LEEMA ACOUSTICS
Pulse IV

Historia wielu firm hi-fi zaczyna się podobnie - od pasjonata, który w poszukiwaniach idealnego sprzętu grzęźnie, odkrywając w zamian w samym sobie talent do konstruowania sprzętu lepszego niż dostępny na rynku. Z brytyjską marką Leema Acoustics jest jednak inaczej. Została założona w 1998 roku przez dwóch inżynierów wywodzących się ze środowiska BBC - Lee Taylora oraz Mallory Nichollsa. Ich pierwsze kroki wcale nie były skierowane ku audiofilom, ani domowemu hi-fi w ogóle.

Nasza ocena
Wykonanie
Nowocześnie wyglądająca, a przy tym solidna i ciężka obudowa, duży wyświetlacz i pokrętła budzą zaufanie. Końcówki mocy z Sankenami. świetny przetwornik C/A ESS Technology.
Funkcjonalność
Wyborna! Wzmacniacz do wszystkich zadań. Dużo wejść analogowych i cyfrowych, w tym USB (PCM 32/384). Jest wejście gramofonowe (wkładki MM i MC), wyjście słuchawkowe, a na dokładkę Bluetooth.
Laboratorium
Wysoka moc wyjściowa (2 x 77 W/8 Ω, 2 x 130 W/4 Ω), umiarkowane zniekształcenia, ale wysoki szum (S/N=68).
Brzmienie
Zrównoważone, spójne, z klimatem, bez przerysowań. Harmonia i barwy ważniejsze od uderzeń i detali.
Możesz pobrać ten artykuł w formacie
Artykuł pochodzi z Audio

Panowie zajęli się sprzętem profesjonalnym, a konkretnie minimonitorami. Taki był też pierwszy produkt marki Leema Acoustics - kolumienki Xen - które zostały docenione również przez audiofilów. Wtedy firma zmieniła kurs koncentrując się na domowym audio.

Po minimonitorach (ani kolumnach w ogóle) w ofercie Leema Acoustics nie ma już śladu, katalog wypełniają wzmacniacze, odtwarzacze, a ostatnio coraz więcej streamerów. Jak wskazuje oznaczenie, testujemy już czwartą edycję pulsującej integry. Pierwsza pojawiła się kilkanaście lat temu, a obecna zadebiutowała na targach Hi-End w Monachium w 2017 r.

W materiałach informacyjnych firma uzasadnia opracowanie nowej wersji przede wszystkim wprowadzeniem oczekiwanych funkcji (i związanych z nimi układów) - przedwzmacniacza gramofonowego, przetwornika A/C oraz odbiornika Bluetooth. Dzięki temu Leema Acoustics Pulse IV to najbardziej nowoczesny i najlepiej wyposażony wzmacniacz w tej grupie, z czym wiąże się obecność wyświetlacza.

Po wejściu do menu odnajdziemy kilka ciekawych funkcji, między innymi zmianę typu obsługiwanej wkładki gramofonowej (MM/MC). W menu są też takie "bajery", jak odczyt temperatury we wnętrzu wzmacniacza.
Po wejściu do menu odnajdziemy kilka ciekawych funkcji, między innymi zmianę typu obsługiwanej wkładki gramofonowej (MM/MC). W menu są też takie "bajery", jak odczyt temperatury we wnętrzu wzmacniacza.

Leema Acoustics Pulse IV - obudowa

Obudowa ma typową szerokość, front wykonano z solidnego płata aluminium, dostępne są wersje czarna i srebrna. Prawe pokrętło - inaczej niż zwykle - jest przełącznikiem wejść, a lewe - regulacji głośności. Pokrętła pełnią też rolę nawigacyjną, a selektor źródeł jest ponadto włącznikiem zasilania (pokrętło należy delikatnie nacisnąć i przytrzymać). Nad wszystkim czuwa oczywiście centralny "komputer", a gałki wysyłają jedynie sygnały sterujące. Z przodu jest też wyjście słuchawkowe (3,5 mm).

Obsługa nie sprawi problemów zarówno osobom preferującym klasyczne zachowanie wzmacniacza, jak i lubiących bardziej wyszukane manipulacje. Są one dostępne z dodatkowego menu, gdzie oprócz zmiany trybów przedwzmacniacza gramofonowego, sekcji cyfrowej czy wyświetlacza są np. takie bajery jak monitorowanie temperatury wewnętrznej.

Górna ścianka została pokryta szczelinami wentylacyjnymi, nacięcia na bocznych krawędziach przypominają nieco radiatory, które jednak ulokowano wewnątrz. Stopki mają dużą średnicę, ale są płaskie - dobrze pasują do niskiej postury urządzenia.

Słuchawkowe gniazda 3,5 mm były do niedawna kojarzone wyłącznie z niepoważnym sprzętem przenośnym, ale teraz stają się standardem we wzmacniaczach.
Słuchawkowe gniazda 3,5 mm były do niedawna kojarzone wyłącznie z niepoważnym sprzętem przenośnym, ale teraz stają się standardem we wzmacniaczach.

Leema Acoustics Pulse IV - przyłącza

Sekcji cyfrowej towarzyszy rozbudowana sfera analogowa. Jest więc aż sześć wejść liniowych, trzy wyjścia z przedwzmacniacza (w tym jedno dla rejestratora), a wejście gramofonowe nie byle jakie - obsługuje zarówno wkładki MM, jak i MC. Układ zaadaptowano z samodzielnego preampu Essentials.

Leema Acoustics Pulse IV ma trzy wejścia współosiowe (sygnały do 24/192), trzy optyczne (24/96) oraz jedno USB-B, które najczęściej będzie wykorzystywane do podłączenia komputera; mamy zapewnioną obsługę PCM 32 bit/384 kHz, a także DSD (producent nie sprecyzował tutaj parametrów; wiemy, że transmisja odbywa się w trybie DoP).

Bluetooth jest dostępny w najpopularniejszym systemie kodowania aptX. Ponieważ obudowa wzmacniacza Pulse jest w całości metalowa, więc aby zapewnić dobrą transmisję, antenę wyprowadzono na zewnątrz.

Duży potencjał układów cyfrowych bazuje na nowoczesnym przetworniku ESS Technology ES9018K2M.

Pulse IV to najlepiej wyposażony wzmacniacz w tym teście.
Pulse IV to najlepiej wyposażony wzmacniacz w tym teście.

Jego maksymalna, teoretyczna dynamika wynosi 127 dB, a oprócz sygnałów PCM o rozdzielczości 32 bit (próbkowanie 384 kHz) operuje także danymi DSD256. W końcówce mocy mamy typową konfigurację w liniowej klasie AB i często stosowane elementy - pary (układy Darlingtona) Sanken STD03N/STD03P (po jednej na kanał).

Radiator znajduje się w centrum, obstawiony z jednej strony przez zasilacz, z drugiej - przez układy audio. Płytka cyfrowa jest własnym opracowaniem Leema Acoustics, nawet z wlutowanym tam układem Bluetooth (zwykle producenci sięgają po gotowe przystawki). Przedwzmacniacz gramofonowy zawiera elementy dyskretne, niezależny od końcówek wzmacniacz słuchawkowy oparty jest na scalakach.

Odsłuch

W dźwięku Leema Acoustics Pulse IV można się zanurzyć, można się też nim delektować. To brzmienie pełne kultury, gładkie i eleganckie, a przy tym barwne, bogate i subtelnie szczegółowe. Profil jest muzycznie dość uniwersalny, chociaż może nie zaspokajać wszystkich gustów - miękkość przeważa nad ostrością, a plastyczność nad konturami. Na pewno nie można narzekać na brak soczystości i żywości, muzyka jest bliska i przyjazna.

 Wśród gniazd analogowych są także wyjścia na zewnętrzne końcówki mocy, a nawet rejestrator.
Wśród gniazd analogowych są także wyjścia na zewnętrzne końcówki mocy, a nawet rejestrator.

W porównaniu choćby z Pink Faunem 2x90i, bas Pulse IV wydaje się mniej zdeterminowany, łagodniejszy, chociaż nie ślamazarny. Ułożony i punktualny, nie atakuje twardymi uderzeniami, zaznacza się ładnym pulsem i czytelnością poszczególnych dźwięków. Na spokojnie słychać całkiem sporo, nienerwowo, płynnie i spójnie. Bas tworzy dość obszerny fundament, nie dominuje, choć skutecznie wspiera całe brzmienie.

Przy ciepłej, ale nieprzyciemnionej średnicy, dźwięk jest zarazem przyjemny i zwinny. Nie rządzi tutaj konkret i kontur, lecz barwa i harmonia. Wokale są naturalne, z lekką emfazą, ale bez napastliwości.

Instrumenty akustyczne mają świetną organiczność, w tę stronę idą nawet instrumenty elektroniczne. Wysokie tony są gładkie i słodkie. Mają dość swobody, ale nie wykorzystują jej do harców i tworzenia "szumu informacyjnego.

Ładny, zwarty montaż, podział obudowy na sekcję audio i zasilanie, własny pomysł (i wykonanie) sekcji cyfrowej - Pulse IV może się podobać.
Ładny, zwarty montaż, podział obudowy na sekcję audio i zasilanie, własny pomysł (i wykonanie) sekcji cyfrowej - Pulse IV może się podobać

Leema Acoustics Pulse IV przydałoby się nieco więcej zdecydowania i zadziorności, to brzmienie dystyngowane, niespieszne, uporządkowane, bez wyraźnych podbarwień, zwłaszcza mogących zmęczyć natarczywością. W tej elegancji można też odczytać dobre odwzorowanie przestrzeni. Mimo delikatności wysokich tonów, a może właśnie dzięki ich kulturze, Pulse IV okazuje się dokładny i selektywny.

Próby z transmisją Bluetooth są zawsze ryzykowne, ale umiejętności Pulse IV są w tej dziedzinie wyjątkowe. Oczywiście źródła BT nie są w stanie konkurować nawet z niedrogim odtwarzaczem CD, jednak delikatność brzmienia tego wzmacniacza bardzo im pomaga. Płaski środek, ujednolicony bas czy szorstkie wysokie tony nie są w tym przypadku tak przykre, jak zwykle. Pulse IV zatuszował najbardziej drażniące problemy.

Pochwały należą się także za sekcję przedwzmacniacza gramofonowego. Nie dodaje już więcej klimatu, brzmi neutralnie i dokładnie. Słuchanie winyli jest tutaj spotkaniem z muzyką żywą i przestrzenną, a z nie z "ciepłą kluchą.

Na oddzielnym module zmontowano przedwzmacniacz gramofonowy, menu umożliwia wybór pomiędzy trybami MM i MC.
Na oddzielnym module zmontowano przedwzmacniacz gramofonowy, menu umożliwia wybór pomiędzy trybami MM i MC.

Adaptacyjna elastyczność

W  Leema Acoustics Pulse IV nie udało się uniknąć kilku połączeń przewodami, ale cały układ jest zwarty i starannie przemyślany. Część funkcji przejęły na siebie "ruchome” moduły, jest tak w przypadku przetwornika C/A (wraz z całą sekcją cyfrową) oraz przedwzmacniacza gramofonowego. Układy te producent będzie mógł łatwo zmodyfikować, a także stosować w innych modelach (lub inne rozwiązania przeszczepiać na grunt Pulse IV).

Bez większych zmian w głównej, analogowej części wzmacniacza, moglibyśmy zyskać np. wejścia cyfrowe akceptujące sygnały o wyższych parametrach. Miejsca w obudowie jest sporo, nawet dla rozwiązań znacznie bardziej skomplikowanych. Elastyczna konfiguracja wzmacniacza pozwala myśleć też o rozszerzeniach sieciowych - dodając odpowiedni moduł do funkcjonującego już przetwornika C/A.

Wydzielenie poszczególnych sekcji ujawnia praktyczne korzyści. Zresztą firma Leema Acoustics interesuje się ostatnio streamerami, być może Pulse IV w kolejnej wersji zyska taką umiejętność.

Parametry
LEEMA ACOUSTICS Pulse IV
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 2x 77
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 2x 130
Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 1x 0,06
Stosunek sygnał / szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] 68
Dynamika [dB] 87
Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) 79
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
Laboratorium
Laboratorium Leema Acoustics Pulse IV

Czułość 200 mV to dawny standard, ale obecnie tak wysoka wartość nie jest potrzebna, bowiem takie źródła, jak odtwarzacze CD czy strumieniowe, podają sygnał o napięciu około 2 V. Jeśli ustalimy wysoką czułość we wzmacniaczu, sygnał będzie musiał być mocno stłumiony, co nie jest (w przypadku typowego układu regulacji wzmocnienia) zjawiskiem korzystnym.

Dlatego wielu producentów wzmacniaczy decyduje się na ustalenie tego parametru na pułapie ok. 0,7 V – a to zupełnie wystarczy. Jednak czułość Pulse IV to ekstremalnie wysokie 0,06 V! Czyli takie napięcie wystarczy (dla wejść liniowych), żeby wydobyć maksymalną moc.

Obowiązuje tu "numeryczna" skala głośności, ale w większości wypadków będziemy pozostawać w jej dolnym zakresie. Może to wywoływać (zupełnie złudne) wrażenie wielkiego zapasu mocy wyjściowej, której swoją drogą nie zabraknie. Przy 8 Ω dostajemy 2 x 77 W, a przy 4 Ω – 2 x 130 W (znacznie więcej niż wg specyfikacji firmowej, gdzie widnieje odpowiednio 2 x 60 W i 2 x 90 W).

Bardzo wysoki poziom szumów (S/N zaledwie 68 dB), a w ślad za tym niska dynamika (87 dB), to w dużym stopniu skutek bardzo wysokiej czułości.

Charakterystyki przenoszenia (rys. 1) wystawiają konstrukcji dobre świadectwo, przy 10 Hz spadek wynosi -0,6 dB, przy wysokich 100 kHz nie przekracza 3 dB dla żadnej impedancji. Również spektrum harmonicznych (rys. 2) nie zaboli, druga ma umiarkowany poziom -80 dB, żadna z pozostałych nie przekracza -90 dB, a widoczne są głównie parzyste.

Całkiem nieźle (w kontekście wysokiego poziomu szumów) wygląda też wykres z rys. 3. THD+N poniżej 0,1 % uzyskamy dla mocy wyjściowej przekraczającej 1,2 W dla 8 Ω oraz 2,1 W dla 4 Ω.

LEEMA ACOUSTICS testy
SA710
SOULNOTE
SA710
Wzmacniacze stereo

SoulNote SA710 to egzotyka, jedna z tych ekscentrycznych konstrukcji, które budzą ciekawość, ale i obawy. Wygląda wprawdzie całkiem normalnie, ale wzmacniacz tranzystorowy o mocy 10 W ostatni raz widziałem... Nie – sam sobie zrobiłem, około 30 lat temu. Marka należy do japońskiej fi rmy CSR, a za sukcesem całego przedsięwzięcia stoi bardzo doświadczona ekipa inżynierów z Norinaga Nakazawa na czele, związanych wcześniej z Marantzem i Philipsem.

D-POWER 2x90i
PINK FAUN
D-POWER 2x90i
Wzmacniacze stereo

Mattijs de Vries - założyciel, właściciel i główny konstruktor - zaczynał od warsztatu parającego się głównie apgrejdami urządzeń audio, ale jako że Holendrzy mają wyjątkową smykałkę do biznesu, to działalność szybko się rozrosła. Pink Faun stał się sławny dzięki hi-endowym streamerom - a to gorący temat. Prezentowaliśmy już tego typu urządzenie, a teraz zajmujemy się wzmacniaczem zintegrowanym - jedynym w ofercie firmy.

Classic One mkII
PATHOS
Classic One mkII
Wzmacniacze stereo

Wyrafinowane wzornictwo przyciąga klientów do produktów włoskich nie tylko na rynku audio. Moda się zmienia, ale Hi-Fi, które wychodzi z pracowni włoskich projektantów, może trwać przy dawnych wzorcach. Classic One to wzmacniacz wyjątkowy. Po raz pierwszy zaprezentowano go w połowie lat 90., druga wersja pojawiła się na początku XXI wieku, a trzecia w 2006 roku i pozostaje w ofercie do dzisiaj. Pathos już wtedy odważnie zrywał z typową formą urządzeń, proponując wąskie, niekonwencjonalne "wynalazki".

Live Sound & Installation październik 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta październik 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista październik 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio październik 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio październik 2019

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu