AUDIOLAB
Omnia

Nowe modele Audiolaba przywołują zarówno tradycyjne formy, jak i symbole. Ciekawa i udana była seria kompaktowych komponentów M-DAC, jednak nie oznaczała ona końca "pełnowymiarowych" konstrukcji. Teraz karierę robią urządzenia linii 6000 z odtwarzaczem sieciowym 6000N Play oraz wzmacniaczem strumieniowym 6000A Play na czele oraz transportem CD 6000CDT na dodatek.

Nasza ocena

Wykonanie
Nowoczesne i precyzyjne; kolorowy, czytelny wyświetlacz. Połączenie wzmacniacza zintegrowanego, odtwarzacza CD oraz źródła strumieniowego.
Funkcjonalność
Wejścia dla źródeł liniowych i gramofonu, wyjście słuchawkowe. Odtwarzacz CD, DAC z obsługą PCM 32/768 oraz DSD512, sekcja strumieniowa w standardzie DTS Play-Fi. Na deser dekoder MQA, Spotify Connect oraz Roon.
Laboratorium
Umiarkowana moc (2 x 51 W/8 Ω, 2 x 77 W/4 Ω), niskie szumy (-87 dB) i zniekształcenia.
Brzmienie
Bezpośrednie, czytelne, naturalne. Uniwersalne dla różnych źródeł, nagrań i gatunków muzycznych. Warto podłączyć dobre kolumny, bo potencjał Omni na to zasługuje, chociaż nie jest ona "wymagająca".
Artykuł pochodzi z Audio

Ale na tym nie koniec - Audiolab postanowił prawie wszystko zebrać do kupy. Chociaż odtwarzanie płyt CD nie jest rewolucją (a może jest nawet kontrrewolucją), to takiej możliwości nie udostępnia dzisiaj większość systemów przedstawianych przez producentów jako all-in-one. Ale co to za "all", gdzie nie można puścić zwykłego "kompaktu"...

Szukając śladów Omni w Internecie, trzeba być ostrożnym, bowiem nazwą tą posługuje się też inna firma - NuPrime. Tamte Omnie to jednak coś zupełnie innego. Omnia Audiolaba jest połączeniem wcześniejszych układów i rozwiązań, oczywiście wymagającym specjalnej gimnastyki i dodatkowych układów.

Chyba nie warto się zastanawiać, co jest tutaj bardziej, a co mniej ważne, chociaż wiadomo, co jest niezbędne - wzmacniacz. Konstrukcja Omni składa się z trzech bloków: wzmacniacza zintegrowanego, odtwarzacza strumieniowego (wraz z przetwornikiem DAC) oraz odtwarzacza (transportu) płyt CD.

Połączenie wzmacniacza i odtwarzacza nie jest czymś zupełnie nowym, kiedyś nazywaliśmy je CD-amplitunerem (bo był tam zwykle również tuner FM), a teraz to coś znacznie więcej.

Audiolab sięgnął po układy z 6000A, 6000N Play oraz 6000CDT i zapakował je do zupełnie nowej obudowy. Systemy all-in-one muszą być "piękniejsze" od klasycznych komponentów Hi-Fi, bo są adresowane do klientów często bardziej wymagających pod tym względem, choć może trochę mniej pod innymi.

Audiolab Omnia - obsługa

Mimo że Audiolab Omnia to urządzenie skomplikowane, obsługa podstawowych funkcji jest możliwa z przedniego panelu: pięć przycisków pozwoli na wybór źródeł, sterowanie odtwarzaniem oraz regulację głośności. Tradycyjne pokrętło byłoby jeszcze wygodniejsze, ale mniej pasowałoby do "linii". Można też sięgnąć po zdalne sterowanie.

W Omni połączono nowoczesną funkcjonalność sieciową z wciąż potrzebnym wyposażeniem w klasyczne gniazda cyfrowe i analogowe.
W Omni połączono nowoczesną funkcjonalność sieciową z wciąż potrzebnym wyposażeniem w klasyczne gniazda cyfrowe i analogowe.

Lewą część frontu Audiolaba Omni zajmuje mechanizm płyt ze szczupłą, nowoczesną tacką. Urządzenie nie wychodzi poza standard CD, ale sposób odczytu nośnika nie jest konwencjonalny, o czym napiszemy dalej. Znajdziemy też 6,3-mm wyjście słuchawkowe. Ozdobą i praktycznym dodatkiem jest wyświetlacz - kolorowy i o wysokiej rozdzielczości.

Dobre efekty są w dużym stopniu zasługą wyświetlacza typu IPS, trochę już zapomnianego, a swego czasu obowiązkowego w komputerowych monitorach do zastosowań graficznych. Dzisiaj IPS to już "stara" technologia LCD, pod wieloma względami ustępująca najnowszym matrycom OLED, wciąż jednak przyjemnie się na taki ekran patrzy.

Audiolab nie tylko rozbudował menu ustawień, ale także przygotował atrakcje podczas odtwarzania. Dostępnych jest kilka trybów, w jednym z nich możemy wywołać animacje ze wskaźnikami wysterowania VU, w innym coś na kształt "bar-grafów", które pamiętamy z magnetofonów kasetowych albo niektórych wzmacniaczy.

Parę końcówek zainstalowano na jednej płytce z jednym radiatorem, w dolnej części obudowy znajdują się otwory wentylacyjne
Parę końcówek zainstalowano na jednej płytce z jednym radiatorem, w dolnej części obudowy znajdują się otwory wentylacyjne.

Audiolab Omnia - panel przyłączeniowy

Na tylnej ściance zainstalowano trzy anteny; dwie są powiązane z systemem Wi-Fi, jedna z transmisją Bluetooth. Przygotowano również LAN, a obok dwa złącza USB - jedno d o zadań serwisowych, drugie oddano do dyspozycji użytkownikowi; można tutaj podłączyć nośniki pamięci z muzyką.

Sekcja cyfrowa ma aż pięć wejść (dwa optyczne, dwa współosiowe i jedno USB-DAC) oraz dwa wyjścia (po jednym optycznym i współosiowym). Równie bogata jest sekcja analogowa, w której znajdują się trzy wejścia liniowe, jedno gramofonowe (MM), wejście na końcówki mocy oraz wyjście z przedwzmacniacza (można je wykorzystać również do podłączenia subwoofera). Wyjścia głośnikowe są pojedyncze, wyposażenie dopełniają złącza wyzwalaczy.

Przez USB możemy przesłać właściwie każdy sygnał, PCM nawet 32 bit/768 kHz, a DSD - aż DSD512. Pozostałe wejścia potrafią już mniej (co jest oczywiste), przyjmą odpowiednio PCM 24/192 (współosiowe) oraz PCM 24/96 (optyczne).

Zasilacz też jest liniowy, z transformatorem toroidalnym i sporą pojemnością kondensatorów filtrujących.
Zasilacz też jest liniowy, z transformatorem toroidalnym i sporą pojemnością kondensatorów filtrujących.

Audiolab Omnia - DTS Play-F odtwarzane pliki

Bluetooth jest związany z dekodowaniem aptX; dzisiaj nie jest to już szczyt marzeń, ale tutaj to tylko dodatek, a nie podstawowy sposób komunikacji bezprzewodowej. 

Wcześniejsze doświadczenia z sieciowymi urządzeniami Audiolaba (jak np. 6000N Play) wskazują, że firma nie porwała się na opracowanie własnego systemu, lecz z dostępnych już wybrała DTS Play-Fi. Stąd też rekomendacja, aby zacząć od takiej aplikacji mobilnej, która pozwoli przejść przez proces wstępnej konfiguracji oraz pomoże ustanowić połączenie Wi-Fi.

To wielofunkcyjne narzędzie do strumieniowania, grupujące różne serwisy internetowe i usługi. Nad wszystkim czuwa firma DTS - solidny partner i gwarant, że wszystko będzie na bieżąco udoskonalane.

Audiolab zaprojektował i wykonał samodzielnie większość elektroniki, ale moduł Play-Fi Phorus Caprica5 musiał już kupić.
Audiolab zaprojektował i wykonał samodzielnie większość elektroniki, ale moduł Play-Fi Phorus Caprica5 musiał już kupić.

Z aplikacji Play-Fi możemy wywołać np. integrację z systemem Tidal czy Spotify lub z innymi źródłami. Ten pierwszy funkcjonuje "na pełnych obrotach", ponieważ Audiolab Omnia ma wbudowany dekoder standardu MQA.

DTS Play-Fi otwiera również drogę do systemów multiroom, przy czym kolejne strefy nie muszą być wcale obsadzone sprzętem Audiolaba, swobodnie wybieramy wśród wielu urządzeń kompatybilnych z tym standardem.

Przez dłuższy czas DTS Play-Fi był propozycją głównie dla sprzętu popularnego; potrafił wprawdzie sięgnąć po gęste pliki, ale konwertował je do "niskiej" rozdzielczości, barierą pozostawał standard PCM 16 bit/44,1 kHz.

Duża obudowa pozwoliła na zachowanie porządku i zastosowanie liniowych końcówek mocy.
Duża obudowa pozwoliła na zachowanie porządku i zastosowanie liniowych końcówek mocy.

Aby formatem Play-Fi zainteresowały się firmy bardziej audiofilskie, DTS wprowadził specjalny tryb wysokiej jakości "Critical Listening Mode", który rozszerza możliwości aż do 24 bitów i 192 kHz (bez kompresji) i taki sygnał może popłynąć do Omni.

Jednocześnie DTS poważnie podchodzi do stabilności strumieniowania, nadając jej priorytet, co oznacza, że parametry sygnału audio mogą ulec redukcji w przypadku niewystarczającej przepustowości sieci.

Teoretycznie tryb Critical Listening może pracować też w bezprzewodowym połączeniu Wi-Fi, ale gdy pogorszą się "warunki", system automatycznie obniży parametry transmisji, aby utrzymać niezakłócone odtwarzanie. Stąd chcąc mieć pewność (a przynajmniej większe prawdopodobieństwo) transmisji 24 bit/192 kHz, najlepiej korzystać z połączenia przewodowego LAN.

Na górnym piętrze ulokowano moduł z elektroniką cyfrową.
Na górnym piętrze ulokowano moduł z elektroniką cyfrową.

Dla najbardziej zdeterminowanych DTS Play-Fi ma jeszcze funkcję sterowania głosowego Amazon Alexa i Google Assistant (choć sama Omnia nie ma wbudowanych mikrofonów, konieczne jest więc podłączenie zewnętrznego sprzętu).

Audiolab Omnia obsługuje też standard Spotify Connect (czym producent się nie chwali) i ma certyfikat dla usługi Roon. Wobec takich możliwości (zwłaszcza w ramach przewodowego trybu USB-DAC) słabiej przedstawia się wejście USB dla nośników pamięci.

Odtworzymy z nich tylko pliki WAV 16 bit/48 kHz (oraz szereg formatów skompresowanych, na czele z MP3 i AAC). Wynika to ze skromnego potencjału cyfrowej sekcji odpowiedzialnej za dekodowanie plików. W przypadku USB-DAC-a całą robotę odwala odtwarzacz programowy w komputerze, a w ramach strumieniowania DTS Play-Fi pomaga sprzęt mobilny.

Do regulacji głośności służą przyciski i... grafika na wyświetlaczu
Do regulacji głośności służą przyciski i... grafika na wyświetlaczu.

Audiolab Omnia - układ elektroniczny

Za szczupłą tacką kryje się mechanika i elektronika wzorowana na rozwiązaniach komputerowych. Audiolab zrobił z tego jednak zacny audiofilski użytek. Zanim rozpocznie odtwarzanie, odczytuje pewną porcję informacji i ładuje ją do bufora, dopiero stamtąd (po zgromadzeniu odpowiedniej "paczki") sygnał jest wysyłany dalej - do konwersji cyfrowo-analogowej.

Audiolab Omnia stara się pozyskać precyzyjne informacje - gdy zajdzie potrzeba, określony fragment nośnika odczytywany jest nawet kilka razy, co jest możliwe przy znacznie wyższej prędkości. Dzięki temu zostaje ograniczony wpływ układów korekcji błędów; przyjęcie danych do bufora pozwala również na ich wstępną obróbkę.

Sekcję wzmacniacza zapożyczono (w sporym zakresie) z integry serii 6000. Układy są liniowe, pracują w klasie AB, bazują na elementach dyskretnych, a w zasilaczu siedzi transformator toroidalny.

Obok trzech wejść liniowych znajduje się gramofonowe (MM).
Obok trzech wejść liniowych znajduje się gramofonowe (MM).

Sekcja przedwzmacniacza gramofonowego wygląda na starannie przygotowaną, również wyjście słuchawkowe ma niezależny układ, zaprojektowany z myślą o obsłudze impedancji w szerokim zakresie, już od 20 Ω.

Z odtwarzacza strumieniowego 6000N Play zapożyczono sekcję sieciową, ale sam DAC jest inny - tutaj to ESS Technology ES9038Q2M i nie należy go mylić z topowym ES9038Pro, ale możliwości wersji Q2M w zakresie przetwarzanych sygnałów nie pozostawiają niedosytu - konwertuje sygnały PCM 32 bit/768 kHz oraz DSD512, dynamika sięga 129 dB.

ES9038Q2M jest wyposażony w regulację głośności, na co jednak Audiolab się nie skusił, powierzając to zadanie analogowemu przedwzmacniaczowi. Nowocześnie, ale nie na skróty, z szacunkiem dla sprawdzonych rozwiązań.

Wyjście słuchawkowe związane jest z niezależnym układem wzmacniającym.
Wyjście słuchawkowe związane jest z niezależnym układem wzmacniającym.

Audiolab Omnia - odsłuch

Tyle tutaj możliwości... Od której zacząć? Wróćmy do płyty CD, to zwykle jest łatwe i dostatecznie miarodajne. Kusi również zaawansowana konstrukcja mechanizmu, chociaż jednocześnie wymaga trochę cierpliwości, bowiem wczytywanie nośnika nie odbywa się tak żwawo jak w typowych odtwarzaczach CD. Na kolejnych etapach, wyboru ścieżek i uruchomienia odtwarzania, jest już szybciej.

Lekką czkawkę (i to dosłownie) zaobserwowałem na niektórych płytach, kiedy jeden utwór przechodzi płynnie w drugi, ale mają one oddzielne "numery". Dotarł do nas jeden z pierwszych egzemplarzy urządzenia, być może w przyszłości pomoże aktualizacja oprogramowania. Oczywiście problem ten nie dotyczy plików i strumieniowania.

Może się wydawać, że płyta CD nie odkrywa całego potencjału brzmieniowego nowoczesnych urządzeń, jednak wciąż zapewnia bardzo przyzwoity "standard". Źródła z sieci przedstawiają zróżnicowaną jakość i trudno o pewność, czy oceniamy wtedy pliki, czy urządzenie...

W sekcji złącz cyfrowych najwięcej potrafi (jak zwykle) USB-DAC, z obsługą PCM 32/768 oraz DSD512.
W sekcji złącz cyfrowych najwięcej potrafi (jak zwykle) USB-DAC, z obsługą PCM 32/768 oraz DSD512.

Ale Audiolab Omnia w każdych warunkach radziła sobie co najmniej dobrze, utrwalając wrażenie brzmienia zrównoważonego, naturalnego, nieprzekombinowanego.

Audiolab Omnia gra pewnie i rzetelnie, a przy tym z dużą dozą żywości z jednej strony i subtelności z drugiej. Nie poraża dynamiką i nie czaruje plastycznością, lecz dzięki temu ani się nie rozpędza, ani nie hamuje - nie wkręca siebie i słuchacza na wysokie obroty lub w romantyczne klimaty.

Muzyka płynie, pulsuje, bas może tupnąć lub się rozpłynąć, Audiolab Omnia pozwala tutaj na wiele, nie trzyma kontroli, która ograniczałaby przyjemną swobodę, nie traci rytmu ani nie skraca wybrzmień.

Na dużym wyświetlaczu mogą pojawić się informacje o odtwarzanej muzyce a także kilka wariantów wirtualnych "wskaźników".
Na dużym wyświetlaczu mogą pojawić się informacje o odtwarzanej muzyce a także kilka wariantów wirtualnych "wskaźników".

Audiolab Omnia ma dość temperamentu i soczystości, aby przekonująco poprowadzić każdą muzykę, i jest odpowiednio przejrzysta, aby pokazać większość informacji. Selektywnie, bez dzielenia włosa na czworo i skupiania naszej uwagi na szczególikach, szybko i sprawnie przechodzi przez różne momenty, frazy, składy aranżacje, nie tracąc muzycznych emocji.

Wysokie tony są bezproblemowe - nieobciążone żadnymi nalotami, szklistością i metalicznością, ale i bez słodzenia i zaokrąglania, spokojnie i dość gładko wchodzą w wybrzmienia, tylko okazjonalnie przytną i sykną, gdy już nagranie nie pozostawi im innego wyboru. Dodają dużo oddechu, dźwięk jest więc zarówno spójny, jak i otwarty.

Wokale nie wychodzą do przodu, ale to żaden zarzut, w tym zakresie Audiolab Omnia zachowuje się po prostu neutralnie, są więc czyste i naturalne. Abstrahując od umiarkowanej mocy wyjściowej, trudno oczekiwać znacznie więcej od wzmacniacza za 8000 zł, a tym bardziej od urządzenia tak wszechstronnego.

Z uwagi na specyfikę systemu DTS Play-Fi, tym bardziej należy korzystać z połączenia przewodowego.
Z uwagi na specyfikę systemu DTS Play-Fi, tym bardziej należy korzystać z połączenia przewodowego.

Specyfikacja techniczna

AUDIOLAB Omnia
Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 0,3
Stosunek sygnał / szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] 87
Dynamika [dB] 105
Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) 62
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω 2K 51
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω 2K 77
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
Laboratorium
Laboratorium Audiolab Omnia

W sekcji wzmacniacza, którą poddajemy pomiarom, znajdziemy podobieństwa (parametryczne) do integry 6000A (już ją testowaliśmy), które zresztą zadeklarował sam producent.

Według firmowych danych moc wyjściowa obydwu konstrukcji jest identyczna: 2 x 50 W przy 8 Ω oraz 2 x 75 W przy 4 Ω. Ich końcówki mocy wykonano jednak nieco inaczej: w Omni jest mniej miejsca i trzeba je było zmieścić na jednej płytce i jednym radiatorze (w 6000A są dwa).

Moc wyjściowa Omni jest jednak tylko minimalnie niższa, co może wynikać również z różnic między egzemplarzami. Przy 8 Ω otrzymujemy 2 x 51 W (6000A – 2 x 52 W), a przy 4 Ω – 2 x 77 W (6000A – 2 x 81 W).

Czułość jest dość wysoka (jak na obecne praktyki), wynosi 0,3 V, a odstęp od szumu całkowicie satysfakcjonujący, a nawet imponujący jak na tak skomplikowane urządzenie (87 dB). Charakterystyki częstotliwościowe (rys.1) są wyśmienite, spadek przy 10 Hz jest pomijalny, a przy 100 kHz wynosi zaledwie 1 dB dla 8 Ω oraz -1,5 dB dla 4 Ω.

Bez problemów i pogorszenia sytuacji (względem 6000A) przedstawia się też spektrum harmonicznych (rys. 2), druga leży przy niskich -90 dB, trzecia przy -92 dB. W ślad za tym bardzo dobrze prezentują się charakterystyki THD+N (rys. 3), poniżej 0,1% schodzimy od 0,5 W przy 8 Ω oraz 0,8 W przy 4 Ω.

Sprawdziliśmy też dokładność wirtualnych wskaźników. Jako punkt wyjścia przyjmujemy deklarowaną przez producenta moc wyjściową, a więc 50 W (przy 8 Ω), która powinna odpowiadać wskazaniu 0 dB – rzeczywista moc urządzenia wynosi wówczas 48 W.

Przy -10 dB powinniśmy otrzymać 16 W, tymczasem rzeczywista moc wynosi wówczas ok. 5 W. Rozbieżność jest duża, ale nie na skutek niedokładności, lecz nieporozumienia... To wskaźniki napięcia, a nie mocy, i wówczas wszystko się już zgadza, również przy pozycji -20 dB (0,5 W).

Może Cię zainteresować
AUDIOLAB testy
Audio
E-WYDANIE AUDIO
W PREZENCIE!
Zapisz się na subskrypcję naszego newslettera, a otrzymasz gratis e-wydanie
NEWSLETTER ZAPISZ SIĘ
Close icon
Live Sound & Installation kwiecień - maj 2020

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta kwiecień 2022

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista styczeń 2022

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio czerwiec 2021

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio maj 2022

Audio

Miesięcznik audiofilski - polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu