Simulation Theory

MUSE
Simulation Theory

Rock
Nasza ocena
Wykonanie:
Nagranie:

Podziwiam Muse za to, że w zaledwie trzyosobowym składzie potrafią wykreować brzmienie o sile rażenia wieloosobowego kolektywu. Ubocznym tego skutkiem była nazbyt barokowa i przejaskrawiona muzyka, coraz mniej mająca wspólnego z rockiem. Nowy album tria niewiele pod tym względem zmienia, choć lider, Matthew Bellami, nieco temperuje swoje wokalne zapędy i nie nadużywa falsetu.

Muzycy Muse najwyraźniej poczuli tęsknotę za schyłkiem lat 80. Widać to już po okładce, na której znalazły się gadżety związane z komiksowymi filmami oglądanymi na kasetach VHS - superbohaterowie, kosmici, wilkołak, policyjne pościgi.

Po latach ten najbardziej kiczowaty okres w historii muzyki i kina nie wywołuje już jednak tak negatywnych skojarzeń. Ci, którzy doskonale go pamiętają, poczują nawet zadowolenie. W końcu zawsze z przyjemnością wraca się do czasów swojej młodości. Tym bardziej że Muse nie pozują na orędowników nowej muzyki. Mrużą do nas oko, zabierając w futurystyczną podróż retro. Nawet brzmienia syntezatorów i melodie na "Simulation Theory" wydają się nam jakby znajome.

Produkcja ma jednak zdecydowanie współczesny szlif, a nawet wyprzedza nasze czasy. O tym, jak Muse brzmi na żywo, będzie można się przekonać 22 czerwca w Tauron Arenie Kraków.


Warner

Grzegorz Dusza
Grzegorz Dusza
Absolwent studiów na kierunkach: geografia i ekonomia. Jego pasją jest muzyka, posiada dużą kolekcję płyt - od metalu i indie rocka po soul, folk i piosenkę autorską. Od 1997 r. recenzuje albumy w magazynie AUDIO. W wolnym czasie uprawia sport, zajmuje się ogrodnictwem. Dużą frajdę sprawia mu gra na gitarze, choć tylko amatorsko.
Zobacz artykuły autora
Gatunki muzyki
Podobne brzmienie
logo logo