątki, znajdziemy zarówno wszystkie niezbędne, jak i zbędne akcesoria. Wagi, szczoteczki, płyny... Oczywiście są też przedwzmacniacze gramofonowe – te na pewno są potrzebne - w liczbie kilkunastu modeli! Za najtańszy zapłacimy niespełna 300 zł, cena najdroższego nie przekracza 4000 zł, więc można przyjąć, że wybrany do tego testu Phono Box DS2 plasuje się w połowie hierarchii, a jednocześnie jest najdroższym urządzeniem w tej konfrontacji.

Nano Phono V2
CLEARAUDIO
Nano Phono V2
Przedwzmacniacze gramofonowe

Wśród firm występujących w tym teście mamy kilku wybitnych ekspertów od gramofonów, ale nawet w tak doborowym gronie Clearaudio jest szczególne, gdyż nie zajmuje się niczym innym - w tym przypadku specjalizacja jest niemal absolutnie ścisła. "Niemal", bo przedwzmacniacz gramofonowy to jednak nie gramofon, a z drugiej strony, to jedyny typ urządzenia elektronicznego, jakim Clearaudio uzupełnia zasadniczą ofertę - szeroką gamę wkładek i gramofonów.

Live Sound & Installation wrzesień 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta wrzesień 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista wrzesień 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio wrzesień 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu