LECTOR
ZXT-60

Włoska firma Lector należy do grona niewielkich manufaktur audio, wciąż działających w Europie, mających wyraźną specyfikę i audiofilskie zacięcie. W projektach Lektora często są stosowane lampy, ale nie w klasycznych wzmacniaczach... lampowych.

Nasza ocena
Wykonanie
Stylowy produkt włoskiej manufaktury. Układ hybrydowy - czyli lampy w przedwzmacniaczu i tranzystory w końcówce mocy. Pasywna sekcja przedwzmacniacza
Funkcjonalność
Umiarkowana. Dużo wejść liniowych, ale bez wejścia gramofonowego, nie ma też wyjścia słuchawkowego, zdalnie sterujemy jedynie regulacją wzmocnienia.
Laboratorium
Przyzwoita moc - 2 x 60 W/8 ohm i 2 x 116 W/4 ohm, urodzaj harmonicznych, wprowadzanych prawdopodobnie przez lampy.
Brzmienie
Nasycone, barwne, z jednej strony ujawnia sporo romantyzmu, z drugiej - dysponuje bardzo dobrą dynamiką i zdecydowanym basem.
Możesz pobrać ten artykuł w formacie
Artykuł pochodzi z Audio

Lector stosuje lampy w przedwzmacniaczach, stopniach wyjściowych odtwarzaczy, a nawet przetworników C/A; jednak w końcówkach mocy występuje tranzystor.

Hybrydowy Lector ZXT-60 to druga "od góry" integra Lectora, mająca wiele wspólnego z referencyjnym VFI-700MM. Elegancki, stylowy wygląd, w którym mocnym akcentem są drewniane boczki, świadczy o pochodzeniu. Podstawowa wersja urządzenia jest dostępna bez bocznych paneli, a jeżeli chcemy mieć wzmacniacz z taką dekoracją, możemy wybrać boki w kolorze naturalnego drewna (cherry) lub w wykończeniu na wysoki połysk; dodatkowe panele można również dokupić później osobno.

Na błyszczącym, czarnym froncie kontrastują cztery srebrne śruby, poza nimi są tutaj jeszcze pokrętło wzmocnienia, wyboru wejść oraz mechaniczny wyłącznik zasilania. Regulator głośności pracuje z wyraźnymi punktami oporowymi, co sugeruje, iż powinien się za nim kryć tradycyjny potencjometr analogowy.

Klasyka - rządek RCA i pojedyncze terminale głośnikowe. Nie jest to szczyt luksusu, ale pasuje do stylu wzmacniacza.

Klasyka - rządek RCA i pojedyncze terminale głośnikowe. Nie jest to szczyt luksusu, ale pasuje do stylu wzmacniacza.

Małoseryjną produkcję najlepiej widać na tylnym panelu. Nie ma tutaj lakierowanych napisów, wszystkie gniazda oznaczono naklejkami.

Lector ZXT-60 ma wyłącznie wejścia liniowe, możemy podłączyć aż pięć takich źródeł oraz jeden rejestrator. Jest też wyjście z przedwzmacniacza, a więc z sygnałem o regulowanym poziomie.

Pojedyncze wyjścia głośnikowe zrealizowano na popularnych, ale porządnych terminalach. Ciekawe są nóżki; zamiast czterech, są trzy (dwie z przodu, jedna z tyłu), każda z mimośrodowym elementem absorbującym drgania. W ofercie firmy są także zamiennie podstawy z kolcami.

Wzmacniacz hybrydowy oznacza najczęściej połączenie lamp w przedwzmacniaczu i tranzystorów w końcówce mocy. Ciekawość budzą zwykle te pierwsze, w końcu tranzystory to "chleb powszedni" amplifikacji. Lector stosuje dwie (po jednej na kanał) triody 6922 produkcji Electro Harmonix (Rosja). To jeden z najbardziej oczywistych wyborów, lampa o znakomitej reputacji, po którą - w takich właśnie konfiguracjach - sięga wielu producentów. Dostępne są jej różne odmiany, w tym ceniona wersja Gold.

Wyłącznik zasilania jest mechaniczny, wzmacniacz ma jednak rozbudowany układ "miękkiego" startu z kilkudziesięciosekundowym trybem stabilizacji obwodów.

Wyłącznik zasilania jest mechaniczny, wzmacniacz ma jednak rozbudowany układ "miękkiego" startu z kilkudziesięciosekundowym trybem stabilizacji obwodów.

Na dużej płytce drukowanej zainstalowano końcówki mocy z parą układów Darlingtona Sanken Lexam SAPM01 w każdym kanale. To wersja tranzystorów Mosfet ze zintegrowaną kompensacją temperaturową - elementy rzadko spotykane i drogie. Końcówki mocy (ale również sekcję sterującą przedwzmacniaczem - tu przez niezależne odczepy) zasila duży transformator toroidalny chroniony metalową puszką. Jest jednak drugi, mniejszy transformator, zarezerwowany dla lampowej sekcji urządzenia. Obydwa przykręcono do dolnej płyty i odseparowano od elektroniki audio dużym radiatorem końcówek mocy.

Lector ZXT-60 nie ma typowego trybu stand-by, główny wyłącznik jest mechaniczny, jednak posłużono się układem opóźnionego startu, który załącza obwody, gdy lampowy przedwzmacniacz będzie gotowy do pracy - co następuje po ok. kilkudziesięciu sekundach.

Odsłuch

Lector, podobnie jak Audio Analogue, kieruje się w stronę brzmienia "klimatycznego", nasyconego, ciepłego i zaokrąglonego, jednak to właśnie ZXT-60 ma najwięcej odwagi i umiejętności, aby kreować własną, swobodną i uwodzącą interpretację. Brzmienie Lectora zbudowane jest przede wszystkim na miękkich, plastycznych frazach, muzyka płynie spokojnie i kulturalnie.

To oczywiście relatywne, opiera się na porównaniu z brzmieniem innych wzmacniaczy przy wykorzystaniu tego samego materiału. Gdy włączymy muzykę dynamiczną i mocny bit, Lector nie zamieni go w łagodne kołysanie, a gitarowe przestery nie zabrzmią jak gra na harfie. W każdym teście opis brzmienia jest ulokowany w konkretnym kontekście, a nie w skali absolutnej.

Lector ZXT-60, jak każdy wzmacniacz, może zagrać każdą muzykę, oddając jej zasadnicze cechy, tylko inaczej rozkładając akcenty. Podkreślanie różnic jest oczywiste, temu przecież służy test, jednak od czasu do czasu warto zapobiec nieporozumieniu - różnice te nie oznaczają, że Lector nadaje się tylko do muzyki "smooth", a Yamaha tylko do ostrego rocka. Wróćmy jednak do indywidualnych rysów tej prezentacji - niesie ona ze sobą sporo emocji.

Wykonanie "manufakturowe", robota ręczna.

Wykonanie "manufakturowe", robota ręczna.

W porównaniu z Audio Analogue, Lector jest ciemniejszy, gra półcieniami, bardziej kameralnie, intymnie, mniej otwarcie, jednak potrafi dotrzeć do słuchacza z wyjątkowym ciepłem i plastycznością. Gęste, skondensowane, ale też dostatecznie selektywne brzmienie na swój sposób odkrywa muzykę, niezależnie od tego, jakiego gatunku słuchamy.

Bas sięga nisko i potraf izrobić wrażenie potężnego, zdolny jest też zdecydowanie uderzyć, nie ma w nim wyraźnej twardości, ale zasadnicze dźwięki są dobrze separowane i nie zlewają się ze sobą.

Góra pasma jest powściągliwa, sklejona ze średnicą, odrobina słodyczy zapobiega jednak wrażeniu "obcięcia", jest raczej gładko "wykończona".

Szeroka stereofonia i gęsto zagospodarowana scena zwiększają wrażenie realizmu. To dźwięk, który łatwo konsumować w całości, bez przyglądania się detalom.

Pasywna robota

Lector zarezerwował najbardziej nietypowe rozwiązania dla sekcji przedwzmacniacza. Gniazda wejściowe RCA ulokowano na niewielkiej płytce tuż przy tylnej ściance obudowy, ale sam selektor źródeł jest mechanicznym, obrotowym przełącznikiem, umieszczonym przy przedniej ściance, co wymusiło konieczność prowadzenia sygnałów z każdego (z osobna) wejść RCA przez niemal całą obudowę. Mechaniczny przełącznik wyklucza również możliwość zdalnego sterowania wyborem wejść.

Selektor umieszczono na niezależnej płytce drukowanej, a tuż obok niego znajduje się kolejny moduł; tym razem zarezerwowany dla potencjometru regulacji wzmocnienia. Oznacza to konieczność kolejnego przesyłu sygnału (i to w obydwie strony, napięcie po regulacji wraca na płytkę selektora wejść), na szczęście przez bardzo krótkie odcinki przewodów.

Początkowa sekcja przedwzmacniacza (wraz z regulatorem wzmocnienia) okazuje się być całkowicie pasywna, dopiero w dalszej kolejności sygnały trafiają na główną płytkę drukowaną i do modułów lampowych.

Jeśli jednak zechcemy skorzystać z zewnętrznej końcówki mocy i wyjść pre- -out, to sygnał ponownie wprost z selektora wejść (przy przedniej ściance) musi odbyć drogę w pobliże tylnej ścianki i gniazd RCA.

Radosław Łabanowski

Parametry
LECTOR ZXT-60
Produkowany Tak
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 2x 60
Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 2x 116
Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 1x 0,19
Stosunek sygnał / szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] 75
Dynamika [dB] 93
Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) 40
Wymiary: wys./szer./gł., W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona.
Laboratorium
Lector ZXT-60 - zniekształcenia harmoniczne.
Lector ZXT-60 - zniekształcenia harmoniczne.
Lector ZXT-60

Zadeklarowana przez producenta moc wyjściowa to umiarkowane na tle konkurentów 60 W przy 8 omach i 100 W przy 4 omach, jednak w naszym laboratorium przy obciążeniu 4-omowym uzyskaliśmy wyraźnie więcej - 119 W, czyli niemal podwojenie względem mocy przy 8 omach. To oznacza dużą wydajność prądową; w trybie dwukanałowym spadki są niewielkie (60 W i 116 W odpowiednio przy 8 i 4 omach), więc zasilacz radzi sobie doskonale, chociaż i wyzwanie przed nim stojące nie jest wielkie.

Odstęp od szumów wynosi tylko 75 dB i w związku z tym dynamika też nie wspina się wysoko (93 dB).

W pasmie przenoszenia (rys.1) widać niewielki spadek przy 10 Hz (ok. -0,5 dB), większe obniżenie pojawia się po przekroczeniu 10 kHz - spadek -3 dB można wyznaczyć przy ok. 40 kHz.

Spektrum zniekształceń z rys. 2. jest bogate w harmoniczne, najsilniejsza jest druga, która sięga do -49 dB, dalej trzecia (-56 dB), a kolejne nieparzyste - aż do dziewiętnastej - widać wciąż powyżej -70 dB. Wysoki poziom zniekształceń THD+N odbija się również na rys. 3., w całym zakresie mocy wyjściowej nie schodzimy poniżej 0,1 %.

LECTOR testy
SA710
SOULNOTE
SA710
Wzmacniacze stereo

SoulNote SA710 to egzotyka, jedna z tych ekscentrycznych konstrukcji, które budzą ciekawość, ale i obawy. Wygląda wprawdzie całkiem normalnie, ale wzmacniacz tranzystorowy o mocy 10 W ostatni raz widziałem... Nie – sam sobie zrobiłem, około 30 lat temu. Marka należy do japońskiej fi rmy CSR, a za sukcesem całego przedsięwzięcia stoi bardzo doświadczona ekipa inżynierów z Norinaga Nakazawa na czele, związanych wcześniej z Marantzem i Philipsem.

D-POWER 2x90i
PINK FAUN
D-POWER 2x90i
Wzmacniacze stereo

Mattijs de Vries - założyciel, właściciel i główny konstruktor - zaczynał od warsztatu parającego się głównie apgrejdami urządzeń audio, ale jako że Holendrzy mają wyjątkową smykałkę do biznesu, to działalność szybko się rozrosła. Pink Faun stał się sławny dzięki hi-endowym streamerom - a to gorący temat. Prezentowaliśmy już tego typu urządzenie, a teraz zajmujemy się wzmacniaczem zintegrowanym - jedynym w ofercie firmy.

Classic One mkII
PATHOS
Classic One mkII
Wzmacniacze stereo

Wyrafinowane wzornictwo przyciąga klientów do produktów włoskich nie tylko na rynku audio. Moda się zmienia, ale Hi-Fi, które wychodzi z pracowni włoskich projektantów, może trwać przy dawnych wzorcach. Classic One to wzmacniacz wyjątkowy. Po raz pierwszy zaprezentowano go w połowie lat 90., druga wersja pojawiła się na początku XXI wieku, a trzecia w 2006 roku i pozostaje w ofercie do dzisiaj. Pathos już wtedy odważnie zrywał z typową formą urządzeń, proponując wąskie, niekonwencjonalne "wynalazki".

Live Sound & Installation październik 2019

Live Sound & Installation

Magazyn techniki estradowej

Gitarzysta październik 2019

Gitarzysta

Magazyn fanów gitary

Perkusista październik 2019

Perkusista

Magazyn fanów perkusji

Estrada i Studio październik 2019

Estrada i Studio

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Estrada i Studio Plus listopad 2016 - styczeń 2017

Estrada i Studio Plus

Magazyn muzyków i realizatorów dźwięku

Audio październik 2019

Audio

Polski przedstawiciel European Imaging and Sound Association

Domowe Studio - Przewodnik 2016

Domowe Studio - Przewodnik

Najlepsza droga do nagrywania muzyki w domu