KEF
R11

Smukłość R11 jest pomyślana przede wszystkim pod kątem zachęty wizualnej, ale ma też swoje skutki akustyczne. W odróżnieniu do największego modelu poprzedniej generacji (R900), najnowszy flagowiec serii R nie przytłoczy basem, chociaż zagra "pełną piersią", gęstym i pięknym środkiem pasma, a jednocześnie z wyrafinowaniem i przestrzennością nie gorszą niż kolumny serii Reference. "R jak Reference" - takie skojarzenie chce tym symbolem serii wywołać producent, i nie jest to nadużycie, przy jednoczesnym zachowaniu najwyższej pozycji w swojej ofercie dla "prawdziwych" Referencji - w pełnym rozwinięciu nazwy i techniki. Ale nowe R depczą Referencjom po piętach.

Testy porównawcze
R11
MONITOR AUDIO
Gold 300
Nasza ocena
Wykonanie
Nowy, najlepszy model serii R proporcjami i konfiguracją przypomina Reference 5, a niektórymi rozwiązaniami nawet je przelicytowuje. Nowoczesna, atrakcyjna forma z awangardową techniką. Nie są tanie, ale wyglądają na jeszcze droższe.
Laboratorium
Zrównoważona charakterystyka przetwarzania z lekkim wzmocnieniem "dolnego środka", bardzo dobre rozpraszanie. Impedancja 4 Ω, czułość 88 dB.
Brzmienie
Wspaniała konsystencja i "obecność" średnich tonów, ich lekka emfaza określa specjalny charakter, ale tak zręcznie, że każda muzyka zyskuje na wiarygodności i emocjach. Rytmiczny, sprawny bas - bez dominacji i uzurpacji. Porządek i przejrzystość w całym pasmie. Możliwość przestrajania obudowy.
Możesz pobrać ten artykuł w formacie
Artykuł pochodzi z Audio

Odsłuch

R jak rewelacja. Może nie rewolucja, na pewno jakaś ewolucja, ale przede wszystkim świetna kompozycja, doskonały rezultat końcowy. I przyznaję, że aż takich wzruszeń nie oczekiwałem. Swoją drogą, byłem pod wrażeniem, że za relatywnie umiarkowaną cenę KEF proponuje konstrukcję tak atrakcyjną wizualnie i technicznie, ale nie wyciągałem z tego ostatecznych wniosków.

Przy całym szacunku dla dorobku KEF-a, w tym również dla niedawnych projektów; nie zawsze były one w moim guście. Zgoda, nigdy nie było porażki i trudno odmówić KEF-om swoistej konsekwencji i pryncypialności; bas może być mocny lub... jeszcze mocniejszy, ale zakres średnio-wysokotonowy musi być prowadzony jak od linijki. Reszta też jest ważna, ale już trochę mniej... KEF R11 nie zrywa z neutralnością, ale coś w tym całym skomplikowanym mechanizmie dodatkowo "zatrybiło". Przykuło mnie do fotela i pozwalało smakować zarówno samą muzykę, jak i brzmienie.

To ten szczególnie uprzywilejowany przypadek, gdy docierają do nas zarówno emocje, bogactwo dźwięków, a na dodatek możemy "obserwować" krytycznie i na żadnym błędzie R11 nie przyłapiemy. Przeciwnie - jeszcze bardziej będziemy delektować się jego równowagą, spójnością, przejrzystością, kulturą i równocześnie cieszyć się tym, że wszystkie fakty składają się w logiczną, muzyczną całość. Bywa przecież tak, że wszystko jest poukładane, na swoim miejscu, ale brakuje wewnętrznego, nieuchwytnego odrębnie spoiwa, które "czyni muzykę".

Jestem daleki od przypisywania urządzeniom audio właściwości innych niż tylko fizyczne, nie ma tutaj mowy o żadnych fluidach. Chodzi o trudniejsze do namierzenia rodzaje zniekształceń, wymykające się analizie charakterystyki przenoszenia czy ocenie detaliczności. Bywa też tak, że brzmienie wręcz porywa nas swoją swobodą, żywością, ale równocześnie z łatwością ustalamy, że coś podkreślono, wyostrzono, albo koi nas ciepło i łagodność, lecz wprawne ucho szybko wyłapie, że coś przytłumiono... W kolumnach KEF R11 dostrzegam tylko jedno odstępstwo od teoretycznego ideału, które z jednej strony jest całkowicie usprawiedliwione cechami konstrukcji, chociaż z drugiej - niektórych może rozczarowywać.

Jak na flagowiec tak wysokiej serii, bas nie jest imponujący, ale może jest to częścią sukcesu całego brzmienia. I za to jestem KEF-owi szczególnie wdzięczny - że tym razem z basem nie przesadził. Nie jest to dźwięk "ostateczny", rozciągnięty od najniższych rejestrów, kreujący skalę i atmosferę koncertową, ale jeżeli było to poza zasięgiem zastosowanej techniki, to dobrze, że jako substytutu nie doprowadzono średniego basu do "opulentności", a tym bardziej do dudnienia. Bas jest wciąż mocny, dynamiczny, przechodzi w średnicę płynnie, zarówno bez subwooferowego oderwania, jak i bez przeciążenia wyższego podzakresu.

Czytaj również: Czy najlepsze są filtry 1. rzędu?

Głośniki niskotonowe mają umiarkowaną średnicę 18 cm, ale są aż cztery - nie jest to sposób na uzyskanie niższej częstotliwości granicznej (zależy ona od parametrów pojedynczego głośnika), jednak pozwala uzyskać wysoką moc i dynamikę.

Głośniki niskotonowe mają umiarkowaną średnicę 18 cm, ale są aż cztery - nie jest to sposób na uzyskanie niższej częstotliwości granicznej (zależy ona od parametrów pojedynczego głośnika), jednak pozwala uzyskać wysoką moc i dynamikę.

Próbowałem trzech podstawowych opcji - z obydwoma portami otwartymi, przestrojonymi (walcami) i całkowicie zamkniętymi. Najdłużej pozostałem w wariancie całkowicie otwartym, więc gdyby na wyposażeniu nie było walców, to nie byłoby problemem słuchać R11 z bas- -refleksami pracującymi pełną parą. Miłośnicy obudowy zamkniętej powinni wziąć pod uwagę, że nie zawsze warto zamykać dobrze zestrojone bas-refleksy. Teoretycznie jeszcze lepsza odpowiedź impulsowa zostanie okupiona zbyt dużą stratą praktycznej soczystości basu.

Z walcami KEF R11 grał wartko, energetycznie, bez "dopalania", a powściągliwość w wycieczkach na sam dół pasma nie była zauważalna, dopóki... się o tym nie pomyślało. Wtedy faktycznie trzeba było długo czekać, aż jakieś nagranie "wymusi" na R11 większy wysiłek i wydobycie z siebie niższego basu. Charakterystyka pewnie opada dość wcześnie, ale relatywnie łagodnie, stąd ta oszczędność, dyscyplina, ale też "drzemiąca siła".

Ze względu na specyfikę konstrukcji z aż czterema niskotonowymi, spodziewałem się premii w postaci możliwości zagrania głośno i bez kompresji. I nie zawiodłem się: brzmienie było swobodne, dobitne i klarowne, trzymało ustalone proporcje. Wtedy patrząc na wysokie, ale wąskie kolumienki, pomyślałem: "chudziaki, a nieźle dają czadu", oszczędzają się w najniższym basie, jednak w zamian potrafią naparzać, i to czysto, szybko, technicznie w najlepszym tego słowa znaczeniu".

Nie ma wielu kolumn, które przy tej cenie są tak wszechstronne - grają dźwiękiem neutralnym, wyrafinowanym, plastycznym, dodają do tego dynamikę i oferują wszystkie te zalety przy wysokich poziomach głośności.

Nie był to dźwięk dosłownie potężny, bo do tego brakowało trochę "fundamentu", ale jego spójność i dynamika była spektakularne. Można sobie wyobrazić, że tak grałyby najlepsze dwudrożne monitory, gdyby mogły grać cztery razy głośniej... Sprawdziłem też ich działanie przy niewielkiej głośności. Dźwięk skupia się wtedy w zakresie średniotonowym, z dobrym wypełnieniem i przejrzystością, chociaż skraje pasma stają się zbyt delikatne, aby cieszyć się idealnym przeglądem wszystkich dźwięków - to jednak wynika ze zmiany krzywej czułości naszego słuchu. Można to podsumować tak: KEF R11 grają dobrze w szerokim zakresie głośności, poza najcichszym szemraniem i najgłośniejszym młóceniem.

Znajdowałem się w odległości ok. 3 m, ale pewnie gdybym siedział jeszcze bliżej, byłoby równie dobrze - dźwięk jest fantastycznie ułożony, skondensowany, uporządkowany, czego można było oczekiwać po zastosowanej konfiguracji głośników, chociaż wcale nie zawsze z układu koncentrycznego płynie muzyka aż tak gęsta i plastyczna. Wspomniane już wsparcie ze strony niskich częstotliwości skutkuje wzmocnieniem i odpowiednio niskim ustawieniem wokali.

Mimo że i góra pasma płynie równo, to jest w tym brzmieniu specjalna siła, której czasami brakuje nawet większym kolumnom, z lepiej rozciągniętym, czy też mocniejszym basem. KEF R11 mają za to "nabity", soczysty, pulsujący "dolny środek", który nie tyle ściąga uwagę, co stabilizuje i "naturalizuje" brzmienie wielu instrumentów (i głosów), dając im odpowiedni wolumen, a przede wszystkim energię. Te szczupłe kolumny nie brzmią ani szczupło, ani grubo, lecz "zdrowo". Na skali zimno-ciepło jest neutralnie; nasycenie dolnego środka raczej wzmacnia, niż ogrzewa całość; na skali ciemno-jasno - podobnie.

KEF R11 grają bardzo klarownie, potrafią "otworzyć" nagranie, pokazać detal bez wyeksponowania wysokich tonów, gładkich i selektywnych, ale raczej podporządkowanych średnicy.

Czytaj również: Czy kolumny trzeba ustawiać na kolcach?

KEF R11

KEF R11

Na pewno nie są rozjaśnione i nie pomogą wiele tym słabym nagraniom, w których góry brakuje. Na skali twardo- -miękko... Tutaj już można powiedzieć, że "remis ze wskazaniem" na twardość, ale właśnie taką, jaką można nie tylko zaakceptować, ale też polubić i uznać za składnik naturalności.

Przestrzeń jest bezbłędna. Nie ma się co rozwodzić, bo wszelkie zachwyty nad jakimiś nadzwyczajnymi możliwościami mogłyby zostać odczytane jako opis zjawisk "paranormalnych", a tymczasem wszystko jest przedstawiane najzupełniej normalnie, z taką jednak uwagą, że w stosunku do większości kolumn (innych firm) KEF- -y grają dźwiękiem bardziej skoncentrowanym i cyzelowanym, a nie "szerokim frontem", z luzackim rozmachem.

Musi być w nich naprawdę "coś", skoro wydały mi się choć trochę podobne do dawnych R104/2... Co prawda, niedawno o nich rozmawiałem z paroma osobami, na fali wspomnień najlepszych brzmień sprzed lat, a KEF łatwo kojarzy się z... KEF-em. Mimo tych "forów", spojrzałem na R11 ze specjalną sympatią - nazwałbym je pierwszymi sukcesorami tamtych wybitnych kolumn, w mojej ocenie nawet lepszych od wówczas droższych (i trochę od nich nowszych) R105/3. Dynamika, kondensacja, energia. A do tego zrównoważenie, precyzja, przejrzystość. A do tego plastyczność, naturalność, płynność.

A do tego... Dawno KEF nie zasłużył sobie u mnie na takie pochwały. To wciąż KEF, ze swoją dyscypliną i skupieniem, bez ekscesów, fajerwerków i egzotycznych klimatów, ale w tym stylu, który konsekwentnie rozwija. To wspaniałe osiągnięcie, i to za relatywnie niewysoką cenę. Do tego wyglądają ultranowocześnie, oryginalnie, a zarazem bezproblemowo. Kto ma oczy i uszy, będzie miał spory problem, jeżeli już zaplanował zakup innych kolumn w podobnej cenie. KEF R11 to z pewnością groźny rywal dla wszystkich kolumn z zakresu 26 000-28 000 zł, które przedstawialiśmy w poprzednich numerach AUDIO.

Parametry
KEF R11
Moc wzmacniacza [W] 15-300
Wymiary [cm] 125 x 20x 38,3
Rodzaj głośników W
Efektywność [dB] 88
Impedancja (Ω) 4
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
Laboratorium
Laboratorium KEF R11

Według deklaracji producenta, pasmo przenoszenia ma sięgać od 46 Hz do 28 kHz, z tolerancją +/-3 dB. Zwraca uwagę dość wysoka - jak na flagowiec serii - dolna częstotliwość graniczna, ale w takim razie można chyba pochwalić rzetelność informacji.

Producent nie obiecuje nawet tyle, ile po tak okazałej konstrukcji byśmy się spodziewali... Z drugiej strony, zastosowanie niewielkich głośników niskotonowych, nawet w tak licznej baterii czterech jednostek, faktycznie nie zapowiada subwooferowych emocji. Jednak w rzeczywistości (w każdym razie tej mierzalnej - w naszym laboratorium) jest znacznie lepiej, bowiem możemy w takiej ścieżce uchwycić charakterystykę już od 30 Hz!

Wreszcie całkowite zamknięcie otworów wywołuje charakterystykę leżącą najniżej, wchodzącą w pole +/-3 dB dopiero od 65 Hz. Na dodatkowych rysunkach pokazujemy, jak kształtują się charakterystyki ciśnienia z głośnika (krzywe niebieskie), z otworu (zielone) i charakterystyki wypadkowe (czerwone), dla obydwu wariantów strojeń bas-refleksu, reprezentowane przez jeden z głośników znajdujących się w sąsiedztwie modułu Uni-Q (charakterystyka dla obudowy zamkniętej jest pokazana tylko na dużym rysunku głównym).

Specyficzny kształt charakterystyki przetwarzania systemu bas-refleks, z wyraźnym "kolanem", pojawia się przy zastosowaniu głośnika niskotonowego o niskiej dobroci Qts w dużej objętości, która gdyby została zamknięta, dawałaby głośnikowi dobroć Qtc niższą od ok. 0,5 (oczywiście zawsze wyższą od dobroci Qts, tak jak fc jest zawsze wyższe od fs).

Możemy to zweryfikować, kojarząc częstotliwość rezonansową fc, ujawnioną przez charakterystykę impedancji (wierzchołek spłaszczony linearyzacją, ale wciąż widoczny przy 50 Hz), z wartością spadku na charakterystyce przetwarzania. Przy 50 Hz wynosi on (względem szczytu przy ok. 100 Hz) ponad 8 dB, co wskazuje na bardzo niską wartość Qtc, rzędu 0,4.

Jeżeli linearyzacja impedancji nie tylko obniżyła, ale też przesunęła trochę wierzchołek w stronę niskich częstotliwości (co nie zmienia częstotliwości rezonansowej, a tylko "fałszuje" jej pozycję widzianą na charakterystyce impedancji), to nawet jeżeli wynosi ona 60 Hz, mamy tam spadek 6 dB, a to oznacza Qtc=05 - wciąż niżej niż w klasycznie strojonych bas-refleksach.

Zwykle wartość ta zawiera się w granicach 0,55-0,6, a często jest wyższa, będąc wynikiem kompromisu (zbyt mała obudowa, zbyt słaby układ magnetyczny głośnika). Sytuacja zbyt niskiej dobroci jest rzadko spotykana, głośniki KEF-a na pewno mają bardzo mocne układy magnetyczne.

Na kolejnym dodatkowym rysunku pokazujemy cztery charakterystyki wypadkowe dla wszystkich czterech głośników, przy bas-refleksach w pełni otwartych. Ich porównanie wskazuje, że głośniki skrajne (krzywe niebieska i zielona) są filtrowane niżej niż dwa znajdujące się bezpośrednio poniżej i powyżej modułu Uni-Q (krzywe czerwona i czarna).

To skrupulatne i akustycznie korzystne rozwiązanie, służące zmniejszeniu przesunięć fazowych między głośnikami najbardziej od siebie oddalonymi, o którym producent nawet nie wspomina, podając tylko dwie częstotliwości podziału - 400 Hz (pomiędzy traktowaną jako jedność sekcją niskotonową a średniotonowym) i 2,9 kHz (oczywiście między średniotonowym a wysokotonowym, w ramach modułu Uni-Q). Zakres średnio-wysokotonowy widywaliśmy w KEF-ach jeszcze lepiej wyrównany, ale i R11 nie dają powodów do narzekania; ignorując wąskopasmowy dołek przy ok. 1 kHz, charakterystyka mieści się w wąskiej ścieżce +/-1/5 dB, i to nie tylko na osi głównej, ale również na osiach 15O (w płaszczyźnie poziomej) i +/-7° (w płaszczyźnie pionowej).

Przede wszystkim dzięki zastosowaniu średnio-wysokotonowego modułu koncentrycznego (symetryczne ustawienie głośników niskotonowych ma już mniejsze znaczenie), charakterystyki pod kątem +/-7° leżą bardzo blisko charakterystyki z osi głównej i praktycznie nie różnią się między sobą. Nawet charakterystyka z osi 30° wygląda bardzo dobrze - biegnie nieco niżej, ale zaskakująco równo aż do 20 kHz.

Wyśmienite wyrównanie wysokich tonów jest osiągnięciem najnowszych wersji Uni-Q - wcześniej wprowadzały one wąskopasmowe nierównomierności w okolicach 10 Hz, wynikające z odbić od krawędzi wokół wysokotonowej kopułki. Najwięcej "miesza" maskownica - wprowadza gwałtowne nierównomierności w zakresie wysokich częstotliwości.

Deklarowana czułość to 90 dB, w naszych pomiarach parametr ten ustaliliśmy na poziomie 88 dB (też dobry wynik), natomiast impedancja znamionowa to bez wątpienia 4 Ω, skoro przy 120 Hz pojawia się minimum o takiej właśnie wartości.

Producent opisuje sytuację "nieco" inaczej, jednocześnie przyznając, że wartość minimalna wynosi 3,2 Ω (odnotowujemy ją dopiero w zakresie najwyższych częstotliwości), a jednocześnie twierdząc, że impedancja znamionowa wynosi 8 Ω. Jest to jednak sprzeczność często spotykana w autoprezentacjach wielu firm.

Ostatecznie R11 nie powinny być "trudnym" obciążeniem dla większości wzmacniaczy. Sprzyja temu również niewielka zmienność w całym pasmie, wraz z linearyzacją zwykle wysokich wierzchołków impedancji w zakresie najniższych częstotliwości (działają tutaj dodatkowe filtry zwrotnicy). Przebieg poniżej 100 Hz ma kilka wariantów związanych z różnymi opcjami strojenia, ale w każdym wierzchołki są niewysokie.

KEF rekomenduje moc wzmacniacza od 15 do 300 W, górna granica wydaje się pokrywać z mocą znamionową - bateria 4 niskotonowych, nawet małych, ale nowoczesnych, jest w stanie przyjąć taką moc.

Może Cię zainteresować
KEF testy
Live Sound & Installation kwiecień - maj 2020

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta czerwiec 2020

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista maj - czerwiec 2020

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio czerwiec 2020

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio czerwiec 2020

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu