Klientom i recenzentom. To jedna z nielicznych firm, która ma odwagę tak stawiać sprawę; w swoich materiałach właściwie w ogóle nie podnosi kwestii związanych z charakterem dźwięku. To zresztą niejedyna prowokacja Accuphase. Firma konsekwentnie ignoruje streamery, nie dotyka się gramofonów, kręci tylko płytami CD (i SACD), a skupia się głównie na wzmacniaczach.
Accuphase wprowadza dość systematycznie nowe modele, ale dopiero wtedy, gdy następca jest wymiernie lepszy od poprzednika. Wymiernie – znaczy zgodnie z wynikami pomiarów, które są dokładnie przedstawiane w protokołach.
Accuphase trwa przy wzmacniaczach tranzystorowych, omijając zarówno lampy, jak i technikę impulsową. W technice liniowej operuje jednak zarówno klasą AB, jak i klasą A. Te ostatnie zajmują w ofercie marki szczególne miejsce – podobnie jak w świadomości audiofilów.
Accuphase E-700, który pojawił się pod koniec zeszłego roku, jest bezpośrednim następcą modelu Accuphase E-650 i niemal się nie różni wyglądem, ale wewnątrz sporo zmieniono. To jeden z sześciu i "prawie" najlepszy wzmacniacz zintegrowany Accuphase, wyżej jest już tylko referencyjny E-800S.
Klasyczny, arystokratyczny styl Accuphase jest już tak charakterystyczny i znamienny dla tej firmy, że chyba nigdy nie będzie mogła go zmienić, nie tracąc przy tym wręcz tożsamości. Jeżeli komuś się nie podoba – to trudno, albo mimo to przekona go samo brzmienie, albo... jego strata.
Accuphase E-700 - przednia ścianka
Centralną część zajmują tradycyjnie okazałe wskaźniki. Tym razem są to układy diodowe, wyskalowane w taki sposób, by cieszyły oko w trakcie pracy, jak również były źródłem wiedzy o mocy wyjściowej.
Czytaj również: Impedancja kolumn a właściwe ustawienie selektora impedancji wzmacniaczy / amplitunerów wielokanałowych / AV
W Laboratorium sprawdziliśmy ich dokładność. Działają idealnie. Poziom 0 dB powinien odpowiadać faktycznej mocy 35 W (przy 8 Ω) – i tak dokładnie jest. Sprawdziłem dokładność w innych punktach (zaznaczonych na skali) -20 dB, -10 dB oraz +3 dB – również tutaj nie było praktycznie żadnych odchyłek.
Nieporozumień nie ma także w układzie regulacji głośności (któremu towarzyszy wyświetlacz). Ustawiając pokrętło na -6 dB, otrzymałem napięcie wyjściowe (na zaciskach głośnikowych) niższe o -5,98 dB, a przy -15 dB różnica była jeszcze mniejsza (-14,99 dB).
Czy taka dokładność ma użyteczne znaczenie? Rzecz w tym, że precyzja nawet w nieistotnych (dla brzmienia) funkcjach, które inni producenci traktują z przymrużeniem oka (ważne, że wskazóweczki efektownie się ruszają...) świadczy o bezkompromisowym podejściu konstruktorów do techniki… dzięki czemu i dźwięk jest bez skazy.
Czytaj również: Co to jest współczynnik tłumienia wzmacniacza?
Gdy wyposażymy wzmacniacz w dodatkowy moduł cyfrowy, kompetencje wyświetlacza rozszerzą się o parametry sygnału. Gałka głośności działa tak jak w "zwykłym" wzmacniaczu, ma dwa punkty oporowe oraz wyraźną skalę. Za zmiany sygnału odpowiada jednak zaawansowana elektronika w postaci kontrolera AAVA.
Klasyczną formę pokrętła ma przełącznik źródeł (wybrane wejście sygnalizują diody). Accuphase E-700 jest wyposażony w wyjście słuchawkowe (standard 6,3 mm) oraz funkcję tłumienia sygnału (o 20 dB), co przydaje się np. w przypadku gramofonu, aby wyciszyć moment uderzenia igły o płytę.
Charakterystyczne dla większości wzmacniaczy Accuphase eldorado dodatkowych funkcji znajduje się pod uchylanym panelem. Są tam układy dobrze znane, choć przeważnie nielubiane przez audiofilów, jak regulacja barwy czy zrównoważenia kanałów, ale w pozycjach centralnych układy te stają się całkowicie "przeźroczyste" (dlatego nie jest potrzebny żaden układ typu Direct).
Przyciski pozwalają obsłużyć opcjonalne moduły, przede wszystkim przetwornik cyfrowo-analogowy oraz przedwzmacniacz phono; wsuwa się je w odpowiednie miejsca na tylnej ściance. Pod klapką jest jeszcze kilka dodatków: wybór wyjść głośnikowych, obsługa pętli rejestratora i odwracanie polaryzacji sygnału (oczywiście w obydwu kanałach).
Accuphase E-700 - złącza
Accuphase projektuje bazowe wzmacniacze jako urządzenia czysto analogowe, liniowe, z możliwością rozszerzenia ich funkcjonalności o układy cyfrowe i preamp gramofonowy.
Trzydzieści lat temu taka obfitość gniazd analogowych, jaką widzimy w Accuphase E-700, była w integrach tej klasy normą, ale obecnie wygląda wyjątkowo: aż siedem wejść liniowych (pięć RCA i dwa XLR), pętla magnetofonowa (RCA), do tego zestawy (w każdym RCA i XLR) wejść na końcówkę mocy i wyjść z przedwzmacniacza. Kolumny głośnikowe możemy podłączyć do dwóch zestawów wyjść.
Czytaj również: Co to znaczy trudne obciążenie? Co to jest wzmacniacz wydajny prądowo? Co to znaczy, że wzmacniacz 'nie napędzi' kolumn?
Accuphase E-700 - klasa A i AB
Skojarzenia, jakie przychodzą na myśl w kontekście wzmacniaczy w klasie A, związane są zarówno z ich nieco mitycznym brzmieniem, jak też wszystkim znaną wadą – niską sprawnością i wynikającą stąd dużą ilością ciepła, jaką wytwarzają.
Teoretycznie taka sprawność w tej klasie może wynieść ok. 20–25 %; w praktyce jest jeszcze niższa (kilkanaście, a nawet kilka procent). Dlatego niewielka porcja energii jest zamieniana na sygnał elektryczny płynący do kolumn (lub słuchawek).
Nawet porównanie z przeciętną pod tym względem, najpopularniejszą formułą wzmacniacza w klasie AB piętnuje klasę A, a co dopiero porównanie z wysokosprawną klasą D. Stawienie czoła niskiej sprawności wymaga zastosowania specjalnych rozwiązań.
Wzmacniacz w klasie A w porównaniu do wzmacniacza w klasie AB o podobnej mocy musi być generalnie znacznie większy, cięższy… Będzie więc i znacznie droższy. Mimo to klasa A cieszy się uznaniem i są ku temu powody, chociaż niektóre z utrwalonych opinii na temat klasy A przeceniają jej obiektywne przewagi nad klasą AB.
Czytaj również: Na czym polega bi-amping i jakie są jego warianty?
Ważnym punktem "programu" klasy A mają być niskie (a do tego korzystne ze względu na przewagę parzystych niższych rzędów) harmoniczne. Jednak konstrukcję wzmacniaczy w klasie AB udoskonalono na tyle, że i z nich możliwe jest uzyskanie niskich zniekształceń nieliniowych.
Również Accuphase przyznaje, iż zarówno we wzmacniaczach klasy A, jak i klasy AB są stosowane przeróżne techniki i układy obniżające zniekształcenia, co potwierdzają doskonałe parametry obydwu typów konstrukcji tej firmy. Rzadziej spotykane, ale grubsze błędy w dyskusjach na ten temat polegają na utożsamianiu klasy A z układami Single-Ended, a klasy AB – z push-pull.
Klasa A to kwestia ustalenia odpowiednio wysokiego prądu spoczynkowego (tranzystorów – o ile to układ tranzystorowy), dbając tym samym o to, aby w żadnej chwili nie spadał on do zera. Wiąże się z tym kwestia płynnego przechodzenia z klasy A do AB.
Znając rzetelność Accuphase, nie wątpimy w to, że zgodnie z deklaracjami Accuphase E-700 pracuje w klasie A… Ale nie jest możliwe, aby osiągał w tej klasie kilkaset watów, jakie odnotowaliśmy w naszych pomiarach. Jest natomiast możliwe, iż "pierwsze waty" oddaje w klasie A, a wraz ze wzrostem mocy przechodzi w klasę AB.
Czytaj również: Jak dzielimy wzmacniacze ze względu na technikę wzmacniania sygnałów?
Accuphase E-700 - odsłuch
Atutem Accuphase E-700 jest praca w klasie A, bez względu na to, jak ten wzmacniacz brzmi. Wiedząc, że to klasa A, w dodatku od Accuphase’a, wielu usłyszy tylko same delikatesy. A skoro gra tak pięknie… to pewnie dlatego, że w klasie A. No i Accuphase. Teraz ktoś już się zagotował, odczytując w tym ironię, ale to tylko delikatny żart z naszych audiofilskich słabości, a nie krytyka E-700, klasy czy Accuphase’a.
I tylko prowokacyjny wstęp do stwierdzenia, że faktycznie, nieiluzorycznie, poszczególne dźwięki i cała muzyka płynąca E-700 nabiera szczególnego charakteru i uroku. Składa się na to wiele czynników, tak jak wiele rozwiązań i elementów określa konstrukcję E-700, nie tylko klasa A.
Koniec końców liczy się jednak spójny, całkowity efekt. I ten jest doskonały, jakiej by nie przykładać miary – bardziej obiektywnej, opierającej się na dynamice, neutralności i przejrzystości; czy subiektywnej, ustawiającej wrażliwość pod kątem plastyczności, płynności, "muzykalności". Jest tutaj wszystko, co większość z nas chciałaby usłyszeć.
Czytaj również: Czym różni się wzmacniacz zintegrowany od wzmacniacza "dzielonego"?
Rozumiem, że w niektórych sytuacjach potrzebna jest wyższa moc, że nawet niezależnie od mocy, najbardziej wymagający (i zasobni) klienci nie wierzą w możliwości wzmacniaczy zintegrowanych, muszą mieć końcówki mocy, najlepiej monobloki…
Jestem jednak ciekaw, co by powiedzieli – i co ja bym powiedział – gdyby porównać Accuphase E-700 z najmocniejszymi monoblokami Accuphase’a czy jakiejkolwiek innej firmy, przy odsłuchu z nawet wysoką, ale nie ekstremalną głośnością. Nawet z najbardziej "prądożernymi" kolumnami.
Klasa A miała swój udział w ukształtowaniu brzmienia Accuphase E-700, bez niej na pewno byłoby trochę inaczej… Ale czy o wiele gorzej? Dźwięk z E-700 wydaje mi się bardziej związany z ogólną filozofią dźwięku Accuphase, którą poznałem w wielu urządzeniach tej firmy, nie tylko w klasie A. Z kolei wzmacniacze w tej klasie A innych producentów brzmią jeszcze inaczej.
Accuphase E-700 stawia jednak przed recenzentem pewne wyzwanie. Nie jest ono związane z wygrzewaniem, systemem czy jakimikolwiek trudnościami podczas samego testu.
Czytaj również: Czy lepiej podłączyć monobloki (wzmacniacze mocy) krótkim kablem głośnikowym i długim interkonektem, czy na odwrót?
Jedyną ucieczką przed powtarzaniem doskonale znanych fraz i określeń byłoby opisywanie wrażeń z kolejnych przesłuchanych płyt – jak robi to wielu recenzentów. Ale to też niewiele wnosi, skoro wszystkie po kolei brzmią tak, jak powinny. Muszę więc zdobyć się na wysiłek przekonania, że w owej normalności Accuphase E-700 jest coś wyjątkowego.
Można odnieść się do tego, że zarówno Accuphase, jak i klasa A są kojarzone (i tak też często były opisywane przez nas) z dźwiękiem nasyconym, plastycznym, "organicznym". Nie odmówię tych zalet i Accuphase E-700, jednak o ile wcześniej miałem wrażenie, że konstytuują one brzmienie Accuphase w opozycji do wzmacniaczy grających mocniej, bardziej precyzyjnie, "technicznie", o tyle teraz zauważam, iż szybkość, dokładność, przejrzystość też są na najwyższym poziomie, chociaż wciąż nie stają się cechami dominującymi, ściągającymi na siebie uwagę.
Niskie tony są swobodnie różnicowane. Nie sposób zdecydować się, czy są twarde, czy miękkie, czy w ogóle mają jakąkolwiek skłonność. Kiedy trzeba, stają się siłą napędową rytmu, a kiedy ich w nagraniu nie ma zbyt wiele, muzyka wcale nie słabnie, czerpiąc życie z soczystości całego pasma. Wszystkie dźwięki są gęste, a przy tym wyraźnie zarysowane.
Atak może być szybki, może być łagodny, wybrzmienie krótkie lub długie, jednak cokolwiek i jakkolwiek pojawi się na scenie – nabiera kształtów, konsystencji, znaczenia.
To brzmienie najdalsze od suchości i płaskości w negatywnym ujęciu; są przecież jednak nagrania twarde, szorstkie, szare, i to wcale nie na skutek udziału w nich techniki cyfrowej, ale z samego analogowego źródła, na skutek takiego "nalotu" określonych mikrofonów, mikserów, monitorów uczestniczących w nagraniu. I takie płyty też zabrzmiały wybornie, autentycznie, żywo, pokazując całą swoją niebanalną urodę, a nie brzydotę.
Czytaj również: Jakie są podstawowe typy wzmacniaczy cyfrowych?
Accuphase E-700 przekonuje, że jeżeli wzmacniacz potrafi uszanować oryginał, to wiele pozornie słabych nagrań świetnie się obroni. Ale mamy też wiele innych doświadczeń i często dochodzimy do wniosku, że wzmacniacze neutralne, przejrzyste są dla słabszych nagrań nieuprzejme, wręcz bezlitosne…
Tego już nie ustalę, jakim sposobem E-700 zachowuje się inaczej. Jakby wchodził na jeszcze wyższą orbitę dokładności, gdzie karta znowu się odwraca i płyną z tego same pożytki, a nie robił jakieś sztuczki, maskował, retuszował; co prawda z korzyścią dla odbioru muzycznych emocji, ale ze stratą dla różnorodności i rozdzielczości.
W tych obiektywnych aspektach Accuphase E-700 działa bezkompromisowo i nie okazuje się to bolesne w żadnej sytuacji; jego rzetelność i uczciwość zostaje wręcz dodatkowo nagrodzona, możemy z niej korzystać w każdej sytuacji, bez względu na gatunek muzyki, rodzaj źródła i jakość materiału.
Z pełnym zaangażowaniem oddawany jest zarówno puls muzyki, jak i wszystkie detale; nic niczemu nie przeszkadza, nie wychodzi na pierwszy plan ani się nie cofa.
Wrócę jeszcze do niskich tonów, bowiem szczerze mówiąc, w tym zakresie nie oczekiwałem po E-700 aż tak wiele, a dostałem praktycznie wszystko – siłę, rozciągnięcie, dokładność i swobodę.
Dźwięki zaokrąglone mogą towarzyszyć hardym wibracjom, niskie tąpnięcia z dłuższym wybrzmieniem – krótkim szarpnięciom. W pewnym momencie zacząłem wręcz dobierać materiał pod kątem basu, aby głównie z tego mieć dużo frajdy. Accuphase zdobył renomę brzmieniem zrównoważonym, eleganckim i naturalnym w dużej mierze dzięki wyrafinowaniu średnich tonów. To pozostaje aktualne, ale E-700 przekonuje, jak ważny jest też dobry bas.
Jeżeli już konsekwentnie robić przegląd podzakresów, to o średnicy mogę napisać tyle, że chyba takiej wszyscy się spodziewamy. Tutaj nie mam sensacji ani zwrotów akcji – w zasadzie to jej dotyczą wszystkie właściwości, jakie na początku przedstawiłem w kontekście całego brzmienia.
Czytaj również: Co to znaczy zmostkować wzmacniacz?
Średnica jest pełna i gładka, nieprzechylona w stronę niskich tonów, a tym bardziej nierozjaśniona, szlachetnie "analogowa", bez przeciążenia i podrasowania.
Wysokie tony też są soczyste, w ścisłym związku ze średnicą, ale bez natarczywości i nadmiernej połyskliwości; bez iskrzenia pokazują drobne detale, trzymają je we właściwych proporcjach, a jednocześnie dopieszczają. Elegancko, finezyjnie, ale kiedy trzeba, błysną i sypną mocno i zdecydowanie.
Przestrzeń pokazywana przez E-700 jest fundamentem naturalności, równie solidnym jak jego dynamika i barwa. Na szerokiej scenie panuje wzorowy porządek, ale nie skrępowanie.
Accuphase E-700 potrafi zarówno wykreować bliski pierwszy plan, jak też zadbać o głębokość; przy tym unika sterylności, przestrzeń jest wypełniona, lokalizacje wcale nie zawsze precyzyjne, lecz zgodne z nagraniem.