JBL
4306

Najmniejsza z testowanych konstrukcji, i jednocześnie w całej kategorii "bookshelf" JBL-a, ma swoją specyfikę, zarazem bardzo wyraźnie nawiązującą do ważnego punktu technicznego programu firmy. Tym elementem jest tutaj przetwornik "kompresyjny".

Nasza ocena
Wykonanie
Wedle współczesnej nomenklatury duża, ale jeszcze „ustawna” na typowych standach konstrukcja podstawkowa, dwudrożna, z 20-cm nisko-średniotonowym i tubowym wysokotonowym. Miniaturka wielkich tubowych JBL-i (np. 4367). Regulacja poziomu wysokich tonów.
Laboratorium
Dla uchwycenia charakterystyki potrzebna szeroka ścieżka (+/-5 dB), wzmocnienie przy 5 kHz, powyżej już wyraźny spadek, ale dobre charakterystyki kierunkowe. Czułość 87 dB przy impedancji znamionowej 8 Ω - łatwe obciążenie.
Brzmienie
Żywe, wyraziste, równocześnie zrównoważone i łatwe w odbiorze. Mocna, ale przyjemnie ustawiona średnica, regulowany poziom wysokich tonów pozwala „posolić do smaku”. Świetna stereofonia, dynamika, zagrają głośno i czysto.
Możesz pobrać ten artykuł w formacie
Artykuł pochodzi z Audio

W czasach, do których nawiązują testowane konstrukcje, kolumny głośnikowe służyły mniej więcej do tego samego, do czego są używane dzisiaj. Mówiąc uczenie - do przetwarzania sygnału elektrycznego na ciśnienie akustyczne, a potocznie - do słuchania muzyki... W domach, w studiach, na estradach - wszędzie był obecny JBL.

Profil marki JBL uległ w ciągu ostatnich lat radykalnej zmianie. Firma będąca jednym z największych producentów "poważnych" zespołów głośnikowych - estradowych, studyjnych i hi-fi - przeobraziła się w ikonę nowoczesnego, młodzieżowego audio, skupiając się na przenośnych głośnikach bezprzewodowych i słuchawkach. Ktoś, kto wpadł na ten pomysł, musiał być więcej niż odważny. Musiał być szalony. Ale najwyraźniej już nie do odważnych, ale do szaleńców świat należy.

Dzisiaj ta sytuacja jest już tak utrwalona, że może wielu młodszym klientom wydawać się zupełnie oczywista, jakby JBL "od zawsze" zajmował się właśnie takimi kategoriami produktów. W ofercie "konsumenckiej" pozostały tańsze modele klasycznych kolumn (obecnie serie Arena i Studio), ale co się stało z droższymi?

Wciąż są produkowane flagowe Everesty, nie mniej słynne K2 i wiele innych konstrukcji trzymających firmowy fason w najlepszym stylu, ale znajdziemy je pod szyldem "luksusowej" marki JBL Synthesis. Kiedyś była ona zarezerwowana dla wysokiej klasy instalacji kina domowego, a teraz obejmuje również wszystkie konstrukcje przeznaczone do systemów stereofonicznych (z wyjątkiem tych najtańszych, wymienionych wyżej). 

Tak to wygląda przez pryzmat "katalogu" (czyli stron internetowych JBL/JBL Synthesis), natomiast na samych produktach niekoniecznie musi widnieć logo Synthesis, a jedynie podstawowy znaczek JBL, mający wciąż największą siłę przebicia, zarówno dla produktów popularnych, jak i hi-endowych.

Czytaj również: Czy obudowa z membraną bierną to obudowa zamknięta?

4306 to najmniejsza konstrukcja w rodzinie "regałowych" JBL-i, a także jedyna dwudrożna, ale, tak jak największy model 4367, wyposażona w tubowy (kompresyjny) przetwornik wysokotonowy.

4306 to najmniejsza konstrukcja w rodzinie "regałowych" JBL-i, a także jedyna dwudrożna, ale, tak jak największy model 4367, wyposażona w tubowy (kompresyjny) przetwornik wysokotonowy.

Jednak JBL wycofał się z pewnego rodzaju konstrukcji; ten "pewien rodzaj" to właściwie najogólniejsza kategoria kolumn średniej i wyższej klasy, których wokół jest... urodzaj. Już do konstrukcji niskobudżetowych wprowadzono charakterystyczne firmowe akcenty techniczne (wysokotonowe z tubowymi wyprofilowaniami, niskotonowe z koncentrycznymi przetłoczeniami), ale chcąc kupić JBL-a z wyższej półki, dostajemy wybór konstrukcji bardzo egzotycznych. Większość z nich nawiązuje do modeli z odległej przeszłości, czerpiąc z bogatej i doskonale znanej tradycji.

Dzięki temu oferta JBL-a (Synthesis) jest unikalna i niepowtarzalna, a do tego trafia w czuły punkt wielu audiofilów - sentymentalizm... Wrócił "stary, dobry JBL", chociaż malkontenci zawsze będą niezadowoleni - nie są to dokładnie takie same konstrukcje, jak kilkadziesiąt lat temu, ale nawet w ten sposób JBL ucieka konkurencji - nie do przodu, nie do tyłu, lecz we własną stronę. Tam, gdzie na podobne propozycje czekają miłośnicy dawnych klimatów w ogólności i wyrazistych rysów JBL-a w szczególności.

Początkowo oferta stereofoniczna w ramach JBL Synthesis skupiała się na hi-endowych konstrukcjach wolnostojących; jedną z nowszych, JBL 4367, prezentowaliśmy w AUDIO 4/2018. Ostatnio wysiłki skupiły się na rozwoju konstrukcji podstawkowych, chociaż takie ich określenie jest całkowicie umowne i niezorientowanych może wprowadzić w błąd. Stosuje je sam producent ("bookshelf"), ale na jakiej półce postawić kolumny 4429 o wymiarach 63 cm x 40 cm x 30 cm, masie ponad 30 kg (trójdrożne, z 30-cm niskotonowym)?

Czytaj również: Czy wąska obudowa kolumny jest akustycznie najkorzystniejsza?

W związku z dwudrożnością układu 4306 mamy do dyspozycji jedynie regulator wysokich tonów.

W związku z dwudrożnością układu 4306 mamy do dyspozycji jedynie regulator wysokich tonów.

To największy model w tej grupie, a pozostałe to też nie ułomki - wśród ośmiu modeli większość (pięć) ma w swoich trójdrożnych układach również 30-cm niskotonowe! Ich ogólne proporcje wywodzą się z dawnych czasów i zwyczajów, kiedy niemal w ogóle nie używano podstawek; mniejsze skrzynki ustawiano na półkach, regałach itp., a większe - wprost na podłodze.

Nie musiały być przy tym tak wysokie, jak to dzisiaj dyktuje wiedza, aby głośnik wysokotonowy znajdował się na wysokości uszu słuchacza. Obecnie JBL tylko kolumny spełniające ten warunek klasyfikuje do grupy podłogowych (floorstanding), natomiast nawet duże i ciężkie konstrukcje, ale o wysokości wyraźnie mniejszej niż jeden metr - do kategorii "półkowników".

Do testowania tej bardzo obiecującej konstrukcji przymierzaliśmy się od samego początku jej dostępności, jednak inni sięgnęli po nią wcześniej, więc postanowiliśmy poczekać... na dostarczenie kolejnych nowości - mniejszych JBL 4306 i JBL 4307. Wtedy zaplanowaliśmy zebranie wszystkich trzech modeli w jednym teście, i chociaż kolejne przeszkody trochę pomieszały nam szyki (4306 i 4307 przyjechały w innym czasie niż L100 Classic), to ostatecznie udało się przygotować cały materiał w taki sposób, aby porównanie wszystkich trzech modeli było dla wszystkich czytelne.

Czytaj również: Co to jest układ dwuipółdrożny?

Wysokotonowa tuba w 4306 wprowadza do brzmienia wyraźne akcenty, ale nie przesądza o jego agresywności.

Wysokotonowa tuba w 4306 wprowadza do brzmienia wyraźne akcenty, ale nie przesądza o jego agresywności.

JBL 4306

Najmniejsza z testowanych konstrukcji, i jednocześnie w całej kategorii "bookshelf" JBL-a, ma swoją specyfikę, zarazem bardzo wyraźnie nawiązującą do ważnego punktu technicznego programu firmy. Tym elementem jest tutaj przetwornik "kompresyjny", popularnie zwany tubowym, zajmujący się w tej konstrukcji wysokimi częstotliwościami (w układzie dwudrożnym).

Tubowy wysokotonowy może się kojarzyć lepiej lub gorzej, ale tutaj ma szczególne uzasadnienie, nawet nie z powodu dostępnej z niego efektywności (która z pewnością nie została w pełni wykorzystana); dobrze opracowana tuba modyfikuje charakterystyki kierunkowe tak, aby dopasować je do charakterystyk kierunkowych głośnika nisko-średniotonowego, tutaj dość dużego; 20 cm to kaliber większy niż najczęściej spotykany (18-cm) w konstrukcjach podstawkowych. 

Już najskromniejsza regałówka tej rodziny ma więc "obfitsze kształty" niż przeciętnej wielkości podstawkowiec; spora jest zwłaszcza szerokość - 28 cm. Swoją drogą, JBL 4306 wygląda jak "przeskalowany w dół" model 4367, podobieństwo widać również w lokalizacji tuneli bas-refleks, a zdejmowana maskownica nie obejmuje przetwornika tubowego. W dolnej części frontu, pomiędzy tunelami, umieszczono obrotowy regulator poziomu wysokich częstotliwości. Gniazdo przyłączeniowe jest pojedyncze.

Większa część obudowy JBL 4306 jest wykończona naturalnym fornirem (orzechowym), ale gdy zdejmiemy maskownicę, zobaczymy nie tylko oryginalną, białą membranę nisko-średniotonowego, ale też niebieski front (wraz z tunelami bas-refleks) - to również nawiązanie do konstrukcji JBL-a z lat 70. Dostajemy więc spory zestaw cech technicznych i estetycznych, ściśle związanych z firmową tradycją.

Czytaj również: Czy przetworniki koncentryczne wymagają zwrotnicy do podziału pasma?

Membrany JBL-owych przetworników niskotonowych i nisko-średniotonowych są charakterystyczne zarówno pod względem koloru, jak i koncentrycznych przetłoczeń, rzadko spotykanych we współczesnych konstrukcjach Hi-Fi. Zawieszenie nisko- -średniotonowego w 4306 jest wykonane z tekstylnej fałdy – podobnie jak w głośnikach średniotonowych większych układów trójdrożnych.

Membrany JBL-owych przetworników niskotonowych i nisko-średniotonowych są charakterystyczne zarówno pod względem koloru, jak i koncentrycznych przetłoczeń, rzadko spotykanych we współczesnych konstrukcjach Hi-Fi. Zawieszenie nisko- -średniotonowego w 4306 jest wykonane z tekstylnej fałdy – podobnie jak w głośnikach średniotonowych większych układów trójdrożnych.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: JBL 4307

Odsłuch

Obydwa modele "niebieskich" monitorów (JBL 4306 i JBL 4307) miałem do dyspozycji w jednym miejscu i czasie, mogłem porównywać je swobodnie i rozwiewać wszelkie wątpliwości, wracając do dowolnego nagrania i dowolnego JBL-a w każdej chwili, w kilka sekund.

Czasami bardzo mi tego brakuje, gdy w jednym teście przedstawiam więcej kolumn, które jednak wcale nie spotkały się ze sobą w czasie rzeczywistym, a dopiero na łamach AUDIO; różnice można ustalać i opisywać "z pamięci", jednak nic nie zastąpi bezpośredniego porównania.

Byłem więc przekonany, że takie właśnie, metodologicznie bezkompromisowe spotkanie wszystkich uczestników testu, jest warunkiem przeprowadzenia prawidłowych obserwacji i dokonania ustaleń, zwłaszcza w przypadku kolumn jednej firmy, gdzie różnice mogą być dość subtelne.

I dlatego postawiłem warunek: jeżeli wraz z JBL 4306 i JBL 4307 mamy też pokazać L100, to wszystkie modele muszą zostać dostarczone razem, nie będziemy żadnego z nich "dotestowywać". Niestety, z L100 nie wyrobiono się w ustalonym terminie, stąd zostały zdyskwalifikowane, a wielka szkoda, bo wrażenia z "incydentalnych" z nimi spotkań, przede wszystkim na AVS, były bardzo obiecujące.

Czytaj również: Co to jest główna oś odsłuchu?

Tunele bas-refl eks są na wewnętrznych zakończeniach osłonięte kratką – nic większego tam dziecko nie wciśnie i nie wejdzie tam żaden ssak (owad już tak).

Tunele bas-refleks są na wewnętrznych zakończeniach osłonięte kratką – nic większego tam dziecko nie wciśnie i nie wejdzie tam żaden ssak (owad już tak).

Piszę to nie dlatego, aby tłumaczyć się z nieobecności L100, lecz podzielić się wrażeniem, że w tym przypadku bezpośrednie porównanie, przynajmniej między 4306 a 4307, na pewno nie było konieczne dla ustalenia różnic; co prawda można to zacząć podejrzewać już w oparciu o widoczne cechy konstrukcyjne, ale można też było zakładać, że mimo nich, producentowi udało się zbliżyć do siebie brzmienia w takim stopniu, że będziemy pochylać się nad nieco bardziej delikatnymi problemami, nad dwoma wariantami tej samej koncepcji...

Ostatecznie można uznać patronat jakiejś nadrzędnej idei, a nawet brzmieniowe pokrewieństwo - i to chyba właściwe słowo, bowiem pokrewieństwo to jedno, a podobieństwo to coś jednak innego. JBL 4306 i JBL 4307 są jak krewni, może nawet rodzeństwo, o którym nigdy byśmy nie powiedzieli (traktując cechy brzmienia jak cechy charakteru), że mają ze sobą coś wspólnego... dopóki się tego nie dowiemy - wtedy możemy wyszukiwać jakiś zbieżności, ale to już dorabianie teorii do praktyki.

A miałem zacząć od JBL 4306... To zupełnie inna historia. Dla mnie wielka niespodzianka, a w porównaniu z 4307 - wręcz sensacja. Konstrukcja mniejsza, układowo skromniejsza. Też ma swój charakter, nie wycofuje się, potrafi zagrać dziarsko, nawet ostro, z przytupem, ale również z dobrym nasyceniem "dolnego środka" (znacznie lepszym niż w 4307) i takim rozłożeniem akcentów, że słucha się ich z łatwością.

Czytaj również: Jak należy ustawić zespoły głośnikowe względem miejsca odsłuchowego?

Producent deklaruje impedancję znamionową 6 Ω, a według naszych pomiarów obciążenie jest jeszcze łatwiejsze: 8-omowe.

Producent deklaruje impedancję znamionową 6 Ω, a według naszych pomiarów obciążenie jest jeszcze łatwiejsze: 8-omowe.

Podbarwienia średnicy są znacznie mniejsze i idą w zupełnie innym kierunku - redukcji natarczywości. W pomiarach widać dość głębokie osłabienie na przełomie średnich i wysokich, po którym spodziewałem się znacznie poważniejszych, a więc negatywnych konsekwencji. Mimo to na wielu nagraniach można by w ogóle "przeoczyć" ten feler, który w takiej sytuacji przestaje być problemem, a nawet staje się zaletą...

Dzięki temu, w sposób zręczny i skuteczny, bez uświadamiania słuchaczowi, że jest to efektem manipulacji na charakterystyce, średnica ustawia się niżej, wokale są gęste i zdrowe, a jednocześnie tylko bardzo delikatnie ujawniają "nosowość". Jest bardzo dobra artykulacja, oddech, w wielu głosach niemal namiętność. Dęciaki są mocne, ale nieagresywne.

Soczystość, żywość, dynamika, jakiej nie dostaniecie z żadnego innego monitora tej wielkości i w zbliżonej cenie.

Można znaleźć lepsze wyrównanie, przejrzystość i wyrafinowanie, jednak wszelkie "niedopięcia" w wydaniu 4306 są bezproblemowe, muzyki nie hamują, nie wprowadzają nerwowości, w porównaniu z 4307 środek jest spokojny.

Wysokie tony są trochę ujednolicone, jednak ani nie dzwonią, ani uporczywie nie syczą, tym razem kalibracja regulatora jest odpowiednia, aby dla uzyskania dobrej równowagi pozostawić go w pozycji zerowej, ewentualnie można trochę skręcić w lewo - do pozycji pionowej - wówczas ujmiemy blasku, a podkreślimy (relatywnie) średnicę, której z 4306 nie musimy się bać, nawet gdy gra trochę głośniej; "umościła się" nisko, blisko basu i nie krzyczy. Nie jest też zmulona, cały zakres nisko-średniotonowy jest żywy i wibrujący.

Czytaj również: Jaka jest optymalna odległość kolumn od ścian pomieszczenia?

"Prawdziwy" tubowy głośnik wysokotonowy w relatywnie niewielkiej konstrukcji to rzadkość; producent zadbał o to, aby nawet najmniejsze w całej rodzinie monitory mogły pochwalić się czymś specjalnym.

"Prawdziwy" tubowy głośnik wysokotonowy w relatywnie niewielkiej konstrukcji to rzadkość; producent zadbał o to, aby nawet najmniejsze w całej rodzinie monitory mogły pochwalić się czymś specjalnym.

Do tego stereofonia jest świetna, dźwięk lubi pojawić się blisko, słychać też głębię, może to trochę "podrasowane", ale sugestywne, niektóre nagrania wypadają wręcz żywiołowo, inne efektownie, a reszta - co najmniej fajnie. Zero nudy, maksimum frajdy, do tego zdolność swobodnego nagłośnienia nawet sporego pomieszczenia - z tym zastrzeżeniem, że JBL 4306 nie zrobią wrażenia niskim basem, zaczynają od "średniego", ale tenże prezentują już w bardzo dobrej, "dynamicznej" kondycji.

Brzmienie nie do masowania, kontemplacji ani monitorowania, lecz do zdrowego "grania". 

***

Tak się ta relacja ułożyła, że najpierw opisałem model 4307, który pierwotnie zamierzałem dopiero odnieść do opisu modelu 4306. Tenże, mniejszy i tańszy, dostarczył mi o wiele więcej przyjemności, więc może i dobrze, że pochwały na jego temat "odwróciły kartę". Ale nie chcę stawiać sprawy w relacjach czarno-białych, nie tylko z powodów polityczno-kurtuazyjnych. Mam pewność, co usłyszałem, mam pewność, który głośnik bardziej mi się podobał, jednak nie mam pewności, że odkryłem i pojąłem wszystkie pozytywne cechy 4307. Muszą to już jednak zrobić inni, a ja postaram się z nimi nie spierać.

Doceniam pracę konstruktorów i pomysł decydentów firmy, którzy z całą pewnością mają świadomość tego, co uczynili, oferując tak ekstrawaganckie produkty, i być może śmieją się z niektórych relacji, przypisujących tym kolumnom jakieś zdolności nieprzystające do faktów. A są to kolumny godne uwagi, ale niekonwencjonalne pod względem brzmieniowym, niewpisujące się we współczesne kryteria i wzory, nawet traktowanych bardzo szeroko. 

Regulacje 4307 są podłączone do określonych głośników - średniotonowego i wysokotonowego; regulacja nominalnie średnich tonów w rzeczywistości działa w zakresie
"górnego środka"; bowiem dolny podzakres jest przetwarzany przez głośnik niskotonowy, na pracę którego nie ma wpływu żadna regulacja.

Czytaj również: Czy maskownica kolumny słyszalnie obniża jakość dźwięku?

Obudowy 4306 i 4307 są wykonane nieco inaczej - tylna ścianka 4307 (z lewej) jest "wpuszczona", a w 4306 wykonana "na gładko". Również maskownice są różne - w 4306 (na wierzchu) tkanina jest rozpięta na plastikowym "grilu"), a w 4307 – na ramce z MDF-u.

Obudowy 4306 i 4307 są wykonane nieco inaczej - tylna ścianka 4307 (z lewej) jest "wpuszczona", a w 4306 wykonana "na gładko". Również maskownice są różne - w 4306 (na wierzchu) tkanina jest rozpięta na plastikowym "grilu"), a w 4307 – na ramce z MDF-u.

Ciekaw jestem, w jakim stopniu JBL 4307 nawiązują do swoich protoplastów sprzed 40 lat, a w jakim pozwalają sobie na jeszcze swobodniejsze traktowanie zasady "wiernego przetwarzania".

Zasadnicza różnica polega na tym, że wówczas konstruktorzy, dysponując słabszą techniką pomiarową i projektową, starali się jak mogli, aby kolumny owe warunki spełniały w jak największym stopniu, a twórcy współczesnych 4307 postawili na swoisty eksperyment i przygodę, z premedytacją szykując brzmienia, które w luźny sposób nawiązuje do dawnych niedoskonałości.

Za to 4306 to mniejszy kawałek, ale bardzo solidnej roboty, wciąż bogaty w firmowe wątki brzmieniowe, ale przede wszystkim spełniający ogólne warunki głośników uniwersalnych i "odpowiedzialnych". Oryginalne, inspirujące, a przy tym komfortowe - angażują i nie męczą swoim specjalnym brzmieniem. Chętnie zatrzymałbym je na dłużej, aby przesłuchać znacznie więcej "własnej” muzyki, i taka myśl zawsze wystawia najlepsze świadectwo. 

W kręgach bieli

Białe membrany, charakterystyczne dla wielu dawnych (a więc i "odświeżonych") konstrukcji, (głośników niskotonowych, ew. nisko-średniotonowych) wyglądają specyficznie, ale nie są efektem jakichś szczególnych zabiegów "koloryzujących". Producent deklaruje, że to "czysta pulpa" (celulozowa), i faktycznie jej naturalny kolor jest szarożółty, a najczęściej widywane - "zwyczajowe" szaroniebieskie - zabarwienie membran celulozowych jest dodawane po to, aby nadać im wygląd bardziej... estetyczny.

Drugą znamienną cechą głośników JBL-a są koncentryczne przetłoczenia. Spotykamy je od czasu do czasu (chociaż coraz rzadziej u innych producentów), ale chyba dawno nie wyjaśnialiśmy, czemu one służą, a tym razem okazja jest wyjątkowa - wspomniana cecha dotyczy przecież wszystkich trzech testowanych konstrukcji.

Membrany zachowują sztywność (a więc zachowują się w sposób pożądany) tylko w pewnym zakresie częstotliwości, określonym relacją między długością odpowiadającej jej fali (ale w samej membranie, zależną od prędkości dźwięku w jej materiale) a średnicą membrany.

Powyżej powstają niekorzystne zjawiska, zwane "dzieleniem się" membrany - traci ona sztywność, różne jej części promieniują w przesuniętych fazach, m.in. na skutek tego na charakterystyce przetwarzania powstają nierównomierności.

Membrany z materiałów relatywnie miękkich (np. z polipropylenu, z celulozy) zaczynają dzielić się wcześniej (przy niższych częstotliwościach), zjawisko to zostaje rozciągnięte w szerszym spektrum częstotliwości i nie przejawia się w postaci bardzo ostrych rezonansów; membrany sztywne utrzymują idealny ruch sztywnego tłoka do wyższych częstotliwości, ale gdy już "nie wytrzymują", odzywają się wysokimi rezonansami.

Koncentryczne przetłoczenia nie zwiększają sztywności, lecz "kontrolują" zjawisko tzw. łamania się membrany - "złamania" koncentrują się na fałdach, co pomaga ustalić, przy jakich częstotliwościach będzie to następowało; to z kolei pozwala na takie ich "rozpisanie", aby uzyskać optymalną, jak najlepiej wyrównaną charakterystykę przetwarzania, co oczywiście wymaga przeprowadzenia wielu eksperymentów z różnymi wariantami, biorąc pod uwagę zarówno układ przetłoczeń, jak też inne cechy membran.

Tak się ta relacja ułożyła, że najpierw opisałem model 4307, który pierwotnie zamierzałem dopiero odnieść do opisu modelu 4306. Tenże, mniejszy i tańszy, dostarczył mi o wiele więcej przyjemności, więc może i dobrze, że pochwały na jego temat "odwróciły kartę". Ale nie chcę stawiać sprawy w relacjach czarno-białych, nie tylko z powodów polityczno-kurtuazyjnych. Mam pewność, co usłyszałem, mam pewność, który głośnik bardziej mi się podobał, jednak nie mam pewności, że odkryłem i pojąłem wszystkie pozytywne cechy 4307. Muszą to już jednak zrobić inni, a ja postaram się z nimi nie spierać.

Doceniam pracę konstruktorów i pomysł decydentów firmy, którzy z całą pewnością mają świadomość tego, co uczynili, oferując tak ekstrawaganckie produkty, i być może śmieją się z niektórych relacji, przypisujących tym kolumnom jakieś zdolności nieprzystające do faktów. A są to kolumny godne uwagi, ale niekonwencjonalne pod względem brzmieniowym, niewpisujące się we współczesne kryteria i wzory, nawet traktowanych bardzo szeroko.

Ciekaw jestem, w jakim stopniu 4307 nawiązują do swoich protoplastów sprzed 40 lat, a w jakim pozwalają sobie na jeszcze swobodniejsze traktowanie zasady "wiernego przetwarzania". Zasadnicza różnica polega na tym, że wówczas konstruktorzy, dysponując słabszą techniką pomiarową i projektową, starali się jak mogli, aby kolumny owe warunki spełniały w jak największym stopniu, a twórcy współczesnych 4307 postawili na swoisty eksperyment i przygodę, z premedytacją szykując brzmienia, które w luźny sposób nawiązuje do dawnych niedoskonałości.

Za to 4306 to mniejszy kawałek, ale bardzo solidnej roboty, wciąż bogaty w firmowe wątki brzmieniowe, ale przede wszystkim spełniający ogólne warunki głośników uniwersalnych i "odpowiedzialnych". Oryginalne, inspirujące, a przy tym komfortowe - angażują i nie męczą swoim specjalnym brzmieniem. Chętnie zatrzymałbym je na dłużej, aby przesłuchać znacznie więcej "własnej" muzyki, i taka myśl zawsze wystawia najlepsze świadectwo.

CZY TO WSTYD TROCHĘ POKRĘCIĆ?

Wszystkie testowane modele JBL-a są wyposażone w regulatory – podobnie jak zdecydowana większość dawnych konstrukcji, do których nawiązują również innymi cechami. JBL, będąc autorytetem dla profesjonalistów, nie ma skrupułów, aby nawet w swoich najlepszych konstrukcjach instalować takie "gadżety" – od dawna nielubiane przez audiofilów i rzadko stosowane przez innych producentów.

W produktach vintage można to usprawiedliwić wiernością względem oryginału, pełnieniem roli "dekoracji", ale czy rozwiązanie takie ma głębszy sens, czy daje użytkownikowi możliwości, które warto wykorzystać? Nie bójmy się trochę pokręcić, skoro regulatory są już na miejscu. Jeden z argumentów przeciwko nim to wydłużenie ścieżki sygnału o dodatkowe elementy, styki i punkty lutownicze, ale skoro i tak sygnał musi płynąć tą drogą, to ustawienie regulatora w pozycji neutralnej, zwykle niczego pod tym względem już nie zmienia (nie skraca drogi sygnału).

Swoją drogą, ten argument jest bardzo wysublimowany, bierne układy regulacyjne nie wprowadzają praktycznie żadnych szumów, a dodatkowe rezystancje połączeń w obwodach średniotonowego i wysokotonowego nie mają wartości znaczących (znacznie większe są celowo wtrącane dla uzyskania założonego tłumienia). To trochę dzielenie włosa na czworo, w czym audiofile się lubują, pod warunkiem wszakże, że nie zmusza się ich do weryfikacji swoich spostrzeżeń w ślepym teście o "ogromnych różnicach".

Z kolei idealistyczne założenie, że w pozycji neutralnej mamy zagwarantowaną charakterystykę liniową, jest dość naiwne. Nierównomierności dodaje zarówno pomieszczenie (odbicia), jak też wnosi je "w posagu" sam zespół głośnikowy, nawet najlepszy. Liniowość charakterystyki przenoszenia (w pełnym pasmie akustycznym, z niezauważalnymi przez słuch odchyłkami) może być zapewniona przez urządzenia elektroniczne, ale nie przez przetworniki elektroakustyczne (zespoły głośnikowe, słuchawki, mikrofony), które zawsze wprowadzają słyszalne "modyfikacje" tonalne. Konstruktor zespołu głośnikowego nigdy nie osiąga ideału, a pod koniec prac, dokonując ostatecznych wyborów dotyczących np. poziomu wysokich tonów, często długo waha się, czy dać ich trochę więcej, czy trochę mniej...

Ostateczna decyzja jest zwykle w jego przekonaniu jakimś subiektywnym kompromisem, a nie strzałem w obiektywną dziesiątkę – tym bardziej, gdy weźmie się pod uwagę zróżnicowane gusty klientów, nie mówiąc nawet o wpływie akustyki pomieszczenia. Jeżeli więc dostajemy do dyspozycji regulatory, które pozwalają choć trochę zmienić i dopasować brzmienie do naszego indywidualnego gustu i warunków, to co w tym złego?

Trochę niebezpieczne jest to, że takie kręcenie regulatorami... wkręca samego użytkownika, który często nie może zaznać spokoju, wciąż szukając lepszego i "ostatecznego" ustawienia. Zwłaszcza gdy dotrze do niego informacja, że ustawienie neutralne wcale nie gwarantuje neutralnego brzmienia...

Idealistyczne założenie, że w pozycji neutralnej mamy zagwarantowaną charakterystykę liniową, jest dość naiwne.

Sposób działania regulatorów w niektórych konstrukcjach JBL-a jest przy tym specyficzny. Po pierwsze, zakres regulacji (w osi zmian poziomu) jest w kierunku przyciszenia poszczególnych zakresów bardzo duży (aż do całkowitego wyłączenia głośników wysokotonowych w 4306 i 4307!).

Taka swoboda zmian charakterystyki nie będzie nam w praktyce potrzebna i trochę stawia pod znakiem zapytania "powagę" tego rozwiązania, przynajmniej z audiofilskiego punktu widzenia. W przypadku 4307 nawet maksymalne "odkręcenie" wysokich tonów nie prowadzi do choćby względnego wyrównania charakterystyki, na której zakres najwyższych częstotliwości jest wyraźnie obniżony.

Z kolei charakterystyka L100 Classic jest ogólnie dobrze zrównoważona właśnie w pozycjach neutralnych obydwu regulatorów, ale lekkie manipulowanie nimi (powiedzmy, że między pozycją pionową regulatorów, która jest już na "minusie" a maksymalnym odkręceniem) na pewno nie będzie niczym niestosownym (zakres zmian – ok. +/-2 dB).

Parametry
JBL 4306
Moc wzmacniacza [W] 150
Wymiary [cm] 46 x 28 x 300
Rodzaj głośników P
Efektywność [dB] 87
Impedancja (Ω) 8
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
Laboratorium
Laboratorium JBL 4306

Charakterystyka przenoszenia jest daleka od liniowości, w całym pasmie widać górki i dołki, mniejsze i większe, ale można uznać, że jest "ogólnie" zrównoważona – wzmocnienie basu przy ok. 80 Hz jest kontrowane wyeksponowaniem okolic 5 kHz.

Najwyższa oktawa 10–20 kHz leży znacznie poniżej poziomu średnich tonów, które też nie są wyrównane, chociaż zapadłości w tym zakresie są już wąskopasmowe. Sam odsłuchiwałem 4306 i patrząc później na wyniki pomiarów byłem zdziwiony, że grają całkiem "fajnie", czego pomiary jednak nie obiecują.

Plusem uzyskanych wyników jest dobra stabilność kształtu charakterystyki przy zmianie kąta, można zauważyć "oderwanie" się charakterystyk na osiach +/-7O przy ok. 3,5 kHz, co podpowiada nam, gdzie leży częstotliwość podziału (producent podaje 3,2 kHz).

Zjawisko ma jednak charakter bardzo wąskopasmowy. Mimo zbyt niskiego poziomu najwyższych częstotliwości, pocieszające jest, że pod kątem 15O niemal nie widać dalszych "strat" aż do 20 kHz, zauważamy je wyraźnie dopiero pod kątem 30O – nie trzeba więc 4306 wycelować dokładnie w miejsce odsłuchowe, chociaż nie należy ich też ustawiać osiami równolegle.

Omawiane charakterystyki, pokazane na rysunku głównym, dotyczą ustawienia regulatora poziomu wysokich tonów w pozycji "zerowej", zakres jego działania pokazuje dodatkowy, mały rysunek, na którym powtórzona jest krzywa czerwona (z rysunku głównego). Możemy "dodać" niewiele (2 dB powyżej 4 kHz, krzywa niebieska), "ująć" znacznie więcej, aż do całkowitego wyłączenia głośnika wysokotonowego (krzywa zielona).

Widoczna przez to charakterystyka samego nisko-średniotonowego potwierdza, że osłabienie przy ok. 2,2 kHz leży w zakresie pracy samego głośnika nisko-średniotonowego. W pozycji pionowej regulatora (krzywa seledynowa) poziom jest niższy o ok. 1,5 dB, w pozycji poziomej, ze znacznikiem skierowanym w lewo (krzywa żółto-brązowa) – ok. 6 dB (względem pozycji zerowej).

Na drugim dodatkowym (małym) rysunku pokazujemy charakterystyki obydwu egzemplarzy; widać między nimi wyraźną różnicę, drugi egzemplarz (charakterystyki "pierwszego" pokazujemy na rysunku głównym) ma głęboką zapadłość w zakresie 3–4 kHz (a więc w sąsiedztwie częstotliwości podziału).

Widać też różnicę na górnym skraju pasma (a więc w zakresie, za który jest już odpowiedzialny wyłącznie przetwornik wysokotonowy) – tutaj przewagę ma "drugi" egzemplarz, poziom przy 20 kHz jest aż o 6 dB wyższy, również różnica poziomów w zakresie 4–7 kHz ("pierwszy" gra tutaj o 2–3 dB głośniej), leży w zakresie pracy wysokotonowych.

Wracając do głównego (dużego) rysunku, charakterystykę w zakresie 48 Hz – 20 kHz możemy uchwycić w ścieżce +/-5 dB, a spadek -6 dB w zakresie niskich częstotliwości, odniesiony względem poziomu średniego – przy 50 Hz (sam producent defi niuje pasmo jako 50 Hz – 40 kHz/-6 dB, jednak w zakresie wysokich tonów widzimy -6 dB już przy 20 kHz).

Producent deklaruje impedancję znamionową jako 6 Ω, minima o tej wartości pojawiają się przy 200–300 Hz, co jednak pozwalałoby określić impedancję znamionową jako 8 Ω. W takiej sytuacji osiągnięta czułość (przy 8 Ω tożsama z efektywnością) o wartości 87 dB – to dobry wynik.

JBL testy
MP 3100HV / PA 3100 HV
T+A
MP 3100HV / PA 3100 HV
Odtwarzacz CD + wzmacniacz

W 2013 roku prezentowaliśmy system złożony z odtwarzacza MP3000HV i wzmacniacza zintegrowanego PA3000HV. Były to wówczas referencyjne urządzenia T+A i pierwsze zaprojektowane w koncepcji HV (High Voltage). Od tamtego czasu wiele się zmieniło, wspomniane wyżej modele zastąpiono przez nowsze wersje - MP3100HV i PA3000HV - którymi zaraz się zajmiemy, ale wspomnijmy też o pozostałych. Otóż pojawiły się jeszcze dwa źródła strumieniowe (SD3100HV, SDV3100HV), transport (PDT3100HV), odtwarzacz płyt (PDP3000HV), dwie końcówki mocy (A3000HV, M40HV), przedwzmacniacz (P3000HV), a nawet zasilacz (PS3000HV). Rodzinka pod wysokim napięciem.

SA/PM KI Ruby
MARANTZ
SA/PM KI Ruby
Odtwarzacz CD + wzmacniacz

Celebrowanie jubileuszy, wykorzystywanie ich do promocji własnej marki i produktów stało się w branży audio powszechne. Nasza wrażliwość i podatność na sugestię, że mamy do czynienia z czymś wyjątkowym, jest więc mniejsza niż kiedyś. Ale wciąż pojawiają się urządzenia i okoliczności, które poruszają naszą wyobraźnię. Takim autorytetom, jak Marantz i Ken Ishiwata, trudno odmówić prawa do edycji urządzeń specjalnych, tym bardziej, że wcale go nie nadużywają.

MP1000E / PA1000E
T+A
MP1000E / PA1000E
Odtwarzacz CD + wzmacniacz

Firma T+A nigdy nie startowała w sektorze niskobudżetowym, a seria E to jej relatywnie tańsze propozycje w zakresie "elektroniki". Seria ta obchodzi w tym roku swoje 10-lecie, a przy tej okazji dokonano jej odświeżenia, czego efektem są trzy najnowsze produkty.

Live Sound & Installation wrzesień 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta wrzesień 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista wrzesień 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio wrzesień 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio wrzesień 2019

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu