At Wedding Bridge

BEADY BELLE
At Wedding Bridge

Jazz/Pop

  • Wykonanie
  • Nagranie

Pierwsze albumy norweskiej grupy Beady Belle oscylowały wokół klubowych nowych brzmień i acid jazzu. Ich występ na North Sea Jazz Festival poruszył salę wypełnioną do ostatniego miejsca. Później wystąpili też na festiwalu Jazz Jamboree, ale już wtedy stylistyka zespołu łagodniała, głównie za sprawą głosu Beate S. Lech, atrakcyjnej wokalistki o polskich korzeniach. Najbardziej w zespole podobał mi się wtedy basista, programista Marius Reksjo. Natomiast perkusista grał tak monotonnie, że kojarzył się ze słabym zespołem popowym, a nie acid jazzowym, gdzie rytm ma fundamentalne znaczenie.

Już na poprzedniej płycie "Belvedere" Beate eksponowała swój wokal, teraz jest go jeszcze więcej. Ponieważ jest autorką muzyki tekstów, jej rola stała się dominująca we wszystkich aspektach. Ale nie wyszło to muzyce na dobre. Tematy rozwijają się ślamazarnie, ich balladowy charakter zaczyna doskwierać już po kilkunastu minutach. Lech nigdy nie śpiewała dobrze, lecz kiedy wtapiała się w tajemnicze brzmienia, to dawało ciekawy efekt. W aranżacyjne smaczki trzeba się teraz wsłuchiwać. Nie brak ciekawych momentów z udziałem zaproszonych gości: pianisty Davida Wallumroda i grającego na klarnecie basowym Larsa Horntvetha.

Marek Dusza
Jazzland/Universal

Audio - lipiec - sierpień 2018

Czytaj bieżący numer na swoim tablecie za darmo!

Test porównawczy wzmacniaczy stereofonicznych w zakresie 2200-2800 zł pokazuje, jak bardzo się zmieniły, jak wiele dodatkowych funkcji można dzisiaj znaleźć w nawet niedrogich modelach.   Kilka kolejnych testów, już indywidualnych, wprowadza nie tylko nowe produkty, ...

Kup ten numer Zaprenumeruj Przejrzyj

Newsletter
zapisz się i zyskaj
Zamów newsletter, a co tydzień otrzymasz porcję
wyselekcjonowanych wiadomości ze świata
audio-video i muzyki.
Teraz przy zapisaniu się na
newsletter otrzymasz bieżące
e-wydanie magazynu AUDIO
Okładka Audio