DYNAUDIO
Evoke 50

Najnowsza seria Evoke wiąże się z wprowadzeniem przez Dynaudio nie tylko nowych konstrukcji i komponentów, ale też systemu pomiarowego Jupiter, któremu poświęcimy trochę miejsca. Same kolumny są spodziewaną ewolucją poprzednich modeli, wyraźnie wyrastają z firmowej tradycji. Dynaudio stroni od gwałtownych zmian, dopieszcza szczegóły, ale robi to metodycznie i krok po kroku osiąga coraz lepsze rezultaty. Nieustanne sukcesy firmy dają z jednej strony wiatr w żagle, z drugiej - nie skłaniają do gwałtownych zmian kursu. Firma reaguje na nowe trendy, ale utrzymuje bogaty katalog konwencjonalnych, pasywnych zespołów głośnikowych.

Nasza ocena
Wykonanie
Wciąż można rozpoznać Dynaudio po kilku charakterystycznych elementach, styl obudowy odświeżony, delikatniejszy, wykonanie tradycyjnie doskonałe. Układ trójdrożny z parą 18-cm niskotonowych, 15-cm średniotonowym (z neodymowym układem magnetycznym) i nowym typem wysokotonowego – Cerotar.
Laboratorium
Wyeksponowane niskie częstotliwości, -6 dB przy ok. 30 Hz (dla bas-refl eksu), lekko obniżony zakres 1,5 kHz – 3 kHz. Impedancja znamionowa 4 Ω, umiarkowana czułość 84 dB.
Brzmienie
Mocne, nasycone, dynamiczne, uporządkowane, czyste. Średnica komunikatywna, gładka, bez emfazy, wysokie tony przejrzyste, bez słodzenia, a bas muskularny – wystarczy go nawet w dużych pomieszczeniach, a w mniejszych można jego udziały zmniejszyć, tłumiąc port bas-refl eks. Wszechstronne, o dużym potencjale, właściwym dla większych kolumn. Poważne swoimi możliwościami, przyjemne naturalnością.
Możesz pobrać ten artykuł w formacie
Artykuł pochodzi z Audio

Seria Evoke najprawdopodobniej ma docelowo zastąpić - Excite, chociaż ta wciąż pozostaje w sprzedaży i jest prezentowana na stronie producenta. Na Excite wciąż jest miejsce w ofercie, skoro Evoki są od nich wyraźnie droższe (gdy porównujemy modele o podobnej wielkości), ale koszty rosną, i kiedy przychodzi pora wymieniać serie, a w kolumnach nie robi się tego corocznie, jest to czas nie tylko wprowadzania udoskonaleń, lecz również "wyregulowania" cen; następcy zawsze są drożsi od poprzedników.

Kogo nie stać na Evoki, niech biegnie kupować Excite, póki jeszcze można je znaleźć, bo tak jak były to świetne kolumny, tak będą nimi zawsze. Na przykład testowany przez nas największy model serii - Excite 44 - zwycięzca w swojej kategorii cenowej, tańszy od prezentowanych teraz Evoke 50, a przecież od nich większy; odpowiednikiem Evoke 50 były (i są...) Excite 38, kosztujące 2/3 ich ceny. W serii Evoke w ogóle nie ma (w tym momencie, ale chyba taki jest też ostateczny plan) konstrukcji tak dużej jak Excite 44, a więc z parą 20-cm niskotonowych.

Kolumny Dynaudio Evoke 50 też są trójdrożne, ale z parą 18-cm (tak jak Excite 38). Komu więc potrzebne (z powodów racjonalnie uzasadnionych bądź nie) duże kolumny, niech tym bardziej potraktuje wciąż dostępne Excite 44 jako okazję, która już się nie powtórzy - nie sądzę, aby Dynaudio w przyszłości przygotowało tak okazałą konstrukcję w takiej cenie.

Dynaudio Evoke 50 - wzornictwo

Atutami Dynaudio Evoke 50 (i pozostałych modeli serii) są bardziej zaawansowane przetworniki, odświeżony design i system pomiarowy Jupiter. Przetworniki i wzornictwo częściowo nawiązują do techniki zastosowanej już nieco wcześniej w wyższych seriach Confidence i Contour, natomiast Jupiter zadebiutował właśnie w serii Evoke.

Trzeba przyznać, że firmowy opis wyglądu Evoke trafia w sedno - kolumny prezentują się nowocześnie, a jednocześnie jest w nich nuta... retro. Mają w sobie coś specjalnego, ale nieagresywnego i nieprzemijającego, mają być piękne dzisiaj i jutro. No i skandynawski smak, w którym nie ma miejsca na przesadę.

"Retro" należy tutaj rozumieć nie jako pretensjonalną, rustykalną stylizację, ale jako utrzymywanie subtelnych związków z dawnymi projektami Dynaudio i kontynuowanie klasycznego, uniwersalnego schematu układu trójdrożnego. Sama konfiguracja głośnikowa może zostać uznana za konwencjonalną, a żaden detal obudowy nie uderza niepotrzebną "wynalazczością".

Wzornictwo serii Excite było jeszcze bliższe korzeni, więc dla audiofilów szukających dużej dawki firmowego klimatu nie tylko w brzmieniu, ale i w wyglądzie Evoke nie będą projektem bezkonkurencyjnym, tych klientów ponownie zachęcam do upolowania Excite.

Dla pozostałych, już mniej sentymentalnych i zafiksowanych na idei "stare i dobre", Evoke będą akurat. Jest w nich elegancja minimalizmu i wysoka jakość każdego detalu, a do tego cztery wersje kolorystyczne - dwie fornirowane (naturalny orzech i jasny dąb) i dwie lakierowane na wysoki połysk - czarna i biała.

Czytaj również: Czy 50-watowym wzmacniaczem można uszkodzić 200-watowe kolumny?

Wraz z nowymi seriami kolumny Dynaudio nabierają „ogłady”, chociaż trochę tracą na dawnym fi rmowym charakterze. Zaokrąglone krawędzie, maskownica trzymana przez magnesy, kosze głośników osłonięte pierścieniami – grzecznie i nowocześnie.
Wraz z nowymi seriami kolumny Dynaudio nabierają „ogłady”, chociaż trochę tracą na dawnym fi rmowym charakterze. Zaokrąglone krawędzie, maskownica trzymana przez magnesy, kosze głośników osłonięte pierścieniami – grzecznie i nowocześnie.Dynaudio idzie z duchem czasu, już wcześniej (w serii Excite) zastąpiło kołki mocujące maskownicę zatopionymi we froncie magnesami, a teraz usunęło z pola widzenia również mocowanie głośników - kosze i mocujące je śruby (lub wkręty) zasłonięto ozdobnymi pierścieniami.

Taki zabieg (bardzo popularny wśród innych producentów) zastosowano również w najnowszej serii Confidence, ale nie ma go w rok starszej serii Contour; swoją drogą, lekko wystające kosze i ich mocowania też stawały się znakiem rozpoznawczym na tle "zamaskowanej" konkurencji.

Smukła kolumna potrzebuje stabilizacji, więc spod dolnej ścianki wychodzą metalowe nóżki, w które wkręcamy kolce. Solidnie i estetycznie.

Zastosowanie 18-cm niskotonowych pozwoliło ustalić umiarkowaną szerokość obudowy (ok. 20 cm), wysokość wyraźnie przekracza 1 m, więc kolumna jest smukła - tak jak pozostałe konstrukcje tego testu, zaprojektowane według podobnych założeń.

Podobnie jak w Excite, obudowa lekko zwęża się ku tyłowi (do ok. 18 cm), ale inaczej niż tam, zamiast ścięcia przednich (pionowych) krawędzi, są one delikatnie zaokrąglone; zabieg ten przeprowadzono również na krawędziach tylnych, gdzie ma on już znaczenie wyłącznie estetyczne, lecz bez wątpienia pozytywne.

Kolejny model "od góry" - Evoke 30 - jest skromniejszy nie tylko przez fakt zastosowania układu dwuipółdrożnego, ale też mniejszych przetworników nisko-średniotonowych (niż niskotonowe w Dynaudio Evoke 50) - 15-cm. Przy dużej wydajności nowoczesnych jednostek może to zapewniać rezultaty niewiele gorsze, niż z pary 18-ek, najczęściej spotykanych w układach dwuipółdrożnych; można jednak mieć obawy co do szans na szeroką popularność takiej konstrukcji, niebudzącej powszechnego zaufania do swoich możliwości w zakresie basu i dynamiki.

W serii są jeszcze dwie konstrukcje podstawkowe - Evoke 10 (z 15-cm nisko-średniotonowym) i Evoke 20 (z 18-cm) - i centralny Evoke 25C (dwa 15-cm).

Dynaudio Evoke 50 - głośniki niskotonowe

Obydwa niskotonowe pracują w jednej komorze, z pojedynczym tunelem bas-refleks znajdującym się na tylnej ściance. Tunel ma średnicę aż 10 cm; przy tak dużej powierzchni i wyprofi- lowaniu wylotu możemy być spokojni o pracę bez turbulencji i dużej kompresji, ale jednocześnie w celu ustalenia odpowiednio niskiej częstotliwości rezonansowej (35 Hz) potrzebny był tunel o długości 20 cm.

Rezonanse piszczałkowe, jakie mogłyby się w nim tworzyć, nie będą zmartwieniem, gdyż same głośniki niskotonowe są filtrowane niżej i nie będą "zasilać" tunelu potencjalnie kłopotliwymi częstotliwościami. Na wyposażeniu są dwie zatyczki z gąbki - pierścień i korek.

Wkładając sam pierścień, przede wszystkim zmniejszamy powierzchnię otworu, a tym samym obniżamy częstotliwość rezonansową bas-refleksu (jaki ma to wpływ na charakterystykę przetwarzania, pokazujemy w laboratorium), a dodając korek, całkowicie zamykamy obudowę.

18-cm głośniki niskotonowe w Dynaudio Evoke 50 są wyraźnie inne, niż stosowane w Excite 38. Nie mają najbardziej charakterystycznych dla Dynaudio, bardzo dużych cewek (o średnicy 75 mm), które widać na zewnątrz jako wypukłości membran o takiej też średnicy (można je nazywać uczenie - nakładkami przeciwpyłowymi - ale w tym przypadku to zasadnicza część membrany, w dodatku uformowana z "jednego kawałka" firmowego materiału MSP). Tym razem cewki niskotonowych mają średnicę "tylko" 52 mm - to i tak bardzo zacnie jak na przetwornik 18-cm, ale już w umownych granicach rozwiązań standardowych (25-52 mm).

Ciekawostka polega na tym, że w tym przypadku zmniejszenie cewki pozwala... zwiększyć układ magnetyczny, a więc i jego siłę, bowiem w relatywnie niewielkich głośnikach z cewką 75-mm pierścień magnetyczny znajduje się wewnątrz cewki, a przy cewce 52-mm - już na zewnątrz i osiąga tutaj średnicę aż 120 mm. To ważnie nie tylko dla efektywności, ale i "kontroli" basu (odpowiedzi impulsowej), zwłaszcza w obudowie bas-refleks.

Karkasy cewek, zarówno w niskotonowych, jak i średniotonowym są wykonane z włókna szklanego. To materiał obecnie najszerzej stosowany, tak jak Kapton nieprzewodzący, a więc pozwalający uniknąć powstawania w nim prądów wirowych, podobnie lekki jak (przewodzące) aluminium i odporny na obciążenie termiczne. Uzwojenie cewek głośników niskotonowych jest miedziane (kluczowa jest tutaj niska rezystancja), a średniotonowego - aluminiowe (niska masa).

Głośnik średniotonowy, jako jedyny w całym zestawie, ma neodymowy układ magnetyczny - być może jest to dokładnie taka sama jednostka, jaka została wcześniej zastosowana w najlepszych Contourach, czyli modelu 60.

Czytaj również: Czy kolumny trzeba ustawiać na kolcach?

Tak smukła konstrukcja musi być stabilizowana nóżkami szerzej rozstawiającymi punkty podparcia.
Tak smukła konstrukcja musi być stabilizowana nóżkami szerzej rozstawiającymi punkty podparcia.

Wszędzie materiałem membran jest wspomniany MSP, czyli Magnesium-Silicate Polymer, opisywany niemal od początku istnienia Dynaudio, firmowa wersja polimeru, wzbogacanego krzemianem magnezu.

Zaletami tego materiału pozostają: umiarkowana masa, wysokie tłumienie wewnętrzne, odporność na warunki atmosferyczne, stabilność parametrów pozwalająca utrzymywać wysoką powtarzalność w produkcji, jednak "sam w sobie" nie jest to materiał o wysokiej sztywności (której pomagają duże cewki). Inżynierowie Dynaudio zdają sobie sprawę, że nie jest ostatnim krzykiem mody, ale nie mają na tym punkcie kompleksów, uważając, że MSP wciąż jest dla nich najlepszym wyborem.

Tym bardziej Dynaudio nie musi krępować się stosowaniem jedwabnych kopułek, bo to klasyka, którą wszyscy uznają za rozwiązanie wciąż aktualne. Firma nieustannie udoskonala swoje 28-mm kopułki, eksperymentuje z ich nasączaniem - substancjami, ilościami i miejscami na kopułce, które powinny być potraktowane precyzyjnie wymierzoną dawką.

W serii Evoke pojawia się nowa wersja o nazwie Cerotar, która ma być spowinowacona z również nowym Esotarem3, stosowanym w referencyjnej serii Confidence.

Podobieństwo, poza samą membraną, dotyczy znajdującego się bezpośrednio za nią ustroju "przechwytującego" i rozpraszającego falę, który ma również formę kopułki, ale z wieloma wklęśnięciami. Dalej fala przechodzi szczeliną pod kopułką, do centralnego przelotu, też starannie wyprofilowanego, prowadzącego do komory za układem magnetycznym.

Żaden z tych elementów nie jest czymś zupełnie nowym w skali światowej techniki głośnikowej, ale własne, dopracowane detale producent mógł ochrzcić własną nazwą - Hexis. Układ magnetyczny jest ferrytowo-ceramiczny (stąd nazwa Cerotar, w droższych tweeterach serii Contour i Confidence jest on neodymowy).

• Filtry

Dawniej Dynaudio stosowało filtry 1. rzędu, należąc do grupy firm wręcz słynących z tego "szlachetnego" sposobu dzielenia pasma pomiędzy poszczególne "drogi". Powoli się to zmieniało, a Dynaudio wcale tego nie ukrywało. Z informacji na temat np. Excite 44 dowiadujemy się, że zastosowano tam filtry 1. rzędu (przy podziale między sekcją niskotonową a średniotonowym) i 2. rzędu (między średniotonowym a wysokotonowym), natomiast w Evoke 50 - już odpowiednio filtry 3. i 2. rzędu.

Podobną ewolucję w kierunku filtrów wyższego rzędu widać w konstrukcjach Sonus faber, który też zaczął ambitnie - "pierwszorzędnie". Ciekawe, czy definitywne pożegnanie z filtrami 1. rzędu wiąże się w Dynaudio z wdrożeniem systemu pomiarowego Jupiter, który pokazał "całą prawdę"...? Zawsze można się bronić ideą wyższości prób odsłuchowych, ale najwyraźniej i one nie ratują już owej idealistycznej koncepcji.

Czytaj również: Co to jest głośnik koncentryczny?

Bas-refleks możemy regulować, bo przynosi to słyszalne różnice, a z bi-wiringiem nie warto sobie zawracać głowy, więc gniazdo jest pojedyncze.
Bas-refleks możemy regulować, bo przynosi to słyszalne różnice, a z bi-wiringiem nie warto sobie zawracać głowy, więc gniazdo jest pojedyncze.

Dynaudio tak przedstawia swoją filozofię: Znaczenie rygorystycznych, opartych na nauce testów nie powinno być lekceważone. Pomiary są w audio niezbędne. Ktokolwiek twierdzi inaczej, jest ignorantem. Potrzebujemy wielu danych, aby oszacować zakres zastosowania przetwornika. Ale doświadczone uszy są konieczne dla ostatecznej oceny jakości. Dwie podobnie wyrównane charakterystyki oparte na działaniu różnych filtrów mogą dawać różne rezultaty brzmieniowe.

Tunel bas-refleks możemy zamknąć całkowicie albo częściowo (zmniejszając jego przekrój za pomocą pierścienia). Każda z trzech opcji przynosi wyraźnie różne charakterystyki, nie są to niuanse tylko dla "złotych uszu". To praktyczne i wygodne rozwiązanie, którego powinni spróbować wszyscy, poszukując najlepszego brzmienia dla siebie i w określonych warunkach akustycznych.

Nic prostszego, niż jednym ruchem włożyć walec lub dodać zatyczkę i natychmiast usłyszeć różnicę. Fascynująco prosty i skuteczny sposób, który często uwolni nas od nadmiaru basu i męczących eksperymentów z ustawieniem kolumn.

Pojedyncze gniazdo przyłączeniowe nie jest w przypadku Dynaudio spowodowane oszczędnościami, ale konsekwentnie wyrażanym przekonaniem, że ani bi-wiring, ani bi-amping nie przynoszą rezultatów wartych eksperymentów czy wydatków, a mogą one wręcz spowodować pogorszenie jakości.

Samo przygotowanie podwójnego gniazda mogłoby użytkownika wprowadzać w błąd, sugerując, że tą drogą uzyska poprawę, podczas gdy (nieznana mu) rekomendacja producenta zmierza w przeciwną stronę. Tutaj nie ma nic do wygrania, nie ma więc co zawracać głowy. Zakrętki są plastikowe, w plastikowej puszcze, bez żadnych popisów, lecz wygodnie umieszczone na samym dole obudowy.

Parametry
DYNAUDIO Evoke 50
Moc wzmacniacza [W] 260
Wymiary [cm] 114 x 21,5 x 30,7 (bez cokołu)
Rodzaj głośników W
Efektywność [dB] 84
Impedancja (Ω) 4
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
Laboratorium
Laboratorium Dynaudio Evoke 50

Dynaudio deklaruje przetwarzanie pasma 35 Hz – 23 kHz z tolerancją +/-3 dB; charakterystyki spełniającej takie parametry nie udało się nam uzyskać, przede wszystkim ze względu na wyraźne wyeksponowanie niskich częstotliwości. Jeżeli całkowicie zamkniemy otwór bas-refleks, będzie ono relatywnie najmniejsze i pozwoli zmieścić się w ścieżce +/-3 dB, ale tylko charakterystyce zmierzonej na osi +7O i w pasmie od 42 Hz.

Przy otworze "przymkniętym" (walcem) na tej samej osi możemy uzyskać pasmo od 32 Hz w ścieżce +/-4,5 dB (a na osi głównej +/-5 dB). Przy otworze pracującym swobodnie wzmocnienie niskich częstotliwości jest największe, ale dolna częstotliwość graniczna nie przesuwa się już niżej. Wyznaczając spadek -6 dB (w zakresie niskich częstotliwości) względem poziomu średniego, uzyskujemy przy otworze zamkniętym/przymkniętym/otwartym odpowiednio 37 Hz/29 Hz/31 Hz – wyniki bardzo dobre, chociaż związane z wyeksponowaniem szerszego zakresu basowego. W tej dziedzinie możliwości Evoke 50 są podobne jak Contour 30.

Kończąc wątek niskich częstotliwości i strojenia bas-refleksu, przy otworze swobodnie promieniującym częstotliwość rezonansowa (obudowy) fb wynosi ok. 38 Hz, a jego przymknięcie obniża ją do 32 Hz, co odbija się też na charakterystyce modułu impedancji (minimum między parą wierzchołków, właściwych dla obudowy bas-refleks). Dla opcji zamkniętej częstotliwość rezonansowa fc lokuje się przy 38 Hz (pojedynczy szczyt na charakterystyce impedancji).

Sam zakres średnio-wysokotonowy (powyżej 200 Hz) utrzymuje się już w ścieżce +/-3 dB, zarówno na osi głównej, jak i na osiach +7° i 15°, pod kątem -7° (w dół) pogłębia się osłabienie w zakresie 1,5 kHz – 3,5 kHz, co z pewnością jest efektem gorszej (na tej osi) korelacji fazowej między średniotonowym a wysokotonowym. Oś główną pomiaru ustaliliśmy na wysokości 100 cm, wyprowadzając ją spomiędzy głośników średniotonowego i wysokotonowego.

Wysokie tony są prowadzone równo i dobrze rozpraszane, pod kątem 30° strata jest większa od 3 dB dopiero powyżej 15 kHz. Maskownica wprowadza dość wyraźne nierównomierności, stąd rekomendowane jest jej zdjęcie. Charakterystyka impedancji, której zakres niskotonowy już omówiliśmy, ma swoje 3-omowe minima przy 110 Hz i 290 Hz, czego producent nie ukrywa, jak również tego, że w takiej sytuacji impedancja znamionowa wynosi 4 Ω.

Nie trzeba się tego aż tak bardzo obawiać, jak to sugerują niektóre opinie, swoją drogą Dynaudio ma "łatkę" kolumn wymagających mocnego wzmacniacza dla "wysterowania", co często jest wzięte z sufitu albo jest uogólnieniem jakichś szczególnych sytuacji.

Co do Evoke 50, to należy wziąć pod uwagę ich niską czułość – 84 dB (producent podaje 87 dB, co będzie prawdą w warunkach półprzestrzeni, podczas gdy my "dopasowujemy" wyniki do metody pomiaru w otwartej przestrzeni). Oznacza to tylko tyle, że aby Evoke 50 zagrały z określonym poziomem głośności, należy do nich dostarczyć dwa razy więcej mocy niż np. do Sonetto V, które mają czułość 87 dB (przy takiej samej impedancji znamionowej), co jednak nie oznacza, że dopiero wyższa moc czy jakikolwiek specjalny "prąd" jest konieczny do ich "wysterowania", czyli prawidłowego działania.

Sam producent też nie sugeruje podobnych wymagań i nie podaje rekomendowanej mocy wzmacniacza, ale starym i dobrym zwyczajem określa po prostu moc znamionową (wg normy IEC) jako 260 W, co wygląda bardzo prawdopodobnie dla konstrukcji w dwoma (dobrymi) 18-cm niskotonowymi.

DYNAUDIO testy
Sonetto V
SONUS FABER
Sonetto V
Zespoły głośnikowe

Sytuacja jest podobna jak w przypadku Monitor Audio - Sonetto V są niemal bliźniaczo podobne do testowanych już Sonetto VIII. O czym pisać? Test Sonetto VIII opublikowaliśmy w zeszłym roku, co może jest wystarczającym usprawiedliwieniem dla powtórki, a może nie... zwłaszcza w czasach, gdy całe testy można znaleźć na naszym portalu, żyć tam będą wiecznie i nie trzeba przechowywać drukowanych roczników, aby mieć dostęp do całej wiedzy. Mimo to, skoro ludzie wciąż kupują tytuły drukowane, to nie od rzeczy jest powtórzenie pewnych treści po jakimś czasie. Komuś, kto nie kupił numeru 12/2018, a teraz chce poczytać sobie o Sonneto V, siadając w jakimś ustronnym miejscu, a nie przed komputerem, przed którym spędził cały dzień... Proszę bardzo!

Gold 200
MONITOR AUDIO
Gold 200
Zespoły głośnikowe

Najmniejsze w tej grupie Goldy 200 wciąż mają "przyzwoite" gabaryty, a przede wszystkim należy je pochwalić za wyśmienitą technikę i luksusowe wykonanie. Chociaż seria Gold nie jest w ofercie Monitor Audio już tą najlepszą, jaką była kiedyś, to i ona ma budować prestiż, pokazując oryginalne, zaawansowane komponenty, najwyższą staranność w dopracowaniu każdego detalu, efektowne wzornictwo i - co najważniejsze - piękne, ciepłe, kuszące brzmienie. Nowa edycja serii Gold potwierdza nie tylko swoją jakością, że Monitor Audio gra w pierwszej lidze, ale też samym pojawieniem się, wpisanym w bardzo gęsty harmonogram wymian w ofercie firmy. Dopiero co wprowadzono nowe serie Platinum, Silver, Bronze i wciąż nie brakuje pomysłów, zapału (i pieniędzy), aby dyktować konkurentom ostre tempo, a uwagę klientów kierować w swoją stronę.

R.A.M. Studio 30
FALCON ACOUSTICS
R.A.M. Studio 30
Zespoły głośnikowe

Chociaż firma Falcon debiutuje na łamach AUDIO, to była już opisywana w innych tytułach, wraz z jej bogatą historią, której przedstawienia nie może się oprzeć autor żadnego testu, tym bardziej, że sam producent wykłada ją "na tacy", co w tym przypadku jest dla jego autopromocji wyjątkowo ważne. to historia nobilitująca nie tylko Falcona, lecz przypominająca ważne wydarzenia, firmy, urządzenia i postaci w szerszej perspektywie. A ponieważ do niedawna działania tej firmy koncentrowały się wokół produktu o symbolu LS3/5a...

Live Sound & Installation listopad 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta grudzień 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista grudzień 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio grudzień 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio grudzień 2019

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu