Wielkiej różnorodności współczesnych urządzeń audio mogą zgubić się zarówno doświadczeni audiofile, wychowani w czasach klasycznego hi-fi , jak i klienci nowej generacji, do których kieruje się mnóstwo oryginalnych pomysłów. Mają być one świeże i atrakcyjne, jednak często są też niedopracowane i kłopotliwe. A jeżeli zaskakują niezwykłymi możliwościami, to z drugiej strony mają też ewidentne słabości.
Jak uniknąć pułapek i rozczarowań, sięgając po fantastyczne funkcje i opcje? Jak znaleźć to, co dla nas rzeczywiście najważniejsze? Niełatwo, bo zasadnicza trudność jest już w tym, aby samemu sobie odpowiedzieć na pytanie, na czym najbardziej nam zależy. W takiej psychoterapii nie pomożemy, ale tak jak producenci deklarują, że ich konstrukcje potrafią "wszystko", tak my obiecujemy wykazać… że nie do końca.
Teraz już to wiemy, ale i my byliśmy zaskoczeni rozpiętością charakterów i możliwości. Nośne hasło "all-in-one" trzeba traktować nie tyle z przymrużeniem oka, co… ucha. Oczywiście nie było sensacją to, że nawet dość luksusowe urządzenia tego typu nie grają jak wielokrotnie droższe systemy z prawidłowo ustawioną parą kolumn (albo rozbudowane systemy wielokanałowe).
"All" odnosi się tutaj nie do jakości dźwięku, ale do funkcjonalności, samodzielności, możliwości postawienia (lub powieszenia) takiego urządzenia w niemal dowolnym miejscu, połączenia go z serwisem muzycznym i... natychmiastowego zagrania. Nie zawsze idzie to tak gładko, a jeżeli chcemy wycisnąć z urządzenia najlepsze możliwe brzmienie, musimy się trochę postarać: wykonać kalibrację, wybrać odpowiedni tryb, podregulować…
Wszystko to nie może być łatwe i proste, bo zjawiska akustyczne są tak samo złożone, jak były, tym bardziej że efekty poddawane są nie tylko pomiarom, ale i subiektywnej ocenie. Chcemy wykonać porządną autokalibrację – musimy pobawić się z mikrofonem. Chcemy, żeby grało "po naszemu" – musimy pokombinować z charakterystyką. Jednego zachwycą fajerwerki Focala, kto inny ulegnie dynamice Primare, pozostali znajdą swoją strefę komfortu w towarzystwie Dali.
Systemy all-in-one, chociaż nie są adresowane do najbardziej wymagających audiofilów, i tak wpadają na głęboką wodę bardzo różnych warunków akustycznych i oczekiwań. Nawet najlepsze "wszystko w jednym" nie sprosta wszystkim wyzwaniom. Tutaj wracamy do pytania postawionego we wstępie. Sami musimy skonfrontować umiejętności tych urządzeń z naszymi oczekiwaniami i zgodzić się na jakiś kompromis.
Czytałem kilka testów tych trzech "wszystko potrafi ących", w których tylko je chwalono, nie widząc i nie słysząc żadnych problemów. Sądzę, że wszystkie zasługują na rekomendacje, ale na innych warunkach – jasnego określenia ich specyfiki i możliwości.
Andrzej Kisiel