AUDIOVECTOR
SR3 Signature

Założyciel firmy, Ole Klifoth, pozostaje głównym konstruktorem, jednak bieżące sprawy biznesowe leżą bardziej w gestii jego wspólnika, dyrektora generalnego, którym jest jego syn, Mads Klifoth. Obydwaj są więc współwłaścicielami i faktycznie trudno o firmę bardziej rodzinną, z czego rodzina Klifothów jest słusznie dumna, jako że tego typu przypadki są coraz rzadsze.

Nasza ocena
Wykonanie
Układ "tylko" dwuipółdrożny, ale Sezamie, otwórz się... Bogactwo firmowych technik i tajemnic, ile zrozumiecie, tyle bierzcie. Obudowa pięknie wykonana i ozdobiona wieloma akcesoriami.
Laboratorium
Charakterystyka mocno pofalowana, z dużą zmiennością między osiami, lecz w skali całego pasma dobrze zrównoważona. Czułość 87 dB, impedancja znamionowa 4 omy.
Brzmienie
Ekspresyjne, bliskie, szybkie, detaliczne, z soczystym basem i spektakularną kreacją wysokich tonów. Bardzo szeroka scena.
Możesz pobrać ten artykuł w formacie

Odsłuch

Znając już przed odsłuchem wyniki pomiarów, trudno było mieć wybujałe oczekiwania, szczególnie w zakresie neutralności, chociaż... właśnie dlatego musiałem je mieć, trzymając kciuki za kolumny Audiovector SR3 Signature, aby jakoś się wybroniły, abym mógł z czystym sumieniem napisać, że wcale nie jest źle, a w zamian za porzucenie liniowości, mają do zaoferowania coś specjalnego i niewydumanego, do czego wcale nie trzeba naginać ani słuchu, ani kryteriów, co da się opisać łatwo i przyjemnie. No właśnie - niech przynajmniej grają łatwo i przyjemnie, a będzie dobrze...

Ale kiedy je włączyłem, nie wierzyłem własnym uszom. Tak, to doświadczenie stoi w sprzeczności z przekonaniem, że dobrze grające kolumny muszą wylegitymować się przynajmniej przyzwoicie ułożoną charakterystyką. Na szczęście (dla moich przekonań i samopoczucia), takich doświadczeń jest bardzo niewiele, więc Audiovector SR3 Signature są wyjątkiem od reguły, i to wyjątkiem, hmm... wyjątkowym. Potrafią "zmylić" i ukryć niedociągnięcia charakterystyki (czy nawet je wykorzystać?) do wykreowania brzmienia nie tylko dobrze zrównoważonego w całym pasmie, ale przede wszystkim - i to jest ich największy atut - wyjątkowo wyrazistego, detalicznego, do tego z mięsistym basem.

Ich ekspresyjność jest w tym teście rekordowa, i chociaż skonfrontowana z pomiarami, może wydawać się nawet dobrym dilem, godną rekompensatą za problemy z liniowością, to jest jeszcze lepiej - trudno odszyfrować z samego brzmienia, gdzie są te dołki, a gdzie górki, którymi tak straszy zmierzona charakterystyka, czyli niemal w ogóle nie słychać tej ceny, którą zapłacono za niepospolitą witalność.

Audiovector SR3 Signature wciąż nie będą pierwszym wyborem dla zwolenników neutralności, w dźwiękach zbyt wiele jest ostrości (w stosunku do "wzorca"), nie muszą być brane w ogóle pod uwagę przez poszukujących ciepła i łagodności, chociaż subiektywna dynamika, spontaniczność, rozmach - pewnie potrafią zatrzymać w fotelu nie tylko tych, którzy tego oczekiwali, ale "z zaskoczenia" również tych, którzy niczego podobnego się nie spodziewali. Jestem przy tym przekonany, że mało kogo ten dźwięk "odrzuci", nawet jeżeli okaże się daleki od wcześniejszych założeń, z jakimi szukamy sprzętu. Energia płynie z całego pasma i z szerokiej sceny. Góra pasma jest szczegółowa, rozdzielcza, trochę "cykająca", pikantna, ale wolna od piaszczystości i metaliczności, blachy perkusji nie są mocniejsze, niż trzeba, mają jednak bogatsze, dłuższe wybrzmienia.

 SR3 jest jedną z trzech konstrukcji tego testu, w których port bas-refleks zainstalowano w dolnej ściance; dalszy bieg fali jest w każdym przypadku nieco inny, w Audiovectorach przygotowano oryginalny cokół, który pozwala na jej wyjście przez szczeliny.

SR3 jest jedną z trzech konstrukcji tego testu, w których port bas-refleks zainstalowano w dolnej ściance; dalszy bieg fali jest w każdym przypadku nieco inny, w Audiovectorach przygotowano oryginalny cokół, który pozwala na jej wyjście przez szczeliny.

Werbel jest trochę za ostry, za jasny, ale ma dość siły, nie jest "kapciem". Wokale mają podkreśloną artykulację i oddech, są przesunięte w górę, jednak agresywność zakresu kilku kiloherców została nam oszczędzona, a całe brzmienie ma też dużo siły w niskich rejestrach.

Bas nie tworzy ze średnicą tak obfitego konglomeratu jak w Tempo, przejście jest raczej szczupłe, ale sam bas jest gęsty, mięsisty, nawet bardziej dynamiczny, nie jest "skalisty" i konturowy, uderzenia nie są bezwzględnie twarde, ale mają siłę. Taki bas może dać muzyce wyczuwalny puls i optymalnie równoważy aktywną, otwartą górę pasma.

Tym razem, jednak inaczej niż w przypadku Tempo, najlepsze brzmienie zostaje zdefiniowane na określonej wysokości - na szczęście jest to wysokość, na jakiej znajdą się uszy siedzącego słuchacza. Gdy znajdujemy się wyżej (np. stoimy w odległości 3-5 m, a tym bardziej jeszcze bliżej), brzmienie traci spójność, "ucieka" do tyłu. Kwestia ta jest poruszona w laboratorium, zmiana charakterystyk dobrze to oddaje, w tym miejscu jednak zaznaczam, że w tej mierze "cudów nie ma" i co widać, to i słychać.

Zarówno Audio Physic, jak i Audiovector znajdują się w ofercie tego samego dystrybutora, i chociaż zbieranie marek rzadko opiera się na dokładnej analizie ich brzmień i ewentualnym różnicowaniu oferty pod tym kątem, a raczej wynika z innych kalkulacji biznesowych, to w tym przypadku się udało - do wyboru są wyraźnie odmienne propozycje: Audio Physic, ze swoim ciemniejszym, "analogowym" brzmieniem, i Audiovector... z "cyfrowym?".

W czasach pierwszych Altusów nie było jeszcze płyty CD, a szkło tłukło się nawet bardziej niż później. Audiovector SR3 Signature mają w sobie tylko to, co najlepsze z tamtego stylu, ale jeżeli ktoś jest już znudzony neutralnością, a tym bardziej mułowatością wielu brzmień, chce wreszcie trochę więcej adrenaliny, a jednocześnie jest na tyle osłuchany, że na jazdę bez trzymanki i pełny prymitywizm też się nie zdecyduje, niech przynajmniej zrobi sobie jazdę próbną z SR3 Signature.

Audiovector SR3 Signature to są kolumny, które "na jakiś czas" zabrałbym do domu, nie dla wiecznej szczęśliwości, ale żeby zmienić sobie smak, usłyszeć inaczej, więcej niż z przeciętnych kolumn - nawet w tym zakresie ceny. Możliwe, że po dłuższym kontakcie z takim brzmieniem, jest się trochę zmęczonym, ale możliwe też, że trudno się z nim rozstać. Nie będę sprawdzał, bo i tak nie mam już czasu, aby słuchać dla samej przyjemności. Ja nie wiem, jak oni to zrobili... Ale to jest największy komplement, kiedy przyznaję, że ja nie wiem, a wiedzą inni.

Wysokotonwy z otworem

Głośnik wysokotonowy ma konwencjonalną membranę i napęd - to jednocalowa, jedwabna kopułka, prowadzona przez jednocalową cewkę, z ferrytowym układem magnetycznym.

W typowych konstrukcjach, nie tylko z membranami kopułkowymi, głośnik wysokotonowy tworzy integralnie zamkniętą całość, z membraną promieniującą swobodnie tylko do przodu; ciśnienie od tylnej strony nie tyle musi zostać wytłumione, co tylna strona membrany musi zostać zabezpieczona przed dużym ciśnieniem i "uderzeniami" fal z komory głośnika niskotonowego, a nawet średniotonowego.

Głośniki wysokotonowe są więc z tyłu zamknięte albo bezpośrednio płytą zwierającą układ magnetyczny, albo dodatkową "puszką", do której przechodzi ciśnienie przez otwór wykonany w centrum układu magnetycznego - to rozwiązanie o tyle lepsze, że pozwalające obniżyć częstotliwość rezonansową kopułki (dzięki większej objętości powietrza znajdującego się za nią) i powstrzymać wewnętrzne rezonanse (dzięki specjalnemu ukształtowaniu komory).

Idąc dalej tym tropem, niektórzy konstruktorzy otwierają fabrycznie zamknięte głośniki wysokotonowe (usuwając puszki przymocowane z tyłu do układów magnetycznych) lub zamawiają specjalne, otwarte wersje, aby zamknąć je dopiero w większych komorach, specjalnie przygotowanych w samych obudowach (robi tak np. Audio-Physic). Jeszcze inni tworzą komory o specjalnych kształtach, służących do najskuteczniejszego wyeliminowania fal stojących ("fajki" B&W). Jednak w każdym z tych przypadków mamy do czynienia z zamknięciem i wytłumieniem fali od tylnej strony membrany.

Warto zwrócić uwagę, że nawet w sytuacji, gdy głośniki wysokotonowy jest "wystawiany" ponad zasadniczą obudowę (B&W), a więc gdy nie ma już konieczności jego zabezpieczania przed ciśnieniem pochodzącym od tylnych stron membran innych głośników, promieniowanie od tylnej strony membrany też jest eliminowane, jako że mogłoby ono interferować z promieniowaniem przedniej strony, pogarszając, a nie poprawiając, charakterystyki (trzeba uwzględnić, że tylna strona membrany wytwarza ciśnienie w fazie przeciwnej niż strona przednia).

Przesunięcie fazy i ukierunkowanie promieniowania do tyłu może przynieść niewytłumiony tunel, ale w takim tunelu powstaną rezonanse fal stojących. Audiovector, jako jedyny znany mi producent, zdecydował się przygotować taki właśnie układ - od otwartego układu magnetycznego do tylnej ścianki biegnie tunel, przez który mogą "wydostać się" fale promieniowane przez tylną stronę kopułki. Rezultatem ma być większa scena dźwiękowa, uzyskana głównie poprzez odbicia fal wypromieniowanych do tyłu.

Natężenia tych fal bym nie przeceniał, ale faktem jest, że w praktyce skutek może być podobny, jak w przypadku konstrukcji z dodatkowymi głośnikami wysokotonowymi zainstalowanymi z tyłu, o co pokusiło się kilka renomowanych firm w swoich najlepszych modelach (np. Sonus faber w Aidach), Rozwiązanie w Audiovectorach nie jest też banalne od strony montażowej, jako że trzeba zadbać o bardzo szczelne połączenie głośnika wysokotonowego z owym tunelem, aby tylnej strony kopułki nie zaatakowało ciśnienie z głównej komory.

Andrzej Kisiel

Parametry
AUDIOVECTOR SR3 Signature
Moc wzmacniacza [W] 275
Wymiary [cm] 103 x 19 x 33
Typ obudowy br-t
Rodzaj głośników W
Efektywność [dB] 87
Impedancja (Ω) 4
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
Laboratorium
Rys. 1. Audiovector SR3 SIGNATURE - charakterystyka przetwarzania w całym pasmie akustycznym, na różnych osiach.
Rys. 1. Audiovector SR3 SIGNATURE - charakterystyka przetwarzania w całym pasmie akustycznym, na różnych osiach.
Laboratorium Audiovector SR3 SIGNATURE

Tak efektowne poszarpanie charakterystyki musi być sumą kilku czynników. Problem skupia się w zakresie, który oczywiście kojarzymy z przejściem między głośnikiem nisko-średniotonowym a wysokotonowym, więc pierwszym czynnikiem będzie dalekie od doskonałości połączenie obydwu sekcji.

Duża zmienność charakterystyk, zależnych od osi pomiaru, wskazuje na zjawisko znane z wielu konstrukcji, chociaż rzadko występujące w takim natężeniu - słabość korelacji fazowej, zwłaszcza poza osią główną, co jednak jest rzeczą naturalną przy stosowaniu filtrów o łagodnych zboczach, z jakimi z pewnością mamy tu do czynienia.

Prawie na pewno są to filtry 1. rzędu, a nisko-średniotonowy może nawet nie jest w ogóle filtrowany (lecz podłączony "na żywca"); tym tłumaczyłbym "wyskok" charakterystyki przy ok. 4 kHz, chociaż widoczny tylko na osi -7º, bo na innych osiach udało mu się zniknąć na skutek właśnie... przesunięć fazowych, powodujących miejscowe wzmocnienia i wygaszanie charakterystyki wypadkowej będącej złożeniem charakterystyk od obydwu głośników.

Za stosowaniem bardzo łagodnych filtrów przemawia też łagodny przebieg impedancji, a za ustaleniem częstotliwości podziału wyższej niż deklarowane 3 kHz - górka na impedancji przy 4 kHz. Jednak w tym przypadku mamy do czynienia nie tyle ze ściśle określoną "częstotliwością podziału", co z zakresem, w którym charakterystyki nisko-średniotonowego i wysokotonowego przecinają się niejednokrotnie ze względu na swoje własne pofalowanie.

Drugim czynnikiem są więc indywidualne charakterystyki zastosowanych przetworników, też dalekie od ideału, do których kolejne nierównomierności dodają krawędzie koszy i obudowy (one są źródłem drobniejszych zafalowań, zwłaszcza w zakresie wysokotonowym). Nie bylibyśmy jednak aż tak "zafascynowani" tym obrazem, gdybyśmy "odfiltrowali" krzywe z osi +/-7º (w płaszczyźnie pionowej), bowiem na optymalnej wysokości, zwłaszcza na osi głównej (krzywa czerwona) wcale nie jest źle.

Pozostaje głęboka zapadłość przy 5 kHz, nieco płytsza przy 7 kHz, ale są one dość wąskopasmowe, i na brzmienie mogą nie mieć decydującego wpływu. Charakterystyka z osi 15º (w płaszczyźnie poziomej) leży bardzo blisko, więc nie trzeba kolumn dokładnie wycelować w miejsce odsłuchowe, wystarczy skierować je mniej więcej (byle ustawić równolegle, bo pod kątem 30º nie jest dobrze). Co najważniejsze, żeby znaleźć się na osi najlepszej charakterystyki, nie trzeba kolumn pochylać w żadną stronę (tak jak Tempo).

Kto usiądzie "normalnie", może nawet nie wpaść na trop znacznie poważniejszych problemów, jakie pojawiają się poza osią główną, jednak żadnej charakterystyki nie zmieścimy w ścieżce +/-3 dB. Maskownica zmienia niewiele. Przetwarzanie niskich częstotliwości nie przynosi już żadnych sensacji, charakterystyka ma dość typowy garb przy ok. 80 Hz, poniżej którego stromość zwiększa się stopniowo, przechodząc przez spadek -6 dB (względem poziomu średniego) nieco poniżej 40 Hz.

Producent obiecuje jednak znacznie szersze pasmo, przy spadkach 6 dB, częstotliwości graniczne mają pojawić się przy 27 Hz i 27 kHz (niemal pełnych dziesięć oktaw), być może 27 kHz jest osiągane (leży już poza granicą naszego pomiaru), ale przy 27 Hz mamy spadek ok. 12 dB. Czułość wynosi 87 dB, też dobrze, jednak producentowi to nie wystarczy i deklaruje aż 91,5 dB, jednocześnie (dez)informując o impedancji znamionowej, która miałaby wynosić 8 Ω, a z całą pewnością powinna być określona jako 4 Ω, o czym przecież świadczy przebieg modułu impedancji z 4-omowym minimum, przy ok. 150 Hz; tego typu praktyki (nazywanie kolumn 4-omowch jako 8-omowe) są dość częste, ale wciąż nie pozostawiają nas obojętnymi.

Swoją drogą, nie jest to obciążenie szczególnie wymagające (niewielka zmienność, łagodne wierzchołki również w zakresie niskotonowym), co jednak nie zmienia faktu - to konstrukcja 4-omowa. Deklarowana moc znamionowa wynosi 275 W, ale prawdę mówiąc, nie znam nisko-średniotonowej 18-ki, która wytrzymałaby więcej (obciążenie ciągłe) niż 100 W, więc dwie takie, w układzie dwuipółdrożnym, pozwalają na dostarczenie maksimum 200 W.

AUDIOVECTOR testy
Live Sound & Installation kwiecień - maj 2020

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta sierpień 2020

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista maj - czerwiec 2020

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio lipiec 2020

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio lipiec - sierpień 2020

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu