ACCUPHASE E-650

ACCUPHASE
E-650

Wzmacniacze stereo

Za kilka lat do centrum miast mają być wpuszczane już tylko najbardziej ekologiczne auta. Idąc tym tropem, będziemy mieli tylko wzmacniacze w klasie D. Na przekór temu, Accuphase ma odwagę promować prądożerne wzmacniacze w klasie A.

Wzmacniacz Accuphase E-650 waży ok. 25 kg, nie jest to więc monstrum, ale duży kawał luksusu. Made in Japan. Słynne wskaźniki VU... nie mają wskazówek, lecz zbudowane są na panelach LED. To mniej klasycyzujące, mniej analogowe, ale też ma już długą tradycję.

Pozostałe typowe elementy Accuphase`a są na swoim miejscu - zielone logo, alfanumeryczny wskaźnik wzmocnienia i miękko opadająca klapka, zakrywająca dodatkowe regulatory i parę innych funkcji. Gdy jest zamknięta, na wierzchu pozostają tylko dwa pokrętła (wzmocnienia i selekcji źródeł), wyjście słuchawkowe oraz już właściwie zapomniana przez innych producentów funkcja skokowego przyciszenia sygnału (-20 dB).

Wybór wejść odbywa się dość typowo, chociaż wobec znajomych nazw źródeł są dwie tajemnicze pozycje - Option 1 i Option 2 - odnoszące się do modułów rozszerzeń (bez wskazania konkretnych gniazd, bo ich konfiguracja może być różna).

Regulator głośności obraca się pomiędzy dwoma skrajnymi punktami, nie jest to jednak zwykły potencjometr włączony w tor sygnału, a jedynie element zaawansowanego, firmowego systemu AAVA. Pokrętło jest w nim czujnikiem przekazującym sygnały sterowania dalej, do odpowiedniej sekcji przedwzmacniacza.

Od strony użytkowej sposób regulacji nie różni się jednak właściwie niczym (ktoś bardzo wrażliwy wyczuje delikatną zwłokę w pracy całego układu) od klasycznego potencjometru, mamy więc "analogową" przyjemność, a korzyści wynikające z zastosowania precyzyjnych, sterowanych mikroprocesorem tłumików są absolutnie wymierne (od dokładności po niezawodność - nie ma tutaj elementów ślizgowych i wycierających się ścieżek).

Zarówno linijka diodowa, jak i numeryczny wskaźnik poziomu głośności działają bardzo precyzyjnie. Pod klapką mamy regulatory barwy, zrównoważenia, zmiana trybów wyświetlacza, jest nawet pokrętełko obsługujące złącze dla magnetofonu.

Zarówno linijka diodowa, jak i numeryczny wskaźnik poziomu głośności działają bardzo precyzyjnie. Pod klapką mamy regulatory barwy, zrównoważenia, zmiana trybów wyświetlacza, jest nawet pokrętełko obsługujące złącze dla magnetofonu.

Accuphase E-650 - złącza

Słusznych rozmiarów obudowa pozwoliła wygodnie rozplanować wszystkie złącza na tylnym panelu, a jest ich bardzo dużo. Sporo miejsca zajmują dwa komplety masywnych zacisków głośnikowych, pozwalających zastosować najróżniejsze końcówki kabli.

Accuphase E-650 ma pięć wejść liniowych RCA (nie licząc pętli dla rejestratora) i dwa komplety XLR-ów. Standard zbalansowany (dublujący RCA) jest także w zespole wejścia na końcówkę mocy/ wyjścia z przedwzmacniacza. Na podłączenie magnetofonu pozwala dodatkowa pętla RCA (wejście i wyjście). W podstawowej formie E-650 nie ma ani wejść cyfrowych, ani wejścia gramofonowego. Te dwa braki można wyeliminować, chociaż trzeba będzie za to zapłacić. Możliwości rozbudowy wzmacniacza otwiera system dodatkowych, wymiennych kart, dla których przygotowano specjalne sloty (fabrycznie są zaślepione).

W każdej z dwóch zatok zamontujemy jeden moduł, może nim być przetwornik cyfrowo-analogowy DAC-50 albo przedwzmacniacz gramofonowy (wkładki MM/MC) AD-50. Accuphase przygotował E-650 na taką rozbudowę, programując także pracę wyświetlacza (wskazuje częstotliwość próbkowania), jak i przygotowując elementy do obsługi poszczególnych funkcji (np. przełącznik trybów MM/MC).

Z tyłu jest dużo miejsca, więc nawet tak bogate wyposażenie zostało wygodnie rozplanowane.

Z tyłu jest dużo miejsca, więc nawet tak bogate wyposażenie zostało wygodnie rozplanowane.

Accuphase E-650 - konstrukcja

Jak przystało na referencyjny wzmacniacz zintegrowany, konstrukcja jest mocno spowinowacona z systemem "dzielonym" - w tym przypadku przedwzmacniaczem C-3850 i wzmacniaczem mocy Accuphase A-250. Częstą praktyką w tak dużych integrach jest wykorzystanie całej dostępnej powierzchni obudowy i ulokowanie końcówek przy bocznych ściankach.

W tym przypadku przestrzeń z prawej strony obsadzono niezależnym modułem ekranowanych zatok dla kart rozszerzeń, a zasadniczy układ wzmacniacza jest przesunięty o kilka centymetrów w lewo (razem z zasilaczem). Lekka asymetria może trochę przeszkadzać estetom-perfekcjonistom, ale nie jest żadnym błędem ani kompromisem pod względem technicznym.

Wszystko przygotowano bardzo solidnie i starannie, instalując wewnętrzne belki wzmacniające, które są jednocześnie ekranami. Wydzielono w ten sposób sekcję wejść z gniazdami RCA i XLR, a także terminalami głośnikowymi.

W centralnej sekcji widać dużą pokrywę, pod którą znajduje się transformator toroidalny. Zasilanie nie jest więc stuprocentowym dual mono (wymagającym dwóch transformatorów), ale przygotowano niezależne uzwojenia wtórne dla każdego kanału, pojemność filtrująca wynosi 2 x 50 000 ηF (a więc trochę ją powiększono w stosunku do modelu E-600, gdzie wynosiła 2 x 47 000 F), kondensatory połączono dużą, metalową zworą. Końcówki mocy zostały przygotowane jako dwa identyczne bloki z wewnętrznymi radiatorami, stąd dużą część górnej ścianki zajmują szczeliny wentylacyjne.

Czytaj również: Jakie są podstawowe typy wzmacniaczy cyfrowych?

Charakterystyczna architektura wnętrza E-650 – właściwy układ odsunięto od jednego z boków, gdzie przygotowano miejsce na moduły rozszerzeń.

Charakterystyczna architektura wnętrza E-650 - właściwy układ odsunięto od jednego z boków, gdzie przygotowano miejsce na moduły rozszerzeń.

Accuphase E-650 - układ głośności

Firma jest szczególnie dumna z układu regulacji głośności AAVA. Zajmuje on dużą płytę w wydzielonej komorze, w pobliżu przedniej ścianki. Cały blok AAVA został wykonany w technice montażu powierzchniowego SMD, układ składa się ze wstępnych buforów, a sama regulacja głośności jest realizowana w dwóch równoległych gałęziach, czego wymaga utrzymanie sygnału w formie zbalansowanej - stąd też pełna nazwa systemu "Balanced AAVA". Obwód AAVA stosowany w tańszych wzmacniaczach (Accuphase`a) został "po prostu" zdublowany. Producent podkreśla, że nie ma tu zmiennych tłumików, sama regulacja jest wprawdzie skokowa, ale z tak wysoką rozdzielczością, że sprawia wrażenie płynności klasycznego potencjometru.

Sygnał zbalansowany jest też utrzymywany w układach regulacji barwy i zrównoważenia. W tym celu przygotowano obszerny moduł tłumików, które są załączane w różnych konfiguracjach.

Accuphase E-650 - końcówki mocy

Przyjrzyjmy się teraz końcówkom mocy. Accuphase przedstawia E-650 jako wzmacniacz pracujący w klasie A, z mocą maksymalną 30 W przy 8 Ω i 60 W przy 4 Ω, a nawet 120 W przy 2 Ω. Można też wyciągnąć więcej, chociaż już w klasie A/B - 75 W przy 8 Ω i 125 W przy 4 Ω. Mimo umiarkowanej mocy (a może właśnie dlatego, gdyż zasilacz i końcówki są "oszczędzane"), praktycznie żadne spotykane obciążenie (impedancja) nie będzie dla E-650 zbyt trudne; można podłączyć nawet ekstremalnie niskie, 1-omowe (według producenta, 150 W w klasie A...).

Accuphase jest też zakręcony na punkcie jak najniższego poziomu szumów; ogłasza więc, że w Accuphase E-650 udało się obniżyć go (względem poprzedniego modelu E-600) o kolejne 3,5 dB. Kluczowym układem, który w tym pomógł, był właśnie Balanced AAVA. Kolejnym parametrem, nad którym się szczególnie pochylono, była impedancja wyjściowa, bezpośrednio związana ze współczynnikiem tłumienia. Tę obniżono (a więc współczynnik tłumienia podniesiono) dzięki innemu firmowemu rozwiązaniu - Balanced Remote- -sensing - który jest specjalnym sposobem działania ujemnego sprzężenia zwrotnego.

Czytaj również: Co to znaczy zmostkować wzmacniacz?

W zasilaczu przygotowano jeden transformator toroidalny i dwa bardzo duże (po 50 000 mF) kondensatory filtrujące.

W zasilaczu przygotowano jeden transformator toroidalny i dwa bardzo duże (po 50 000 mF) kondensatory filtrujące.

Monitorowanie sygnału na zaciskach głośnikowych i stosowne kompensacje parametrów w torze końcówek dały nie tylko efekty w postaci niskiej impedancji wyjściowej, ale pozwoliły również na obniżenie poziomu zniekształceń harmonicznych i intermodulacyjnych. Spory zysk przyniósł taki detal, jak moduł zabezpieczeń; zamiast klasycznych przekaźników mechanicznych, zastosowano niskostratne przełączniki MOS-FET, które są również trwalsze.

Z kolei zaciski głośnikowe są podłączone bezpośrednio do płyty, bez dodatkowych przewodów; w ten sposób usunięto kolejne miliomy z sumarycznej impedancji wyjściowej wzmacniacza. Wzmacniacz słuchawkowy to niezależny moduł złożony z elementów dyskretnych. Także i tutaj obniżono poziom szumów (względem E-600), a sekcja jest na tyle mocna, że może nawet pracować z obciążeniem 8-omowym, zapewniając moc 500 mW.

Odsłuch

Przystępując do słuchania wzmacniacza Accuphase E-650, trudno mi było uwolnić się od dwóch myśli. Po pierwsze, wiemy, że wzmacniacz pracuje w klasie A (kto by nie wiedział, co kupuje, płacąc prawie pół setki?), co wywołuje pewne skojarzenia i wyobrażenia - nawet jeżeli różne, to często natarczywe...

Nie będę znów wracał do rozważań, jakie stereotypy mogą zostać przywołane, bo dopiero co pisałem o tym w teście Xindaka. Zamknijmy ten wątek wnioskiem, że im prędzej wyzwolimy się z takich więzów (konkretnych oczekiwań), tym szybciej będziemy cieszyć się brzmieniem E-650, które może być bardzo różne od naszych początkowych "założeń", a przecież jest wspaniałe. Rzecz druga to pokusa kręcenia i obserwowania...

Nawet jeśli zamkniemy klapkę, to ciężko oderwać wzrok od magnetyzujących wskaźników, podobnie jak od gramofonu, a jeszcze bardziej - od magnetofonu szpulowego. Nie jest to wcale męczące (nawet na dłuższą metę) ani rozpraszające, ale szukając dziury w całym, można podejrzewać, że bodziec taki jakoś wzmacnia albo modyfikuje wrażenia odsłuchowe, raczej zwiększając przyjemność... Czy to zagranie fair ze strony Accuphase? Oczywiście. Muzycy dbają o swój wygląd. Na różne sposoby, ale raczej nie wychodzą do publiczności w wyciągniętym dresie. Jeżeli chcemy innego nastroju, możemy wygasić wskaźniki.

Producent jest szczególnie dumny z modułu regulacji głośności, Balanced AAVA zajmuje dużą płytkę przy przedniej ściance.

Producent jest szczególnie dumny z modułu regulacji głośności, Balanced AAVA zajmuje dużą płytkę przy przedniej ściance.

Wszystkie te dodatkowe atrakcje w pewnym sensie stoją w sprzeczności z charakterem brzmienia Accuphase E-650, ale bywa też tak, że sprzeczności się uzupełniają... E-650 nie gra słodko, namiętnie, ani jakkolwiek efekciarsko i magicznie; słuchając jakiejś enigmatycznej czarnej skrzynki, o której nie wiedzielibyśmy nic, nie odbieraliśmy tego dźwięku jako nadzwyczaj oryginalnego i niepowtarzalnego. Czy to oznacza, że król jest nagi? Wzmacniacz to jednak nie orkiestra, która pod batutą genialnego dyrygenta powinna nam przedstawić wyjątkową interpretację jakiegoś dzieła.

Wzmacniacz to tylko, i aż, urządzenie, które powinno sygnał wzmocnić, jak najmniej do niego wtrącając. To niby oczywistość, którą od czasu do czasu trzeba powtórzyć, tak jak i zastrzeżenie, iż stuprocentowo dokładne wypełnienie takiej roli nie jest możliwe. To jednak nie powinno zmieniać paradygmatu - niemożność osiągnięcia ideału nie oznacza, że nie warto się do niego zbliżać, że należy szukać zupełnie innych dróg, a nawet celów, czyli kombinować, jakby tu brzmienie "upiększyć".

Nie powinno? A kto komu zabroni? W końcu sprzęt kupujemy dla przyjemności... więc jak można w nim coś uprzyjemnić, zwłaszcza brzmienie, to czemu nie? Myślę, że właśnie Accuphase daje na to dobrą odpowiedź, wcale nie stanowczą, a raczej przekonującą i jednocześnie elegancką. Jest w niej piękny kompromis - fundamentem pozostaje neutralność, konstrukcja dźwięku jest solidna na każdym etapie - dynamiki, detaliczności, barwy - ale w sferze "imponderabiliów", akcentów, szlifów, muśnięć, podskórnych wątków, które słyszy się "między wierszami", a więc właśnie tam, gdzie konstruktor, czy też jakieś inne siły - nad którymi nie sprawuje już kontroli, prawa przypadku - decydują o tym, czy skręcić trochę w lewo, czy też w prawo... bo idealnie prosto pójść nie można.

Accuphase E-650 skręca tam, gdzie pojawi się więcej płynności, odrobina miękkości, trochę ciepła, a nie cechy, które byłyby tego przeciwieństwem. Ale dopiero tutaj, tak długo, jak tylko się da, jedzie prostą drogą. Dlatego E-650 nie zaoferuje nam brzmienia zbyt chłodnego, klinicznego, technicznego, nie da powodów do narzekania na nudę i jałowość neutralności; raczej udowodni, że neutralność właściwie poprowadzona, unikająca tak samo podbarwień, jak i wyostrzeń, miałkości, jak i suchości, najlepiej przybliża nas do muzyki - nie tylko do "informacji", do kulisów nagrania, ale i do samych emocji. To podejście wcale nie jest bezlitosne i bezwzględne, ono jest doskonale wyważone, obiektywne i wiarygodne.

Przełączniki w sekcji zabezpieczeń wykonano na bazie elementów MOSFET, zamiast mechanicznych przekaźników.

Przełączniki w sekcji zabezpieczeń wykonano na bazie elementów MOSFET, zamiast mechanicznych przekaźników.

Dźwięk z Accuphase E-650 jest nasycony, obszerny i bogaty, daleki od eksponowania samego rysunku, skupiania się na pozycjach, definicjach, analizach; dobre dociążenie niskich rejestrów, plastyczność średnicy, a nawet niezwykła gęstość wysokich tonów, prowadzą do uzyskania wybitnej spójności; ale dopiero połączenie tej konsystencji, homogeniczności, z wyśmienitą dynamiką i przejrzystością, daje skutek tak naturalnego "wydarzenia".

Wszystkie elementy płynnie się przenikają. Można odnieść wrażenie, że wszystkiego jest więcej, mocniej, z większym rozmachem, pewnością każdego dźwięku, pełnym porządkiem; scena jest zagospodarowana, ale nie zatłoczona, zarówno bliska, jak i głęboka. Accuphase E-650 radzie sobie ze wszystkim z zadziwiającą lekkością; uderzenia mogą być jednocześnie mocne i szybkie, ale nie są aż piorunujące - tutaj można się nie tyle "przyczepić", co nawet znowu pochwalić kulturę, gdyż E-650 nie staje się agresywny nawet w najbardziej dynamicznych momentach, działa sprawnie, proporcjonalnie i czysto; nie dodaje od siebie artefaktów, które by wyostrzały jakiekolwiek kontrasty. Ten dźwięk emanuje autorytetem, ale nie przyciężką powagą, jest swobodny i uwolniony od wszelkiej nerwowości.

Nie ma co silić się na ustalanie jakiegokolwiek "przechyłu" w stronę niskich czy wysokich tonów - to referencja dla innych wzmacniaczy. I właśnie dlatego nie należy się bać... korzystania z regulatorów barwy. Kto chce uszanować najbardziej neutralne i naturalne brzmienie, zawsze może do niego wrócić, jest "pod ręką". Mówimy jednak o brzmieniu samego wzmacniacza, a nie całego systemu. Kto więc chce coś skorygować, podretuszować lub po prostu się pobawić, to nie ma przeciwwskazań, poza jednym - "behawioralnym". Taka zabawa wciąga, więc dobrze od czasu do czasu zrobić sobie "odwyk" i powstrzymać się od kręcenia gałkami.

Przedwzmacniacz (wraz z regulacją wzmocnienia) tworzy zbalansowany tor sygnału, E-650 ma nawet dwie pary wejść XLR, które warto wykorzystać w pierwszej kolejności.

Przedwzmacniacz (wraz z regulacją wzmocnienia) tworzy zbalansowany tor sygnału, E-650 ma nawet dwie pary wejść XLR, które warto wykorzystać w pierwszej kolejności.

Czar 8 Ω, siła 4 Ω

Zdecydowana większość kolumn głośnikowych jest obciążeniem (znamionowo) 4-omowym. Jednocześnie połowa z nich jest przez producentów przedstawiana jako 8-omowe ze względów polityczno-marketingowych: panuje przekonanie, że kolumny 8-omowe są bezpieczniejsze i bardziej uniwersalne. Jest w tym trochę prawdy i dużo asekuracji, jako że większość wzmacniaczy spokojnie radzi sobie z obciążeniem 4-omowym, a nawet niższym, oddając wówczas większą moc; to właśnie jest powodem, dla którego w praktyce większość kolumn jest 4-omowa.

Impedancja 8-omowa ma "w zamian", prawie zawsze, pewną przewagę nad 4-omową - niższe zniekształcenia THD+N (w pracy wzmaczniacza); przesterowanie zaczyna się przy niższej mocy (normatywnie oznacza ono przekroczenie 1% THD+N), ale "startuje" ono z niższego pułapu THD+N, jakim cieszymy się w użytecznym zakresie. Jeżeli więc wzmacniacz ma wysoką (dla nas wystarczającą) moc już przy 8 Ω, warto poszukać kolumn 8-omowych, chociaż nie należy się przy tym upierać, bo może to znacznie zawęzić nasz wybór i spowoduje odrzucenie kolumn 4-omowych, które byłyby dla nas lepsze z innych powodów.

Niektóre wzmacniacze zdecydowanie premiują 8 Ω, gdy z różnych powodów nie zwiększają mocy na niższej impedancji, a nawet ją zmniejszają (głównie wzmacniacze lampowe i amplitunery wielokanałowe). E-650 jest przykładem wzmacniacza, który 4 Ω się nie boi, zwiększając moc niemal dokładnie dwukrotnie w stosunku do obciążenia 8-omowego, a mając tylko umiarkowaną moc przy 8 Ω, tym bardziej skłania do podłączania (bez żadnych obaw) kolumn 4-omowych (a więc 90% kolumn na rynku).

Z drugiej strony, dla sporej grupy użytkowników ok. 2 x 66 W, jakimi E-650 dysponuje przy 8 Ω (opierając się na wynikach naszych pomiarów, a nie na danych firmowych, gdzie jest to tylko 2 x 30 W), może być mocą zupełnie wystarczającą (gdy kupują taki wzmacniacz dla jakości dźwięku, a nie dosłownego "nagłaśniania" dużych pomieszczeń) i wtedy kolumny o impedancji 8-omowej, zwłaszcza te o przyzwoitej skuteczności, oczywiście też mogą być brane pod uwagę.

Parametry

ACCUPHASE E-650

  • Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 2x 66
  • Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 2x 132
  • Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 1x 0,11
  • Dynamika [dB] 111
  • Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) 438
  • Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 2 Ω, 2x 219

Laboratorium

Jak niemal zawsze w testach wzmacniaczy Accuphase, sesja laboratoryjna wiąże się z dodatkową atrakcją - sprawdzeniem dokładności działania wskaźników. W E-650 są one oparte na diodach LED, więc ich rozdzielczość (a zatem możliwość wyłapania błędów) jest mniejsza niż wskazówek. Wskaźniki wyskalowano przy tym w dość niekonwencjonalny sposób.

Poziom 0 dB ma odpowiadać mocy 30 W przy 8 Ω. I wszystko dokładnie się zgadza; sprawdziłem też wskazania -10 dB oraz +3 dB (to wyraźne punkty na zaprojektowanej przez Accuphase skali). E-650 nie myli się też we wskazaniach samej regulacji wzmocnienia, która również, już na wyświetlaczu numerycznym, podaje wartości z dokładnością do 0,1 dB (względem 0 dB przy maksymalnym wzmocnieniu).

Ustawienie (pokrętła) na -3 dB obniża napięcie na wyjściach głośnikowych dokładnie o -2,96 dB, -6 dB daje -5,97 dB, a od -10 dB w dół dokładność jest nawet większa niż 0,01 dB!!! Powyższe rezultaty nie mają żadnego wpływu na parametry i brzmienie, ale wskazują, z jaką precyzją zaprojektowano i wykonano E-650.

Przejdźmy do pomiaru mocy wyjściowej. Jak to bywa najczęściej, na deklarowanych (dla klasy A) wartościach się nie kończy i jest to oczywiście dobra wiadomość. Przyjmując standardowe warunki (próg zniekształceń THD+N = 1%), nie badając sposobu pracy, uzyskaliśmy moc 66 W przy 8 Ω, dokładnie dwukrotnie więcej przy 4 Ω, oraz 248 W przy 2 Ω. Z wyjątkiem tego ostatniego, ekstremalnego obciążenia, przy którym moc przy wysterowaniu obydwu kanałów „spada” do 2 x 219 W, wartości w stereo (dla każdego kanału) są takie same, jak przy pracy jednego kanału – zasilanie jest wyśmienite.

Zaskakujące jest bardzo wysokie wzmocnienie napięciowe (niemal 200 V/V) i ściśle z nim powiązana czułość. Wystarczy podać na wejścia E-650 napięcie o wartości zaledwie 0,11 V, by uzyskać maksymalną moc. Nie jest to żaden błąd, chociaż bardzo daleko idąca asekuracja, zapewniająca możliwość pracy z każdym, nawet najbardziej egzotycznym źródłem o wyjątkowo niskim napięciu wyjściowym.

Tak wysoka czułość nie sprzyja jednak odsunięciu się od szumu, a mimo to E-650 jest pod tym względem jednym z najlepszych wzmacniaczy zintegrowanych, jakie kiedykolwiek mierzyliśmy. Wskaźnik S/N wynosi 93 dB - to rezultat zawsze znakomity, a w kontekście wysokiej czułości wręcz wyczynowy.

Dlatego nawet bez "wybuchowej" mocy dynamika osiąga aż 111 dB. E-650 świetnie sobie radzi również w pomiarze charakterystyk częstotliwościowych (rys.1), który uwzględnia tym razem trzy wartości obciążeń. Widać dobrą zbieżność krzywych, spadek przy 100 kHz wynosi ok. -1,5 dB dla 8 Ω, ok. 2 dB dla 4 Ω i 2,5 dB dla 2 Ω.

Patrząc na spektrum harmonicznych (rys. 2) widzimy, że nawet przez bardzo nisko ścielący się szum, przebijają się z trudem i nieliczne, żadna nie zbliża się nawet do granicy -90 dB.

Wykres z rys. 3. jest podsumowaniem niektórych osiągnięć E-650. Nie tylko zniekształcenia i szum (THD+N) są niższe niż 0,1 % już od najniższych wartości mocy wyjściowej (dla 8 i 4 Ω nawet poniżej 0,1 W), ale w dość szerokich zakresach schodzą poniżej 0,01 %. Dla wszystkich badanych obciążeń. E-650 nie ma ani słabych, ani nawet tylko dobrych punktów, jest pod każdym względem wzorowy.

Podstawowe dane

  • 48 000 zł

Nasza ocena

  • Wykonanie: Referencyjny wzmacniacz zintegrowany Accuphase, w firmowym stylu rozwiązań technicznych i designu. Końcówki w klasie A, autorski układ regulacji wzmocnienia w najbardziej rozwiniętej wersji Balanced AAVA.
  • Funkcjonalność: W podstawowej wersji wyposażenie ograniczone do sygnałów analogowych, liniowych, plus wyjście słuchawkowe. Możliwość rozszerzenia o wejścia cyfrowe i gramofonowe za pomocą opcjonalnych kart.
  • Laboratorium: Zna-ko-mi-te! Są wzmacniacze o większej mocy, ale i tutaj jej nie zabraknie, zwłaszcza przy niskich impedancjach (2 x 66 W/8 Ω, 2 x 132 W/4 Ω, 2 x 219 W/2 Ω), bardzo wysoki odstęp od szumu (93 dB, i to przy wysokiej czułości 0,11V!), znikome zniekształcenia harmoniczne, pasmo bez problemów, bardzo wysoki współczynnik tłumienia (438 w odniesieniu do 4 Ω). Wzorzec wzmacniacza zintegrowanego.
  • Brzmienie: Synteza plastyczności i dokładności. Gęste i gładkie, czyste i dynamiczne. Oddaje emocje, niczego „nie podkręcając”, angażujące naturalnością.
DENON PMA-60

DENON
PMA-60

Cena: 2 500 zł

NUPRIME IDA-6

NUPRIME
IDA-6

Cena: 2 600 zł

NAD C338

NAD
C338

Cena: 2 800 zł

TAGA HARMONY HTA-800

TAGA HARMONY
HTA-800

Cena: 2 200 zł

Zobacz także
Audio - wrzesień 2018

Czytaj bieżący numer na swoim tablecie za darmo!

Zapraszamy na wielką galę EISA - w tym roku aż 35 nagród dla urządzeń audio - stereo i wielokanałowych, stacjonarnych i przenośnych, analogowych i cyfrowych. Kolumny, słuchawki, wzmacniacze, odtwarzacze, gramofony, daki, amplitunery, całe systemy... To najważniejszy ...

Kup ten numer Zaprenumeruj Przejrzyj

Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio

XINDAK
XA-6950 NE

XINDAK XA-6950 NE

Xindaków Ci u nas dostatek. Zajrzałem do archiwum naszych testów i znalazłem ich aż dwanaście, i to tylko w samej katego...