TAGA HARMONY
HTA-25

Znana doskonale z niskobudżetowych kolumn Taga wzięła się niedawno za produkowanie wzmacniaczy - oczywiście w podobnym zakresie cenowym. Testowaliśmy już model HTA-700B, który doczekał się dwóch nowych wersji, w ofercie są też inne konstrukcje hybrydowe, a także w pełni tranzystorowe. W założonym zakresie poniżej 1000 zł nietrudno było znaleźć odpowiedniego zawodnika, problem polegał raczej na wyborze... bo licząc różne wersje, producent ma aż cztery propozycje.

Nasza ocena
Wykonanie
Przyjemna kompozycja stali, szkła i mdf-u, konstrukcja hybrydowa z lampowo-scalonym przedwzmacniaczem i dyskretnymi końcówkami mocy.
Laboratorium
Niska moc (2 x 16 W), wysokie szumy i zniekształcenia, ograniczone pasmo.
Brzmienie
Mimo umiarkowanej dynamiki a także częściowo lampowej konstrukcji, lubi grać odważnie, twardym środkiem, bez subtelności.
Możesz pobrać ten artykuł w formacie
Artykuł pochodzi z Audio

Taga Harmony HTA-25 zaskakuje od samego początku, wygląda bowiem nie jak wzmacniacz hybrydowy, ale jak rasowy lampowiec.

Obudowa ma obniżoną przednią część, na której zainstalowano lampy, oraz charakterystyczną, wysoką "nadbudówkę" z tyłu. Można się łatwo pomylić, stawiając w ciemno, że to przestrzeń dla kompletu transformatorów - głośnikowych i sieciowego. W rzeczywistości mieści się tam tylko ten ostatni i wcale nie wypełnia tej przestrzeni, a jedynie delikatnie wystaje ponad sąsiadujące powierzchnie.

Taga Harmony HTA-25 ma jeszcze kilka innych efektownych cech, jedną z ważniejszych jest na pewno "oko" wskaźnika VU Metter, obrazującego poziom napięcia. Nieco na siłę, w ograniczoną powierzchnię frontu wtłoczono pokrętła regulacji niskich i wysokich tonów. Myślę, że wzmacniacz wyglądałby subtelniej bez nich, zwłaszcza że atrakcji w HTA-25 i tak nie brakuje. Nie zapomniano o wyjściu słuchawkowym (6,3 mm).

Nietypową postać maleńkiego przełącznika hebelkowego ma selektor wejść, a przesunięte na prawy skraj pokrętło głośności jest już klasyczne. Lampy zabezpieczono metalowymi koszyczkami, w związku z tym nie trzeba było budować dużej, ażurowej osłony, która zbyt mocno dociążyłaby (wizualnie) niewielki przecież wzmacniacz.

Srebrny front kontrastuje z lakierowanymi na czarno (wysoki połysk) boczkami i górną płytą. W firmie produkującej kolumny, stolarnia pracuje na pełnych obrotach, stąd niektóre elementy, jak np. górna ozdobna płyta nad pokrywą transformatora, są wykonane z MDF-u.

Tył wygląda skromnie - dwa komplety wejść RCA (dlatego do wyboru wystarczy dwupozycyjny hebelek) i jedna para zakręcanych wyjść głośnikowych.

Układ elektroniczny wzmacniacza Taga Harmony HTA-25 jest mieszanką technik tranzystorowych i lampowych. Całą końcówkę mocy zbudowano z półprzewodników, instalując na niewielkim radiatorze w okolicach środka skrzynki - dwie pary tranzystorów. Obwód push-pull wykorzystuje (dla każdego kanału) komplet popularnych elementów TIP41C/TIP42C.

Ścieżka sygnału rozpoczyna się jednak od maleńkiej płytki tuż przy gniazdach RCA, skąd napięcie jest przesyłane do przodu. Przedwzmacniacz jest "mieszanką" scalonych wzmacniaczy operacyjnych, które wykorzystano między innymi do budowy układów regulacji barwy, oraz lamp. Zastosowano lampy 6N1 (prawdopodobnie produkcji chińskiej) oraz rosyjskie 6P15 - pentody o konstrukcji bardzo zbliżonej do popularnych EL84.

Okazja, aby wejść w świat lamp z budżetem poniżej tysiąca złotych, nie trafi a się często, a jeżeli już, to tylko za sprawą Tagi. Choćby to była tylko przygoda "hybrydowa", cieszy i przyciąga uwagę.

Odsłuch

Wraz ze świadomą decyzją zakupu lampowca podąża zwykle akceptacja, czy wręcz zamiłowanie do charakterystycznego dźwięku konkretnego urządzenia. Tutaj nie musi rządzić moc, neutralność i dokładność, ale barwa, muzykalność i inne "wartości wyższe", tak jak je słyszą i rozumieją miłośnicy techniki lampowej. Czy jednak jest to możliwe w przypadku urządzenia tak taniego? I w dodatku hybrydowego, w którym lampy przedwzmacniacza "coś tam" od siebie dodają, ale zasadniczą charakterystykę kształtują tranzystory końcówki mocy?

Owszem, brzmienie wzmacniacza Taga Harmony HTA-25 prowadzą średnie tony, jednak kojarzyć je z "lampowością" byłoby już nieporozumieniem. Dźwięk jest wyrazisty, z wyraźnymi konturami i artykulacją; potrafi być chrapliwy, dobitny. Nie musi takimi elementami drażnić, raczej podkreśla wybrane wątki naturalności, choć nie są one uwypuklane w lampowym stereotypie.

Twardy dźwięk nie jest "wieczorowo-nastrojowy" i relaksujący, może być raczej pobudką albo substytutem mocnej, gorzkiej kawy. Więcej miękkości usłyszymy w zakresie niskotonowym, gdzie dyscyplina i dynamika są wyraźnie ograniczone, jednak poluzowany bas ma przyjemny charakter.

Podkręcanie rytmu i konturowość są zupełnie nie w jego stylu, co tworzy ciekawy kontrapunkt dla ofensywnego charakteru średnich tonów. W sumie dźwięk ma w sobie sporo energii i "swingu", jest jak najdalszy od nijakości, nudy i smutku, każda płyta zabrzmiała w nowy, specjalny sposób.

Szukanie tutaj jakiegokolwiek wzorca czy konotacji mija się z celem. Ani neutralność, ani lampowość, ani żadna inna jednoznaczna kategoria nie jest kluczem do brzmienia Tagi, która ma pomysł, jak grać po swojemu. Prawdę mówiąc, za sześćset złotych ma prawo grać, jak chce.

Radek Łabanowski

Parametry
TAGA HARMONY HTA-25
Produkowany Tak
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 2x 16
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 2x 17
Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 1x 0,57
Stosunek sygnał / szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] 72
Dynamika [dB] 84
Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) 30
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
Laboratorium
Taga Harmony HTA-25

Moc jest tutaj niewysoka, ale niemal identyczna dla różnych wariantów obciążeń. Przy 8 omach Taga oferuje 16 W, a przy 4 omach zaledwie o 1 W więcej, i jest utrzymywana na tym samym poziomie przy obydwu kanałach wysterowanych jednocześnie.

Co ciekawe, czułość (0,57 V) jest znacznie niższa niż standardowo, ale i tak źródła liniowe będą w stanie dobrze współpracować z tą niewielką integrą. Poziom szumów jest najwyższy w całej grupie (-72 dB), można podejrzewać, że to kwestia stopnia lampowego.

Taga ma również niewielkie problemy w zakresie pasma przenoszenia (rys.1), być może kalibracja układów korekcji tonalnej nie jest idealna, stąd spadek w rejonie niskich i lekkie podbicie w obszarze wysokich rejestrów. Spadki -3 dB możemy wyznaczyć przy ok. 16 Hz i 30 kHz.

Zniekształcenia są wysokie, ich rozkład prezentuje rys. 2. Zdecydowanie najsilniejsza jest druga przy wysokich -53 dB, powyżej dominują już nieparzyste, widoczne od trzeciej aż do dziewiętnastej. Nadziei na zejście poniżej poziomu 0,1% z THD+N nie daje nam, niestety, wykres z rys. 3., na którym kumulują się wysokie szumy i zniekształcenia.

TAGA HARMONY testy
SA710
SOULNOTE
SA710
Wzmacniacze stereo

SoulNote SA710 to egzotyka, jedna z tych ekscentrycznych konstrukcji, które budzą ciekawość, ale i obawy. Wygląda wprawdzie całkiem normalnie, ale wzmacniacz tranzystorowy o mocy 10 W ostatni raz widziałem... Nie – sam sobie zrobiłem, około 30 lat temu. Marka należy do japońskiej fi rmy CSR, a za sukcesem całego przedsięwzięcia stoi bardzo doświadczona ekipa inżynierów z Norinaga Nakazawa na czele, związanych wcześniej z Marantzem i Philipsem.

D-POWER 2x90i
PINK FAUN
D-POWER 2x90i
Wzmacniacze stereo

Mattijs de Vries - założyciel, właściciel i główny konstruktor - zaczynał od warsztatu parającego się głównie apgrejdami urządzeń audio, ale jako że Holendrzy mają wyjątkową smykałkę do biznesu, to działalność szybko się rozrosła. Pink Faun stał się sławny dzięki hi-endowym streamerom - a to gorący temat. Prezentowaliśmy już tego typu urządzenie, a teraz zajmujemy się wzmacniaczem zintegrowanym - jedynym w ofercie firmy.

Classic One mkII
PATHOS
Classic One mkII
Wzmacniacze stereo

Wyrafinowane wzornictwo przyciąga klientów do produktów włoskich nie tylko na rynku audio. Moda się zmienia, ale Hi-Fi, które wychodzi z pracowni włoskich projektantów, może trwać przy dawnych wzorcach. Classic One to wzmacniacz wyjątkowy. Po raz pierwszy zaprezentowano go w połowie lat 90., druga wersja pojawiła się na początku XXI wieku, a trzecia w 2006 roku i pozostaje w ofercie do dzisiaj. Pathos już wtedy odważnie zrywał z typową formą urządzeń, proponując wąskie, niekonwencjonalne "wynalazki".

Live Sound & Installation październik 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta październik 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista październik 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio październik 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio październik 2019

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu