Nieco ironicznie lider nazywa ten zespół kompletnie niepopularną kapelą popową, lecz trudno się z taką kwalifikacją zgodzić. Sekstet charakteryzuje się niezwykle ciężkim brzmieniem, co po części wynika z użycia puzonu (Curtis Fowlkes), saksofonu barytonowego (Alex Harding), tuby lub basu (David Hofstra) szczelnie wypełniających wraz z bębnami dolny rejestr. Przynależy też do tej grupy śpiewający ekspresyjnym barytonem Eric Mingus (syn Charliego) i właściwie jedyną przeciwwagą w górnym rejestrze pozostaje gitara lidera i czynele perkusji (Tony Lewis).
Zaproponowany repertuar jest pełen kontrowersji. Raz gitara akustyczna jest eksponowana na tle przygaszonych instrumentów dętych, innym razem instrumenty dęte kompletnie zagłuszają gitarę. Mimo wielu odskoków free, w niemal każdym utworze pojawia się fragment z typowo bluesowym kołysaniem.
Postacią ubarwiającą poszczególne fragmenty jest Mingus, który z pasją wyśpiewuje strofy utrzymane w typowej konwencji miejskiego bluesa. Wtedy najczęściej gitara Sharpa podkłada rasowe riffy bluesowe. Szczególnie mocnym momentem w tym względzie jest kompozycja Boom Baby Boom, w której solo Sharpa wydaje się możliwym do spreparowania jedynie przez muzyka z czarnymi palcami. Dość daleko od klasyki bluesa, niezwykle ekspresyjnie i niecodziennie.
MULTIKULTI
Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google?
Dodaj Audio do ulubionych źródeł