Na temat firmy MoFi Electronics piszemy regularnie, na temat firmy Fender – w ogóle, ale chyba każdy ją kojarzy, nawet jeżeli sam nie gra na gitarze. Gramofony ostatnio nieźle sobie radzą, ale w związku z tym konkurencja jest duża, więc dobrze mieć własne pomysły. MoFi nawiązało więc współpracę z legendarną amerykańską firmą Fender.
Pierwszym efektem był gramofon (a może gitarofon...) Fender PrecisionDeck – prestiżowy i wyjątkowy, chociaż wcale nie najdroższy. Pod koniec zeszłego roku zaprezentowano Fender American Vintage. Nazwa PrecisionDeck nawiązuje do jednej z gitar basowych Fendera – Precision Bass.
Z kolei American Vintage ma się kojarzyć z całą serią, którą Fender przywraca do życia – historyczne instrumenty, takie jak Stratocaster, Telecaster, Jaguar czy Jazzmaster – posługując się ich oryginalną specyfikacją, stąd oznaczenia takie, jak ’56, ’52, ’65. Na razie MoFi nie ma tylu gramofonów (z ich wariantami i wznowieniami…) co Fender gitar, ale może się rozkręci.
MoFi Fender American Vintage - wykonanie
Gramofony fenderowe lokują się pomiędzy tańszym UltraDeck a droższym MasterDeck. PrecisionDeck miał być wyprodukowany w limitowanej serii, ale wciąż da się go kupić, a nowy American Vintage jest wyraźnie inny.
Plinta została wykonana z takiego samego drewna (tym razem jest to olcha), z jakiego produkowane są korpusy gitar Fendera i – jak głoszą materiały firmowe MoFi – w jego amerykańskich fabrykach.
Nie mniej istotne jest gitarowe umaszczenie typu Sunburst. Widzieliśmy je już na PrecisionDecku, ale w nieco innej wersji. Tam na wysoki połysk, a w najnowszym American Vintage jest półmatowe. Gramofon prezentuje się zjawiskowo oryginalnie, także dlatego, że plinta jest bardzo duża (szerokość korpusu to 52 cm).
MoFi Fender American Vintage - elektronika i napęd
Elektronika rozgościła się w okolicach napędu. Zmiany prędkości obrotowej dokonujemy przyciskiem. MoFi wysłuchał chyba uwag użytkowników Precision-Decka, bowiem tam, aby uzyskać inną prędkość, trzeba było przekładać pasek napędowy.
Czytaj również: Jakie urządzenia są potrzebne do kalibaracji gramofonu?
Reszta napędu wygląda znajomo (choć wcale nie tak samo jak w PrecisionDeck). Talerz w American Vintage jest wykonany z ulubionego materiału MoFi – polimeru Delrin – i waży 3,1 kg. Duża masa ma stabilizować obroty i obniżać zniekształcenia W&F. Silnik zainstalowano w tylnej części płyty, a pasek napędowy ma radosny, słonecznozłoty kolor (wszystko świetnie zgrano z wyjątkową plintą).
Jedną z nowości w American Vintage (PrecisionDeck nie był w tym względzie aż tak zaawansowany) są specjalne, pochłaniające wibracje nóżki firmy HRS (Harmonic Resolution Systems). Talerz obraca się na łożysku wykonanym ze stali, brązu i szafiru. Gramofon wyposażono w wygodne, zainstalowane w tylnej części plinty gniazda RCA, w zestawie jest też elegancka, mocno “przydymiona” pokrywa przeciwkurzowa. Tylko na niego patrzę i już słyszę Strata…
Fabryczna kalibracja prędkości obrotowej okazała się bezbłędna, a odchyłka od standardowych 33,3 obr./min nie przekracza 0,04%! Zniekształcenia W&F wyniosły 0,07%, to przyzwoity wynik. Natomiast błąd zrównoważenia kanałów lewy/prawy jest nieznaczny – 0,25 dB. Poziom napięcia wyjściowego (wkładki) wynosi 0,44 mV.
Czytaj również: Jakie wyróżniamy kształty ramion gramofonowych?
Wkładka UltraGold nie jest tania, kosztuje 6000 zł, ale kupując od razu cały komplet oszczędzimy 1000 zł. Wyprzedzając wypadki powiem, że chyba nie warto kombinować – brzmienie tego zestawu jest naprawdę gitarowe.
MoFi Fender American Vintage - ramię
Dużą powierzchnię plinty wykorzystuje ramię typowo dla MoFi dłuższe niż standardowe 9 cali; to konstrukcja 10-calowa o nazwie Ultra. Warto przypomnieć, że dłuższe ramię pozwala uzyskać niższe zniekształcenia, ponieważ zmierzamy w stronę perfekcyjnej styczności igły do rowka na całej powierzchni płyty, poprzez zmniejszanie kąta, w jakim pracuje ramię.
Jednak długie ramiona mają własne problemy, są bardziej podatne na rezonanse i cięższe, więc nie lubią współpracować z niektórymi współczesnymi wkładkami (o wysokiej podatności – częstotliwość rezonansowa jest zbyt niska). Jeśli zachodzi taka potrzeba, łatwo dociążyć lekkie, krótkie ramię, gorzej z odchudzeniem długiego i ciężkiego.
Czytaj również: Co to jest moment obrotowy gramofonu?
Ramię MoFi składa się długiej, prostej rurki i kątowej główki; jest z nią połączona mechanizmem zaciskowym, aby po zwolnieniu blokady można było regulować azymut wkładki. W tylnej części rurka jest osadzona w masywnym uchwycie za pomocą łożysk zawieszenia pionowego. Zawieszenie poziome znajduje się kilka centymetrów niżej, wewnątrz korpusu podstawy. Jej stożkowy, opierający się już bezpośrednio na plincie kołnierz zawiera kolejny mechanizm – regulacji wysokości kolumny.
MoFi od dawna stosuje tradycyjny system anti-skatingu (z ciężarkiem i linką), przy czym nawet taki drobiazg jest wykonany estetycznie – linka ma kolor zbliżony do koloru plinty. Siłę nacisku igły ustalamy klasycznym krążkiem przeciwwagi.
MoFi Ultragold - wkładka gramofonowa
MoFi Electronics serwuje także wkładki. Przez jakiś czas koncentrował się na wkładkach MM, modele Studio- Tracker, UltraTracker i MasterTracker pozostają nadal w ofercie. Kilka lat temu pojawiły się wkładki MC, zainstalowany w naszym Fenderze model UltraGold jest najlepszą z nich.
To już dość kosztowna wkładka, wyprodukowana w Japonii (tak jak wszystkie), i znajdziemy w niej już w zasadzie wszystko, co charakteryzuje wkładki wysokiej klasy. Korpus wykonano z aluminium, wspornik z boru, a igła ma profil Shibata. Wspornik z boru gwarantuje sztywność i niską masę (generalnie układ drgający powinien być jak najlżejszy, stąd też w ogóle koncepcja ruchomych cewek).
Czytaj również: Jakiego typu wkładki są lepsze - MM czy MC?
Z kolei igła Shibata to gwarancja dużej powierzchni styku z rowkiem, a więc precyzji śledzenia. Chociaż pierwotnym założeniem przyświecającym opracowaniu takiego profilu były badania i próby zapisu kwadrofonicznego, to uzyskane wówczas kapitalne rozciągnięcie pasma można wykorzystać także w stereo. Precyzja wysokich tonów jest znakiem rozpoznawczym wkładek z igłami Shibata. W przypadku UltraGold dodatkowo sprzyja temu wspornik z boru.
Wkładka UltraGold jest dość lekka (7,3 g), a jej podatność wynosi według danych fabrycznych średnie 10 x 10-6cm/dynę, natomiast niezależne pomiary wskazują, że jest znacznie wyższa (okolice 18 x 10-6cm/dynę), co skłaniałoby do połączenia z ramionami o niskiej masie, tymczasem MoFi montuje tę wkładkę do ramienia 10-calowego, ale niewykluczone, że jego masa nie przekroczyła krytycznej wartości.
Parametry elektryczne UltraGold są przyjazne, napięcie wynosi 0,4 mV (przedwzmacniacze ze wzmocnieniem w granicach 62–65 dB poradzą sobie doskonale), a impedancja wyjściowa 12 Ω. MoFi zaleca ustawienie przedwzmacniacza (impedancji wejściowej) na minimum 100 Ω, ale to wartość typowa.
MoFi Fender American Vintage + Ultragold - odsłuch
Wiem, że moi znajomi po fachu miewają na ten temat inne zdanie, ale przygotowując relacje odsłuchowe, staram się nie umieszczać w nich przypisów, przywołujących użyte w teście płyty.
Uważam, że zamieszczanie ich szczegółowej listy prowadzi do wielu niepotrzebnych emocji, bo zawsze znajdzie się ktoś, komu nie spodoba się taka lub inna płyta, kto zakwestionuje dobór repertuaru, rodzaj muzyki, rejestrację czy wreszcie obrazi się na konkretne (jego zdaniem) beznadziejne tłoczenie. Jednak gramofon Fender American Vintage prowokuje, aby zacząć od muzyki i na talerz rzucać (lub choćby od tego zacząć) nagrania, na których zarejestrowano… instrumenty firmy Fender.
Lista mogłaby być bardzo długa, ale koncertowe zapisy, takie jak Jimiego Hendrixa z festiwalu Monterey czy Davida Gilmoura z floydowej trasy Pulse, pasują jak ulał, ale nie w kontekście samego brzmienia, lecz całego gramofonu.
Czytaj również: Jaki jest optymalny nacisk igły na płytę?
Tak jak w przypadku Gold Note Pianosa sam jej wygląd świetnie korespondował z brzmieniem i analogowym stereotypem (w pozytywnym tego słowa znaczeniu), tak potencjalna przyjemność z odtwarzania fenderowych riffów na fenderowym gramofonie może być zupełnie unikalna.
Nawet jeśli trudno oczekiwać, że domowy system hi-fi odda energię prawdziwego Strata z prawdziwym Twin Reverbem (jeden z najlepszych wzmacniaczy Fendera), to gramofon MoFi robi co może, aby nas do tego zbliżyć.
Tutaj nie jest najważniejsze, aby grać w zdecydowanej kontrze do źródeł cyfrowych, aby ocieplać, zaokrąglać i czarować tak jak Pianosa (i robi to doskonale). Ale przecież nie może to też być dźwięk pozbawiony analogowego fundamentu, zarówno dlatego, że jest efektem działania gramofonu, jak i dlatego, że brzmienie gitar Fendera jest z natury analogowe… chociaż nie czysto akustyczne. I tutaj warto się zatrzymać.
Czytaj również: Jaka jest żywotność wkładek gramofonowych?
Dźwięk analogowy jest synonimem naturalności, a tę sprawdzamy w prawdziwości odtworzenia wokali i instrumentów akustycznych. A co z instrumentarium elektrycznym w ogólności a gitarami Fendera w szczególności? Jeżeli będą brzmiały wyłącznie miękko i łagodnie, spełnią uproszczone kryterium "analogowości”, ale czy tak brzmieć powinny?
Odpowiedź "wręcz przeciwnie" wcale nie jest prawidłowa, bo Fendery i ich lampowe piece faktycznie mają w sobie sporo ciepła i trochę miękkości, ale też oczywistą żywość i blask, a nawet jaskrawość.
MoFi nie żałuje więc średnich tonów, również ich wyższego podzakresu. Gra komunikatywnie, blisko, bezpośrednio. Nie ciągnie do dołu, nie dodaje masy, lecz pozwala rozwinąć się artykulacji, szczegółom, wybrzmieniom. Jednocześnie w tym dźwięku jest spoiwo, płynność i odpowiednia delikatność.
Czytaj również: Napęd gramofonu paskowy czy bezpośredni - czy któryś jest lepszy?
Gitary mogą wibrować, szorować, dzwonić… i mimo to, na ostatniej warstwie, jakby w ostatniej chwili, wykazać się swoistą elegancją, lekkością i gładkością.
Nie chodzi o "pogłębienie" poprzez wzmocnienie niskich rejestrów, to coś bardziej subtelnego. To zjawisko uniwersalne, słychać je nie tylko na gitarach, świetnie pokazuje to fortepian – bogaty, perlisty, otwarty.
Wysokie tony nie zostały wyeksponowane, bowiem nie mamy do czynienia z typowym rozjaśnieniem. Mimo to czytelność jest ponadprzeciętna, to nie tylko detaliczność, ale rozdzielczość i wyrafinowanie. W tym MoFi jest mistrzem, przejrzystość jest najwyższej próby. Jeszcze jeden krok w tę stronę, a niektórzy oskarżyliby MoFi o cyfrową ostrość…
Bas jest równy, szybki i sprężysty, odpowiednio aktywny i stanowczy, ale nie zajmuje się podgrzewaniem i pogrubianiem. MoFi nie ma tendencji do masywności i wyniosłości.
| Napęd | Paskowy |
| Ramię | Proste |
| Prędkość obrotowa | 33,3; 45 |
| Typ wkładki | MC |