Chociaż w hierarchii ustępuje flagowej, fantastycznej instalacji Trio, to właśnie Mezzo od lat najpełniej reprezentuje firmową koncepcję, trzymając się zasad, jakie obowiązują większość konstrukcji Avantgarde i realizując je bezkompromisowo. Inaczej mówiąc, to najlepszy zintegrowany układ trójdrożny, z parą tub (średniotonową i wysokotonową) i aktywną sekcją niskotonową. A nawet w całości aktywny… jeżeli tylko ktoś sobie taki zażyczy.
Avantgarde Acoustics od 35 lat zajmuje się kolumnami głośnikowymi o niezwykłej konstrukcji, co zapewniło firmie równie wyjątkową pozycję i rozpoznawalność.
Duże kolumny z wielkimi tubami to propozycje, zgodnie z nazwą firmy, awangardowe. W dodatku nie są tanie, bo być nie mogą, taka forma i treść to koszty, które są jednak uzasadnione niesamowitymi rezultatami brzmieniowymi – przyznają to również ich adwersarze, którzy wszystkich zachwytów nie podzielają. Ale nikt, kto je widział, a tym bardziej słyszał, nie powie, że to kolumny jakich wiele, tylko trochę inne. To kolumny zupełnie inne. Ich wielkość, wygląd i dźwięk wymagają dużej przestrzeni i pewnej odwagi, chociaż często wystarczy… uwolnienie się od uprzedzeń.
Dzisiaj jest już łatwiej, bo konstrukcje tubowe proponuje wiele firm, ale 30 lat temu tuby były symbolem… złego smaku, apetytu na decybele, estradowe nagłośnienie, a nie na dźwięk czysty i wyrafinowany. Wiele się od tego czasu zmieniło w technice, brzmieniu, gustach i postrzeganiu "wielkich kapeluszy". Wciąż wielu audiofilów podchodzi do nich jak pies do jeża, ale też coraz więcej jest takich, którzy się z nimi zetknęli i zmienili zdanie.
W AUDIO pierwsze Avantgarde przetestowaliśmy w 2009 roku i było to dla nas odkrycie nowych perspektyw, nowych możliwości. Były to Picco, do dzisiaj rzewnie wspominane (konstrukcja ta była produkowana krótko i nie doczekała się kolejnych edycji), potem przyszła kolej na różne wersje Uno i Duo, były też Zero, weszliśmy nawet na sam szczyt – Trio, ale nie testowaliśmy żadnych Mezzo.
Głównie z powodów lokalowych i logistycznych – ich transport, wniesienie i zainstalowanie to duże wyzwanie. Zresztą rzadko bawiły dłużej nawet w siedzibie dystrybutora. Tym razem jednak, już prawie rok temu, została sprowadzona do Polski para "demonstracyjna"; podobno zrobiła już w naszym kraju kilka tysięcy kilometrów, zanim jej kolejnym przystankiem była redakcja AUDIO, a dokładnie – moje skromne progi, w których nie oczekiwałem tak wspaniałych gości.
Co prawda kiedyś marzyłem o Mezzo, ale skoro wtedy były o wiele za drogie, to tym bardziej teraz… Pierwsze Mezzo pojawiły się 20 lat temu i kolejne wersje od tamtej pory zajmują tę samą pozycję – prawie najwyższą w ofercie Avantgarde.
"Prawie" robi tutaj dużą różnicę, gdy chodzi o samą konstrukcję i cenę, bowiem Trio to coś jeszcze bardziej spektakularnego, lecz jednocześnie to właśnie Mezzo są zwieńczeniem głównego nurtu w projektowaniu Avantgarde.
Chodzi przy tym nie tylko o kwestie akustyczne, ale i użytkowe. Mezzo to konstrukcja "zintegrowana", podczas gdy Trio jest podzielone na ekstrawagancką sekcję tubową, dla której trzeba już znaleźć sporo miejsca, i na subwoofery Spacehorn – dwa, cztery, sześć; w zależności od potrzeb. I budżetu. To jednak nawet w najskromniejszym wydaniu przedsięwzięcie kilkakrotnie droższe od Mezzo.
Czytaj również nasze testy kolumn głośnikowych Avantgarde Acoustic
Na drugim skraju oferty Avantgarde próbuje bardziej "kompaktowych" form – najpierw wprowadziło Zero, dwa lata temu – Colibri, a niedawno – Opus 1. Nie będziemy ich tutaj bliżej przedstawiać, bo planujemy je niebawem przetestować. Teraz i tak mamy o czym pisać…
Za główną część oferty można uznać konstrukcje Uno, Duo i Mezzo. A dokładniej: Uno SD, Duo SD, Duo GT i Mezzo. Indeksy oznaczają aktualne wersje, można się w tym trochę pogubić, bowiem nie są wprowadzane "synchronicznie", lecz w tempie indywidualnym dla każdego modelu, oznaczenia nie są też jednoznaczne; oficjalnie najnowsze Mezzo (już czwarte w historii, po Mezzo, Mezzo G2 i Mezzo XD) to po prostu tylko Mezzo, bez żadnego indeksu. Jak wynika z opisów producenta, wszystkie wymienione modele są już generacji G3.
Kolejne modyfikacje obejmowały zarówno część akustyczną, obudowy i przetworniki, jak też część elektroniczną, związaną z aktywną sekcją niskotonową, w tym same wzmacniacze (klasę AB zastąpiła klasa D) i część sterującą (wprowadzono DSP), gdzie ważną funkcją jest wyregulowanie i korekcja charakterystyki (w zakresie niskotonowym).
W tym jednym zdaniu zdradziliśmy już fundamentalne założenia wszystkich Avantgarde… Uno, Duo i Mezzo mają więc taki sam "schemat" elektroakustyczny i taką samą funkcjonalność, różniąc się wielkością całej konstrukcji, przetworników (i tub), jak też mocą wzmacniaczy.
Uno SD, Duo SD i Duo GT mają też bardzo podobną architekturę – z regularnym prostopadłościanem obudowy sekcji niskotonowej. Forma Mezzo jest bardziej złożona. W Uno SD i Duo SD tuba średniotonowa jest częściowo schowana w tej obudowie, w Duo GT i Mezzo jest mocowana do znajdującego się powyżej wysięgnika; tuby wysokotonowe są wszędzie wkomponowane w obudowę, bowiem znajdują się poniżej tuby średniotonowej.
Czytaj również: Czy długość przewodów ma wpływ na pracę kolumn?
Avantgarde Acoustic Mezzo G3 - układ głośnikowy
Od najmniejszych Uno SD do największych Mezzo droga daleka, ale prosta i logiczna. Uno SD to 25-cm niskotonowy, 50-cm tuba średniotonowa i 16-cm tuba wysokotonowa; Duo SD ma 30-cm niskotonowy, 67-cm tubę średniotonową i 20-cm tubę wysokotonową; Duo GT ma takie same tuby jak Duo SD, ale dwa 30-cm niskotonowe i większą (wyższą) obudowę, co spowodowało również podwyższenie pozycji tub.
Podporządkowano go zarówno powiększeniu objętości, jak też uformowaniu z przodu krótkiej tuby (dla głośników niskotonowych).Tutaj Mezzo przełamuje schemat mniejszych konstrukcji, gdzie tuby wzmacniają średnie i wysokie częstotliwości, natomiast wysoki poziom ciśnienia niskich częstotliwości zapewnia konwencjonalny układ akustyczny dużych, mocnych głośników pracujących w obudowie bas-refleks, wsparty wzmacniaczami w ramach systemu aktywnego.
W ten sposób sekcja niskotonowa "dogania" kombinacją niższej efektywności i wyższej mocy maksymalny SPL sekcji średnio-wysokotonowej, mającej wyższą efektywność i niższą moc. Pomoc tuby w zakresie niskotonowym nie jest więc bezwzględnie konieczna, i taka tuba, jaką formuje front obudowy niskotonowej Mezzo, nie wzmocni najniższych częstotliwości (jest na to wciąż o wiele za mała), może jednak mieć znaczenie w zakresie częstotliwości podziału z sekcją średniotonową (w okolicach 100 Hz), gdzie mniej chodzi o podniesienie efektywności, a bardziej o zbliżenie charakterystyk kierunkowych obydwu sekcji, a więc płynniejsze przejście między nimi. Nie jest to tuba niskotonowa, taka jak w Klipsch Jubilee, której wzmacniające działanie sięga niżej, ale też nie obejmuje niskiego basu, który w związku z tym musi być jeszcze mocniej korygowany (wzmacniany).
Szerokość frontu Mezzo, rozszerzona tubowymi skrzydłami, została dopasowana do średnicy tuby średniotonowej i ma 67 cm. To duża skrzynia, ale cała konstrukcja wygląda dostojnie i proporcjonalnie.
W Duo SD i Duo GT dominuje 67-cm tuba nad węższą obudową niskotonową i wizualnie jest bardziej agresywna. Głębokość Duo GT i Mezzo jest podobna (ok. 70 cm), więc Mezzo nie będą o wiele bardziej kłopotliwe do ustawienia. Aluminiowe skrzydła niskotonowej tuby częściowo zasłaniają 30-cm głośniki, ale same zawsze pozostają odsłonięte (maskownica, którą zresztą można zdjąć, zajmuje tylko środkową część pomiędzy nimi).
Dolna i górna ścianka obudowy niskotonowej to grube aluminiowe płyty, uchwyt średniotonowego to również aluminiowy profil, rura średniotonowego jest stalowa; elementy te polakierowano proszkowo.
Wszystko sprawia wrażenie bezkompromisowej solidności, precyzji, ale też racjonalności. Każdy detal przemyślano i dopieszczono tak pod względem technicznym, jak i estetycznym, np. w nowych Mezzo (również w Duo GT) wyeliminowano zewnętrzne połączenie kablowe między rurą średniotonową a głównym terminalem (w obudowie niskotonowej), wprowadzając kabel i złączkę w samym uchwycie; jest on dość cienkościenny, ale miejsca połączenia niczym nie zdradza.
Mezzo zawsze, od pierwszej wersji, prezentowało się nie tylko bardziej "obficie" i potężnie, ale też bardziej elegancko i "meblowo" niż mniejsze modele, zwłaszcza te z poprzednich generacji, w których prostopadłościenna skrzynia niskotonowa i rury głośników średniotonowego i wysokotonowego były mocowane niezależnie do obejmującego całość stelaża, składającego się z wielu pospawanych, kwadratowych i okrągłych profili.
Dla jednych było to efektowne lub przynajmniej akceptowalne, dla innych nie. Ostatnia generacja Uno i Duo pozbyła się już tych "rusztowań". Czy Mezzo mogłoby wyglądać jeszcze "łagodniej", bez kompromisów w ich technice? To zależy od tego, czy "łagodność" wiążemy z wielkością, czy z kształtem.
Przekrój poprzeczny
Przekrój poprzeczny Mezzo jest podobny jak wcześniej (chociaż w szczegółach może się zmienił) i nietypowy. Wydaje się nawet bardziej skomplikowany, niż wymagałyby tego założenia akustyczne, ale może czegoś nie odkryliśmy.
Czytaj również: Czy przetworniki koncentryczne wymagają zwrotnicy do podziału pasma?
Szerokość frontu (67 cm) jest wyjaśniona dopasowaniem do średnicy tuby średniotonowej; obudowa sięga tak głęboko, jak średniotonowa rura, co też jest praktyczne; nie musi mieć pełnej szerokości na całej głębokości, bo nie wymaga tego potrzebna objętość, więc może zwężać się do tyłu.
Dzieje się to jednak za pomocą podziału aż na trzy fragmenty; mniej więcej w połowie głębokości jest uskok; nawet jeżeli za frontem obudowa musi utrzymać pełną szerokość na głębokości określonej przez znajdujące się na skrajach pionowe tunele bas-refleks, to za tą krawędzią mogłaby już biec po prostej do krawędzi tylnej ścinaki.
Objętość by nieco wzrosła, czym chyba konstruktor by się nie zmartwił (ewentualnie mógłby to wykorzystać do pogłębienia frontowej tuby), masa konstrukcji byłaby nawet nieco mniejsza, a jej kształt bardziej "opływowy" i wciąż charakterystyczny. Ale najbardziej eksponowanym elementem pozostaje oczywiście tuba średniotonowa, a będąca jej przedłużeniem rura i mocowanie nigdy nie będą ozdobą.
Sama tuba nie może zniknąć ani się zmniejszyć, ale można sobie wyobrazić, że wzorem mniejszych Uno SD i Duo SD, w jednej z przyszłych generacji (bo G3 na pewno nie jest ostatnią), zarówno Mezzo, jak Duo GT będą miały obudowy niskotonowe, obejmujące średniotonową rurę i węższą część tuby.
Zarówno z Mezzo, jak i Duo GT związane jest też zagadnienie stricte akustyczne, które każdy musi rozważyć indywidualnie. Z powodu umieszczenia na froncie dwóch 30-cm głośników niskotonowych układ średnio-wysokotonowy znajduje się ponadprzeciętnie wysoko; wysokotonowy ma oś główną na jeszcze typowej wysokości 90 cm, ale średniotonowy – na 140 cm.
Producent wyjaśnia, że założona standardowa wysokość, na jakiej ma znajdować się słuchacz, wynosi 115 cm. Jak łatwo zauważyć, to średnia z tych dwóch wysokości, więc producent "klasycznie" wyprowadza oś główną pomiędzy średniotonowym a wysokotonowym, równolegle do podłoża.
Ta wysokość (115 cm) wydaje się wyższa niż przeciętna dla głowy siedzącego słuchacza, więc gdy znajdzie się ona znacznie niżej, a jednocześnie dość blisko, powstanie znaczny kąt między wyznaczoną przez producenta osią główną (zakładamy, że osią najlepszej charakterystyki) i prostą łączącą głowę z punktem pomiędzy głośnikami. Jednak jeden z możliwych, wynikających stąd problemów producent rozwiązał.
W nowej wersji Mezzo tuba wysokotonowa ma regulowane wysunięcie, co pozwala ustalić właściwe wzajemne położenie tub względem miejsca odsłuchowego. Określona różnica odległości od obydwu wiąże się z najlepszymi relacjami fazowymi, a te determinują charakterystykę w zakresie częstotliwości podziału.
Zakres regulacji wystarczy zarówno dla słuchacza siedzącego bardzo nisko, jak i bardzo wysoko (oczywiście zajęliśmy się tym sumiennie w sesji pomiarowej). W przypadku Duo GT sam producent wskazuje, że przy wyraźnie innej niż założona wysokości, trzeba pochylać całe kolumny.
Rozwiązanie zastosowane w Mezzo przypomina więc system regulacji w kolumnach głośnikowych Wilson Audio, a ponadto wydaje się tutaj nawet bardziej potrzebne, również ze względu na większą odległość między centrami akustycznymi, co przy określonej częstotliwości podziału i określonym kącie powoduje większą wrażliwość charakterystyki (na skutek większych zmian wzajemnej fazy).
Avantgarde Acoustic Mezzo vs Duo GT
Regulacja
Regulację przygotowano mechanicznie porządnie, estetycznie i wygodnie. Pod rurą średniotonową, na powierzchni górnej ścianki obudowy niskotonowej, znajduje się duże metalowe, karbowane pokrętło. Kręcimy nim do woli, czy raczej do ustalenia optymalnego wysunięcia, w zakresie aż 7 cm. Mechanizm działa pewnie i płynnie, z odpowiednim oporem – i to kolejna świetnie przygotowana część konstrukcji.
Ale wciąż pozostaje inny problem – tworzenia pozornych źródeł dźwięku i budowania z nich sceny wyżej niż zwykle. Tutaj pomoże albo rzeczywiście wysoka pozycja słuchacza (głowa na wysokości co najmniej 1 m), albo- /i znaczna odległość od kolumn, do czego wrócimy w części odsłuchowej.
Czytaj również: Czy maskownica kolumny słyszalnie obniża jakość dźwięku?
Zastanawiając się nad tym wątkiem w kontekście ogólnej formy Mezzo, zwróciłem uwagę, że tuba wysokotonowa mogłaby zostać trochę przysunięta do głośników niskotonowych, a wtedy i tuba średniotonowa mogłaby znajdować się ok. 10 cm niżej, jednocześnie obudowa niskotonowa nie musiałaby być wcale o tyle niższa, bo między nią a rurą jest jeszcze większy prześwit.
W dodatku całą konstrukcję o ładnych kilka centymetrów podnosi do góry specjalny cokół niebędący już częścią konstrukcji Avantgarde, lecz przygotowany przez polskiego dystrybutora idealnie pod względem wymiarowym i estetycznym.
Cokół ma być dodatkową barierą dla wibracji, a jednocześnie pozwala chronić parkiet przez kolcami. W cokole zostały przygotowane gniazda na krążki z wklęśnięciem na kolce, które z kolei wkręcamy w nóżki instalowane w dolną płytę obudowy. Z samych koców można zrezygnować, z nóżek już nie, bowiem zapewniają one odpowiedni prześwit dla swobodnego promieniowania z tuneli bas-refleks, wyprowadzonych dołem.
W związku ze zbieżnością podstawowych cech i parametrów Duo GT i Mezzo, a zarazem dużą różnicą w cenie, producent przygotował specjalny raport – porównanie, w którym dokładnie przedstawia kilka różnic i "przewag" Mezzo nad Duo GT.
Obudowa niskotonowa
Jedną z nich – regulację wysunięcia wysokotonowego – już omówiliśmy. Druga to większa objętość obudowy niskotonowej (Mezzo – 120 litrów, Duo GT – 80 litrów), co przy zastosowaniu tych samych głośników zapewnia lepsze rozciągnięcie niskich częstotliwości; system aktywny dysponuje co prawda mocą aż 1000 W, a to pozwala "wyprostować" charakterystykę, jednak przy lepszej charakterystyce wyjściowej korekcja może być mniejsza lub nawet nie być jej w ogóle, co oszczędza moc wzmacniacza.
Producent wskazuje, że tunele bas-refleks mają aż siedmiokrotnie większą objętość (niż w Duo GT), a ponieważ ich wloty znajdują się w środku obudowy, więc ciśnienie wytwarzane przez głośniki zostaje tak skutecznie wykorzystane przez układ rezonansowy, że efektywność sekcji niskotonowej wzrosła aż o 6 dB, spowodowała zatem czterokrotny spadek zapotrzebowania na moc… Ale takie wyjaśnienia i aż takie "zyski" budzą wątpliwości.
Zwiększenie objętości wraz z odpowiednim strojeniem bas-refleksu pozwala ustalić niższą częstotliwość graniczną, co jak najbardziej można przedstawiać jako zwiększenie efektywności – ale tylko na skraju pasma, w zakresie owego lepszego rozciągnięcia charakterystyki; wyżej efektywność często jest nawet nieco niższa (maleje "podbicie" wyższego basu, związane z mniejszymi objętościami).
Miejsce wlotu tuneli nie ma z tym nic wspólnego, a ich objętość i zawarta w nich masa powietrza wiąże się z częstotliwością rezonansową systemu; podobną można jednak uzyskać przy mniejszej masie (a więc objętości tuneli) i jednocześnie przy ich mniejszej powierzchni, bowiem zwiększa się wówczas podatność powietrza w obudowie.
Kombinacja z dużą objętością (masą) i dużą powierzchnią (każdy z dwóch tuneli ma średnicę 12 cm) ma jednak zaletę – utrzymuje umiarkowane prędkości powietrza w tunelach nawet przy wysokich poziomach wysterowania głośnika, z jakimi możemy mieć do czynienia w tym zakresie, zwłaszcza przy dodaniu korekcji "wzmacniającej" z układu aktywnego. Zapobiega to kompresji i turbulencjom, pozwala układowi pracować dynamicznie i czysto w całym zakresie dopuszczalnych mocy.
Rozwiązano także dwa potencjalnie związane z tym problemy – udało się zmieścić dwa długie tunele (które biegną po bokach obudowy) i jednocześnie zapobiec transmitowaniu przez nie jak i powstawianiu w nich samych rezonansów pasożytniczych (co potwierdzają nasze pomiary).
Warto wspomnieć, że poprzednie Mezzo miały obudowę zamkniętą o nieco mniejszej objętości (niż G3); również w takim porównaniu wprowadzenie bas-refleksu daje duży zysk efektywności w zakresie najniższych częstotliwości, chociaż zmiana ta nie wszystkim się spodoba (ze względu na lepszą odpowiedź impulsową obudowy zamkniętej).
Czytaj również: Co to są kolumny aktywne i jakie są ich odmiany?
Lista modyfikacji względem poprzedniej wersji Mezzo (XD) jest jeszcze dłuższa. Już wcześniej stosowane, 30-cm głośniki niskotonowe miały potężne układy napędowe, z magnesami o średnicy ponad 20 cm i cewkami 10 cm, tak że trudno było życzyć sobie w tym miejscu czegoś jeszcze bardziej wydajnego i rasowego (celulozowa membrana, tekstylne zawieszenie górne).
Nowy głośnik o symbolu XB12, stosowany też w Duo SD i Duo GT, ma jeszcze większą cewkę – o średnicy 153 mm (6 cali), dzięki czemu rośnie jej moc (wytrzymałość cieplna). W tej sytuacji układ magnetyczny znajduje się wewnątrz, z zewnątrz cewki jest natomiast stalowy płaszcz przewodzący strumień magnetyczny, objęty przez szerokie i długie ramiona kosza. Stożkowa część membrany jest celulozowa, a jej wielka nakładka przeciwpyłowa – z plecionki z włókna węglowego.
System aktywny głośników
Projektowanie głośników do systemów aktywnych jest w gruncie rzeczy… łatwiejsze niż do pasywnych. W pasywnych trzeba wyważyć wiele parametrów, aby uzyskać zarówno niską częstotliwość graniczną, dobrą odpowiedź impulsową, odpowiednią efektywność i moc, ponadto przy zachowaniu objętości obudowy w rozsądnych granicach. Nawet podchodząc do tego bezkompromisowo, trudno jest uchwycić wszystko naraz, bowiem niektóre działania poprawiają pewne parametry, a pogarszają inne.
W systemie aktywnym z pomocą przychodzi korekcja charakterystyki częstotliwościowej, wsparta dużą mocą wzmacniaczy, która może zmodyfikować te parametry, które w systemie pasywnym nie osiągnęłyby satysfakcjonujących wartości. Przede wszystkim chodzi o obniżenie dolnej częstotliwości granicznej, a także o zabezpieczenie przed przesterowaniem (zbyt dużymi amplitudami) sygnałami ekstremalnie niskich częstotliwości (zwłaszcza poniżej częstotliwości rezonansowej bas-refleksu, które nie są już efektywnie przetwarzane na ciśnienie akustyczne, ale głośnik bardzo "męczą").
Przy takich możliwościach można bez oporów inwestować w jak największy układ magnetyczny zapewniający wysoką efektywność i dobrą odpowiedź impulsową, i dzięki temu szykować dużą amplitudę liniową. Charakterystyka zbyt wcześnie opadająca na skutek zbyt niskiej dobroci lub zbyt małej obudowy może zostać skorygowana elektrycznie, ograniczeniem jest tylko moc – wzmacniacza i głośnika.
Takie rozwiązanie jest od lat stosowane w subwooferach aktywnych, dzięki czemu są one wydajne i nie tak duże, jak musiałyby być w wersji pasywnej (przy podobnych parametrach), niezależnie od innych dostępnych funkcji (regulacji). Z zalet tych korzystają też aktywne zespoły głośnikowe.
Uruchomienie systemu aktywnego w kolumnach Avantgarde miało specjalny powód; w zasadzie bez tej aktywności w ogóle nie mogłyby one powstać czy też mieć swoich zasadniczych zalet związanych… z tubami – w pasywnej części konstrukcji.
Te bowiem osiągają tak wysoką efektywność – ponad 100 dB – że żaden pasywny system niskotonowy, podłączony w ramach zintegrowanej konstrukcji do tego samego wzmacniacza o liniowej charakterystyce częstotliwościowej, nie mógłby się nawet zbliżyć do tego pułapu, dysponując jednocześnie rozsądnie wysoką mocą i niską dolną częstotliwością graniczną.
Dlatego każda konstrukcja Avantgarde to hybryda – łączy aktywną sekcję niskotonową z pasywną częścią średnio-wysokotonową, a właściwy wzajemny poziom obydwu jest wyregulowany za pomocą czułości wzmacniacza sekcji aktywnej.
Gdy podłączamy do nich jeden zewnętrzny wzmacniacz, za pomocą jednego kabla głośnikowego, i dostarczamy np. 10 W (co zupełnie wystarczy, aby tuby o efektywności ponad 100 dB zagrały bardzo głośno), napięcie na wejściu wzmacniacza sekcji niskotonowej wysterowuje go do mocy ok. 100 W, i tyle podaje on do głośników tej sekcji, której efektywność wynosi ok. 90 dB (wartości przykładowe).
Retoryczne pytanie, dlaczego sekcja niskotonowa nie może dzięki tubom osiągnąć podobnie wysokiej efektywności, jak średnio-wysokotonowa, stawialiśmy dla przypomnienia w każdym teście Avantgarde… I odpowiedź zawsze musiała być taka sama – bowiem tuba potrzebna do wzmocnienia najniższych częstotliwości miałaby wielkość dużego salonu.
Czytaj również: Czy obudowa z membraną bierną to obudowa zamknięta?
Krótka tuba przed niskotonowymi w Mezzo, jak przyznaje sam producent, ma wpływ ograniczony tylko do górnego skraju zakresu pracy tej sekcji. Mimo to gdzie indziej stwierdza on z dumą, że nowe Mezzo to "Pełnozakresowy tubowy zespół głośnikowy o niespotykanej wcześniej, konsekwentnej i bezkompromisowej naturze", przywołując jako inspirację takie legendarne konstrukcje, jak Altec Lansing Voice of the Theatre A7, Tannoy Westminster Royal SE, Elektro Voice Sentry III i JBL 4435.
Tuba średniotonowa
Każda z nich ma swoje tajemnice… Tak jak współczesne Jubilee Klipscha i Mezzo Avantgarde. Ale w żadnym z tych przypadków same tuby nie wystarczą, aby jednocześnie osiągnąć wysoką efektywność i niską częstotliwość graniczną; wszędzie jest jakiś kompromis albo dodatkowe środki, a w Mezzo G3 jest to zarówno wydajny układ bas-refleks, jak i system aktywny.
Duża (o średnicy 67 cm) tuba średniotonowa pozwala ustalić częstotliwość podziału (z sekcją niskotonową) przy ok. 200 Hz (wg producenta 170 Hz, wg naszych pomiarów nieco wyżej). To dostatecznie nisko, aby cieszyć się z przetwarzania całego zakresu średnio- wysokotonowego przez tandem tub, chociaż nazwanie przez producenta sekcji niskotonowej "subwooferem" jest trochę na wyrost.
Zejście z tubowym wzmocnieniem do 100 Hz wymagałoby tuby o dwa razy większej średnicy, co byłoby już nieakceptowalne przez większość zainteresowanych. Wybrany kompromis jest więc rozsądny i dotyczy zarówno Mezzo, jak i obydwu wersji Duo (mniejsze Uno SD ma tubę średniotonową 50-cm i w związku z tym podział przy ok. 300 Hz).
Tuba średniotonowa ma profil sferyczny, dla osiągnięcia określonej dolnej częstotliwości granicznej wymagający większej powierzchni wylotu, za to mniejszej długości, niż profile wykładnicze i tractrix. Tuba średniotonowa nie jest częścią typowego przetwornika kompresyjnego (jak np. w JBL-ach), lecz jest dodana do dość konwencjonalnego przetwornika o średnicy 17 cm (w ogólnym zarysie takiego, jaki widzimy bez tub).
"Dość", ale niezupełnie, gdyż model oznaczony XM2 został od podstaw opracowany na potrzeby takiej aplikacji; ma niezwykłą membranę – od frontu ma ona formę wycinka sfery o średnicy 10 cm (do czego została dopasowana średnica wlotu tuby), więc przypomina bardzo dużą membranę kopułkową, jednak nie jest ona prowadzona przez tak dużą cewkę.
To element, podobnie jak nakładki przeciwpyłowe, doklejony do zasadniczej membrany stożkowej, tyle że już w pobliżu jej krawędzi (i górnego zawieszenia), a połączona z nią cewka jest znacznie mniejsza. Układ magnetyczny wykorzystuje stop AlNiCo, uważany za najszlachetniejszy materiał, jaki w tym miejscu może się znaleźć, co zapewnia już wysoką efektywność "wyjściową", dalej pomnażaną przez tubę… ale tylko w zakresie ograniczonym przez jej wymiary, zarówno od dołu, jak i od góry.
Dolną granicę, jak już stwierdziliśmy, wyznacza głównie powierzchnia wylotu (ale też profil i długość), przy pewnej częstotliwości tuba przestaje wzmacniać (ale nie dzieje się to skokowo), co powoduje nachylenie 12 dB/okt. aż do poziomu, przy którym charakterystyka "wraca" do swojego wyjściowego poziomu (w tym zakresie tuba nie działa dolnozaporowo).
Jeżeli zgrać to z nachyleniem charakterystyki głośnika poniżej jego rezonansu, który w obudowie zamkniętej też wynosi 12 dB/okt, można to zbocze "kontynuować". Tylna strona membrany promieniuje do komory zamkniętej, utworzonej w głębszej połowie rury (jej przednia część tylko obejmuje węższą część tuby, nie pełni roli akustycznej).
Czytaj również: Dlaczego otwór bas-refleks nie promieniuje w fazie przeciwnej do fazy przedniej strony membrany?
Na drugim skraju zakresu pracy średniotonowego pojawia się jednak akustyczne filtrowanie dolnoprzepustowe, specjalnie wywołane niewielką objętością powietrza, uchwyconą pomiędzy membraną a wlotem tuby; ono też dodaje się do spadku charakterystyki samego głośnika, a jakie są końcowe efekty – zobaczycie w Laboratorium. Tutaj możemy zdradzić, że częstotliwość podziału z głośnikiem średniotonowym jest zupełnie inna, niż podaje producent.
Odpowiednie zbocza na przejściach do niskich i wysokich tonów zapewnia sam układ akustyczny – zgranie charakterystyk głośnika, znajdującej się za nim komory zamkniętej, małej objętości sprzęgającej z tubą i samej tuby.
O brzmieniowych zaletach "galwanicznego" podłączenia głośnika średniotonowego do wzmacniacza, czyli przyjmowania sygnału bez żadnych elementów i układów pośredniczących, tworzących filtry elektryczne, czy to pasywne, czy aktywne, nikogo nie trzeba przekonywać. Nie jest to jednak powszechnie stosowane z co najmniej dwóch poważnych powodów.
Po pierwsze, wytrzymałości głośnika średniotonowego, który może łatwo ulec uszkodzeniu sygnałami niskich częstotliwości; w Avantgarde w sukurs idzie wysoka efektywność, dzięki której nawet przy bardzo wysokich poziomach głośnik średniotonowy będzie dostawał znacznie mniej niż 100 W (na tyle szacowana jest moc pasywnej sekcji średnio-wysokotonowej Mezzo).
Po drugie, typowym problemem jest to, że niefiltrowany elektrycznie średniotonowy obniża impedancję systemu i niepotrzebnie ściąga moc ze wzmacniacza; tutaj jednak zewnętrzny wzmacniacz nie jest obciążony impedancją niskotonowych (bo sekcja niskotonowa jest aktywna), a sam średniotonowy ma bardzo wysoką impedancję… chociaż nie aż 27 Ω, jak w jednym miejscu podaje producent, lecz ok. 15 Ω.
Czytaj również: Co jest układ dwuipółdrożny?
Warto też dodać, że brak filtrów elektrycznych nie oznacza "liniowej fazy" i gwarancji braku podbarwień; może je wprowadzać zarówno sama tuba, jak też ów filtr akustyczny, który – jak każdy filtr – ma swoje lepsze lub gorsze charakterystyki częstotliwościowe, fazowe i impulsowe.
Tuba wysokotonowa
Tuba wysokotonowa ma profil znacznie bardziej wydłużony niż średniotonowa, nie jest już sferyczna wg tego samego wzoru, co średniotonowa, mimo że przy wylocie jej krawędzie są całkowicie "wygięte" do płaszczyzny; od poprzedniej (w Mezzo XD) jest więc ponaddwukrotnie dłuższa, ma też nieco większą średnicę (20 cm vs 18 cm), co przekłada się na bardzo wysoką efektywność – chociaż nie w całym pasmie, to w newralgicznym zakresie kilku kHz, w którym osiąga aż 115 dB. Powyżej charakterystyka opada, ale dla końcowych rezultatów nie jest to problem. Dlaczego?
Tym razem układ akustyczny tuby nie zapewnia optymalnej, końcowej charakterystyki, w jej kształtowaniu bierze udział filtr elektryczny, który i tak byłby potrzebny do zabezpieczenia przed przeciążeniem, bowiem puścić wysokotonowego bez filtrowania elektrycznego – nawet wykorzystując bardzo wysoką efektywność – nie można. A skoro jest już filtr pasywny, to można go dostroić w taki sposób, aby nie tylko tworzył wymagane zbocze przy założonej częstotliwości podziału, ale też wyżej korygował charakterystykę.
Skoro opada w kierunku wysokich częstotliwości, to odpowiednio łagodne filtrowanie górnoprzepustowe w tym zakresie przynajmniej mniej więcej ją wyrówna. Na takie manipulacje pozwala już filtr 1. rzędu, a tym bardziej 2. rzędu, jaki został tutaj zastosowany.
Poniżej zakresu "profilowania", przy założonej częstotliwości podziału, zapewnia on oczywiście "podręcznikowe" zbocze 12 dB/okt, a wypadkowe zbocze akustyczne będzie jeszcze większe, gdy doda się do niego nachylenie charakterystyki samego głośnika (w zakresie utraty wzmacniającego działania tuby jak i spadku poniżej częstotliwości rezonansowej "drivera").
Zaleta polega na tym, że w zakresie kilku kHz do głośnika dociera znacznie mniejsza moc (niż gdyby jego efektywność w tym zakresie była niższa), co obniża zniekształcenia i pozwala ustalić niską częstotliwość podziału. Membrana wysokotonowego ma średnicę 25 mm i jest pierścieniowa, lżejsza niż poprzednio, co ma zapewnić przetwarzanie aż do 28 kHz.
Tuby - jaka jest ich rola?
Czy aż tak bardzo potrzebna nam wysoka efektywność, jeżeli ma być okupiona podbarwieniami i wiązać się z tak kłopotliwie dużymi konstrukcjami? Nie ma róży bez kolców i wciąż nie ma rozwiązań idealnych, doskonałych pod każdym względem. Nie ma też takich tub. Ale są one coraz lepsze i już od dawna mają prawo konkurować z "nietubowymi" konstrukcjami w sprzęcie domowym.
Wysoka efektywność to niejedyna ich zaleta, a nawet ona nie jest zawsze dobrze rozumiana. Nie chodzi tylko o to, że pozwala oszczędzać moc wzmacniaczy, co miało ogromne znaczenie dawniej, w czasach wyłącznie wzmacniaczy lampowych, ma też zawsze w instalacjach nagłaśniających, ale również dla audiofilów gustujących w lampach i klasie A.
Większa część mocy elektrycznej dostarczanej do głośników jest zamieniana w ciepło, a nie w ciśnienie akustyczne, co jest nie tylko stratą, ale też powodem zniekształceń wynikających choćby z wysokiej temperatury cewki drgającej.
Gdy zwiększamy efektywność, poprawiamy tę relację, chociaż przy określonej dostarczonej mocy elektrycznej, mimo że efektywność może wzrosnąć dzięki tubie nawet dziesięciokrotnie, to wciąż większa część mocy idzie w ciepło. Ale dla określonego ciśnienia akustycznego, jakie chcemy uzyskać, dostarczona moc elektryczna może być wtedy dziesięciokrotnie niższa… więc ostatecznie na ciepło zamieni się ponad dziesięciokrotnie mniejsza jej wartość.
Czytaj również: Czy 50-watowym wzmacniaczem można uszkodzić 200-watowe kolumny?
I dla tego efektu nie ma znaczenia, czy dziesięciokrotnie mniej mocy elektrycznej wyciągnęliśmy ze wzmacniacza, czy nadwyżkę wytraciliśmy w tłumiku lub filtrze zwrotnicy – do samego głośnika dotarło dziesięć razy mniej, i tyle wystarczyło, aby osiągnąć określony poziom ciśnienia akustycznego.
Drugą ważną rolą tub jest "regulowanie" charakterystyk kierunkowych, chociaż ten ich wpływ nie jest korzystny tak bezwzględnie, jak redukcja zniekształceń, lecz jedynie przy pewnych założeniach, a w praktyce w pewnych sytuacjach i zawsze przy bardzo starannym zaprojektowaniu całej konstrukcji.
Jeżeli tuby mają zawężać charakterystyki kierunkowe, należy zadbać o to, aby robiły to "systematycznie", a nie chaotycznie, aby charakterystyki "porządkowały", utrzymując ich płynność również poza osią główną. Nie jest to łatwe ani przy połączeniu różnej wielkości tub, ani różnej wielkości przetworników bez tub; znaczenie mają ich indywidualne charakterystyki, wzajemne położenie, częstotliwość podziału, sposób filtrowania.
Żadna ogólna koncepcja, tubowa lub nietubowa, nie jest dzisiaj skazana ani na porażkę, ani na sukces; każda jest skomplikowaną układanką. Nie jest to jednak tylko matematyka i wyniki nie są prawidłowe albo nieprawidłowe; zawsze jesteśmy bliżej lub dalej od dźwięku idealnego, który i tak jest nieosiągalny, czegokolwiek by nie obiecywali producenci i recenzenci...
Czytaj również: Na czym polega bi-amping i jakie są jego warianty?
Kolejne wersje Avantgarde przechodzą też poważne modyfikacje w sekcji elektronicznej – wzmacniaczy i regulacji. Dawniej były to wzmacniacze w klasie AB, już od dłuższego czasu są to moduły w klasie D (dzięki czemu mogła wzrosnąć ich moc), którym towarzyszą procesory DSP, odpowiedzialne za regulacje.
Dawne "analogowe" Avantgarde miały płynne regulacje poziomu i częstotliwości filtrowania. Służyło to przede wszystkim dobremu zestrojeniu całości, chociaż zakresy regulacji były do tego celu o wiele zbyt szerokie (w instrukcji były jednak wskazówki, jakie wartości są rekomendowane); wymagało to trochę pracy i nabywanego w jej trakcie doświadczenia, ale można było sobie z tym poradzić. Kolejne, już "cyfrowe" wersje zmieniły "politykę".
Regulacje objęły dokładniejszą, wielofunkcyjną korekcję w całym zakresie pracy tej sekcji, tym razem mającą na celu redukcję problemów rezonansowych wnoszonych przez pomieszczenie. Jednak stało się to możliwe tylko przy udziale zewnętrznego komputera, oprogramowania i… eksperta oddelegowanego przez firmę (dystrybutora); do nieograniczonej dyspozycji użytkownika pozostaje tylko regulacja poziomu.
Zestaw "eksperckich" regulacji też ulegał zmianie (wcześniej equalizer był 10-pasmowy, teraz jest 8-pasmowy), obejmuje ogólniejsze korekcje kształtu (bass boost – wzmocnienie najniższych częstotliwości), przesunięcie filtrowania dolnoprzepustowego (odsunięcie lub dosunięcie charakterystyki do zakresu pracy tuby średniotonowej), dwa przestrajane, wąskopasmowe filtry "notch" (-3 dB / -6 dB) do precyzyjnej eliminacji rezonansów.
Posługiwanie się tym wspaniałym narzędziem nie zawsze jest poparte pomiarami z użyciem mikrofonu. Podobno jest taka opcja związana z przesłaniem wyników do producenta, przygotowaniem przez niego wskazówek i jakąś opłatą, według innych zapewnień usługa jest bezpłatna… Nie byłem świadkiem ani jednej, ani drugiej mimo że była ku temu okazja, o czym dalej. Jednak nawet sama regulacja poziomu to coś, co może pomóc w wielu sytuacjach i czasami lepiej nie kopać głębiej… bo możemy zakopać się w niemający końca, audiofilski trans prób i poprawek.
Avantgarde Acoustic Mezzo - podłączenie
Podstawowe podłączenie Mezzo jest proste – prowadzimy do nich z zewnętrznego wzmacniacza kabel głośnikowy, wpinając go w parę zacisków na terminalu znajdującym się w dolnej części modułu niskotonowego. Jednocześnie łączymy tę parę długim odcinkiem kabla (zwory) z jedną z dwóch par zacisków (niezależnych dla głośnika średniotonowego i wysokotonowego) znajdujących się w górnej części; te pary również są połączone zworami, oczywiście krótszymi.
W firmowym zestawie są blaszki, ale dystrybutor przygotował krótkie odcinki kabli. Dlaczego nie ma połączenia wewnętrznego między dolną parą o górnymi? Prawdopodobnie dlatego, że możliwe jest też podłączenie sekcji niskotonowej za pomocą kabli XLR, a wtedy kabel głośnikowy wpinamy do jednej z par znajdujących się wyżej.
Ponieważ jest jednak przełącznik wejść, to chyba mógłby on równocześnie rozłączać wewnętrzną zworę. Oddzielne pary dla średniotonowego i wysokotonowego pozwolą z kolei zastosować tutaj bi-wiring, a nawet bi-amping (przy tak niskich, potrzebnych tutaj mocach to nonsens).
Jest też wersja całkowicie aktywna – iTRON. Jej zalety nie ograniczają się do znanych z innych konstrukcji aktywnych (które mimo to wciąż z trudem przekonują audiofilów), ale dodają do nich innowacyjną technikę wzmacniaczy prądowych.
Pisaliśmy o tym już wcześniej, nie będziemy do tego wracać i przekonywać do wersji aktywnej, bo nie mamy na poparcie testów odsłuchowych. Warto tylko zawsze wspomnieć, że każdy standardowy, półaktywny model Avantgarde może być apgrejdowany do wersji iTRON.
Wersja pasywna ma z kolei swoje audiofilskie atrakcje. Zwrotnica jest układowo bardzo prosta – tylko filtr 2. rzędu dla wysokotonowego – ale zwyczajem już wielu producentów, Avantgarde przygotował własne, kosztowne kondensatory NatureCapPlus z okładkami miedzianymi i, tak jak wcześniej, są one polaryzowane.
Czytaj również: Czy większość amplitunerów rzeczywiście nie jest zdolna do współpracy z 4-omowymi zespołami głośnikowymi?
Avantgarde Acoustic Mezzo G3 - wzornictwo
Wygląd Avantgarde był, jest i będzie ekstrawagancki i ofensywny, więc aby go choć trochę oswoić i w inny sposób uczynić atrakcyjnym, producent oferuje dużo wersji kolorystycznych. Samodzielnie dobieramy opcje wykończenia skrzyni (oklejona naturalnym fornirem w czterech wariantach – dąb, orzech, wiśnia i czarne wenge, albo lakierowana na czarno lub biało, matowo), kolor skrzydeł tuby niskotonowej, tuby średniotonowej i wysokotonowej (lakierowane na wysoki połysk albo na "metalik", albo matowa – w sumie tuzin opcji; przytoczę nazwę tylko jednej z nich – audiophile heaven), wreszcie pierścienie u nasady tub mogą być czarne albo miedziane. Oby tylko znowu zbyt duży wybór nie zahamował ostatecznej decyzji.
Avantgarde Acoustic Mezzo G3 - parametry
Ciekawym rozdziałem tej historii są parametry przedstawiane przez producenta. Zwykle komentujemy je w ramach Laboratorium, ale tym razem zasługują na szczególną uwagę. Moc – 100 W. Jak na tak potężną konstrukcję – niewiele. Może pojawić się tutaj nieporozumienie, któremu trudno było zapobiec w typowej tabelce, bez dłuższych dodatkowych wyjaśnień, na które z kolei jest u nas miejsce.
Ponieważ to konstrukcja półaktywna (z aktywną sekcją niskotonową), więc jest to tylko moc pasywnej części średnio-wysokotonowej (wzmacniacze sekcji aktywnej mają 1000 W, i można szacować, że tyle mogą przyjąć dwa 30-cm niskotonowe). Wciąż jednak moc części średnio-wysokotonowej może wydawać się nieproporcjonalnie niska, ale w sukurs przychodzi jej ekstremalnie wysoka efektywność – według producenta aż 107 dB – na skutek czego jej maksymalny SPL jest odpowiednio wysoki (ok. 120 dB), aby pracować z tak potężną sekcją niskotonową.
W sumie "wydajność" Mezzo można porównać do kolumn o wysokiej efektywności i bardzo wysokiej mocy, powiedzmy 90 dB i 500–1000 W, a takich jest niewiele i to już ustawia je we właściwym kontekście – mogą zagrać tak głośno i tak potężnie, jak wyglądają. W tej sytuacji 100 W mocy znamionowej to aż nadto i nie będzie dziwić również podawana przez producenta bardzo niska minimalna moc wzmacniacza – tylko 10 W.
Nawet tyle wystarczy, aby "nagłośnić", tracą też na znaczeniu wszelkie kwestie związane z napędzeniem trudnych impedancji itp. Zastanawiające jest jednak to, że dla trzech konstrukcji o wyraźnie różnym potencjale – Mezzo G3, Duo GT i Duo SD – producent podaje dokładnie takie same parametry, od A do Z, jakby użył funkcji kopiuj-wklej.
Czytaj również: Jak od strony konstrukcji wygląda przygotowanie zespołu głośnikowego do pracy z podwójnym okablowaniem (bi-wiringiem)?
Przecież Duo SD ma jeden a nie dwa 30-cm głośniki niskotonowe. Rzecz w tym, że informacja o mniejszej mocy wzmacniacza sekcji niskotonowej (500 zamiast 1000 W) nie jest ujęta w tych tabelkach, a zawarte w nich parametry dotyczą głównie części średnio-wysokotonowej, gdzie zastosowano tuby o takich samych podstawowych parametrach.
Może więc Avantgarde Acoustic Mezzo G3 ma przynajmniej niższą dolną częstotliwość graniczną? Też nie… dla wszystkich trzech, a nawet dla Uno SD, wynosi ona 18 Hz; jednak w Uno SD nie tylko moc wzmacniacza niskotonowego to „tylko" 500 W, ale też głośnik jest mniejszy (25-cm), więc zdecyduje to o nieco niższym maksymalnym SPL tej sekcji niż w Duo SD, i znacznie niższym niż w Duo GT i Mezzo G3.
Trochę to niepolityczne, że trzy konstrukcje różnej wielkości i w różnych cenach w ogóle nie różnią się parametrami, które wielu użytkowników będzie traktowało jako podstawową wskazówkę co do ich jakości i przeznaczenia. Nawet rekomendowana wielkość pomieszczenia jest taka sama – powyżej 20 m2 – co może dziwić najbardziej, bowiem już na podstawie własnych doświadczeń z trudem widzę zarówno Mezzo G3, jak i Duo GT w pomieszczeniach mniejszych niż 30 m2.
Anatgarde Acoustic Mezzo G3 - odsłuch
Przygotowania i przebieg testu Mezzo mają znaczenie dla jego wyników, więc warto o nich wspomnieć, aby mieć właściwy kontekst. Poza tym wydaje mi się, że historia jest ciekawa i porusza kilka ogólniejszych wątków.
Poprzednie modele Avantgarde testowaliśmy w różnych pomieszczeniach, nie zawsze były one akustycznie idealne (prawdę mówiąc, żadne takie nie jest) i nie zawsze odpowiednio duże do wymagań sugerowanych przez wielkość konstrukcji, jednak rezultaty były w nieco zaskakujący sposób niezależne od tych niedociągnięć.
Mimo rozsunięcia centrów tub, dźwięk był dobrze zintegrowany już w relatywnie niewielkiej odległości 4 m (nawet w przypadku Trio było to niewiele więcej), regulacja basu pozwalała w dużym stopniu zredukować problemy z tym zakresem, a "kontrolowane" charakterystyki kierunkowe tub (czyli zawężone rozpraszanie poza odpowiednim dla wygodnego odsłuchu zakresem kątów) ograniczały odbicia, które w nowoczesnych, słabo wytłumionych pomieszczeniach są powodem degradacji jakości z wielu teoretycznie wyśmienitych kolumn, niewytrzymujących takiego traktowania.
Czytaj również: Co to jest główna oś odsłuchu?
Kwestie te poruszyliśmy już w opisie konstrukcji, ale warto powtórzyć i podkreślić, że Avantgarde w praktyce potwierdzały swoje specjalne atuty. Tym razem dystrybutor postanowił dostarczyć Mezzo do mojego mieszkania, gdzie regularnie testuję kolumny, ale nie tego kalibru…
Z powodów logistycznych i akustycznych te największe testujemy na sesjach wyjazdowych, co jest wszystkim na rękę, więc chcieliśmy się wybrać do Krakowa, ale dystrybutor zdecydowanie obstawał za przywiezieniem ich do mnie. Oczywiście była to duża pokusa, ale też parę problemów do rozwiązania.
Dystrybutor poradził sobie ze wszystkimi, które tylko leżały w jego zakresie. Jego ekipa kolumny przywiozła, rozpakowała, postawiła na specjalnych podestach antywibracyjnych, ale musiała pozostawić je w moim dużym przedpokoju, gdzie miała odbyć się sesja fotograficzna.
Dopiero po niej kolumny mogły zostać przesunięte do właściwego pomieszczenia odsłuchowego, a tak naprawdę – regularnego salonu, tyle że o dość dobrej akustyce; lepszej niż przeciętne salony, gorszej niż specjalnie do tego celu przygotowane pomieszczenia, co dobrze "uśrednia" te warunki i nie prowadzi ani do wyidealizowanych i zbyt wiele obiecujących, ani do "krzywdzących" rezultatów. Tyle że trzeba było kolumny przesunąć już samemu, to znaczy razem z Radkiem, który robił zdjęcia, i był to jeden z etapów, którego się obawiałem; zbyt cienkie ślizgacze podklejone pod cokoły szybko przestały istnieć, więc Mezzo pozostawiły pamiątkowe ślady na parkiecie.
Kiedy Mezzo stanęły już na wyznaczonym miejscu, zadumałem się nad ich losem, i nad swoim. Niemal całe życie przeleciało mi przez pamięć… Od kiedy zrobiłem sobie pierwsze małe kolumny, przez kolejne marzenia i wspaniałości, jakie dane mi było usłyszeć, aż do teraz, gdy do szczęścia nie potrzebuję już takich wrażeń i emocji. Te kolumny z każdej perspektywy wyglądały na zbyt duże do tego miejsca, ale kiedyś wcale by mnie to nie zniechęcało, wręcz przeciwnie.
Wcale nie "zmądrzałem" i nie zrozumiałem, że duże kolumny są zastrzeżone tylko do dużych pomieszczeń, wciąż w tej sprawie mam zdanie odrębne, ale nie będę go tutaj rozwijał. Po prostu obecnie wystarczy mi coś mniejszego, ale może jeszcze kiedyś znowu zapragnę takich doznań, i wizualnych, i akustycznych. Pomyślałem tak nawet jeszcze ich nie słysząc, a gdy je włączyłem, takie refleksje tylko się pogłębiły.
Również niezależnie od własnego i zmiennego, subiektywnego gustu, już z powodów obiektywnych, Mezzo wymagają większego pomieszczenia – nie z powodu samej ich wielkości, mocy czy basu, który miałby się "zmieścić", lecz konkretnej cechy konstrukcyjnej (co prawda z wielkością związanej), z której wynika dość szczególna właściwość.
Otóż z odległości 3 m, w jakiej początkowo miałem miejsce odsłuchowe, scena dźwiękowa rozpościerała się (zbyt) wysoko, co wynikało z bardzo wysokiego ustawienia osi tuby średniotonowej (140 cm). Wysokotonowy też nie jest nisko, ale i nie nadzwyczajnie wysoko (90 cm). W tym przypadku nie chodzi o punktowe lokalizacje, ale o wyjątkowo duże (jak na odtwarzanie ze sprzętu domowego) "obiekty".
Taki efekt zafascynował mnie 16 lat temu, gdy po raz pierwszy testowaliśmy Avantgarde (Uno Picco); dlatego je kupiłem, słuchałem przez kilka ładnych lat, a potem zamierzałem pójść jeszcze wyżej…...do Duo, jednak nie oczarowały mnie tak jak Picco, a z Picco też musiałem się rozstać.
Gdybym wtedy usłyszał Mezzo – Mezzo G3, które testowałem teraz – może bym na ich punkcie oszalał, brał kredyt, przemeblował nie tylko cały salon, ale i całe życie, bowiem Mezzo G3 pod względem brzmienia to Picco do kwadratu, a może i do sześcianu. Ale było, minęło… Minęła też najgorętsza namiętność do takiego dźwięku, chociaż nie powiem o nich złego słowa.
Podczas Audio Show rozmawiałem o nich z Jackiem Kłosem z "Hi-Fi i Muzyka", któremu przy tej okazji bardzo dziękuję za pomoc w zorganizowaniu tego testu… Najzupełniej szczerze, on już dobrze wie, za co, a ja nie chcę wchodzić w szczegóły, żeby nie dokuczać innym (i innym się nie narażać...). Ale zanim do tego doszło, te same Mezzo G3 były u niego podobno przez ok. pół roku i spodobały mu się tak bardzo, że po prostu odwlekał ich oddanie aż do samego Audio Show.
Czytaj również: Czy wąska obudowa kolumny jest akustycznie najkorzystniejsza?
Doskonale go rozumiem, a nawet mam satysfakcję, mimo że ja chciałem oddać je znacznie szybciej, aby w salonie zrobić miejsce dla… świątecznej choinki. A on przyznał, że wreszcie zrozumiał mnie, czyli moją dawną fascynację Avantgarde, której wcześniej nie podzielał. A jak bardzo i za co dokładnie podobają mu się Mezzo G3, przeczytacie już "Hi-Fi i Muzyka" niebawem. W gruncie rzeczy, jeżeli on o nich napisze tak dobrze i tak przekonująco, jak to zapowiada, to w zasadzie ja nie mam wiele do dodania…
Musiałem jednak odsunąć się na 4–5 metrów, lądując z kanapą już pod samym oknem za moimi plecami, co też nie jest rozwiązaniem najszczęśliwszym, ale stamtąd wysokość sceny stała się normalniejsza (wysokość instalacji przetworników oczywiście nie uległa zmianie, ale zmniejszeniu uległ kąt między prostą łączącą średniotonowy z moją głową a prostą równoległą do podłogi, co zmienia perspektywę). Problemy basowe należy rozwiązywać przygotowanymi na tę okazję regulacjami, ale tej kwestii inaczej nie da się załatwić.
Nie stwierdzę, że są bezwzględnie i w każdym wymiarze najlepsze, bo są dziedziny, w których inne high-endowe kolumny są bardziej wyspecjalizowane. Tyle że w ogólnym wrażeniu naturalności, opartej nie tylko na "technicznej" dynamice, ale na sile, swobodzie i obszerności, Mezzo zostawiają prawie całą konkurencję daleko w tyle, i dopisek "w tym zakresie ceny" w zasadzie nie jest potrzebny.
Z jednym wyjątkiem (w zbliżonej cenie) – w podobnym stylu grają Klipsch Jubilee, a jeszcze lepiej… Acappella Hypersphere & Energèia, tyle że system ten kosztuje dwadzieścia razy tyle, więc krąży na zupełnie innej orbicie. Pewnie lepiej gra Trio G3, pamiętam jeszcze brzmienie wersji G2, ale to zarazem wyższa cena, jak też trochę co innego.
Trio zaskoczyły mnie swoistym połączeniem wielkiej skali i subtelności, podczas gdy Mezzo G3 grają dobitniej, masywniej, a przez to nawet bardziej ekspresyjnie. To nie jest dla każdego uniwersalna recepta na nirwanę, to przeciwny biegun do kultury podstawkowych monitorów, lekkości, delikatności, finezji.
Mezzo nie grają grubo i prostacko, świetnie różnicują, dają wgląd w nagranie, dbają o detale, przestrzeń, akustykę, lecz wszystko odbywa się w innej skali, przypominającej bardziej atmosferę klubu, a nawet estrady do tego stopnia, że czujemy, iż nie zawsze fajnie jest siedzieć tuż przed samą sceną…
To dźwięk potężny, muskularny, gęsty i obfity, a nie żadne figle migle. Nie ma jednak przeciwwskazań, aby słuchać Mezzo całkiem cicho, wtedy również słychać wolumen, kształty i fizyczność prawdziwych instrumentów.
Można by powiedzieć, że to dźwięk hiperanalogowy, gdzie jednak ciepło nie jest przejawem łagodności, ale wewnętrznej, naturalnej energii. Cały przekaz jest spójny zarówno w zakresie średnio-wysokotonowym (rozsunięcie tub nie jest odczuwalne, o czym już wspomniałem), jak i w całym pasmie. Przejścia między zakresami są płynne na charakterystyce częstotliwościowej (odnoszę się do odsłuchu, nie do pomiarów), a w obrazowaniu przestrzennym nie słuchać "przesunięć".
Przejście między niskimi a średnimi częstotliwościami jest płynne, bezproblemowe, a nie zawsze tak było w Avantgarde; we wcześniejszych modelach "nieregulaminowo" eksperymentowaliśmy ze zmianą polaryzacji sekcji niskotonowej względem średniotonowej, i raz czy dwa okazało się to dobrym rozwiązaniem. Tym razem dobra integracja nie wymagała jednak takich manipulacji.
Czytaj również: Jak należy ustawić zespoły głośnikowe względem miejsca odsłuchowego?
To, że sekcja niskotonowa jest aktywna i obsługiwana przez wzmacniacz w klasie D, a część średnio-wysokotonowa – pasywna i podłączona do wzmacniacza o innej specyfikacji, też nie wydaje się powodować kompromisu w koherencji, barwie czy rozdzielczości.
Wysokie tony są dźwięczne, błyszczące, selektywne, ale nie frywolne, ulotne czy eteryczne. Są jednak różne nuty, zarówno metaliczne, twarde, jak też miękkie i słodkie. Nie ma jednak żadnej monotonii, tendencyjnego wyostrzenia, natarczywości. Góra nie jest ani subtelna, ani nachalna – jest wyraźna i dokładna.
Czy wielka tuba średniotonowa podbarwia? Pewnie w jakiś sposób… tak jak nie ma idealnie czystego głośnika średniotonowego bez tuby. Nie dzieje się tutaj jednak nic nerwowego czy nawet bardzo specyficznego, poza opisanym już powiększeniem źródeł, ale nie ma to związku z wyraźnym tonalnym wyprofilowaniem, pogrubieniem i przeciążeniem. Nie ma agresywności i rozjaśnienia, chociaż można powiedzieć, że średnie tony prowadzą ofensywę szerokim frontem.
Mezzo nie tworzą aury, nie ściągają uwagi na najdrobniejsze detale; niczego nie gubią i nie tłumią, lecz nie dzielą włosa na czworo, nie niuansują tak pieszczotliwe, jak wiele kolumn, które dostarczają nam dźwiękowe delikatesy – jak małe wyrafinowane danie na dużym talerzu.
Muzyka nabiera siły i kształtów, a nie tylko konturów i detali, a wątki techniczne, nawet wyraźne niedoskonałości, nie są w stanie tego przekreślić i popsuć całej frajdy.
Oczywiście że niektóre nagrania brzmią lepiej, a inne gorzej, ale pod względem ogólnej siły wyrazu nawet te słabsze robią większe wrażenie niż najlepsze na innych, wcale nie tańszych kolumnach. Większe, bo z Mezzo wszystko jest… większe.
Relacje odsłuchowe często zaczynam od niskich tonów. Tutaj zostawiłem je na później, wcale nie względu na ich tylko "dopełniającą" rolę. O nie, to nie tylko solidny fundament, ale znowu coś bardzo specjalnego. I następny rozdział tej historii, oby nie najdłuższy…
Zacznę od tego, że Mezzo przyjechały w ustawieniu (jakoby) fabrycznym, czyli bez żadnej korekcji charakterystyki i z poziomem w pozycji -4 dB. Wartość "ujemna" nie miała więc oznaczać osłabienia basu względem zakresu średnio-wysokotonowego, lecz być wartością "wyjściową", zapewniającą charakterystykę mniej więcej zrównoważoną w przeciętnych, typowych warunkach.
Ponieważ ustawiłem Mezzo blisko ściany (na luksus odsunięcia nie miałem miejsca, chciałem przecież złapać jak największy dystans do miejsca odsłuchowego), więc w takiej sytuacji widziałem powód tego, że bas był zbyt mocny. Był imponujący, spektakularny, muskularny, a jego zejścia wydawały się dowolnie niskie – trzeba było użyć bardzo unikalnych nagrań, aby stwierdzić, że dopiero sam skraj pasma (20 Hz) jest poza ich zasięgiem.
Był też jednak wyeksponowany i chociaż również taki profil całości na wielu odbiorcach robiłby wielce pozytywne wrażenie, ja poziom obniżyłem, bo przecież regulacja jest łatwa, a w tym przypadku wydawała się uzasadniona. Najpierw zszedłem do -6 dB, ale dopiero przy od -8 dB do -10 dB najniższy bas utemperowałem odpowiednio do okoliczności… Wtedy jednak za bardzo odchudziłem wyższy bas i przejście do średnich tonów; dźwięk nie był już tak gęsty i pełnokrwisty.
Czytaj również: Czy obudowa kolumny jest potrzebna po to, aby działać jako pudło rezonansowe?
Wpadłem więc na inny pomysł. Otóż już wcześniej zauważyłem, że obfitość niskiego basu jest związana z jego poluzowaniem, dynamika była bardziej swobodna niż piorunująca, uderzenia sprężyste, a nie "kanciaste"; wibracje żywiołowe, tło wybrzmień gęste i pulsujące. Źródłem tego jest system bas-refleks, w skład którego wchodzą dwa tunele, kiedy więc zamknąłem jeden, uzyskałem dwie, a nawet trzy korzyści.
Po pierwsze, poprawiłem relację basu wyższego do niższego (niższy został obniżony); po drugie, przynajmniej teoretycznie jeszcze odrobinę lepiej rozciągnąłem najniższy bas (o ile w strojeniu firmowym częstotliwość rezonansowa wynosi 28 Hz, to po zamknięciu jednego z tuneli – 20 Hz), ale tego zysku bym nie przeceniał; po trzecie, z takim strojeniem wiąże się lepsza odpowiedź impulsowa. Straty?
Przy bardzo, bardzo wysokich poziomach prędkość powietrza w tunelu może być zbyt duża, ale to też tylko teoria, ja do takiej sytuacji nawet nie miałem szans się zbliżyć. Najważniejszy był jednak punkt pierwszy; mogłem wrócić do ustawienia -6 dB i mieć niskie rejestry odpowiednio mocne w całej rozciągłości, bez "zagotowania" najniższego basu.
Spróbowałem więc też zamknąć obydwa otwory, i też było dobrze, chociaż bas stracił zwierzęcą siłę, to był bardzo porządny, konturowy i wciąż tak niski, jak to potrzebne do słuchania muzyki, a nie "przesuwania ścian". Oczywiście chcąc zademonstrować znajomemu, co potrafią te kolumny, bas-refleksy otworzyłem i włączyłem "Queen Mary" Francine Thirteen… Basu będziemy mieli ile dusza zapragnie, będzie on integralną częścią wielkiego spektaklu, uderzającego realizmem dużych form i dobitnych treści.
Nie mogę przypisać im wszelkich zalet, bo niektóre z nich w zasadzie się wykluczają. Nie napiszę więc, że grają wytrawnie, a nawet neutralnie. Mezzo G3 to inny kaliber, inna estetyka. Mają walory jeszcze ważniejsze dla przekazania muzycznej emocji i energii, a z tym mają do czynienia… sami muzycy, czy to w studio, czy na estradzie, a nie audiofile smakujący detale, barwy i lokalizacje. Jesteśmy skazani na taką percepcję i perspektywę, bowiem aby zbliżyć się do siły zestawu perkusyjnego, fortepianu czy chociażby saksofonu, trzeba zrobić kolumny takie jak Mezzo, a większość z nas nie ma na to ani miejsca, ani pieniędzy.
Czytaj również: Prawidłowe ustawienie zespołów głośnikowych
Więc zajmujemy się trochę czym innym… Jest jednak pewna bardzo hajfajowa cecha tych kolumn, jak i wszystkich Avantgarde. Inaczej niż (prawie) wszystkie kolumny, są "odporne" na złe warunki akustyczne, które są czymś powszechnym w dużych i nowocześnie urządzonych salonach bogatych klientów. Gres, granit, marmur, beton, szkło… Mało miękkich mebli, dużo twardych, odbijających powierzchni.
Lądują w nich kolumny swoją drogą bardzo dobre, ale te, które szeroko rozpraszają, generują bardzo dużo odbić i w miejscu odsłuchowym robi się bałagan – zarówno tonalny, jak i przestrzenny. Jeżeli nie poprawimy samej akustyki, to problem ten możemy zredukować tylko zawężając charakterystyki kierunkowe samych kolumn, czyli ograniczając ich rozpraszanie.
Konsekwencją tego jest jednak również to, że poza miejscem odsłuchowym (co niekoniecznie oznacza bardzo wąskie miejsce dla jednego "przywiązanego" słuchacza, chociaż prawdę mówiąc, maksymalną precyzję lokalizacji zawsze mamy tylko na osi symetrii układu stereofonicznego) dźwięk traci blask, bowiem średnich, a zwłaszcza wysokich tonów jest za mało.
Wraz z Mezzo został dostarczony wzmacniacz Aura VA-40 Rebirth – propozycja dystrybutora. Trudno się z nią nie zgodzić, skoro do zasilenia sekcji średnio-wysokotonowej nie potrzebujemy wzmacniacza wysokiej mocy ani zdolnego napędzać niskie impedancje.
Oczywiście w grę może wchodzić bardzo wiele wzmacniaczy, a ja spróbowałem mojego ulubionego NAD-a… 302 – tak, tego małego szaraka sprzed ponad 30 lat. No i cóż, czy lepiej grał VA-40, czy 302? To już kwestia gustu… W każdym razie nawet 302 wystarczył, aby usłyszeć to, co powyżej opisałem.
Czytaj również: Na czym polega niesfazowanie kolumn i jaki jest tego wpływ na charakter brzmienia?
W dziale Laboratorium zwróciłem uwagę, że podstawowe parametry, nawet rekomendowana (minimalna) wielkość pomieszczenia, jest taka sama dla Duo SD, Duo GT i Mezzo. Po co więc kupować Mezzo, skoro mniejsze i tańsze konstrukcje potrafią tyle samo? Wyjaśniliśmy już jednak, że ograniczenia Duo SD (względem Duo GT i Mezzo G3) kryją się w sekcji niskotonowej, której ani mocy, ani maksymalnego SPL producent w głównej tabelce nie podaje.
Dodajmy do tego, że Duo SD testowaliśmy rok temu, co prawda w innych warunkach, pod pewnymi względami lepszych (większa odległość od miejsca odsłuchowego), pod pewnymi gorszych (goła akustyka pomieszczenia), więc porównanie nie jest w pełni miarodajne, jednak na podstawie tego, co słyszałem, Mezzo o wiele bardziej mi się podobały (z zastrzeżeniem, że dla optymalnych rezultatów należy się od nich odsunąć bardziej niż od Duo SD, którego tuba średniotonowa znajduje się niżej), i to wcale nie ze względu na wyższy poziom SPL, do którego w obydwu testach było daleko.
Brzmienie Mezzo jest mocniejsze i bardziej spójne, nasycone, średnica poważniejsza, niekrzykliwa, ustawiona niżej; Duo SD grają jaśniej i bardziej twardo. Jak brzmią Duo GT, mogę tylko sobie wyobrażać, i to na różne sposoby. Jeżeli są "tylko" wzmocnionymi na basie Duo SD, a cała "reszta" jest do nich podobna, to Mezzo – wedle mojego gustu – i od nich są znacznie lepsze.
Duo GT kosztują 230 000 zł, byłaby to więc racjonalnie "ekonomiczna" wersja Mezzo, za 2/3 ceny… I jeżeli grałaby na 90% tak jak one, to w relacji jakości do ceny byłaby bardzo dobrą propozycją. Nie chodzi jednak tylko o hipoteczne, brakujące 10% brzmienia, ale o całość wrażeń.
Podtrzymuję wszystkie uwagi dotyczące wielkości pomieszczenia, ale w odpowiednich warunkach, w przestrzeni dużego salonu i przy dużej odległości od miejsca odsłuchowego, Mezzo nie tylko wspaniale zagrają, ale będą też doskonale wyglądać.
Ponad nimi są tylko Trio, a to już konstrukcja ekstremalna, wymagająca nie tylko jeszcze większego pomieszczenia, ale też urządzenia go pod kątem całej instalacji, obejmującej również subwoofery. Mezzo nie wymagają aż takiej inwestycji, jak na swój potencjał są nawet… kompaktowe, trudno byłoby wycisnąć tak imponujące brzmienie z czegokolwiek mniejszego.
| Moc wzmacniacza [W] | 100 |
| Wymiary [cm] | 171 x 67 x 72 (sekcji średnio-wysokotonowej) |
| Rodzaj głośników | W |
| Impedancja (Ω) | 15 |
| Czułość (2,83 V/1 m) [dB] | 100 (efektywność – 103 dB) |
Laboratorium
Laboratorium Avantgarde Acoustic Mezzo G3
Parametry Mezzo G3 są niezwykłe na tle "normalnych" kolumn, chociaż podobne do innych Avantgarde (z różnicami wynikającymi z ich wielkości). Każdy z podstawowych parametrów byłby więc zaskakujący, gdybyśmy nie znali specyfi ki samej konstrukcji i sposobu jej działania.
W naszym pomiarze, przy standardowym dla pomiaru czułości napięciu 2,83 V, poziom w zakresie średnio- -wysokotonowym wyniósł ok. 100 dB, ale dla określenia efektywności trzeba ten wynik skorygować ze względu na wyższą impedancję.
Efektywność ustalamy zawsze przy 1 W; 2,83 V daje 1 W przy 8 Ω, ponieważ impedancja Mezzo jest wyższa – według producenta 18 Ω – więc przy 2,83 V oznaczałoby to mniej niż 0,5 W, a zwiększenie mocy do 1 W (wymagające napięcia 4 V) podniosłoby poziom o ponad 3 dB.
Oczywiście zmierzyliśmy charakterystykę impedancji, której najniższa wartość wynosi ok. 6,5 Ω, ale występuje ona przy bardzo wysokich 12 kHz. Dla ustalenia impedancji znamionowej bierzemy pod uwagę minimum w zakresie nisko-średniotonowym i tutaj (w zakresie 200–300 Hz) odczytujemy wartość ok. 12 Ω.
Na tej podstawie możemy się zgodzić na impedancję znamionową 15–16 Ω, co daje korektę 3 dB, a więc ustalenie, że efektywność (części średnio-wysokotonowej) to ok. 103 dB. Jak zwykle kilka decybeli mniej niż w informacjach fi rmowych, ale i tak fantastycznie wysoko. Wróćmy do naszych pomiarów.
Na rys. 1. pokazujemy nie jedną, a trzy charakterystyki impedancji, aby wyjaśnić kolejne kwestie związane z oryginalną konstrukcją Avantgarde. Krzywa czarna to charakterystyka całego zespołu – taka, jaką będzie "widzieć" wzmacniacz podłączony do Mezzo kablem głośnikowym.
Będzie on dostarczał moc przede wszystkim do sekcji średnio-wysokotonowej, ale również "sterował" (przez dużą impedancję wejściową) sekcją niskotonową. Ponadto – inaczej niż w większości układów półaktywnych (z aktywną sekcją niskotonową), ale tak jak we wszystkich Avantgarde – głośnik średniotonowy nie jest (pasywnie) filtrowany, a więc czerpie moc ze wzmacniacza również w zakresie niskich częstotliwości. Nie będzie to jednak wzmacniacza bardzo obciążało (bardziej już głośnik), bowiem impedancja głośnika średniotonowego też jest wysoka.
Mimo że charakterystyka impedancji nie została zlinearyzowana i ma dość dużą zmienność, to utrzymując w większej części pasma wysoką wartość, będzie bardzo łatwym obciążeniem dla każdego wzmacniacza; wraz z wysoką efektywnością, Mezzo G3 zaprasza do współpracy wzmacniacze lampowe; nawet ich zwykle wysoki współczynnik tłumienia nie będzie tutaj przeszkodą, bowiem nie będzie pogarszał odpowiedzi impulsowej w zakresie niskotonowym (w którym działa system aktywny), również tworząc zmienny (w funkcji częstotliwości) dzielnik napięcia z impedancją nie spowoduje przy jej wysokiej wartości znaczących strat.
W zakresie wysokich tonów, gdzie impedancja leży najniżej… charakterystyka przetwarzania leży najwyżej, więc nawet biorąc ten efekt pod uwagę stwierdzamy, że tutaj może on być wręcz korzystny. Możliwość "rozpięcia" wszystkich zwor pozwoliła zmierzyć oddzielnie impedancję głośnika średniotonowego (krzywa zielona) i głośnika wysokotonowego (wraz z jego filtrem, krzywa niebieska).
Szczyt w zakresie niskotonowym (przy 50 Hz), związany z częstotliwością podstawowego rezonansu głośnika średniotonowego, urósł z 32 Hz do 39 Hz, wzrosła też nieco impedancja w całym zakresie do 1 kHz na skutek "odpięcia" połączonej z nim równolegle wysokiej impedancji aktywnej sekcji niskotonowej.
Powyżej 1 kHz impedancja średniotonowego szybko rośnie, co sugerowałoby zastosowanie pasywnego filtrowania dolnoprzepustowego, przynajmniej 1. rzędu, jednak zgodnie z informacjami wcale go nie ma, więc przebieg taki powoduje wysoka indukcyjność dużej cewki drgającej samego głośnika.
Cewka w zwrotnicy jest jednak i należy do filtra górnoprzepustowego 2. rzędu dla głośnika wysokotonowego, na co z kolei wskazuje bardzo szybki wzrost, w kierunku częstotliwości średnich, charakterystyki impedancji tej sekcji.
Najbardziej "malownicza" jest jednak zawsze cała rodzina charakterystyk przetwarzania, zmierzonych pod różnymi kątami, w płaszczyźnie poziomej i pionowej, w zakresie, w jakim może znaleźć się słuchacz (biorąc pod uwagę ustawienie kolumn zarówno na wprost, jak i równoległe). Sprawy jednak znowu się komplikują (ale tylko z pozytywnym skutkiem dla samego użytkownika), bowiem Mezzo wyposażono w opisaną wcześniej regulację pozycji głośnika wysokotonowego.
Dokładne wskazówki, jak się nią posługiwać, są zawarte w instrukcji obsługi, ale nie zapoznaliśmy się z nią i postąpiliśmy według własnego rozeznania. Mimo to wyniki pomiarów dają praktyczne odpowiedzi na wszystkie pytania.
Już bez zagłębiania się we wszystkie nasze wyliczenia wyjaśniamy, że do zmierzenia charakterystyki z hipotetycznej osi głównej (oznaczonej na rys. 2. kolorem czerwonym) mikrofon ustawiliśmy na takiej wysokości i w takiej odległości, iż z najlepszym możliwym do osiągnięcia przybliżeniem (przy zastosowanej metodzie pomiaru mls) łapał on charakterystykę, jaka dotrze do miejsca odsłuchowego znajdującego się w odległości 5 m i na wysokości 100 cm. Dla potrzeb tej podstawowej serii pomiarów tubę wysokotonową ustawiliśmy w pozycji środkowej całego zakresu regulacji.
Jak widać, charakterystyka czerwona leży prawie najwyżej, niedaleko niej – charakterystyka niebieska, czyli zmierzona pod kątem +7O względem czerwonej. Wówczas oddalamy się od tuby wysokotonowej, więc podobną charakterystykę uzyskalibyśmy na wcześniej wyznaczonym kierunku, gdyby tuba wysokotonowa była bardziej cofnięta.
W sumie nic dziwnego, bo przyjęta przez nas wysokość miejsca odsłuchowego 100 cm jest niższa od wyznaczonej przez producenta (115 cm). Dlatego też gdy przy pośrednim wysunięciu wysokotonowego ustawiliśmy mikrofon pod kątem -7º (a więc niżej, zbliżając się do niego), korelacja fazowa między wysokotonowym a średniotonowym (bo ona jest za te zmiany głównie odpowiedzialna a nie charakterystyki kierunkowe poszczególnych głośników) wyraźnie się pogorszyła i powstało głębokie, choć wąskopasmowe osłabienie przy częstotliwości podziału (ok. 1,8 kHz, co z kolei podpowiada, że tutaj jest częstotliwość podziału, a nie przy znacznie wyższych 3,5 kHz, które podaje producent). Z kolei w płaszczyźnie poziomej, już na skutek zawężania promieniowania przez same tuby, charakterystyka wyraźnie obniża się powyżej 1 kHz już pod kątem 15O, tym bardziej pod kątem 30O.
Dlatego Mezzo należy skręcić w kierunku miejsca odsłuchowego, może nie zawsze precyzyjnie (oczywiście symetrycznie kolumnę lewą i prawą), ale nie ustawiać pod kątem większym niż ok. 10º. Dzięki takim charakterystykom kierunkowym problemy wynikające ze słabej akustyki (słabego wytłumienia/ rozproszenia) pomieszczenia mogą zostać zredukowane, ale obszar występowania dobrego brzmienia też zostaje ograniczony.
Spójrzmy jednak na najlepsze dostępne charakterystyki, czerwoną i niebieską, z dalszej perspektywy. Poziom basu regulowany w bardzo szerokim zakresie i na potrzeby tego rysunku jest dobrany arbitralnie. Charakterystyka utrzymuje się w ścieżce +/-3,5 dB, mając swoje najwyższe punkty przy ok. 40 Hz, 1,5 kHz, jak i 10 kHz – a więc "rozprowadzone" w szerokim pasmie, a najniższe przy 1 kHz i 2 kHz.
Mezzo nie uprzywilejowują więc ani nie upośledzają żadnego z trzech podstawowych podzakresów i dlatego również ich brzmienie można odebrać jako ogólnie dobrze zrównoważone (oczywiście po ustawieniu optymalnego dla określonych warunków poziomu basu). Mimo że przetworniki i tuby są takie same, w zakresie średnio-wysokotonowym charakterystyka Mezzo jest inna niż Duo SD, i wydaje się lepsza.
Nie ma stałej – niezależnej od osi – zapadłości przy 2 kHz i podbicia przy ok. 3 kHz, poziom w zakresie 2–5 kHz jest niższy, dzięki czemu brzmienie nie jest rozjaśnione, mimo że okolice 10 Hz są uwypuklone. W tym zakresie widać też nieco inny przebieg charakterystyki impedancji (Mezzo względem Duo SD), więc najprawdopodobniej źródłem zmiany jest nieco inne – wyższe – filtrowanie wysokotonowego.
Rozłączenie sekcji średniotonowej i wysokotonowej pozwoliło zmierzyć zarówno ich charakterystyki impedancji, jak i przetwarzania (rys. 3). Usuwają one wszelkie wątpliwości co do częstotliwości podziału.
Charakterystyki średniotonowego (zielona) i wysokotonowego (niebieska) przecinają się przy 1,8 kHz, w dodatku zaraz za przecięciem mając zbocza o bardzo dużym nachyleniu, jakby działały tutaj fi ltry wyższego rzędu (nawet biorąc pod uwagę opadające charakterystyki samych głośników).
Spadek wysokotonowego już w oktawie 1–2 kHz wyniósł 24 dB, podobnie spadek średniotonowego w oktawie 1,5–3 kHz. Według producenta średniotonowy w ogóle nie jest elektrycznie fi ltrowany, ani górnoprzepustowo, ani dolnoprzepustowo, ale akustycznie, więc spadek ten wynika z połączenia nachylenia charakterystyki samego przetwornika (głośnika bez tuby) i komory sprzęgającej między membraną a wlotem tuby tworzącej dolnoprzepustowy filtr akustyczny.
Producent twierdzi, że tym sposobem doda spadek 6 dB do spadku 6 dB, ale gdyby tak było, to w konsekwencji widzielibyśmy spadek 12 dB/okt, a jest znacznie większy. W rzeczywistości sam dolnoprzepustowy filtr akustyczny daje zbocze 12 dB/okt. Ale powyżej tego zbocza, w okolicach częstotliwości granicznej fi ltra, przy 1,5 kHz powstaje podbicie na charakterystyce (może związane z wysoką dobrocią filtra), zaznaczone również rezonansem na charakterystyce impedancji.
Wracając do samej częstotliwości podziału (między średniotonowym a wysokotonowym), jej wartość wcale nie wydaje się bardzo niska jak na wszystkie "okoliczności", wielkość obydwu przetworników, ich możliwości i aranżację.
Przy tak dużym rozsunięciu centrów akustycznych obydwu przetworników, przy wyższym podziale (a więc przy krótszych falach), już pod niewielkimi kątami w stosunku do osi głównej (na której koordynacja fazowa między nimi byłaby najlepsza i załóżmy, że na skutek tego również najlepsza charakterystyka przetwarzania), powstawałoby duże przesunięcia fazy i charakterystyka cierpiałaby na głębokie osłabienia.
Podawana przez producenta wartość 3,5 kHz nie tylko nie ma potwierdzenia w charakterystykach (ani średniotonowy tam nie sięga, ani wysokotonowy tam nie ustępuje), ale byłaby też niekorzystna, więc informacja ta zakrawa na literówkę. Chyba że… producent wyznaczył nie akustyczną, a "elektryczną" częstotliwość pomiaru, bowiem przy 3,6 kHz przecinają się charakterystyki impedancji sekcji średniotonowej i wysokotonowej, ale to chyba zbieżność przypadkowa.
Z kolei częstotliwość podziału między sekcją niskotonową a średniotonową to w informacjach producenta 170 Hz, a w naszych pomiarach (tych już nie pokazujemy z braku miejsca) wyszło 200 Hz; to już niewielka różnica. Najważniejsze, że w okolicach częstotliwości podziału występuje pełna zgodność fazowa obydwu sekcji (co w kilku starszych konstrukcjach Avantgarde było dyskutowane).
Przeprowadziliśmy też szereg pomiarów przy różnych pozycjach (wysunięciach) wysokotonowego, pod różnymi kątami w płaszczyźnie pionowej.
Na rys. 4a wszystkie trzy charakterystyki są zmierzone na osi głównej (wyznaczonej jak na rys. 2.), dla trzech pozycji wysokotonowego – środkowej (jak na rys. 2., ta sama krzywa czerwona) i skrajnych – maksymalnie wsunięty (zielona) i wysunięty (niebieska).
Z charakterystyk z rys. 2. wyciągnęliśmy wniosek, że na ustalonej osi głównej, zmierzającej do dość nisko położonego miejsca odsłuchowego, najlepsza charakterystyka może wymagać pełnego wsunięcia wysokotonowego – jednak krzywa zielona niewiele różni się od czerwonej, układ nie jest aż tak wrażliwy; nawet przy wysunięciu tuby, chociaż wyraźnie widać osłabienie przy 2 kHz, to jest ono wąskopasmowe (dzięki bardzo stromym zboczom obydwu sekcji) i nie musi być wyraźnie słyszalne. Podsumowując: siedząc w przyzwoitej odległości (co najmniej 4 m), z głową dość nisko (ok. 90 cm), tubę ustawmy pomiędzy pozycją wsuniętą a pośrednią.
Charakterystyki dla trzech pozycji wysokotonowego, ale na osi -7º, a więc biegnącej jeszcze niżej, pokazujemy na rys. 4b. Ten pomiar nie ma dużego znaczenia praktycznego, bowiem mało kto będzie miał głowę na wysokości 60 cm… ale dla rozważań teoretycznych zobaczmy.
Tutaj krzywa czerwona należy do wysokotonowego wsuniętego, zielona – w pozycji pośredniej (ta sama, co na rys. 2.), czarna – wysuniętego; w tej ostatniej konfi guracji średniotonowy i wysokotonowy promieniują przy częstotliwości podziału w niemal dokładnie przeciwnych fazach. Jeżeli jednak wsuniemy wysokotonowy, to nawet siedząc bardzo nisko, łapiemy dobrą charakterystykę.
Na rys. 4c przenosimy się z mikrofonem do góry, na oś +7º; gdy siedzimy wysoko, wysunięcie wysokotonowego traci na znaczeniu. Dla "uniwersalnego" dostrojenia możemy więc ustawić wysokotonowy w pozycji pośredniej, która da dobre rezultaty zarówno dla niskiej, jak i wysokiej pozycji słuchacza. Wyniki nie byłyby takie przyjemne, gdyby częstotliwość podziału była dwa razy wyższa, a nachylenia zboczy łagodniejsze.
Pozostała nam jeszcze analiza charakterystyki sekcji niskotonowej, wykonana w polu bliskim. W sesji pomiarowej nie robiliśmy eksperymentów z korekcjami wymagającymi podłączenia komputera, upewniliśmy się jednak, że Mezzo zostały zawczasu zresetowane do charakterystyk wyjściowych. Na rys. 5. mamy więc jeden typowy zestaw dla systemu bas-refl eks, jakim jest akustyczna część aktywnej sekcji niskotonowej Mezzo.
Odciążenie na charakterystyce głośników (krzywa zielona) wskazuje na częstotliwość rezonansową obudowy, przy której otwory promieniują dużą energię (krzywa niebieska), szczyt przy ok. 30 Hz sięga niemal tak wysoko, jak szczyt charakterystyki samych głośników przy 50 Hz, stąd i charakterystyka wypadkowa (krzywa czarna) sięga nisko, zagina się już przy 35 Hz, ale spadek -6 dB względem tego szczytu odczytujemy przy ok. 25 Hz. Czy ktoś będzie narzekał?
Tylko ci, którzy liczyli na zejście do 18 Hz, które obiecuje producent, deklarując pasmo sekcji niskotonowej 18–350 Hz, ale bez podania spadków; przy 18 Hz wynosi on 20 dB.
Nachylenie zbocza poniżej 28 Hz to ponad 30 dB/okt., więc prawdopodobnie dodano fi ltr górnoprzepustowy (subsoniczny), który zabezpiecza głośniki przed uszkodzeniem zbyt dużymi wychyleniami, które nie wytwarzają już ciśnienia akustycznego poniżej częstotliwości rezonansowej obudowy, gdzie promieniowanie głośników i otworów jest w przeciwfazie.
W systemach aktywnych charakterystyka jest też często wyrównywana (wzmacniania) do tej częstotliwości, i prawdopodobnie jest tak również w tym przypadku. Wyniki te jednak tłumaczą też, dlaczego dobre rezultaty uzyskałem w próbach odsłuchowych po zamknięciu jednego otworu, a więc po przestrojeniu obudowy do około 20 Hz; otwór będzie tam promieniował znacznie słabiej, ale zniknie podbicie przy ok. 35 Hz, charakterystyka prawdopodobnie wyrówna się do około 50 Hz, potem łagodniej wejdzie w opadanie i zwiększy nachylenie poniżej 28 Hz (na skutek działania filtra subsonicznego, którego nie możemy sami przestroić niżej).
W kierunku średnich częstotliwości nachylenie charakterystyki szybko się zwiększa, ale pomiar ten nie został jeszcze poddany korekcie baffl e-step, po którym nachylenie jest znacznie mniejsze. Otwory nie promieniują rezonansów pasożytniczych, które załapałyby się w decybelowym zakresie tego rysunku, na charakterystyce głośników również nie widać niczego niepokojącego.