ACCUPHASE
A-200

Kiedy 1 czerwca 1972 roku grupka zapaleńców z firmy Trio-Kenwood, na czele z Nakaichi Kasugą oraz Jiro Kasugą, w domu tego ostatniego zakładała firmę zajmującą się sprzętem audio, na pewno nie mieli pojęcia, do czego dojdą za 40 lat; że ich firma będzie jednym z filarów nie tylko Hi-Endu, ale też pewnej filozofii projektowania urządzeń najwyższej klasy.

Nasza ocena
Wykonanie
Potężna i precyzyjna konstrukcja, wzorcowo solidna obudowa, rozbudowany układ z gigantycznym zasilaczem. Klasyczny wygląd Accuphase – doskonałe dzieło rocznicowe.
Laboratorium
Arcymistrz pod każdym względem.
Brzmienie
Niezwykłe połączenie potęgi i kontroli, nasycenia i precyzji, dynamiki i subtelności. Lekkie podkreślenie pierwszego planu dodaje "obecności" bez żadnego uszczerbku dla innych aspektów jakości.
Możesz pobrać ten artykuł w formacie
Artykuł pochodzi z Audio

Od samego początku postawili na układy tranzystorowe, solidne obudowy, nowoczesne rozwiązania - wszystko musiało odbywać się na gruncie rzetelnej wiedzy inżynieryjnej, a nie voodoo i "muzykologicznego" bicia piany. Nie przejmowali się audiofilską poprawnością i modami, ich urządzenia nie wpisywały się w nurt "szlachetnego" minimalizmu (będącego często przykrywką dla oszczędności i braku umiejętności), ich projekty były najczęściej fantastycznie wyposażone, niezwykle funkcjonalne i nie "wstydziły się" pokazywać to na przednich ściankach, ozdobionych dodatkowo charakterystycznymi, wskaźnikami mocy.

Ile watów potrzebujemy? "To zależy". Przede wszystkim od tego, kogo zapytamy... Jeśli, dla przykładu, ludzi z fi rm produkujących wzmacniacze lampowe, odpowiedzą, że dwa-trzy, może kilkanaście, a kilkadziesiąt to już przesada. Z kolei specjaliści od pieców tranzystorowych powiedzieliby, że nigdy dość... nawet i tysiąc może się przydać. Firmie Accuphase bliżej do drugiej opcji, choć jeszcze bliżej - do "złotego środka".

Najsłabszy pod względem mocy A-35 dostarcza zaledwie 30 W (w klasie A, przy 8 omach) na kanał; wyższe w hierarchii - stopniowo coraz więcej. Przygotowany z okazji 40-lecia fi rmy, model A-200, jest najmocniejszym wzmacniaczem Accuphase pracującym w klasie A. Do "rocznicowego" systemu należą także przedwzmacniacz C-3800 oraz, już przez nas testowany, dzielony odtwarzacz SACD DP-900/DC-901.

Blask złotych frontów, VU-metry, potężna masa i perfekcyjne wykonanie - tak można zdefiniować założenia każdego wzmacniacza Accuphase. Firma jest im wierna od samego początku, od przedwzmacniacza C-200, wzmacniacza mocy P-300 oraz zaprezentowanego rok później tunera T-100.

Model Accuphase A-200 to monoblok - monofoniczna końcówka mocy, oczywiście do systemu stereo trzeba kupić takie dwie. Wskaźnik mocy, inaczej niż w niemal wszystkich pozostałych wzmacniaczach Accuphase, jest utworzony z czterdziestu diod (bargraf), nie jest tradycyjnie wychyłowy. Ponad linijką diod, pokazujących wzmocnienie w decybelach, znajduje się wyświetlacz alfanumeryczny, pokazujący moc w watach.

Podobnie jak we wzmacniaczach zintegrowanych Accuphase i w większości przedwzmacniaczy, niemal wszystkie przyciski, poza wyłącznikiem sieciowym "Power", schowano pod ciężką, aluminiową klapką. Trudno byłoby podejrzewać wzmacniacz mocy o takie wyposażenie - projektanci Accuphase naprawdę mają fantazję albo imperatyw, żeby każde ich urządzenie było wyjątkowo bogato okraszone przyciskami i pokrętłami.

Pod uchylaną klapką umieszczono sporo manipulatorów - projektanci Accupahase udowadniają, że mogą one być przydatne nawet w końcówce mocy

Pod uchylaną klapką umieszczono sporo manipulatorów - projektanci Accupahase udowadniają, że mogą one być przydatne nawet w końcówce mocy

Są tam przyciski zmieniające precyzję wskazań wyświetlaczy, przełącznik, którym wybieramy aktywny wskaźnik (można też wszystkie wyłączyć), przycisk, którym ustalamy, jak długo pomiar w dB będzie podtrzymywany, aktywne wejście (XLR lub RCA) oraz przełącznik wzmocnienia - ten ostatni ma cztery pozycje: od "Max" do "-12 dB", co 3 dB, pozwalając dopasować wzmocnienie końcówki do konkretnego przedwzmacniacza i kolumn.

Accuphase A-200 - tylna ścianka

Kolejne przełączniki znajdziemy na tylnej ściance. Tam, obok potężnych zacisków głośnikowych, wykonanych z wysokiej klasy złoconego mosiądzu (podwójnych - bi-wiring), wejść oraz wyjść (te ostatnie to tzw. przelotki) XLR i RCA, mamy również przesuwny przełącznik, którym zmieniamy fazę absolutną wejść, a także drugi - obrotowy - za pomocą którego wybieramy tryb pracy wzmacniacza - tak, tu można jeszcze coś wybierać!

Wzmacniacz mocy (tak jak i wiele innych urządzeń audio), może mieć układ niezbalansowany lub zbalansowany. W tym drugim przypadku mamy do czynienia ze zdublowanymi torami - każdy z nich wzmacnia jedną połówkę sygnału (dodatnią lub ujemną). Tak też jest z Accuphase A-200 - w każdym mamy jakby dwa wzmacniacze. Jak komuś mało mocy i wydatków na parę A-200, może sobie kupić cztery, każdy zbridżować i połączyć parami, pozostając wciąż w konwencji toru zbalansowanego, z jeszcze większą mocą każdego kanału.

Accuphase A-200 - obudowa

Accuphase zwraca szczególną uwagę na stabilność obudowy, dlatego w przypadku tak prestiżowej i "odpowiedzialnej" konstrukcji mamy do czynienia ze skomplikowaną strukturą. Jej kręgosłup tworzą elementy stalowe, z których jest skręcone wewnętrzne chassis. Do niego, od zewnątrz, są przykręcone elementy z aluminium. Z przodu jest to gruby panel, po bokach masywne radiatory pokryte specjalną tłumiącą wibracje farbą i wzmocnione biegnącymi poziomo kształtownikami. Góra - to kolejna aluminiowa płyta, tym razem z wyciętymi otworami dla chłodzenia.

Accuphase A-200 - zasilacz

Zasilacz jest imponujący - przede wszystkim ogromny, jeden z największych, jakie widziałem, transformator toroidalny zamknięto w aluminiowym odlewie, pełniącym rolę ekranu i radiatora (trafo mocno się grzeje). Przed nim, w obejmach, zainstalowano dwa bardzo duże kondensatory filtrujące.

Noszą logo Accuphase, jednak skądinąd wiadomo, że wykonuje je firma Nippon Chemi- Con. Wszystkie połączenia w tej części są wykonywane za pomocą śrub mocujących i grubych, złoconych płytek. Złocenia są zresztą wszechobecne - pokryto nimi grube ścieżki płytek drukowanych, wszystkie gniazda połączeniowe i zwory oraz miedziane elementy, którymi została poprowadzona na płytkach masa.

Elementy przypominające zderzaki... I taką właśnie funkcję pełnią, zabezpieczając wpięte z tyłu, zapewne bardzo drogie kable.

Elementy przypominające zderzaki... I taką właśnie funkcję pełnią, zabezpieczając wpięte z tyłu, zapewne bardzo drogie kable.

Accuphase A-200 - układy

Układ elektroniczny zmontowano na kilku płytkach. Najbardziej widoczne, największe są przeznaczone dla wzmacniacza mocy. Przykręcono je bezpośrednio do radiatorów z dwóch stron wzmacniacza. W każdej gałęzi pracuje 20 tranzystorów typu MOS-FET, komplementarne pary Toshiba K3497+J610 w równoległej aranżacji push-pull. Razem z nimi, na tej samej płytce, znalazł się układ z bipolarnymi tranzystorami sterującymi. Zastosowano w nim technikę nazwaną przez Accuphase MCS+ (Miltiple Circuit Summing), polegającą na połączeniu równoległym kilku identycznych układów. Sekcja ta daje wzmocnienie 6 dB.

Układ wejściowy wnosi wzmocnienie 22 dB. Zbudowano go na osobnej płytce, na której umieszczono również przekaźniki, wybierające wejście i zmieniające fazę absolutną sygnału. Przy przedniej ściance znajduje się układ pomiarowy, oddzielony stalowym ekranem, z własnym zasilaczem. Osobne, niewielkie płytki wykonano dla wejść XLR, RCA oraz dla wyjść głośnikowych.

Układ zabezpieczający jest bardzo rozbudowany, zrealizowany inaczej niż zwykle - za pomocą tranzystorów odłączających obwody, zamiast przekaźników. Pan Saito twierdzi, że zdecydowano się na to (mimo że to znacznie droższe rozwiązanie) z jednego względu - przekaźniki z biegiem czasu mają coraz gorszy kontakt, ale nie tranzystory. Cały układ jest perfekcyjnie zmontowany i zachwyca precyzją, tym bardziej, że skala urządzenia jest też imponująca. Niby to tylko wzmacniacz mocy, a ile tu się dzieje!

Odsłuch

Odsłuch... ale nie mogę zacząć tej części inaczej niż od impresji związanej z działaniem wskaźników mocy. Wygląd i wysiłek włożony w ich konstrukcję (razem z układem pomiarowym) budzą szacunek, a przede wszystkim robią wrażenie. Siadając przed monoblokami, jesteśmy więc w pewnym sensie skazani na wpatrywanie się w migające diody i zmieniające się, jak szalone, wskazania alfanumerycznego wyświetlacza.

Długo gapiłem się na nie jak zaczarowany, zapominając, że pełnią one jedynie rolę informacyjno-dekoracyjną. Po pewnym czasie zaczyna to jednak przeszkadzać. Najpierw wyłączyłem wskaźnik pokazujący waty (alfanumeryczny), a niedługo potem także VU-metr (bargraf). Co jakiś czas włączałem je z ciekawości, żeby odczytać moc, jaką wzmacniacz oddaje przy danym utworze, jednak z biegiem czasu robiłem to coraz rzadziej. A w końcu stanęło na tym, że świeciło się jedynie zielone logo firmy.

Muzyka wystarczy. Wciąga jak dobra książka. Mając w ręku coś równie absorbującego, nie chcemy, żeby cokolwiek nas rozpraszało. Accuphase A-200 gra hipnotyzująco głównie dzięki temu, że maluje spore, nasycone źródła pozorne. Ich wynikiem jest duży wolumen całego dźwięku, niezwykle przyjemna obfitość. Nie jest to sztuczne powiększanie ani, tym bardziej, wypychanie i wchodzenie słuchaczowi na głowę. To intensywność znana z wydarzeń na żywo.

Accuphase był prekursorem takiego podziału wnętrza, z ekranami wzmacniającymi konstrukcję. Umieszczony pośrodku zasilacz jest ekranowany z każdej strony. Wyszukiwarka  Logo Audio Nagrody EISA 18/19  Nagrody EISA 18/19  STRONA GŁÓWNA TESTY VADEMECUM NEWSY MUZYKA SKLEPY DYSTRYBUTORZY MAGAZYN GIEŁDA FORUM    TESTY/ SPRZĘT STEREO/ WZMACNIACZE STEREO ACCUPHASE A-200 ACCUPHASE A-200 Wzmacniacze stereo  Kiedy 1 czerwca 1972 roku grupka zapaleńców z firmy Trio-Kenwood, na czele z Nakaichi Kasugą oraz Jiro Kasugą, w domu tego ostatniego zakładała firmę zajmującą się sprzętem audio, na pewno nie mieli pojęcia, do czego dojdą za 40 lat; że ich firma będzie jednym z filarów nie tylko Hi-Endu, ale też pewnej filozofii projektowania urządzeń najwyższej klasy.  Od samego początku postawili na układy tranzystorowe, solidne obudowy, nowoczesne rozwiązania - wszystko musiało odbywać się na gruncie rzetelnej wiedzy inżynieryjnej, a nie voodoo i "muzykologicznego" bicia piany. Nie przejmowali się audiofilską poprawnością i modami, ich urządzenia nie wpisywały się w nurt "szlachetnego" minimalizmu (będącego często przykrywką dla oszczędności i braku umiejętności), ich projekty były najczęściej fantastycznie wyposażone, niezwykle funkcjonalne i nie "wstydziły się" pokazywać to na przednich ściankach, ozdobionych dodatkowo charakterystycznymi, wskaźnikami mocy.  Ile watów potrzebujemy? "To zależy". Przede wszystkim od tego, kogo zapytamy... Jeśli, dla przykładu, ludzi z fi rm produkujących wzmacniacze lampowe, odpowiedzą, że dwa-trzy, może kilkanaście, a kilkadziesiąt to już przesada. Z kolei specjaliści od pieców tranzystorowych powiedzieliby, że nigdy dość... nawet i tysiąc może się przydać. Firmie Accuphase bliżej do drugiej opcji, choć jeszcze bliżej - do "złotego środka".  Najsłabszy pod względem mocy A-35 dostarcza zaledwie 30 W (w klasie A, przy 8 omach) na kanał; wyższe w hierarchii - stopniowo coraz więcej. Przygotowany z okazji 40-lecia fi rmy, model A-200, jest najmocniejszym wzmacniaczem Accuphase pracującym w klasie A. Do "rocznicowego" systemu należą także przedwzmacniacz C-3800 oraz, już przez nas testowany, dzielony odtwarzacz SACD DP-900/DC-901.  Blask złotych frontów, VU-metry, potężna masa i perfekcyjne wykonanie - tak można zdefiniować założenia każdego wzmacniacza Accuphase. Firma jest im wierna od samego początku, od przedwzmacniacza C-200, wzmacniacza mocy P-300 oraz zaprezentowanego rok później tunera T-100.  Model Accuphase A-200 to monoblok - monofoniczna końcówka mocy, oczywiście do systemu stereo trzeba kupić takie dwie. Wskaźnik mocy, inaczej niż w niemal wszystkich pozostałych wzmacniaczach Accuphase, jest utworzony z czterdziestu diod (bargraf), nie jest tradycyjnie wychyłowy. Ponad linijką diod, pokazujących wzmocnienie w decybelach, znajduje się wyświetlacz alfanumeryczny, pokazujący moc w watach.  Podobnie jak we wzmacniaczach zintegrowanych Accuphase i w większości przedwzmacniaczy, niemal wszystkie przyciski, poza wyłącznikiem sieciowym "Power", schowano pod ciężką, aluminiową klapką. Trudno byłoby podejrzewać wzmacniacz mocy o takie wyposażenie - projektanci Accuphase naprawdę mają fantazję albo imperatyw, żeby każde ich urządzenie było wyjątkowo bogato okraszone przyciskami i pokrętłami.  Są tam przyciski zmieniające precyzję wskazań wyświetlaczy, przełącznik, którym wybieramy aktywny wskaźnik (można też wszystkie wyłączyć), przycisk, którym ustalamy, jak długo pomiar w dB będzie podtrzymywany, aktywne wejście (XLR lub RCA) oraz przełącznik wzmocnienia - ten ostatni ma cztery pozycje: od "Max" do "-12 dB", co 3 dB, pozwalając dopasować wzmocnienie końcówki do konkretnego przedwzmacniacza i kolumn.  Accuphase A-200 - tylna ścianka Kolejne przełączniki znajdziemy na tylnej ściance. Tam, obok potężnych zacisków głośnikowych, wykonanych z wysokiej klasy złoconego mosiądzu (podwójnych - bi-wiring), wejść oraz wyjść (te ostatnie to tzw. przelotki) XLR i RCA, mamy również przesuwny przełącznik, którym zmieniamy fazę absolutną wejść, a także drugi - obrotowy - za pomocą którego wybieramy tryb pracy wzmacniacza - tak, tu można jeszcze coś wybierać!  Wzmacniacz mocy (tak jak i wiele innych urządzeń audio), może mieć układ niezbalansowany lub zbalansowany. W tym drugim przypadku mamy do czynienia ze zdublowanymi torami - każdy z nich wzmacnia jedną połówkę sygnału (dodatnią lub ujemną). Tak też jest z Accuphase A-200 - w każdym mamy jakby dwa wzmacniacze. Jak komuś mało mocy i wydatków na parę A-200, może sobie kupić cztery, każdy zbridżować i połączyć parami, pozostając wciąż w konwencji toru zbalansowanego, z jeszcze większą mocą każdego kanału.  Accuphase A-200 - obudowa Accuphase zwraca szczególną uwagę na stabilność obudowy, dlatego w przypadku tak prestiżowej i "odpowiedzialnej" konstrukcji mamy do czynienia ze skomplikowaną strukturą. Jej kręgosłup tworzą elementy stalowe, z których jest skręcone wewnętrzne chassis. Do niego, od zewnątrz, są przykręcone elementy z aluminium. Z przodu jest to gruby panel, po bokach masywne radiatory pokryte specjalną tłumiącą wibracje farbą i wzmocnione biegnącymi poziomo kształtownikami. Góra - to kolejna aluminiowa płyta, tym razem z wyciętymi otworami dla chłodzenia.  Accuphase A-200 - zasilacz Zasilacz jest imponujący - przede wszystkim ogromny, jeden z największych, jakie widziałem, transformator toroidalny zamknięto w aluminiowym odlewie, pełniącym rolę ekranu i radiatora (trafo mocno się grzeje). Przed nim, w obejmach, zainstalowano dwa bardzo duże kondensatory filtrujące.  Noszą logo Accuphase, jednak skądinąd wiadomo, że wykonuje je firma Nippon Chemi- Con. Wszystkie połączenia w tej części są wykonywane za pomocą śrub mocujących i grubych, złoconych płytek. Złocenia są zresztą wszechobecne - pokryto nimi grube ścieżki płytek drukowanych, wszystkie gniazda połączeniowe i zwory oraz miedziane elementy, którymi została poprowadzona na płytkach masa.  Accuphase A-200 - układy Układ elektroniczny zmontowano na kilku płytkach. Najbardziej widoczne, największe są przeznaczone dla wzmacniacza mocy. Przykręcono je bezpośrednio do radiatorów z dwóch stron wzmacniacza. W każdej gałęzi pracuje 20 tranzystorów typu MOS-FET, komplementarne pary Toshiba K3497+J610 w równoległej aranżacji push-pull. Razem z nimi, na tej samej płytce, znalazł się układ z bipolarnymi tranzystorami sterującymi. Zastosowano w nim technikę nazwaną przez Accuphase MCS+ (Miltiple Circuit Summing), polegającą na połączeniu równoległym kilku identycznych układów. Sekcja ta daje wzmocnienie 6 dB.  Układ wejściowy wnosi wzmocnienie 22 dB. Zbudowano go na osobnej płytce, na której umieszczono również przekaźniki, wybierające wejście i zmieniające fazę absolutną sygnału. Przy przedniej ściance znajduje się układ pomiarowy, oddzielony stalowym ekranem, z własnym zasilaczem. Osobne, niewielkie płytki wykonano dla wejść XLR, RCA oraz dla wyjść głośnikowych.  Układ zabezpieczający jest bardzo rozbudowany, zrealizowany inaczej niż zwykle - za pomocą tranzystorów odłączających obwody, zamiast przekaźników. Pan Saito twierdzi, że zdecydowano się na to (mimo że to znacznie droższe rozwiązanie) z jednego względu - przekaźniki z biegiem czasu mają coraz gorszy kontakt, ale nie tranzystory. Cały układ jest perfekcyjnie zmontowany i zachwyca precyzją, tym bardziej, że skala urządzenia jest też imponująca. Niby to tylko wzmacniacz mocy, a ile tu się dzieje!  Odsłuch Odsłuch... ale nie mogę zacząć tej części inaczej niż od impresji związanej z działaniem wskaźników mocy. Wygląd i wysiłek włożony w ich konstrukcję (razem z układem pomiarowym) budzą szacunek, a przede wszystkim robią wrażenie. Siadając przed monoblokami, jesteśmy więc w pewnym sensie skazani na wpatrywanie się w migające diody i zmieniające się, jak szalone, wskazania alfanumerycznego wyświetlacza.  Długo gapiłem się na nie jak zaczarowany, zapominając, że pełnią one jedynie rolę informacyjno-dekoracyjną. Po pewnym czasie zaczyna to jednak przeszkadzać. Najpierw wyłączyłem wskaźnik pokazujący waty (alfanumeryczny), a niedługo potem także VU-metr (bargraf). Co jakiś czas włączałem je z ciekawości, żeby odczytać moc, jaką wzmacniacz oddaje przy danym utworze, jednak z biegiem czasu robiłem to coraz rzadziej. A w końcu stanęło na tym, że świeciło się jedynie zielone logo firmy.  Muzyka wystarczy. Wciąga jak dobra książka. Mając w ręku coś równie absorbującego, nie chcemy, żeby cokolwiek nas rozpraszało. Accuphase A-200 gra hipnotyzująco głównie dzięki temu, że maluje spore, nasycone źródła pozorne. Ich wynikiem jest duży wolumen całego dźwięku, niezwykle przyjemna obfitość. Nie jest to sztuczne powiększanie ani, tym bardziej, wypychanie i wchodzenie słuchaczowi na głowę. To intensywność znana z wydarzeń na żywo.  Nie tylko podczas nienagłaśnianych koncertów muzyki klasycznej czy jazzowej (te ostatnie, niestety, są zwykle wzmacniane), ale także podczas koncertów muzyki rockowej, z tysiącami watów w estradowych "paczkach". Tutaj substancja nie oznacza złagodzenia; wręcz przeciwnie - jest uderzenie, ekspresja, dynamika.  Taki dźwięk nie jest ani ciepły, ani zimny. Nie jest też nijaki. Ma swój własny wyraz, charakter wynikający jednak nie z kształtowania barwy, lecz ze znacznie bardziej subtelnych zmian, jakie układ wzmacniający wprowadza do sygnału. I wiedząc, że mamy do czynienia ze wzmacniaczem pracującym w klasie A, wielu obstawiałoby, że będzie to dźwięk podgrzany, może trochę przyciemniony. To tylko stereotyp, i to dziwnie daleki od rzeczywistości.  Nie ma bowiem w tym brzmieniu żadnego złagodzenia i zaokrąglenia. Accuphase A-200 zachowuje się jak doskonały wzmacniacz "monitorujący", jak wzmacniacz w topowym studio nagraniowym, a nie jak wzmacniacz, który wedle pewnych opinii ma za zadanie współkreować muzykę w domowym systemie audiofilskim. Jeżeli więc oczekujemy od wzmacniacza "uczestnictwa", budowania klimatu, dobarwienia itp., to Accuphase A-200 odmówi świadczenia takich usług.  Jeżeli potrzebujemy wzmacniacza, który będzie... wzmacniał - Accuphase A-200 będzie to robił bez żadnych ograniczeń, podłączony do każdych kolumn. Jest wszakże możliwość, że jego dźwięk zostanie odebrany, przynajmniej w pierwszym momencie, jako odrobinę "lampowy". To jednak co innego - spokój i opanowanie; w połączeniu z doskonałą dynamiką i nasyceniem daje to potencjał, jakiego wcześniej nie słyszałem.  Co ważne, wszystkie te zalety są obecne i czytelne niezależnie od wybranej płyty, nie trzeba czekać "na ten moment", stąd owa wspomniana na początku "hipnoza", wynikająca z ciągłości, i wrażenie spokoju - bo w tym brzmieniu nie ma żadnej nerwowości. Różnicowanie jest przy tym fantastyczne, szczególnie jeśli chodzi o pierwsze plany, leciutko przez Acuuphase A-200 faworyzowane.  Kiedy śpiewał Nat "King" Cole, to był przede mną, trójwymiarowy, pełny i bogaty w niuanse. Kiedy z kolei puściłem płytę Petera Nootena, zrealizowaną w całości na "Maku", to słabość tej techniki nagraniowej nie była ukrywana - wszystko było płaskie i szare, ale było słychać, że jest prawdziwe!  Mimo to Accuphase A-200 nie katuje słabszych realizacji. Pozwala przedrzeć się przez warstwę nagrania i dotrzeć do muzyki. A przy okazji świetnie wyciąga te aspekty, które akurat się udały - jak niezwykłe efekty przestrzenne, także w przeciwfazie, obecność detali itp. Wciąż zdawałem sobie doskonale sprawę z problemów tej płyty, jednak nie zaważyły one tak mocno na całym wrażeniu, jak z innymi wzmacniaczami.  Z kolei z perfekcyjnymi, wzorcowymi realizacjami, jak na przykład z płyt wytwórni TBM, idziemy jeszcze dalej. Tam jakość nagrania zupełnie przechodzi "obok" nas, a my stajemy przed zespołem i zwracamy uwagę na technikę gry, śpiewu, na rodzaj akustyki, na to, jak muzycy ze sobą współpracują.  Tak cenione, najlepsze wzmacniacze typu SET, z dobrze dopasowanymi kolumnami, pokazują środek pasma nieco łagodniej, bardziej gładko, zapobiegając chropowatości. Accuphase A-200 nie popada w takie "lizusostwo", działa pewnie, otwarcie, precyzyjnie, pokazując tradycyjną technikę tranzystorową w najlepszej formie, wolną od wszelkich obserwowanych czasami czy tylko domniemanych, przywar. Lampy mogą nas czarować; tranzystorowy Accuphase - przekonuje argumentami.  Wojciech Pacuła  Parametry ACCUPHASE A-200  Produkowany Tak Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 2x b.d Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 2x b.d Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 1x 153 Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 1x 306 Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 1x 1,4 Stosunek sygnał / szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] 107 Dynamika [dB] 129 Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) 286 Laboratorium ACCUPHASE A-200 - Rys. 1. Pasmo przenoszenia. Rys. 1. Pasmo przenoszenia.  ACCUPHASE A-200 - Rys. 2. Zniekształcenia harmoniczne. Rys. 2. Zniekształcenia harmoniczne.  ACCUPHASE A-200 - Rys. 3. Moc. Rys. 3. Moc.  ACCUPHASE A-200 - Rys. 4. Dane techniczne. Rys. 4. Dane techniczne.  Jeszcze zanim przystąpiłem do właściwych pomiarów, zachwyciła mnie dokładność wskazań "licznika" mocy. Przy 1 W (wedle naszego, jednak precyzyjniejszego, bo przecież wyspecjalizowanego pod tym kątem systemu pomiarowego), na wyświetlaczu zobaczyłem 1,03 W, a dla mocy w okolicach 200 W mylił się zaledwie o 1,5 W - nigdy nie spotkałem się z taką dokładnością w urządzeniu, które jest przecież wzmacniaczem, a nie przyrządem laboratoryjnym. Co więcej, wzmacniacz "wie", jaką impedancję ma podłączone obciążenie i prawidłowo przelicza moc wyjściową.  Firma Accuphase jest wyjątkowo skromna, defi niując moc A-200 na poziomie 100 W przy 8 omach, 200 W przy 4 omach i 400 W przy 2 omach. Wreszcie, zamiast obostrzeń zabraniających podłączania nawet kolumn 4-omowych, na tylnym panelu obudowy nadrukowano "zaproszenie", by podłączać kolumny choćby i 2-omowe, z którego skwapliwie skorzystałem, bo rzadko zdarza się taka okazja. Kolos z łatwościa "zagotował" testowe zestawy obciążeń.  Przy 8 omach A-200 podał 153 W; przy 4 omach było dokładnie dwa razy więcej; a moc przy 2 omach wskazała tylko na śladowy spadek napięcia wyjściowego, gdyż moc poszybowała znowu niemal dwukrotnie wyżej - na pułap aż 598 W. Praktycznie nie ma kolumn, które mogłyby sprawić temu wzmacniaczowi jakikolwiek problem.  Czułość urządzenia wynosi dość typowe 1,4 V, można oczywiście posłużyć się przedwzmacniaczem aktywnym, ale wobec takiego zapasu mocy nawet odtwarzacz z regulowanym wyjściem (i poziomem 2 V) powinien się dobrze sprawdzić. To oczywiście tylko teoretyzowanie, jeśli kogoś stać na A-200, to podejrzewam, że kupi zarówno przyzwoite źródło, jak i wysmakowany preamp.  Tak wysokie moce pojawiały się w naszym laboratorium może kilka razy w ciągu kilkunastu lat jego działalności, ale nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek tak skutecznie zostały wyproszone szumy. Odstęp S/N wprawia w osłupienie - jest tak niski (107 dB), że przecierałem oczy ze zdumienia i powtarzałem pomiar, dzięki temu dynamika dociera niemal do wprost magicznych 130 dB. Słyszeliśmy i czytaliśmy o takich wzmacniaczach, ale jak przychodziło co do czego (to znaczy do naszego laboratorium), to najczęściej kończyło się - z jakichś powodów - na pułapach znacznie niższych.  Pasmo przenoszenia (rys.1) wykazuje idealną liniowość przy 10 Hz, zarówno 8-, jak i 4-omowa impedancja powoduje spadek ok. -1,3 dB przy 100 kHz, 2 omy generują -2,4 dB - wciąż bezproblemowo. Spektrum zniekształceń harmonicznych (rys. 2) nie daje okazji do długiego komentarza, można tylko znowu wyrazić słowa najwyższego uznania - najsilniejsza trzecia harmoniczna pojawia się na poziomie zaledwie -97 dB, normalnie (przy innych wzmacniaczach) zupełnie zginęłaby w szumie... Na koniec wykres przebiegu zniekształceń w funkcji mocy wyjściowej (rys. 3), przy którym nawet przyszła mi do głowy myśl, czy aby podczas pomiarów jakimś cudem nie podłączyłem wyjścia systemu pomiarowego wprost do wejścia (omijając w ogóle wzmacniacz), myląc przy okazji wartości napięć...  Przy mocy 1 W, dla której większość wzmacniaczy walczy o przełamanie bariery 0,1 % zniekształceń, A-200 jest już dawno nie tylko poniżej 0,01 %, ale przy 8 omach całkiem blisko niewiarygodnego poziomu 0,002 %!!! Już początkowa wartość mocy wyjściowej równa 0,1 W wskazuje na zniekształcenia 0,01 % (8 omów) i tylko nieznacznie wyższe dla 4 i 2 omów.      Podstawowe dane 198 000 zł Dystrybutor Nautilus Dostępność w 13 sklepach  Marka ACCUPHASE Pozostałe produkty marki  NASZA OCENA Wykonanie: Potężna i precyzyjna konstrukcja, wzorcowo solidna obudowa, rozbudowany układ z gigantycznym zasilaczem. Klasyczny wygląd Accuphase – doskonałe dzieło rocznicowe. Laboratorium: Arcymistrz pod każdym względem. Brzmienie: Niezwykłe połączenie potęgi i kontroli, nasycenia i precyzji, dynamiki i subtelności. Lekkie podkreślenie pierwszego planu dodaje "obecności" bez żadnego uszczerbku dla innych aspektów jakości. ARTUKUŁ POCHODZI Z Audio - grudzień 2012 Audio 12/2012 Możesz pobrać ten artykuł w formacie PDF GALERIA ZDJĘĆ  ACCUPHASE A-200 Pod uchylaną klapką umieszczono sporo manipulatorów - projektanci Accupahase udowadniają, że mogą one być przydatne nawet w końcówce mocy.   ACCUPHASE A-200 Linijkowy wskaźnik mocy (bargraf) nawiązuje do stylistyki lat 70., chociaż Accuphase częściej stosuje mierniki wychyłowe.   ACCUPHASE A-200 Accuphase był prekursorem takiego podziału wnętrza, z ekranami wzmacniającymi konstrukcję. Umieszczony pośrodku zasilacz jest ekranowany z każdej strony..

Accuphase był prekursorem takiego podziału wnętrza, z ekranami wzmacniającymi konstrukcję. Umieszczony pośrodku zasilacz jest ekranowany z każdej strony.

Nie tylko podczas nienagłaśnianych koncertów muzyki klasycznej czy jazzowej (te ostatnie, niestety, są zwykle wzmacniane), ale także podczas koncertów muzyki rockowej, z tysiącami watów w estradowych "paczkach". Tutaj substancja nie oznacza złagodzenia; wręcz przeciwnie - jest uderzenie, ekspresja, dynamika.

Taki dźwięk nie jest ani ciepły, ani zimny. Nie jest też nijaki. Ma swój własny wyraz, charakter wynikający jednak nie z kształtowania barwy, lecz ze znacznie bardziej subtelnych zmian, jakie układ wzmacniający wprowadza do sygnału. I wiedząc, że mamy do czynienia ze wzmacniaczem pracującym w klasie A, wielu obstawiałoby, że będzie to dźwięk podgrzany, może trochę przyciemniony. To tylko stereotyp, i to dziwnie daleki od rzeczywistości.

Nie ma bowiem w tym brzmieniu żadnego złagodzenia i zaokrąglenia. Accuphase A-200 zachowuje się jak doskonały wzmacniacz "monitorujący", jak wzmacniacz w topowym studio nagraniowym, a nie jak wzmacniacz, który wedle pewnych opinii ma za zadanie współkreować muzykę w domowym systemie audiofilskim. Jeżeli więc oczekujemy od wzmacniacza "uczestnictwa", budowania klimatu, dobarwienia itp., to Accuphase A-200 odmówi świadczenia takich usług.

Jeżeli potrzebujemy wzmacniacza, który będzie... wzmacniał - Accuphase A-200 będzie to robił bez żadnych ograniczeń, podłączony do każdych kolumn. Jest wszakże możliwość, że jego dźwięk zostanie odebrany, przynajmniej w pierwszym momencie, jako odrobinę "lampowy". To jednak co innego - spokój i opanowanie; w połączeniu z doskonałą dynamiką i nasyceniem daje to potencjał, jakiego wcześniej nie słyszałem.

Co ważne, wszystkie te zalety są obecne i czytelne niezależnie od wybranej płyty, nie trzeba czekać "na ten moment", stąd owa wspomniana na początku "hipnoza", wynikająca z ciągłości, i wrażenie spokoju - bo w tym brzmieniu nie ma żadnej nerwowości. Różnicowanie jest przy tym fantastyczne, szczególnie jeśli chodzi o pierwsze plany, leciutko przez Acuuphase A-200 faworyzowane.

Kiedy śpiewał Nat "King" Cole, to był przede mną, trójwymiarowy, pełny i bogaty w niuanse. Kiedy z kolei puściłem płytę Petera Nootena, zrealizowaną w całości na "Maku", to słabość tej techniki nagraniowej nie była ukrywana - wszystko było płaskie i szare, ale było słychać, że jest prawdziwe!

Linijkowy wskaźnik mocy (bargraf) nawiązuje do stylistyki lat 70., chociaż Accuphase częściej stosuje mierniki wychyłowe.

Linijkowy wskaźnik mocy (bargraf) nawiązuje do stylistyki lat 70., chociaż Accuphase częściej stosuje mierniki wychyłowe.

Mimo to Accuphase A-200 nie katuje słabszych realizacji. Pozwala przedrzeć się przez warstwę nagrania i dotrzeć do muzyki. A przy okazji świetnie wyciąga te aspekty, które akurat się udały - jak niezwykłe efekty przestrzenne, także w przeciwfazie, obecność detali itp. Wciąż zdawałem sobie doskonale sprawę z problemów tej płyty, jednak nie zaważyły one tak mocno na całym wrażeniu, jak z innymi wzmacniaczami.

Z kolei z perfekcyjnymi, wzorcowymi realizacjami, jak na przykład z płyt wytwórni TBM, idziemy jeszcze dalej. Tam jakość nagrania zupełnie przechodzi "obok" nas, a my stajemy przed zespołem i zwracamy uwagę na technikę gry, śpiewu, na rodzaj akustyki, na to, jak muzycy ze sobą współpracują.

Tak cenione, najlepsze wzmacniacze typu SET, z dobrze dopasowanymi kolumnami, pokazują środek pasma nieco łagodniej, bardziej gładko, zapobiegając chropowatości. Accuphase A-200 nie popada w takie "lizusostwo", działa pewnie, otwarcie, precyzyjnie, pokazując tradycyjną technikę tranzystorową w najlepszej formie, wolną od wszelkich obserwowanych czasami czy tylko domniemanych, przywar. Lampy mogą nas czarować; tranzystorowy Accuphase - przekonuje argumentami.

Wojciech Pacuła

Parametry
ACCUPHASE A-200
Produkowany Tak
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 1x 153
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 1x 306
Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 1x 1,4
Stosunek sygnał / szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] 107
Dynamika [dB] 129
Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) 286
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 2 Ω, 1x 598
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
Laboratorium
Accuphase A-200

Jeszcze zanim przystąpiłem do właściwych pomiarów, zachwyciła mnie dokładność wskazań "licznika" mocy. Przy 1 W (wedle naszego, jednak precyzyjniejszego, bo przecież wyspecjalizowanego pod tym kątem systemu pomiarowego), na wyświetlaczu zobaczyłem 1,03 W, a dla mocy w okolicach 200 W mylił się zaledwie o 1,5 W - nigdy nie spotkałem się z taką dokładnością w urządzeniu, które jest przecież wzmacniaczem, a nie przyrządem laboratoryjnym. Co więcej, wzmacniacz "wie", jaką impedancję ma podłączone obciążenie i prawidłowo przelicza moc wyjściową.

Firma Accuphase jest wyjątkowo skromna, defi niując moc A-200 na poziomie 100 W przy 8 omach, 200 W przy 4 omach i 400 W przy 2 omach. Wreszcie, zamiast obostrzeń zabraniających podłączania nawet kolumn 4-omowych, na tylnym panelu obudowy nadrukowano "zaproszenie", by podłączać kolumny choćby i 2-omowe, z którego skwapliwie skorzystałem, bo rzadko zdarza się taka okazja. Kolos z łatwościa "zagotował" testowe zestawy obciążeń.

Przy 8 omach A-200 podał 153 W; przy 4 omach było dokładnie dwa razy więcej; a moc przy 2 omach wskazała tylko na śladowy spadek napięcia wyjściowego, gdyż moc poszybowała znowu niemal dwukrotnie wyżej - na pułap aż 598 W. Praktycznie nie ma kolumn, które mogłyby sprawić temu wzmacniaczowi jakikolwiek problem.

Czułość urządzenia wynosi dość typowe 1,4 V, można oczywiście posłużyć się przedwzmacniaczem aktywnym, ale wobec takiego zapasu mocy nawet odtwarzacz z regulowanym wyjściem (i poziomem 2 V) powinien się dobrze sprawdzić. To oczywiście tylko teoretyzowanie, jeśli kogoś stać na A-200, to podejrzewam, że kupi zarówno przyzwoite źródło, jak i wysmakowany preamp.

Tak wysokie moce pojawiały się w naszym laboratorium może kilka razy w ciągu kilkunastu lat jego działalności, ale nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek tak skutecznie zostały wyproszone szumy. Odstęp S/N wprawia w osłupienie - jest tak niski (107 dB), że przecierałem oczy ze zdumienia i powtarzałem pomiar, dzięki temu dynamika dociera niemal do wprost magicznych 130 dB. Słyszeliśmy i czytaliśmy o takich wzmacniaczach, ale jak przychodziło co do czego (to znaczy do naszego laboratorium), to najczęściej kończyło się - z jakichś powodów - na pułapach znacznie niższych.

Pasmo przenoszenia (rys.1) wykazuje idealną liniowość przy 10 Hz, zarówno 8-, jak i 4-omowa impedancja powoduje spadek ok. -1,3 dB przy 100 kHz, 2 omy generują -2,4 dB - wciąż bezproblemowo.

Spektrum zniekształceń harmonicznych (rys. 2) nie daje okazji do długiego komentarza, można tylko znowu wyrazić słowa najwyższego uznania - najsilniejsza trzecia harmoniczna pojawia się na poziomie zaledwie -97 dB, normalnie (przy innych wzmacniaczach) zupełnie zginęłaby w szumie... Na koniec wykres przebiegu zniekształceń w funkcji mocy wyjściowej (rys. 3), przy którym nawet przyszła mi do głowy myśl, czy aby podczas pomiarów jakimś cudem nie podłączyłem wyjścia systemu pomiarowego wprost do wejścia (omijając w ogóle wzmacniacz), myląc przy okazji wartości napięć...

Przy mocy 1 W, dla której większość wzmacniaczy walczy o przełamanie bariery 0,1 % zniekształceń, A-200 jest już dawno nie tylko poniżej 0,01 %, ale przy 8 omach całkiem blisko niewiarygodnego poziomu 0,002 %!!! Już początkowa wartość mocy wyjściowej równa 0,1 W wskazuje na zniekształcenia 0,01 % (8 omów) i tylko nieznacznie wyższe dla 4 i 2 omów.

ACCUPHASE testy
Signa S1
POLK AUDIO
Signa S1
Soundbary

Soundbary stały się jedną z najważniejszych kategorii sprzętu A/V. Zdobyły w kinie domowym większą popularność niż wielokanałowe systemy głośnikowe i zestawy "z jednego pudełka" i - co ważniejsze - dalej utrwalają swoją pozycję, gdyż przemawiają do klientów wieloma racjonalnymi argumentami i zaletami, a nie płyną tylko na fali sezonowej mody. Rozstawianie pięciu czy siedmiu głośników jest dla wielu amatorów kinodomowych emocji zadaniem, z różnych powodów, bardzo niewdzięcznym, a położenie grającej "belki" pod telewizorem - "ciastkiem z kremem".

YSP-2700
YAMAHA
YSP-2700
Soundbary

Yamaha przekonywała do soundbarów już wtedy, gdy cały świat tkwił w okowach niskobudżetowych systemów wielokanałowych. Może się dzisiaj tym chwalić, ale sama całego tortu nie zje, a konkurencja zmusza do nieustannego wysiłku, aby w ogóle zostać dostrzeżonym. Klientów niewiele obchodzą minione zasługi.

POLK AUDIO SB1
SB1

Soundbar jest ściśle związany z telewizorem. Kto produkuje telewizory, musi dzisiaj mieć w ofercie soundbary, ale ma też większe szanse na ich sprzedaż - zakup sprzętu od jednego producenta jest racjonalnym posunięciem z punktu widzenia estetyki i kompatybilności. Specjaliści głośnikowi muszą się "przebijać", i chociaż ich atutem jest to, co najważniejsze - brzmienie - wcale nie jest im łatwo przekonać klienta, który często w ogóle nie zna takich marek, jak Polk Audio.

Live Sound & Installation wrzesień 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta wrzesień 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista wrzesień 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio wrzesień 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio wrzesień 2019

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu