CAMBRIDGE AUDIO
Topaz AM5

Nawet zostawiając na boku infl ację, nie pamiętam, kiedy ostatni raz można było kupić wzmacniacz znanej brytyjskiej marki w cenie poniżej 1000 zł. Chociaż, prawdę mówiąc, pamiętam - było to dwadzieścia lat temu, kiedy to właśnie firma Cambridge Audio rozpoczynała swoją karierę z urządzeniami niskobudżetowymi, wśród których szczególną estymą cieszyły się odtwarzacze CD - zadziwiająco solidne i dobrze brzmiące.

Nasza ocena
Wykonanie
Skromnie wyglądający, tradycyjny "klocek" Hi-Fi, niewielki transformator, końcówki mocy zamknięte w pojedynczym układzie scalonym
Laboratorium
Umiarkowana moc (2 x 33 W), niskie zniekształcenia, szum na przyzwoicie niskim poziomie (-81 dB).
Brzmienie
Mieszanka dobrego zrównoważenia oraz odrobiny własnego charakteru, otwarty, zwinny, ale i dobrze nasycony dźwięk, bez mocnych skrajów pasma. Nie zachwyca, ale nie sprawia żadnych problemów.
Możesz pobrać ten artykuł w formacie
Artykuł pochodzi z Audio

W tym czasie zmieniło się tak wiele... Właściciele marki, jej konstruktorzy, fabryki... I koniec końców, za śmieszne pieniądze mamy znowu urządzania Cambridge Audio - firmy z rodowodem. Cambridge Audio ma konkurencję, występującą zresztą w tym teście, której nie może lekceważyć. Jednak pewien splendor, jaki dotyczy właśnie marki brytyjskiej, marki z najlepszymi tradycjami, na pewno daje kilka dodatkowych punktów w tej rywalizacji.

Cambridge Audio ma w ofercie dwie linie wzmacniaczy - droższą Azur i tańszą Topaz. W tej drugiej znajdziemy dwa modele - AM10 oraz właśnie najtańszy AM5. Urządzenie jest zaprojektowane w klasyczny sposób, dostępne w jednej, czarnej wersji kolorystycznej (modele serii Azur - również w kolorze srebrnym), obudowa ma standardową szerokość 43 cm i jest dość niska - 8 cm. Warto zaznaczyć, że jest niemal cała metalowa (także front!), zgodnie z konsekwentnym firmowym stylem.

Wyposażenie nie jest skrajnie minimalistyczne, co jednak też nie będzie zaskoczeniem dla nikogo, kto zna Cambridge Audio. Znajdziemy regulację barwy dźwięku, zrównoważenia kanałów, a także podręczne wejście analogowe (mini-jack) dla sprzętu przenośnego.

Pokrętło głośności działa w typowo "analogowy" sposób, wzmacniacz Cambridge Audio Topaz AM5 nie ma zdalnego sterowania. Nie ma tutaj żadnych fajerwerków. Tak przygotowany wzmacniacz mógłby się pojawić na rynku i dwadzieścia lat temu, nie wzbudzając żadnej sensacji. Ale to nie jest powód do zmartwienia, bo zasadnicza funkcja wzmacniacza nie zmieniła się w tym czasie, doposażanie go w wejścia cyfrowe nie jest obowiązkowe na żadnym pułapie cenowym.

Niezależnie od wejścia podręcznego na froncie, dostajemy do dyspozycji cztery wejścia liniowe, w tym jedną pętlę dla rejestratorów. Producent dopuszcza podłączanie impedancji w zakresie 4-8 omów, praktycznie nie ma więc ograniczeń. Materiały firmowe donoszą o mocy 25 W na kanał przy 8 omach, nie wiadomo, czego spodziewać się przy 4 omach, ale sprawdzimy to w laboratorium.

Niewielka przecież obudowa Cambridge Audio Topaz AM5 jest wewnątrz w sporej części niezagospodarowana. Przy gniazdach wejściowych zainstalowano miniaturową płytkę drukowaną tylko po to, aby przylutować do niej złącza RCA i wielopinową kostką wyprowadzić sygnał, który płynie przewodem w okolice przedniej ścianki.

Tam znajduje się cały wzmacniacz, jego główny druk zajmuje ledwie jedną trzecią głębokości skrzynki. Selektor wejść jest mechanicznym przełącznikiem, regulację barwy załatwiają scalaki, otwarty potencjometr wzmocnienia to też żadne cudo (chociaż na pocieszenie można przypomnieć, że Naim przez jakiś czas również taki stosował - w starszych generacjach integry Nait). Zasilacz opiera się na niewielkim, rdzeniowym transformatorze, kondensatory zasilacza przeniesiono już na płytkę główną.

Radiator nie jest specjalnie wyrośnięty, ale być taki nie musi, przecież Cambridge Audio Topaz AM5 nie ma wysokiej mocy wyjściowej. Końcówkę mocy oparto na dwukanałowym układzie scalonym. Z zewnątrz wygląda skromnie, w środku skromniutko. Nic w jego wyglądzie, wyposażeniu i konstrukcji nie zaostrza apetytu, jednak nic go nie kompromituje, i droga do przynajmniej przyzwoitych parametrów oraz brzmienia pozostaje otwarta.

Odsłuch

Patrząc na skromny układ elektroniczny wewnątrz obudowy Cambridge Audio Topaz AM5, można się zaniepokoić, żeby nie powiedzieć - przestraszyć. Albo... ucieszyć i dobrze usposobić, chociaż wymaga to pewnej "nadinterpretacji". Ograniczenie elementów i uproszczenie ścieżki sygnałowej jest przecież jednym z postulatów względem urządzeń audiofilskich, a z praktyki wiadomo, że nawet scalone końcówki mocy mogą przynosić dobre rezultaty (tak brzmieniowe, jak i pomiarowe).

Cambridge Audio Topaz AM5 gra - jak na swoją cenę i aparycję - nawet zaskakująco dziarsko i zwinnie. Oczywiście nie jest to brzmienie dosłownie potężne ani w żadnym aspekcie bezkompromisowe, lecz różnicowanie jest co najmniej dobre, lekkie swawolenie, nie oznacza tutaj bałaganu i przerabiania wszystkiego "na jedno kopyto".

Cambridge Audio Topaz AM5 dysponuje szeroką paletą barw, chociaż najsłabiej idzie mu z "klimatami", nie wykazuje tendencji do ocieplania i zmiękczania. Pioneer A-10 jest jeszcze bardziej otwarty i jaśniejszy, balans Topaza jest ustawiony nieco niżej, jednak nie buduje on dźwięku na wyeksponowanym ani tłustawym basie, potężnym czy obfitym. Faktem jest, że niskie tony nie są tutaj fundamentem brzmienia, kończą się wcześniej niż w innych wzmacniaczach, mimo to brzmienie nie jest słabowite, ma spójność i dobre nasycenie.

Ostatecznie nie jest to brzmienie z bardzo wyrazistym charakterem, nie wywołuje żadnych zachwytów, ani niesmaku, i właśnie uzyskanie poprawności i uniknięcie wpadek w tym zakresie ceny z pewnością daje "zaliczenie".

Radosław Łabanowski

Parametry
CAMBRIDGE AUDIO Topaz AM5
Produkowany Tak
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 2x 33
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 2x 34
Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 1x 0,15
Stosunek sygnał / szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] 81
Dynamika [dB] 98
Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) 42
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
Laboratorium
Cambridge Audio Topaz AM5

W tym skromnym wzmacniaczu drzemie wyższa moc niż ta, którą deklaruje producent. AM5 ma 36 W przy 8 omach dla jednego wysterowanego kanału i 2 x 33 W w trybie stereo.

Dla 4 omów parametry zmieniają się tylko nieznacznie, odpowiednio 38 i 2 x 34 W. Urządzenie cechuje się wysoką czułością, do uzyskania mocy maksymalnej wystarczy napięcie o wartości zaledwie 0,15 V. Poziom szumów jest na tle grupy przyzwoity (81 dB), ustępuje tylko Pioneerowi.

Pasmo przenoszenia (rys.1) ujawnia spadki na skrajach, przy 10 Hz jest to niecałe -2 dB, z kolei -3 dB od strony wysokich częstotliwości pojawia się w okolicach 40 kHz - nie należy z tego robić wielkiego problemu, ale trzeba odnotować pewną słabość.

W spektrum zniekształceń (rys. 2) jest tylko jedna godna odnotowania harmoniczna parzysta - druga, leżąca przy dość niskich -85 dB. Kolejne, tak parzyste jak i nieparzyste, nie przekraczają już granicy -90 dB.

Do uzyskania zniekształceń THD+N poniżej 0,1 % wystarczy moc wyjściowa 0,7 W przy 8 omach i 1,5 W przy 4 omach (rys. 3).

CAMBRIDGE AUDIO testy
SA710
SOULNOTE
SA710
Wzmacniacze stereo

SoulNote SA710 to egzotyka, jedna z tych ekscentrycznych konstrukcji, które budzą ciekawość, ale i obawy. Wygląda wprawdzie całkiem normalnie, ale wzmacniacz tranzystorowy o mocy 10 W ostatni raz widziałem... Nie – sam sobie zrobiłem, około 30 lat temu. Marka należy do japońskiej fi rmy CSR, a za sukcesem całego przedsięwzięcia stoi bardzo doświadczona ekipa inżynierów z Norinaga Nakazawa na czele, związanych wcześniej z Marantzem i Philipsem.

D-POWER 2x90i
PINK FAUN
D-POWER 2x90i
Wzmacniacze stereo

Mattijs de Vries - założyciel, właściciel i główny konstruktor - zaczynał od warsztatu parającego się głównie apgrejdami urządzeń audio, ale jako że Holendrzy mają wyjątkową smykałkę do biznesu, to działalność szybko się rozrosła. Pink Faun stał się sławny dzięki hi-endowym streamerom - a to gorący temat. Prezentowaliśmy już tego typu urządzenie, a teraz zajmujemy się wzmacniaczem zintegrowanym - jedynym w ofercie firmy.

Classic One mkII
PATHOS
Classic One mkII
Wzmacniacze stereo

Wyrafinowane wzornictwo przyciąga klientów do produktów włoskich nie tylko na rynku audio. Moda się zmienia, ale Hi-Fi, które wychodzi z pracowni włoskich projektantów, może trwać przy dawnych wzorcach. Classic One to wzmacniacz wyjątkowy. Po raz pierwszy zaprezentowano go w połowie lat 90., druga wersja pojawiła się na początku XXI wieku, a trzecia w 2006 roku i pozostaje w ofercie do dzisiaj. Pathos już wtedy odważnie zrywał z typową formą urządzeń, proponując wąskie, niekonwencjonalne "wynalazki".

Live Sound & Installation październik 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta październik 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista październik 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio październik 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio październik 2019

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu