PIONEER A-40AE

PIONEER
A-40AE

Wzmacniacze stereo

Pioneer uraczył nas ostatnio kilkoma ciekawymi urządzeniami stereo. Wśród nich znalazł się zupełnie nowy wzmacniacz zintegrowany A-40AE. Choć symbol mógłby rozbudzać takie nadzieje, to jeszcze nie pora na reinkarnację kultowego modelu A400X. A-40AE jest po prostu kolejną integrą w rozwijającej się, dwukanałowej ofercie; oprócz wzmacniaczy znajdziemy odtwarzacze płyt i źródła cyfrowe, amplitunery, gramofon i oczywiście obowiązkowe menu deserów - czyli słuchawek.

Jak przystało na wzmacniacz japoński, konstrukcja prezentuje się atrakcyjnie i jest bogato wyposażona. Przedni panel jest metalowy, podobnie jak solidne pokrętło głośności. Pioneer A-40AE ma aż osiem wejść przełączanych mniejszym pokrętłem, o wybranym źródle informuje wskaźnik diodowy. Wybór wejść jest możliwy także z pilota. Są też regulatory tonów niskich i wysokich oraz zrównoważenia kanałów.

W pierwszych materiałach prasowych na temat Pioneera A-40AE (opublikowano je już w maju zeszłego roku) Pioneer zachwalał ten obszar konstrukcji następująco: "W przeciwieństwie do niektórych z jego purystycznych poprzedników, A-40AE został wyposażony w układy regulacji barwy dźwięku i zrównoważenia kanałów, zaprojektowane jednak bardzo dokładnie, tak by można je było kompletnie wyeliminować ze ścieżki sygnału...".

Czytaj również: Jakie są i czym się charakteryzują klasy pracy wzmacniacza?

Nieco już zapomniany i lekceważony układ Loudness znajduje się tuż przy znacznie bardziej lubianym przez audiofilów przycisku Direct.

Nieco już zapomniany i lekceważony układ Loudness znajduje się tuż przy znacznie bardziej lubianym przez audiofilów przycisku Direct.

Pioneer A-40AE - złącza

Pioneer A-40AE ma więc także tryb Direct, z przodu wzmacniacza znajduje się jeszcze przełącznik zacisków głośnikowych i układ aktywujący bezpośrednie wejście na końcówkę mocy (z pominięciem przedwzmacniacza). Jest również wyjście słuchawkowe. Spośród ośmiu wejść większość jest analogowa i oczywiście przeznaczona dla sygnałów liniowych. Jest też wyjście liniowe, ale również tutaj jedno gniazdo przygotowano na gramofon (korekcja dla wkładek MM).

Sekcja cyfrowa jest skromna, ale jest - tym wciąż można się wyróżnić w tym zakresie cenowym. Jedno wejście optyczne i jedno współosiowe, oficjalnie każde z nich jest gotowe przyjąć sygnał PCM 24 bit/192 kHz, ale złącze optyczne lepiej ograniczyć do 24/96.

Zaciski głośnikowe są podwójne; Pioneer chwali się użyciem materiałów niemagnetycznych, które są mniej podatne na zewnętrzne źródła zakłóceń. Od strony praktycznej istotne (i niestety, mniej wygodne) wydaje się być nietypowe, bo pionowe ułożenie poszczególnych trzpieni (zacisk minusowy pod plusowym).

Czytaj również: Co to jest współczynnik tłumienia wzmacniacza?

A-40AE jest znakomicie wyposażony, trudno będzie stworzyć taki system, który wykorzysta wszystkie jego wejścia i wyjścia.

A-40AE jest znakomicie wyposażony, trudno będzie stworzyć taki system, który wykorzysta wszystkie jego wejścia i wyjścia.

Pioneer A-40AE i Direct Energy Design

Pioneer stosuje własną topologię wzmacniacza, nazwaną Direct Energy Design, której celem jest zwiększanie sprawności poprzez optymalizację bloków zasilania i końcówek mocy. Odbywa się to jednak wciąż w ramach rozwiązań liniowych - tak zasilających, jak i wzmacniających. Korzyścią ma być także niski poziom szumów.

Transformator zasilający ma niezależne uzwojenia dla sekcji końcówek mocy, przedwzmacniacza oraz bloku sterowania. Pioneer chwali się nawet indywidualną specyfikacją zamówionych w firmie Elna kondensatorów elektrolitycznych. Końcówki mocy obejmują klasyczny radiator, a każdy kanał tworzy para tranzystorów wyjściowych Sankena. W sekcji cyfrowej Pioneera znajdziemy przetwornik C/A firmy Wolfson, układ WM8718.

Czytaj również: Czy 'godzina 12.00' na gałce wzmocnienia oznacza wysterowanie wzmacniacza do połowy jego mocy znamionowej?

Pioneer A-40AE to jeden z dwóch wzmacniaczy w tym teście, które mają wbudowane przetworniki C/A, ale podobnie jak w PM- -800NE Denona, wejścia cyfrowe są ograniczone do standardów SPDIF i Toslink.

Pioneer A-40AE to jeden z dwóch wzmacniaczy w tym teście, które mają wbudowane przetworniki C/A, ale podobnie jak w PM- -800NE Denona, wejścia cyfrowe są ograniczone do standardów SPDIF i Toslink.

Odsłuch

Jak na japońską konstrukcję przystało, Pioneer A-40AE chwali się wysoką mocą, co ma też przełożenie na charakter brzmienia; i nie chodzi tylko o możliwość głośnego grania. Dźwięk jest ustawiony nisko i stabilnie, basu nie rozpuszcza, trzyma kontury, fundament jest obszerny i raczej twardy; niskie zejścia mają charakter wibracji, a nie bulgotu.

Dynamika jest bardzo dobra, również mierzona precyzją cichszych fragmentów, a nie tylko siłą uderzeń. A nawet mocno "rozkręcony" Pioneer A-40AE utrzymuje porządek.

Średnica, podobnie jak w Denonie, przechyla się na "cieplejszą stronę mocy". Barwa jest lekko kremowa, ale prezentacja - odpowiednio detaliczna, nawet jeżeli nie krystalicznie przejrzysta, to czysta i bezpośrednia, bez "zasłony", wpada w ucho tak samo łatwo, jak i przyjemnie: nie dzwoni wyższym podzakresem, a przecież nie ma problemów z płynnością i spójnością.

Czytaj również: Czy przy stosowaniu bi-wiringu konieczne są podwójne wyjścia głośnikowe we wzmacniaczu?

Podwójne terminale głośnikowe ustawiono pionowo, co może utrudniać podłączanie przewodów (chyba że posłużymy się banankami).

Podwójne terminale głośnikowe ustawiono pionowo, co może utrudniać podłączanie przewodów (chyba że posłużymy się banankami).

Ewentualne przygaszenie czy też przyciemnienie jest bardzo subtelne, na niektórych nagraniach można się go raczej domyślać, niż odebrać jako oczywistość, skoro wysokotonowe detale mają spodziewaną wyrazistość, a jednocześnie nie wywołują rozjaśnienia nawet wtedy, gdy... No właśnie, gdy inne wzmacniacze pokazują określone nagrania bardziej ofensywnie.

Można stwierdzić ograniczenie w swobodzie i otwartości, ale można też cieszyć się z takiego obrotu sprawy, gdy faktycznie słychać wszystko, i to we właściwych proporcjach, a ogólne wrażenie uwalnia nas od wszelkiej fatygi, kierując uwagę na dźwięki zasadnicze, ich zdrową konsystencję i harmonię całego obrazu.

Pioneer A-40AE jest staranny i ostrożny; niczego nie zgubi, ale niczego nie wyostrzy. Dobre różnicowanie zapobiega jednostajności i nudzie. "Czterdziestkę" można odebrać jako "introwertyczną", lecz "wewnętrznie bogatą". Przestrzeń jest zupełnie "normalna", nie dzieją się tu rzeczy niesamowite, nie brakuje jednak ani szerokości, ani głębi, ani plastyczności.

Czytaj również: Dlaczego nie można podłączać kolumn 4-omowych do wzmacniaczy 8-omowych?

Spora płytka drukowana mieści - oprócz sekcji cyfrowej (oddzielny, mały druk) - niemal cały wzmacniacz. Transformator zasilający (rdzeniowy) został radiatorem odgrodzony od elektroniki audio.

Spora płytka drukowana mieści - oprócz sekcji cyfrowej (oddzielny, mały druk) - niemal cały wzmacniacz. Transformator zasilający (rdzeniowy) został radiatorem odgrodzony od elektroniki audio.

Parametry

PIONEER A-40AE

  • Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 8 Ω, 2x 58
  • Moc znamionowa (1% THD+N, 1 kHz) [W] 4 Ω, 2x 92
  • Czułość (dla maksymalnej mocy) [V] 1x 0,16
  • Stosunek sygnał / szum (filtr A-ważony, w odniesieniu do 1W) [dB] 83
  • Dynamika [dB] 101
  • Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) 54

Laboratorium

W specyfikacji firmowej znajdziemy informację o mocy zaledwie 30 W przy 8 Ω i 60 W przy 4 Ω. Czy w teście mamy do czynienia z innym urządzeniem, czy osoba odpowiedzialna za broszurę Pioneera wzięła te dane z sufitu? Ale nikt nie będzie narzekał na moc 61 W przy 8 Ω i 102 W przy 4 Ω (przy jednym kanale wysterowanym) i odpowiednio 2 x 58 W i 2 x 92 W (w stereo).

Czułość ustalono na poziomie 0,16 V, co może być jedną z przyczyn niezbyt imponującego dostępu od szumów (S/N wynosi 83 dB), więc dynamika, mimo sporej mocy, dociera tylko do 101 dB. Dobrze prezentują się natomiast charakterystyki częstotliwościowe (rys.1), z idealną liniowością już od 10 Hz i spadkiem -3 dB dopiero powyżej 100 kHz.

Najsilniejszą harmoniczną (rys. 2) jest druga (-70 dB), ale nieparzyste też odgrywają dużą rolę: przy -72 dB widać trzecią; o 1 dB niżej – piątą; a powyżej -90 dB jeszcze siódmą, dziewiątą... i kilka kolejnych. Przebieg krzywych THD+N (rys. 1) jest typowy dla wzmacniaczy tranzystorowych, choć minimalne poziomy zniekształceń nie są imponujące.

Podstawowe dane

  • 1 800 zł

Nasza ocena

  • Wykonanie: E Obudowa filigranowa, ale solidna - z metalowym frontem. Przejrzysty układ elektroniczny w ramach dużej płytki drukowanej pozwolił niemal całkowicie wyeliminować połączenia kablowe. Dobre tranzystory w końcówce (klasa AB), transformator toroidalny.
  • Funkcjonalność: Wejścia dla sygnałów analogowych, również z gramofonu (MM), wyjście słuchawkowe, podręczne wejście na empetrójkę, brak zdalnego sterowania.
  • Brzmienie: Otwarte, mocne, ofensywne. Konturowy bas, czysta średnica, detaliczna góra. Rytm - i sprawa jasna.
VINCENT SV-200

VINCENT
SV-200

Cena: 3 400 zł

ROTEL A11

ROTEL
A11

Cena: 3 200 zł

MUSICAL FIDELITY M2si

MUSICAL FIDELITY
M2si

Cena: 4 000 zł

AUDIOLAB 6000A

AUDIOLAB
6000A

Cena: 3 400 zł

Zobacz także
Audio - czerwiec 2019

Czytaj bieżący numer na swoim tablecie za darmo!

Gramofony za 2400 zł to już nie plastikowa tandeta z supermarketów, która pozwala dzisiaj dotrzeć "analogowi" pod strzechy. Dobry dźwięk zawsze trochę kosztuje, czy to ze źródła cyfrowego, czy analogowego, czy z kolumn, czy ze słuchawek. Trzy znane marki - Denon, ...

Kup ten numer Zaprenumeruj Przejrzyj

LYNGDORF AUDIO
TDAI-3400

LYNGDORF AUDIO TDAI-3400

Dwadzieścia lat temu Peter Lyngdorf (wówczas jako spiritus movens Tact Audio) z przytupem wszedł w technikę cyfrową, pok...