NAD
375 BEE

NAD zmienia ofertę i dostosowuje ją do rynkowych realiów, jednak klasyczne "szare integry" wcale nie zniknęły, mają się tak dobrze, jak tradycyjne Hi-Fi. Największa wśród nich - 375BEE - określana jest przez samego producenta mianem skromniejszej wersji słynnego flagowca Masters M3 i chociaż nie wygląda luksusowo, to ważniejsze jest to, czego nie widać - część układów elektronicznych, przejętych właśnie z większego i znacznie droższego modelu.

Nasza ocena
Wykonanie
Klasyczny styl NAD w najlepszym wydaniu. Układ pełen firmowych rozwiązań. Konstrukcja w pełni analogowa i tranzystorowa.
Funkcjonalność
Mnóstwo wejść i wyjść analogowych. Aby dodać wejście gramofonowe i cyfrowe, trzeba sięgnąć po opcjonalne moduły rozszerzeń.
Laboratorium
Świetny komplet pomiarów z bardzo wysoką mocą wyjściową na czele.
Brzmienie
Mocne, gęste, a jednocześnie zdolne do delikatności, unikające natarczywości, lecz swobodnie rozwijające się w dynamicznych akcjach.
Możesz pobrać ten artykuł w formacie
Artykuł pochodzi z Audio

Klasyczny styl urządzeń NAD pojawia się tutaj w najlepszym wydaniu. Na materiałach nie oszczędzano. W tańszych modelach dominuje plastik, tutaj niemal wszystko wykonano z metalu - nie tylko przednią ściankę, ale nawet pokrętła regulacji barwy. Układ elementów jest typowy, wszystko zainstalowano na jednej linii.

Największe, choć nieprzesadnie duże - po prostu normalne - jest przysunięte do prawego boku pokrętło wzmocnienia (z analogowym potencjometrem). Trzy mniejsze gałki służą do regulacji barwy i zrównoważenia kanałów. Układy te wyłączymy znajdującym się obok przyciskiem. Kolejne klawisze służą wejściom i dwóm parom wyjść głośnikowych. NAD zainstalował wyjście słuchawkowe (6,3 mm) oraz podręczne wejście analogowe dla urządzeń przenośnych (3,5 mm), obydwa "jacki" są złocone.

Na dużej tylnej ściance zmieściło się wiele konektorów, z których można korzystać w wygodny sposób. Gniazd RCA mamy tu w sumie aż dwanaście par - na co składa się siedem wejść liniowych, do których zaliczają się dwie pętle dla... magnetofonów (oznaczenia to wciąż "tape"). Swoim dawnym zwyczajem, producent zastosował wyjście z przedwzmacniacza i wejście na końcówki mocy połączone zewnętrznymi zworkami. Można je wyjąć i skorzystać z dowolnej sekcji 375BEE lub wpiąć w tor sygnału np. procesor wielokanałowy lub amplituner.

Analogowych wejść i wyjść z pewnością nie zabraknie, są także dwa komplety gniazd głośnikowych.

Analogowych wejść i wyjść z pewnością nie zabraknie, są także dwa komplety gniazd głośnikowych.

Jest jeszcze drugie wyjście oznaczone jako pre-out z dodatkowym analogowym potencjometrem do precyzyjnego ustalenia poziomu sygnału; to świetne rozwiązanie np. dla prostego systemu multiroom lub bi-ampingu, gdy zewnętrzna końcówka mocy będzie miała zupełnie inną czułość od tej wbudowanej w 375BEE. Co więcej, wzmacniacz może też pracować w układzie mostkowym (jako końcówka mono), ale w takiej sytuacji minimalna impedancja obciążenia wynosi 8 ohm.

Jest też układ Soft Clipping - stary jak świat, a jego zadaniem jest łagodzenie lawinowego wzrostu zniekształceń, jaki pojawia się po przekroczeniu mocy maksymalnej; tym sposobem zapewnia ochronę przede wszystkim podłączonym zespołom głośnikowym. Soft Clipping pojawił się już w integrze 3020, która miała na tyle niską moc (20 W), że bardzo prawdopodobna była praca w zakresie przesterowania. W przypadku NAD-a 375BEE, który ma moc z grubsza dziesięć razy wyższą, układ nie będzie miał częstych okazji do zadziałania.

W 375BEE nie ma USB ani Bluetooth, sprzęt przenośny można jednak podłączyć wejściem analogowym mini-jack.

W 375BEE nie ma USB ani Bluetooth, sprzęt przenośny można jednak podłączyć wejściem analogowym mini-jack.

NAD jest klasycznym wzmacniaczem analogowym pracującym w klasie AB (część obwodów przedwzmacniacza pracuje w klasie A). Firmowym rozwiązaniem jest jednak system BEE odpowiedzialny za monitorowanie obciążenia i optymalny dobór parametrów układu. Współpracuje z nim zasilacz nazwany PowerDrive, zadaniem którego jest dynamiczna zmiana napięć, aby w szerokim spektrum mocy i obciążeń zniekształcenia pozostawały jak najniższe.

Konstruktor zadbał o krótką ścieżkę sygnału, tuż za wejściami jest on kluczowany w przekaźnikach na niewielkiej drukowanej płytce. Potencjometr analogowy (czarny Alps) jest umieszczony przy przedniej ściance, znajdujące się nieopodal niższej jakości potencjometry regulacji barwy i zrównoważenia kanałów lepiej na stałe "wyrzucić" z toru sygnałowego za pomocą funkcji Direct.

Odsłuch

Zarówno z powodu potężnych gabarytów, jak też imponującej mocy wyjściowej, można by się spodziewać, że NAD pokaże muskuły już na samym początku i nie spuści z tonu aż do końca, w żadnej próbie.  NAD 375BEE zachowuje się jednak nieco inaczej, co nie znaczy, że brakuje mu energii. Jego dźwięk jest rozwinięty na wielu płaszczyznach, nie jest to "mięśniak" szukający wszędzie okazji do siłowych rozwiązań.

Muzyka odtwarzana z umiarkowanymi poziomami głośności może być przyjazna i łagodna, chociaż brzmienie nie ma takiej maniery jak w wydaniu Pro-Jecta czy Xindaka. To subtelność innego rodzaju, przejawiająca się bardziej w kontrolowaniu emocji. NAD 375BEE znakomicie radzi sobie zarówno z kreowaniem przestrzeni, jak i wiarygodnym oddaniem wokali i większości instrumentów akustycznych. Gdyby na przełomie średnicy i sopranów zagrał mocniej, przysłużyłoby się to jeszcze bardziej naturalistycznemu wybrzmieniu np. instrumentów dętych. Z drugiej strony naraziłoby jednak całość na pojawienie się natarczywości i rozjaśnienie, zwłaszcza przy podaniu słabszych nagrań. W tym zakresie słychać więc różnicę między NAD-em a Marantzem, który gra bardziej bezpośrednio i bezceremonialnie.

NAD 375BEE

NAD 375BEE

NAD 375BEE odrobinę łagodzi to, co w muzyce najbardziej błyszczy i dzwoni, unikając w ten sposób agresywności, za to zwiększając plastyczność i przenosząc uwagę bardziej w kierunku dolnego środka.

Duża moc wzmacniacza nie powoduje też napompowania niskich częstotliwości, może się nawet wydawać, że inne wzmacniacze tego testu brzmią potężniej. Tymczasem NAD wykorzystuje swój potencjał do uzyskania wyśmienitej dynamiki i kontroli; stąd znakomicie jest podawany rytm, najniższy bas się nie rozlewa. W brzmieniu 375BEE nie ma ani zmulenia, ani nerwowości, wzmacniacz w swobodny sposób wchodzi na bardzo wysokie poziomy głośności, nie sygnalizując żadnych kłopotów. Wszystko przychodzi mu z łatwością.

Blok budowniczy

NAD 375BEE nie ma ani wejścia gramofonowego, ani przetwornika cyfrowo-analogowego, a te dwa elementy wyposażenia są przecież dzisiaj bardzo istotne. Jednak właściciel 375BEE będzie mógł sobie z tymi brakami poradzić, i to wcale nie poprzez dostawienie do systemu kolejnych urządzeń. Integra została bowiem zaprojektowana według firmowej koncepcji o nazwie "Building Block", która pozwala na rozszerzenie funkcjonalności poprzez instalowanie wewnątrz dodatkowych modułów.

Patrząc na tylną ściankę wzmacniacza, możemy dostrzec dwa zaślepione "okienka" tuż obok gniazd głośnikowych. Zdejmując zaślepki, zyskujemy dostęp do dwóch równorzędnych zatok, a producent oferuje do 375BEE właśnie dwie karty rozszerzeń. Pierwsza to moduł przedwzmacniacza gramofonowego PP375 z dwoma parami wejść RCA, po jednym dla każdego typu wkładek, MM oraz MC.

Druga - przetwornik o nazwie MDC DAC 2 jest wyposażony także w dwa wejścia: optyczne oraz USB. Konwerter może przyjąć sygnały o rozdzielczości 24 bitów i częstotliwości próbkowania 192 kHz. Interfejs wejściowy USB pracuje w trybie asynchronicznym. Układy są więc wysokiej klasy, a fakt, że za każde z nich musimy dodatkowo zapłacić, nie jest niczym dziwnym; wraz z nimi na pokładzie, 375BEE byłby przecież "na dzień dobry" znacznie droższy.

Radek Łabanowski

Parametry
NAD 375 BEE
Produkowany Tak
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 2x 200
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 2x 307
Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 1x 0,54
Stosunek sygnał / szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] 92
Dynamika [dB] 116
Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) 51
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
Laboratorium
NAD 375 BEE

NAD to mocarz tego testu. Choć sam producent jest dość ostrożny w deklaracjach, zapowiadając 2 x 150 W (niezależnie od obciążenia), to taka lakoniczna informacja nie oddaje prawdziwego potencjału wzmacniacza.

Może on bowiem pochwalić się mocą aż 210 W przy 8 omach i 361 W przy 4 omach (przy wysterowaniu jednego kanału), a w trybie dwukanałowym dostarcza równiutkie 2 x 200 W przy 8 omach i 2 x 307 W przy 4 omach. Czułość jest nieco niższa od standardowych 200 mV, wynosi 0,45 V. NAD, oprócz Marantza, jest mistrzem niskiego poziomu szumów, wskaźnik S/N wynosi tutaj aż 92 dB, a przy tak wysokiej mocy dynamika wspina się na pułap aż 116 dB.

Również pomiar pasma przenoszenia (rys.1) nie jest specjalnym wyzwaniem, urządzenie z powodzeniem pokrywa badany zakres ze spadkami ok. -0,5 dB przy 10 Hz i oraz -1 dB/8 ohm i -2 dB/4 ohm przy 100 Hz. Test zniekształceń harmonicznych (rys. 2) przechodzi doskonale – najsilniejsze druga i trzecia nie osiągają nawet granicy -90 dB.

Uwagę na rys. 3. zwracają nisko położone minima zniekształceń, przy 8 omach (i tuż przed obszarem przesterowania) schodzące nawet poniżej 0,01 %. Druga ważna rzecz to świetna praca przy 4 omach, przy których THD+N jest tylko nieznacznie wyższe niż dla 8 omów (z wyjątkiem wąskiego zakresu powyżej 100 W).

NAD testy
MCR-B370D
YAMAHA
MCR-B370D
Minisystemy

Prezentując po raz pierwszy system MusicCast, Yamaha przedstawiła wizję usieciowienia wszystkich swoich urządzeń. I trzeba przyznać, że z każdym rokiem się do tego celu przybliża. W sieciową pajęczynę nie załapały się dotąd jednak podstawowe modele każdej z głównych kategorii urządzeń, w tym dwa najnowsze i najtańsze minisystemy: MCR-B270D oraz MCR-B370D. Kierując się ceną, bierzemy do testu ten drugi, ale systemy różnią się właściwie tylko wykończeniem zespołów głośnikowych, które w przypadku MCR-B270D jest skromniejsze.

X-HM76
PIONEER
X-HM76
Minisystemy

Już sam podział, jaki wprowadza producent – na "microsystemy" i "kompaktowe komponenty" (a nie obejmuje to w ogóle "dużego" sprzętu o szerokości 43 cm) – zapowiada szeroki wybór. I faktycznie jest on imponujący, bowiem wliczając wszystkie warianty, liczy aż 24 propozycje. X-HM76 to jeden z droższych modeli, zwłaszcza w grupie tych miniwież, których elektronikę zaprojektowano w ramach pojedynczego urządzenia (Pioneer proponuje także miniwieżyczki ze wzmacniaczem i odtwarzaczem w oddzielnych obudowach). W X-HM76 może spodobać się wiele rzeczy, a niektóre walory są wręcz fantastyczne.

D-M41DAB
DENON
D-M41DAB
Minisystemy

Na duży wybór minisystemów Denona składa się pewna liczba podstawowych modeli, ich wersji funkcjonalnych i kolorystycznych. D-M41 znajduje się mniej więcej w środku oferty, dostępny jest w odmianie podstawowej z tunerem FM oraz rozszerzonej - z odbiornikiem cyfrowym DAB+ (i taka wersja jest przedmiotem testu). Możemy kupić samą jednostkę centralną, ale zgodnie z konwencją testu, bierzemy na warsztat cały zestaw - z firmowymi zespołami głośnikowymi. Ponadto w tym przypadku jest to opcja szczególnie wartościowa z uwagi na unikalny sposób akustycznego dopasowania elektroniki i głośników.

Live Sound & Installation wrzesień 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta wrzesień 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista wrzesień 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio wrzesień 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio wrzesień 2019

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu