Zostań w domu, zamów taniej!
Nie wychodź z domu i zamów online swoje ulubione pisma 20% taniej. Skorzystaj z kodu rabatowego: czytajwdomu
PIONEER
DV-LX50

Pioneer jest chyba najładniejszym odtwarzaczem testu. Nawet surowy umiar Arcama nie przebije głębokiej czerni eleganckiego frontu "Japończyka", na której bardzo szykownie prezentują się duże, okrągłe, metalowe przyciski stand-by i play.

Nasza ocena

Wykonanie
Bardzo eleganckie, nowoczesne urządzenie. Transport standardowy, elektronika wysokiej klasy.
Laboratorium
Ma wszystko, poza wejściem USB. Do tego bardzo wygodny w obsłudze.
Brzmienie
Naturalne, równocześnie gęste i dokładne, z łagodną górą pasma.
Artykuł pochodzi z Audio

Szkoda tylko, że wyświetlacz jest bardzo mały. Pod nim mamy grubą szufladę (czyżby moda na płaskie "naleśniki" już się skończyła?), a obok niej małe przyciski. Wśród nich wyróżnia się "pure audio", którym wyłączamy sekcję wizyjną, wyjścia cyfrowe oraz wyświetlacz. To zdecydowanie audiofilski dodatek, a przy tym przeprowadzony ergonomicznie - przy włączonym układzie "pure audio", po wykonaniu jakiejś komendy, Pioneer na chwilę pokazuje ją na wyświetlaczu i OSD, po czym wszystko wyłącza.

Oprócz SACD, DVD-A, CD, DD i DivX Ultra, widzimy również logo DTS 96/24, często spotykane w amplitunerach, ale rzadko w od twarzaczach. Nie znalazłem jednoznacznej informacji w jaką wersję HDMI wyposażono DV-LX50. Pioneer obiecuje, że wyślemy nim nawet SACD, jednak sygnał jest od razu za napędem konwertowany na PCM, więc wystarczy wersja 1.1.

Ponieważ obraz jest upskalowany do 1080p, taki też sygnał wyślemy na zewnątrz, zarówno przez HDMI jak i przez analogowy komponent. Obok znajdziemy wyjścia audio - 5.1 oraz osobne, na nieco lepszych gniazdach, stereofoniczne. I oczywiście wyjścia cyfrowe koaksjalne i optyczne.

Urządzenie jest ciężkie, Pioneer stosuje w swoich odtwarzaczach podwójne "podłogi". Chociaż Pioneer ma własne, znakomite napędy, tutaj skorzystał z DVD-ROM-u firmy Orion. Kość Mediateka MT1389 zajmuje się prawie wszystkim, ale obok mamy przetwornik wideo C/A Analog Devices ADV7340 - jeden z nowszych, 12-bitowych układów.

DV-LX50 to coś więcej niż przepakowany w lepszą, ładniejszą obudowę "startowy" odtwarzacz Pioneera. Decydują o tym dwa kluczowe elementy: zasilanie i sekcja audio. Zasilacz Pioneera jest przede wszystkim ładnie zaekranowany. To niby prosta sprawa, ale proszę spojrzeć - żaden inny odtwarzacz tego testu nie potraktował tej sprawy z równą uwagą. Po rozpakowaniu sygnału w kości Mediateka trafia on na osobną płytkę, do trzech stereofonicznych przetworników C/A Burr-Browna PCM1796. To znakomite układy 24/192 z bardzo wysoką realną rozdzielczością 21 bitów. Mają one zbalansowane wyjścia, co tutaj skrzętnie wykorzystano.

Wyjście stereo potraktowano jednak inaczej niż wyjścia 5.1. Tam wszędzie mamy kości JRC5532 - niezłe, ale bez przesady, zaś na wyjściu dwukanałowym mamy lepsze Burr-Browna OPA2134. Na wyjściu zaś (już wszędzie) zastosowano świetne kondensatory Elna "Red" Cerafine. Wyjście cyfrowe koaksjalne (audio) jest poprzedzone transformatorem dopasowującym, "trzymającym" optymalną impedancję wyjścia. Jak w hi-endzie... A to oznacza, że: jeśli tylko możemy, wysyłajmy sygnał stereo parą gniazd analogowych, zaś sygnał wielokanałowy wyjściem koaksjalnym.

Odsłuch

To bardzo zrównoważony, rzetelny odtwarzacz. Dźwięk z płyt CD miał już i atak, i wypełnienie. Góra pasma pokazuje się najczęściej od delikatniejszej strony. Akustyka studia nie jest oddawana z zapierającą dech naturalnością, wiąże się to z generalnie średnią rozdzielczością, Pioneer buduje jednak całkiem dużą scenę dźwiękową. Trzeba pochwalić umiejętność trzymania rytmu - element, który jest kośćcem prawie każdej muzyki, tutaj został uchwycony. Bas nie schodzi bardzo nisko, ale jego średni i wyższy zakres są mięsiste i mają charyzmę, co w połączeniu z dobrą rytmicznością daje wysoką naturalność i muzykalność.

Dźwięk SACD jest tym razem kształtowany bez wielkiej różnicy w charakterze w porównaniu do CD. Owszem, lepsza jest definicja i barwy, ale wszystko trzyma się tego samego kursu - na brzmienie "cywilizowane", wyrównane, nienatarczywe. Instrumenty perkusyjne są dźwięczne i czyste. Głębokość sceny, tak jak w innych odtwarzaczach pozostaje pewnym problemem, z którym jednak można żyć. Znowu rekompensatę przynosi jej szerokość i ładne lokalizacje. Dźwięk wysokiej rozdzielczości PCM z płyty DVD-A był nieco ciemniejszy niż przy SACD i CD i ciemniejszy niż z NAD-a i Arcama, ale miał zachowaną dynamikę. Rozdzielczość wciąż pozostawała na średnim poziomie.

Obraz, jak można się tego było spodziewać po Pioneerze, to chyba najmocniejszy punkt programu. Nasycone, głębokie, niemal wibrujące kolory dają naprawdę dużo frajdy. W menu (regulacje bardzo rozbudowane) można obraz nieco rozjaśnić i dodać trochę kontrastu. Uwagę zwracał przede wszystkim doskonały biały. Obraz z płyt DivX też był bardzo ładny. Dodajmy jeszcze, że urządzenie jest bardzo wygodne w obsłudze - komendy wykonywane są szybko i bezproblemowo.

Wojciech Pacuła

Specyfikacja techniczna

PIONEER DV-LX50
Obsługiwane formaty DVD-V, DVD-A, CD, MP3, DIVX
Wyjścia wideo HDMI/kompon.
Wyjściowa rozdzielczość 1080p
Dekodery surround DD, DTS
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
Może Cię zainteresować
PIONEER testy
Live Sound & Installation kwiecień - maj 2020

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta listopad 2020

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista wrzesień - październik 2020

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio listopad 2020

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio listopad 2020

Audio

Miesięcznik audiofilski - polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu