Let It Be Told

JULIAN ARGUELLES
Let It Be Told

Jazz
Nasza ocena
Wykonanie:
Nagranie:

Geneza powstania tej płyty, która już stała się przebojem w Wielkiej Brytanii, bierze swoje początki pół wieku temu. W owym czasie w Afryce Południowej panował apartheid i szereg artystów niegodzących się na dyskryminację opuszczało ten kraj w proteście, a niektórzy byli do tego wręcz zmuszani.

Na tejże fali wyemigrował z RPA do Anglii w 1964 r. legendarny kwintet jazzowy Blue Notes: trębacz Mongezi Feza , saksofonista altowy Dudu Pukwana, pianista Chris McGregor, kontrabasista Johny Dyani i perkusista Louis Moholo; co ciekawe, McGregor był biały, a reszta - czarnoskóra.

Muzycy ci przywieźli z sobą do Anglii nie tylko zapał i radość grania charakterystyczną dla tamtejszych społeczności afrykańskich, ale też niezwykle oryginalną fuzję nowoczesnego jazzu amerykańskiego i południowo- -afrykańskiego folkloru.

Pojawienie się Blue Notes miało olbrzymi wpływ na formowanie oblicza jazzu angielskiego w kolejnych dekadach i było właściwie pierwszym w Europie ewenementem włączania elementów etnicznych do głównego nurtu jazzu. Pośrednio wpłynęło to także na kształtowanie charakteru jazzu europejskiego, który wyraźnie otwierał się na absorbowanie rodzimych folklorów, a obecnie czerpie pełnymi garściami inspirację z najrozmaitszych kultur.

Kwintet Blue Note stanowił też trzon słynnego angielskiego big-bandu Brotherhood of Breath, który z udziałem wielu wspaniałych muzyków (w tym również autora niniejszej płyty - Juliana Arguellesa) przetrwał do 1990 r. Big-band ten zainspirował młode pokolenie Anglików do założenia dużej formacji Loose Tubes, która święciła triumfy w latach 80.

Członkowie Blue Notes prowadzili też mniejsze własne zespoły. Tak się złożyło, że występujący na niniejszej płycie Steve Arguelles i Django Bates byli członkami formacji Zila, prowadzonej przez Pukwanę. Jak widać, koneksje między kwintetem Blue Note a działaniami drugiego po nich pokolenia angielskich jazzmanów są ciągle żywe i wydają fantastyczne owoce, czego doskonałym przykładem jest niniejsza płyta.

Julian Arguelles spędził 4 lata we Frankfurter Radio Big Band i dobrze poznał umiejętności oraz zainteresowania muzyków tego zespołu. Ułatwiło mu to pisanie aranżacji do utworów skomponowanych przez luminarzy jazzu południowoafrykańskiego: Pukwanę, Dyani`ego, Miriam Makebę, Fezę, Abdullaha Ibrahima, McGregora i Josepha Shabatalę. Jedyną oryginalną orkiestrację Arguelles zachował w upajającym radością grania utworze "Amasi" (McGregora). Zresztą spontaniczna i idylliczna atmosfera panuje już od otwierającego kompakt "Mra Khali" (Pukwany) w formie szalonego tańca w krzyżowych rytmach charakterystycznych dla Afryki Południowej.

Choć "Mama Marimba" rozpoczyna się swobodnym wstępem, to wraz z pojawieniem się basowego riffu utwór skutecznie kręci do końca. W nastroju bardziej stonowanym utrzymana jest kompozycja "Retreat Song" (Makeby), w której w miarę rozwoju akcji robi się coraz bardziej gorąco. "You Ain`t Gonna Know Me" (Fezy) to właściwie jeden z dwóch utworów balladowych w zestawie, jednakże już w drugiej części pojawia się wyraźnie akcentowany podkład rytmiczny.

Wraz z tematem "Diamond Express" (Pukwany) wraca radosna aura szalonego tańca. Dostojna kompozycja "The Wedding" (Ibrahima) przybrała nawet bardziej melancholijną formę niż w oryginalnej prezentacji kompozytora. Temat "Amabutho" został zbudowany na zasadzie: pytanie - odpowiedź, gdzie rasowy dialog prowadzą sekcje dęte instrumentów blaszanych i drewnianych, przypominając brzmienie słynnych chórów z tamtych okolic. Skoczna forma zamykającego "Come Again" zachęca, aby raz jeszcze dać się przenieść w krainę radosnego muzykowania.

Jeżeli nawet w surowym osądzie nie mamy na płycie do czynienia z absolutną perfekcją wykonawczą orkiestry, choć to bez wątpienia czołówka europejska, to niekwestionowanym mistrzostwem było zarażenie przez braci Arguellesów i Batesa niebywałą pasją grania muzyków niemieckiego big-bandu. Ten radosny entuzjazm jest immanentną cechą muzyki i śpiewu z Afryki Południowej, a muzykom niemieckiego big bandu udało się tego ducha w pełni oddać.

 

Cezary Gumiński
Cezary Gumiński
Dziennikarz muzyczny i krytyk jazzowy, od 1997 r. współpracuje z magazynem AUDIO. Pisał o muzyce również na łamach magazynów "Jazz", "Jazz Forum", "Machina", "Muza" i "Jazz & Classics". Prowadził audycje i był gościem w PR Pr. 2, Kolor, Radiostacja, Radio Jazz. Był zagorzałym propagatorem kwadrofonii i do dziś słucha z czterech kolumn. Muzyka w jego domu rozbrzmiewa nieustannie, również ze szpulowego magnetofonu. Jest bardziej melomanem niż audiofilem. Najbardziej gustuje w fuzjach jazzu, rocka, etno i klasyki.
Zobacz artykuły autora
Gatunki muzyki
Podobne brzmienie
logo logo