LAURIE ANDERSON & KRONOS QUARTET
Landfall
Landfall
Wykonanie
Nagranie

- Z góry huragan Sandy wyglądał jak wielki wir i przypominał galaktykę o nieznanej mi nazwie - mówi, a właściwie melodeklamuje w charakterystyczny dla siebie sposób Laurie Anderson w kompozycji "Landfall", którą napisała dla słynnego Kronos Quartet. W muzykę i słowa ujęła swoje przeżycia ze spotkania z jednym z największych, najkosztowniejszych, najbardziej śmiercionośnych huraganów, jakie dotarły do Ameryki. W październiku 2012 r. huragan Sandy dotknął 24 stany USA.

Na wieść o tym, że znana z ekstrawaganckich, awangardowych projektów Laurie Anderon pisze "huraganową suitę" dla Kronos Quartet, kilka prestiżowych scen świata zapragnęło mieć premierę u siebie, a należały do nich: Barbican Centre w Londynie, Adelaide Festival w Australii oraz trzy centra kultury przy amerykańskich uniwersytetach. Pierwsze wykonania odbyły się w 2013 roku, a rok później, w ciągu trzech dni kwietnia 2014 r., dokonano nagrania w Studio Trilogy w San Francisco, jednym z najlepiej wyposażonych na Zachodnim Wybrzeżu. Dopiero teraz album doczekał się premiery.

Historia powstania "Landfall" jest jeszcze bardziej zawiła, a Laurie Anderson opisuje ją w książeczce dołączonej do płyty. Kiedy lider Kronos Quartet David Harrington poprosił ją o napisanie kompozycji specjalnie dla kwartetu, wpadła w panikę. Nigdy nie pisała partytur, ani nie rozpisywała orkiestracji na zespół akustyczny. Zwykle pracuje w studiu, używa elektroniki i cyzeluje brzmienie, aż osiągnie pożądany efekt.

- Parę razy próbowałam orkiestracji, co było katastrofalne - wspomina Anderson. - Fagoty grały to, co powinny grać wiolonczele, wszyscy byli w złym rejestrze. To był chaos. Orkiestracja jest formą sztuki, o której wiedziałam, że nigdy jej nie opanuję.

Przyznała się Davidowi, że nie ma pojęcia, jak to zrobić, a ten wcale się nie zniechęcił. Wyobrażam sobie jego spokój, kiedy przekonywał Laurie. Zachęcił ją do przesłuchania nagrań Kronos Quartet. Odsłuchała wszystkie. - Oczywiście zajęło mi to sporo czasu, ale był to luksusowy czas - pisze Laurie. - Różnorodność tematyki i stylów Kronos Quartet była oszałamiająca. Mogli najwyraźniej coś sobie wyobrazić, a potem zagrać.

"Landfall" pisała w częściach. Kiedy miała kilka fragmentów, spotykała się z muzykami kwartetu i organizowali sobie warsztaty. Przekonywali się, jaki efekt i jakie brzmienia chcieli osiągnąć, dużo eksperymentowali. Laurie przygotowywała elektroniczne loopy używając elektrycznych skrzypiec i klawiatury Optigan - zabawki produkowanej przez fi rmę Mattel na początku lat 70. Dźwięki nagrywała na płytę, którą odtwarzała z różnymi prędkościami w przód i od tyłu, co szczególnie przypadło jej do gustu. Osiągnęła melancholijne brzmienia, a właśnie takiego efektu potrzebowała do swojej suity.

Od dawna chciała też wykorzystać brzmienie skrzypiec akustycznych, ale takie, jak słyszy je skrzypek trzymając pudło rezonansowe przy głowie. To zupełnie inne brzmienie niż to, które dociera do słuchaczy. Słychać wyraźnie, jak końskie włosie trze stalowe struny, części instrumentu skrzypią, a opary kalafonii wypełniają nos muzyka. Zanim dźwięk dotrze do publiczności, oczyszcza się z tych brudów.

Anderson postanowiła wykorzystać właśnie te surowe, pierwotne odgłosy pocierania strun spotęgowane przez pudło rezonansowe i wpadające prosto w uszy grającego. Sama zaprojektowała filtry, które pozwoliły jej wyodrębnić te brzmienia i podzielić na interwały. Dzięki temu w czasie warsztatów mogła zespołowi zaprezentować to, co chciała usłyszeć z klasycznych skrzypiec, altówki i wiolonczeli. Zachęcała też skrzypków - Davida Harringtona i Johna Sherbę, altowiolistę Hanka Dutta i wiolonczelistkę Sunny Yang - do improwizowania.

Właśnie Kronos Quartet, jak żaden inny słynie z takich zdolności. Po wielu próbach Laurie Anderson i zespół poczuli się gotowi do finałowego etapu pracy nad dziełem. Początkowo kompozytorka i autorka tekstu w jednej osobie chciała, żeby to muzycy opowiedzieli jej historię, jednak już po pierwszym spotkaniu zdała sobie sprawę, że to fatalny pomysł. Postanowiła sama opowiadać, a w tym ma doświadczenie. Metaforyczne zdania opisywały historię przejścia huraganu przez Amerykę i jej dom. W czasie koncertów historie były wzbogacane obrazami wideo. Ale to język opowieści stał się natchnieniem przedsięwzięcia, a muzyka nadała opowieści uniwersalny, zrozumiały dla wszystkich wyraz.

Słuchanie trzydziestu części "Landfall" jest fascynującym przeżyciem. Efekty brzmieniowe, jakie uzyskał Kronos Quartet, zadziwią nawet tych, którzy słyszeli ich na żywo. Narastająca groza, odgłosy nadciągającej burzy, krople deszczu, grzmoty, strugi deszczu, ryk huraganu, to wszystko wydobywa się ze strun ich instrumentów.

Udział Laurie Anderson jest znaczący nie tylko dlatego, że opowiada swoje historie, ale dodaje elektroniczne brzmienia, odgłosy fortepianu i elektrycznych skrzypiec tam, gdzie kwartet smyczkowy potrzebuje wsparcia. W ten sposób powstała epicka opowieść o niezwykłej dramaturgii. Solowe partie, kameralne zestawienia brzmień potęgują się niczym lawina deszczu pędzona wściekłym wiatrem. Aż zapiera dech. To wyjątkowe dzieło zasługujące na słuchanie w skupieniu. Dreszcz emocji gwarantowany.

Marek Dusza
NONESUCH/WARNER

GATUNKI MUZYKI
Live Sound & Installation wrzesień 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta wrzesień 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista wrzesień 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio wrzesień 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio wrzesień 2019

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu