ECLIPSE TD712zMK2 + TD725sw

ECLIPSE
TD712zMK2 + TD725sw

Zespoły głośnikowe

Trzeba dobrze zakasać rękawy, a raczej przygotować szare komórki do pewnego wysiłku. "Głośniki szerokopasmowe" to temat z jednej strony błahy, jeśli oceniać go przez pryzmat obecności na rynku sprzętu wysokiej klasy, z drugiej - bardzo ważny z teoretycznego punktu widzenia, a także szanowany, i nawet uwielbiany przez jedną z wielu audiofilskich frakcji. Łączy swoisty sentymentalizm do archaicznych głośników ery "przedwielodrożnej" z mocnymi podstawami naukowymi, wskazującymi na nieprzemijające zalety takiej koncepcji.

Odsłuch

Nie można być sędzią we własnej sprawie. A ktoś mógłby mi wytknąć, że po wszystkich zastrzeżeniach, jakie wysunąłem pod adresem teorii "domeny czasowej" (choć raczej pod adresem wniosków, jakie z tej teorii wyciągnął projektant Eclipse), nie powinienem oceniać brzmienia głośnika zrealizowanego wedle tej koncepcji. Bo albo będę chciał dowieść swojej racji, albo moja wrażliwość jest niepełna i nieprzygotowana na dostrzeżenie jej zalet.

Ponadpiętnastoletnie doświadczenie w testowaniu kolumn daje jednak nie tylko usprawiedliwioną pewność własnych sądów, lecz i pokorę… bowiem nieraz zaskakująco dobrze zagrały kolumny, których bym o to wcale nie podejrzewał. Podłączam Eclipse i znowu wszystko jest możliwe? Na pewno nie…

Dwie dwunastki w całym systemie szybko potwierdzają nie tyle obawy, co oczekiwania, że para Eclipse TD712zMK2 nie wygeneruje potężnego dźwięku z mocarnym basem i porywającą dynamiką. Co to dokładnie znaczy? Dokładnie tego nikt nigdy nie wie, co autor ma na myśli, pisząc np. że "do normalnego słuchania w warunkach domowych wystarczy, ale do zemsty na sąsiadach - już nie". To, co dla jednego jest umiarkowaną głośnością, innego już męczy.

Wreszcie często pisze się i mówi o wielkości pomieszczenia, tymczasem w kontekście głośności ważniejsza jest przecież odległość między słuchaczem a głośnikami; założenie, że w dużym pomieszczeniu słuchacz siedzi na jego drugim końcu, nie jest chyba słuszne, także założenie, że para wysokiej klasy domowych kolumn służy do klasycznego "nagłaśniania" - czyli do równomiernego "pokrycia" dźwiękiem o odpowiednim natężeniu określonej powierzchni.

Jeżeli porzucimy te fałszywe przesłanki, kierujące "ciche" głośniki tylko do małych pomieszczeń, a "głośne" tylko do dużych, to możemy nawet w dużym pomieszczeniu ustawić sobie parę Eclipse TD712zMK2, i jeżeli tylko usiądziemy w odległości nie większej niż 3 metry, to będzie… dobrze? To wciąż zależy od upodobań, ale można już coś ustalić, porównując możliwości Eclipse TD712zMK2 z… - no właśnie, z czym?

W kontekście

Eclipsowe rozwiązanie problemów fazowych, trapiących duże, trójdrożne zespoły głośnikowe to w pewnym sensie wylanie dziecka z kąpielą, bo przecież dużych kolumn potrzebujemy właśnie z powodu tych możliwości, których Eclipse TD712zMK2 nie zaoferują - basu i mocy, mówiąc w największym skrócie.

Do głowy przyszło mi też porównanie z kulami Cabasse Baltic II Evolution - co prawda trójdrożnymi, ale podobnej wielkości: Baltiki grają zdecydowanie mocniej, one również swobodnie przebijają Eclipse TD712zMK2 maksymalnym natężeniem dźwięku; trzeba tylko pamiętać, że są od jajek Eclipse dwa razy droższe. Wreszcie zbliżam się do najwłaściwszego porównania: skala dźwięku generowana przez Eclipse jest podobna jak z dwudrożnych monitorów; w kategoriach absolutnych nawet trochę mniejsza, lecz nadrabia żywością i komunikatywnością.

Dźwięk nie ma takiego rozciągnięcia, nasycenia, precyzji i autorytetu, jak z najlepszych dwudrożnych podstawkowców. Eclipse nie próbują też, tak jak część z nich, symulować działania większych kolumn przez dociążenie niskich rejestrów (nie chodzi o najniższy bas, ale o okolice 100 Hz). Podsumowując w wymiarze "ilościowym", Eclipse TD712zMK2 ani obiektywnie, ani subiektywnie nie grają jak "normalne", duże czy choćby średniej wielkości kolumny. Nawiązują one kontakt z peletonem typowej wielkości dwudrożnych monitorów.

Na tym polu nie będzie więc sensacji i nie jest ona potrzebna, żeby zrozumieć, na czym polega brzmieniowa uroda tego wynalazku. Myślę, że słowo "uroda", wartościujące nie tak bezwzględnie jak "piękno", ale jednak o pozytywnym wydźwięku, co najmniej neutralnym… pasuje tu najlepiej. Zatem co jest w tym brzmieniu tak charakterystycznego i pozytywnego?

Swoboda, komunikatywność, spójność, przejrzystość; żadnego "zasupłania", nosowości, omszałości, żadnych agresywnych podbarwień, ale też żadnych docieplających efektów, umilania i dystansowania. Dźwięk jest prosty, oczywisty, wyrazisty, bez żadnej arystokratycznej maniery. Znając już charakterystykę przetwarzania, jestem nawet zdziwiony, że jej defekty nie były tak dokuczliwe; choć były czytelne i nie zostały z brzmienia usunięte, to zostały przytłumione, zmarginalizowane. Ma na to wpływ przyzwoita ogólna równowaga - najwyższe częstotliwości i bas są podobnie cofnięte, nie wykorzystują słabości drugiego skraju, dzięki czemu dźwięk nie jest ani zbyt jasny czy ostry, ani zbyt ciężki i ciemny; procentuje naturalna spójność i pewnie ów doskonały "timing", wiążący się z odpowiedzią impulsową; ma wpływ na czystość i szybkość, brak smużenia i zmatowienia.

Ma wreszcie wpływ… niedoceniana zdolność słuchu do akomodacji, czyli po prostu przyzwyczajenie. Pierwsza reakcja po ich włączeniu nie była natychmiastowym westchnieniem ulgi czy zachwytu. Cechy ewidentne od początku z upływem czasu zmieniały znaczenie, zyskiwały lub traciły na wartości, poprawiając stopniowo notowania. Najbardziej frapujący jest paradoks, że choć zakres kilku kHz ma wyraźną przewagę nad poziomem poniżej 1 kHz, to brzmienie nie stało się przez to krzykliwe i jazgotliwe.

Eclipse TD712zMK mają ciekawą zdolność do pokazania tego zakresu na pierwszym planie, jednocześnie w sposób bezbolesny dla ucha. Można by przypuszczać, że wokale żeńskie nabiorą życia i blasku, ale męskie stracą na sile - tymczasem wszystkie zyskują na wyrazistości, są łatwo wyodrębniane, różnicowane, tyle że nie zdobywają nasycenia, które pozwalałoby mówić o ich wejściu do naszego pokoju, nie mają "ciała".

Muzyka i wszystkie jej dźwięki, muzycy i instrumenty nie są wnoszone i stawiane przed nami "jak żywe", a raczej pokazywane na scenie bez maskowania i bez owej przysłowiowej kotary. Pozorne źródła dźwięku, choć dobrze separowane i plastyczne, trzymają się dość blisko siebie, nie są rozproszone, co daje wrażenie swoistej kumulacji i energetyczności brzmienia - zamiast bardziej wyrafinowanego, subtelnego rozproszenia.

Są zdrowe

Jest w tym też coś atawistycznego… coś prymitywnie zdrowego, lub zdrowo prymitywnego, coś bezczelnego, chropowatego, ale prawdziwego, coś z przeszłości, co przynajmniej niektórzy z nas znali, ale z czym utracili kontakt. Miałem w młodości magnetofon mk2405, stereofoniczny szpulowiec wyposażony we własny wzmacniacz i zainstalowane po bokach eliptyczne głośniki szerokopasmowe - zanim dorobiłem się oddzielnych, przez rok słuchałem "w ten sposób". I przy całym inwentarzu niedoskonałości, które teoretycznie w ogóle nie pozwalają wspominać o tym brzmieniu w kategoriach audiofilskich, było w nim z dzisiejszej perspektywy coś bardzo zaskakującego, ale i bardzo konkretnego - różnice w realizacji nagrań (przegrywanych płyt analogowych) były, mimo wszystkich ograniczeń i przekłamań, czytelne jak na dłoni!

Później, po rozbudowie systemu o zewnętrzne kolumny (a dopiero potem wzmacniacz), dźwięk był generalnie o wiele lepszy, lecz pod tym względem… już wcale nie bardziej zaawansowany. Słuchając teraz Eclipse, doznałem deja-vu - z różnych nagrań wyszła jakaś ich pierwotna natura, indywidualne rysy, siła sprawcza… nie tylko muzyczne emocje, ale i studyjna technika.

Wraz z tym, że Eclipse TD712zMK2 są z pewnością lepsze od głośników z mk2405, była to szczególna frajda usłyszeć tego rodzaju dźwięk. Nie uczta, nie przeżycie, nie dotknięcie ideału - po prostu frajda, choć kto inny pozostanie na takie atrakcje zupełnie niewrażliwy, a jeszcze inni odnajdą w tym cechy predestynujące do zastosowania profesjonalnego (Eclipse podaje długą listę inżynierów dźwięku, którzy używają tych głośników do monitorowania).

Jedno jest dla mnie niemal oczywiste - mogą to być monitory bliskiego pola, mimo że wymagają zastosowania dość kłopotliwych w takiej sytuacji, choć kosmicznie efektownych, standów. Jeżeli jednak właśnie taka jest konieczność - słuchania z małego dystansu - wówczas jednodrożność Eclipse procentuje dodatkowo - są przecież niemal punktowym źrodłem dźwięku, dźwięk nie będzie rozmazany nawet z najmniejszej odległości.

Ze względu na kształt swojej charakterystyki Eclipse TD712zMK2 dobrze znoszą - a nawet im to w dużym stopniu pomaga - przysunięcie do ściany. W zasadzie powinienem napisać to znacznie wcześniej, ale rozpędziłem się w komentarzach do innych kwestii, podczas gdy jest ważne dla ostatecznego rezultatu, jak je ustawimy. I tym razem wcale nie odsunięcie od ścian, zgodne z ortodoksyjnymi audiofilskimi zwyczajami, lecz przysunięcie daje tonalnie lepsze efekty, bowiem wzmacnia dolną część pasma, a do jakiegokolwiek przeładowania i tak bardzo daleko. Przestrzeń nie jest wówczas tak przejrzysta jak przy odsunięciu, ale mamy jednak większe wrażenie naturalności.

Z subwooferem

Udział subwoofera zdecydowanie zmienia całość spraw, w pewnym sensie wpływa nawet na percepcję… wysokich tonów. To zresztą jedyny minus jego działania. Co za bzdury!? Już wyjaśniam, choć wcześniej dotknąłem tego wątku. Doładowanie niskich częstotliwości, przy niezmiennym poziomie wysokich, zmienia proporcje między skrajami pasma.

Najwyższa góra z Eclipse TD712zMK2 była, jest i będzie słaba, ale wcześniej nie wychodziło to na wierzch tak wyraźnie; wraz ze wzmocnieniem basu trudno już tego nie dostrzegać, choć wciąż można zaakceptować - ostatecznie dziewięćdziesiąt dziewięć procent informacji muzycznych jest tu podawanych z właściwą energią, bo to, co dzieje się powyżej 10 kHz, to już tylko okruchy… na które jednak audiofil, zwłaszcza "na stanowisku", jest bardzo wyczulony.

Przy okazji dwa zdania o basie z samych Eclipse TD712zMK2, bo bez tego trudno zrozumieć rolę subwoofera. Jajka potrafią zagrać dość nisko, zaskakująco nisko - to nie jest brzmienie "obcięte" na etapie wyższego basu, tyle że ten bas jest bardzo delikatny (choć na samym skraju przyjemnie zaokrąglony, a nie suchy), ewentualnie można ponarzekać na zbytnią powściągliwość średniego i wysokiego basu, zwykle mocniej nabijającego rytm nawet w dwudrożnych monitorach. I tutaj zdecydowanie wchodzi do gry subwoofer pełniąc rolę trochę inną niż w znanych systemach subwooferowych, gdzie selektywnie dopełnia brzmienie tylko najniższymi rejestrami.

Żeby jednak "wyczyścić" mu pole do działania w szerokim zakresie, zamknąłem bas-refleksy Eclipse TD712zMK2, nie próbowałem za to dostarczać im sygnału skorygowanego przez filtr HPF (miałem do dyspozycji wzmacniacze zintegrowane bez wejść na końcówkę, które byłyby do takiej kombinacji potrzebne). Należało wtedy ustawić górną częstotliwość graniczną w dolnym zakresie i oczywiście poszukać najlepszej fazy, zależnej w dużym stopniu od umiejscowienia subwoofera.

W teście stanął na środku, pomiędzy jajkami, w takiej samej odległości co one od miejsca odsłuchowego. Wówczas faza musiała być w zasadzie odwrócona, czego nie należy się obawiać ani kojarzyć z jakimś konfliktem elementów pracujących w przeciwfazie, bo przecież chodzi waśnie o to, aby "uzgodnić" fazę między subwooferem a satelitami w tym zakresie częstotliwości, w którym ze sobą współpracują. A to, że impuls najniższego basu będzie w takiej sytuacji "nie w fazie" z impulsem średnich tonów… to już zmartwienie tych, którym tak bardzo zależy na odpowiedzi impulsowej.

Mimo że nietypowo, bo w sumie dość wysoko, właściwie "wstrojony" Eclipse TD725sw bardzo dobrze "skleja się" z Eclipse TD712zMK2. System generuje spójne, mocne, zagęszczone brzmienie, z wciąż podkreśloną artykulacją wokali, natychmiastowym atakiem, pełną czytelnością. Bas jest zdefiniowany, konturowy, sięga nisko, ale bez tłustości, faktycznie samą swoją energetycznością świetnie pasuje do satelitów, nie opóźnia akcji, a tylko ją wzmacnia. Z drugiej strony świadomość, że system stracił cnotę jednodrożności i wiązanego z tym doskonałego - teoretycznie - impulsu, odbiera trochę satysfakcji i nasuwa pytanie, czy porzucając "teorię czasową", nie można by uzyskać jeszcze lepszego brzmienia z pary kolumn za podobną cenę? Zależy, na co jesteśmy wyczuleni.

Żeby nie poszedł dym

Spójność i energetyczność, łatwość transmisji muzycznych emocji, wspaniały dynamiczny bas - to poważne atuty całego systemu. Same satelity (Eclipsc TD712zMK2), bez pomocy subwoofera nie dadzą sobie rady (tak jak duże kolumny) w dużych pomieszczeniach, a nawet z subwooferem trzeba zadbać o to - o ile chce się zagrać głośno - aby odfiltrować je przez HPF, bo inaczej z jajek może pójść dym… Męczone pełnym pasmem, mają przecież moc tylko 35 W, siedzi w nich tylko po jednej "12-tce", w obudowie bas-refleks, pasywnie od dołu w ogóle niefiltrowanej.

Bardzo oryginalny, bardzo szczególny, kontrowersyjny, pełen mocnych cech charakteru, poważnych ograniczeń i frapujących zalet projekt, przed którym nie padłem na kolana, ale doceniam, i mam nadzieję, że w pełni rozumiem… i że wciąż dobrze słyszę... Nie jest to głośnik (czy system) dla wszystkich, sam nie zdecydowałbym się na taki jako na jedyny, na który byłbym już "skazany", ale chciałbym mieć taki, gdybym mógł mieć kilka - jak muzyk, który ma kilka instrumentów na różne okazje; być może wtedy system Eclipse wcale nie okazałby się "instrumentem" używanym od święta, być może najlepiej sprawdziłby się właśnie w codziennym obcowaniu z muzyką, bez presji "obiektywizmu" i uwagi skupionej na odkrywaniu niedoskonałości w wyrównaniu pasma.

I nie mam też wątpliwości, że od strony zawartości techniczno-materiałowej jest to produkt wart swojej ceny - trzeba tylko zrozumieć, że głośnik wysokiej klasy, zaprojektowany bezkompromisowo wedle firmowej "teorii czasowej", nie będzie arsenałem efektownych przetworników w pięknej skrzyni, lecz ultraprecyzyjnym "uchwytem" dla jednego małego przetwornika szerokopasmowego. I teraz odkryłem, że ja też taki mam w swoich kolumnach! Też 12-cm, też w ogóle niefiltrowany... tylko że przed nim jest tuba, nad nim wysokotonowy, a pod nim dwa 12-cm woofery z 500-watowym własnym wzmacniaczem... I nic dziwnego, że gra to inaczej.

Andrzej Kisiel

Parametry

ECLIPSE TD712zMK2 + TD725sw

  • Produkowany Tak
  • Moc [W] 35
  • Wymiary [cm]* 100 x 34,5 x 43
  • Rodzaj głośników W
  • Efektywność [dB] 86
  • Impedancja (Ω)** 4
  • * Wymiary: wys./szer./gł.
  • ** W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona

Laboratorium

Zastanawiając się, jak zacząć to nietypowe laboratorium, i powracając do wyłożonej we wstępie "czasowej" teorii Eclipse, przyszło mi do głowy pewne porównanie. Ale najpierw wyjaśnię, dlaczego laboratorium jest nietypowe. Dlatego, że jest ... typowe, a producent upominałby się o zupełnie inne.

Jak zwykle pokażemy charakterystykę amplitudowo-częstotliwością (tzw. charakterystykę przetwarzania, chociaż ten skrót jest rzeczywiście nieprawidłowy - charakterystyka impulsowa też jest charakterystyką przetwarzania, przetwarzania impulsu), podczas gdy Eclipse odżegnuje się od takiego sprawdzianu, żądając oceny na podstawie odpowiedzi impulsowej.

I tutaj właśnie owo porównanie - to tak, jakby skoczek narciarski postulował, aby nie mierzyć długości skoku, ale tylko jego styl, twierdząc zarazem, że jeżeli ktoś ma perfekcyjnie opanowany styl, to i skoki oddaje najdalsze, a sama walka o długość skoku mogłaby skutkować fatalnym stylem... No cóż, ja mogę powiedzieć przewrotnie: badając długość skoku (charakterystykę amplitudową), zobaczymy te defekty, których pierwotnym źródłem były przecież błędy stylu (w odpowiedzi impulsowej).

Charakterystyka osiągnięta przez TD712zMK2 jest daleka od liniowości, ale z drugiej strony całkiem szerokopasmowa, a jak na pracę pojedynczego przetwornika - godna uznania. W pasmie 50 Hz - 10 kHz utrzymujemy się w granicach +/-3 dB, tyle że kształt jest zupełnie inny od zwykle spotykanego w zespołach wielodrożnych, których charakterystykę można do pewnego stopnia "układać", choćby pod kątem krzywych czułości ludzkiego słuchu.

Charakterystyka Eclipse jest tego niemal negatywem - eksponuje ten zakres (okolice 2 kHz), który zwykle się wycofuje, jako że słuch ma tu największą czułość i nawet liniowe przetwarzanie tego zakresu może odbierać jako natarczywość; za to skraje pasma są cofnięte, co jednak nietrudno zrozumieć, wiedząc o zastosowaniu przetwornika szerokopasmowego, który w swojej naturze niewiele różni się od średniotonowego.

Właśnie - w głównej części podobną charakterystykę pokazałoby bez fi ltrowania wiele głośników średniotonowych, przy aplikacji których na nadmierną energię zakresu ponad 1 kHz oddziaływuje się już fi ltrowaniem dolnoprzepustowym ( w zwrotnicy). Za pomocą biernych elektrycznych obwodów korekcyjnych można by pewnie również tę charakterystykę nieco wyrównać, ale po pierwsze, nie mieściło się to w minimalistycznej idei, po drugie, takim sposobem można tylko tłumić i "równać w dół" - a więc obniżać efektywność.

Mimo to inspirujące jest, jak nisko udało się zejść z dobrze wyrównaną charakterystyką - spadek -6 dB mamy poniżej 40 Hz! Basik będzie delikatny, ale dobrze rozciągnięty. Najwyższe tony są w słabszej kondycji i w żaden sposób nie nawiązują do możliwości choćby przeciętnych głośników wysokotonowych - najwyższa oktawa jest wyraźnie obniżona i poszarpana.

Producent podaje pasmo 35 Hz - 26 kHz dla spadków -10 dB, i na osi głównej jest to możliwe (chociaż nasz pomiar kończy się przy 20 kHz, to tam spadek na osi głównej jest mniejszy niż 10 dB). Rozpraszanie jest typowe dla 12-cm przetwornika, więc trudno się dziwić, że już pod kątem 15O następuje szybki spadek ciśnienia powyżej 7 kHz. Z kolei zaletą układu jednogłośnikowego jest symetryczność charakterystyk kierunkowych i brak zmienności relacji fazowych (między przetwornikami układu wielogłośnikowego) - dlatego nie badaliśmy kątów +/-7O (w pionie).

Maskownica trochę zwiększa nierównomierności, ale trudno powiedzieć, aby niszczyła coś wcześniej pięknego... Czułość (dla napięcia 2,83 V, 1 m) wynosi ok. 86 dB - z grubsza odpowiada to efektywności 84 dB przy mocy 1 W i impedancji 6 omów, co deklaruje producent.

Charakterystyka impedancji potwierdza 6-omową impedancję znamionową, a nawet pozwalałaby uznać 8-omową; 6 omów ma szeroko rozpościerające się minimum w zakresie kilkuset Hz, podczas gdy lokalne minimum między wierzchołkami wskazuje, że bas-refl eks dostrojono do 50 Hz.

Subwoofer TD725sw nie jest tak rewolucyjny, ale też daje powody do dłuższego komentarza. Wiele wskazuje na to, że układ wzmacniacza nie prowadzi żadnej korekcji w zakresie najniższych częstotliwości, która mogłaby przesunąć niżej dolną częstotliwość graniczną. Być może zajmuje się tym przycisk "bass" na pilocie, którego w pomiarach nie uruchomiliśmy, skupiając się na funkcjach dostępnych na tylnej ściance.

Zacznijmy od charakterystyki leżącej najwyżej i sięgającej najdalej - filtr dolnoprzepustowy jest tutaj zupełnie odłączony, widzimy całą naturalną charakterystykę głośnika, dość typową dla 25-cm woofera z ciężką cewką. Spadek poniżej 100 Hz jest determinowany również objętością obudowy, wydaje się, że służy ona ustaleniu dość niskiego Qtc, w okolicach 0,5, bowiem w okolicach 45 Hz mamy już spadek -6 dB.

Warte zauważenia jest też to, że aż do samej granicy pomiaru (10 Hz) nachylenie zbocza nie przekracza naturalnej dla obudowy zamkniętej wartości 12 dB/okt. Oznacza to wprost, że nie wprowadzono filtrowania subsonicznego, a pośrednio potwierdza to, iż nie ma też korygowania w zakresie 20-100 Hz, któremu najczęściej takie filtrowanie (subsoniczne) towarzyszy, aby nie dopuścić do przeciążenia głośnika zbyt dużą amplitudą tam, gdzie jest to już bezużyteczne.

Gdyby w oparciu o taki układ akustyczny wprowadzić wspomniane korekcje, to charakterystyka mogłaby sięgnąć liniowo np. do 30 Hz, a poniżej opadałaby już bardzo szybko, np. 24 dB/okt. Z tym bardzo łagodnym, ale wcześnie zaczynającym się spadkiem, jaki widzimy w działaniu TD725sw, wiąże się kilka zalet i wad.

Po pierwsze, utrzymane są najlepsze charakterystyki impulsowe; po drugie, głośniki nie są męczone dużą amplitudą w zakresie 20-100 Hz (choć nie są odciążane poniżej 20 Hz), a wzmacniacz nie musi dostarczać "korygującej" mocy. Wadą jest po prostu wysoka dolna częstotliwość graniczna, wyznaczana spadkiem -6 dB. Jeżeli jednak ustalimy w samym subwooferze najniższe filtrowanie (dolnoprzepustowe), to charakterystyka ulegnie takiemu przekształceniu, mając wierzchołek przy 50 Hz, że -6 dB na dolnym zboczu odczytujemy przy 25 Hz - czego chcieć więcej?

Przy najwyższej pozycji filtrowania (ale już przy filtrze włączonym), spadek -6 dB na górnym zboczu (względem wierzchołka) znajduje się przy 220 Hz - bardzo blisko deklarowanych 200 Hz - ale gdy przejdziemy na drugą, dolną skrajną pozycję regulatora, to spadek ten (wciąż względem wierzchołka) pojawia się przy 100 Hz, a więc bardzo daleko od deklarowanych 40 Hz. Faktyczny zakres regulacji (górnej częstotliwości granicznej) wynoszący więc nie 40-200 Hz, lecz 100-220 Hz, nie pozwala na tak niskie "cięcie", jakie w wielu sytuacjach jest właściwe.

A wszystko dlatego, że charakterystyka "wyjściowa" poniżej 100 Hz nie jest liniowa, lecz opada w kierunku najniższych częstotliwości; gdy "odliczymy" spadek 6 dB od charakterystyki wyjściowej, a nie od szczytu (nowej ustalonej charakterystyki), wówczas przy najniższej pozycji będziemy mieli ok. 50 Hz - już bardzo blisko deklarowanych 40 Hz. Wyznaczając różne częstotliwości filtrowania, producent nie uwzględnił prawdopodobnie opadającej (w kierunku niskich częstotliwości) charakterystyki głośnika, a oparł się jedynie na funkcji samego filtra dolnoprzepustowego (można też odczytać, że jego nachylenie to dość subtelne 12 dB/ okt.).

W tej sytuacji wypada ominąć zalecenie dotyczące unikania "podwójnego filtrowania" i w celu uzyskania niższych cięć dodawać do siebie działania zarówno zewnętrznego procesora, jak i filtrowania w subwooferze. Trudno o precyzyjne zalecenia, trzeba będzie próbować. Niestety, nie będziemy tego w stanie zrobić tam, gdzie byłoby to potencjalnie najbardziej wskazane - w systemach stereofonicznych, pozbawionych takich funkcji.

Tu jesteśmy zdani tylko na filtrowanie w samym subwooferze, którego nie da się "ściągnąć" tak nisko, jak byłoby to pożądane przy współpracy z nawet średniej wielkości monitorami - ich charakterystyki sięgają przecież (spadkiem -6 dB) poniżej 100 Hz. No tak, ale przecież dzięki specjalnemu (opcjonalnemu) filtrowaniu górnoprzepustowemu na wyjściach liniowych, sygnał do "satelitów", przy odpowiedniej kon- figuracji systemu, możemy pozbawić basu...

Niestety, filtr ten jest skoordynowany z filtrem dolnoprzepustowym i jeżeli np. zadysponujemy teoretyczne 40 Hz, to uzyskamy 6-dB spadek na charakterystyce subwoofera przy 100 Hz, a na charakterystyce kolumn - znacznie niżej (za nisko); przestroimy wyżej - problemu nie rozwiążemy, a na dodatek będziemy zdecydowanie za wysoko z podziałem. Tak czy inaczej, nastąpi nakładanie się na siebie charakterystyk subwoofera i towarzyszących kolumn, wymagające szczególnej staranności w ustawieniu i zestrojeniu fazy.

Na koniec można skonfrontować charakterystykę subwoofera z charakterystyką (w zakresie niskich częstotliwości) głośników TD725zMK2. Jak już wiemy, sięga ona dość nisko, aby zapewnić "jajkom" samodzielność, choć poziom basu jest umiarkowany. Przy założeniu, że współpracują one z subwooferem, charakterystyka taka nie jest jednak optymalna, lepiej byłoby dostroić bas-refleks wyżej, co podniosłoby poziom w zakresie 100-200 Hz kosztem (niepotrzebnego już) rozciągnięcia, ale też pogorszyłoby charakterystyki impulsowe; to, co możemy zrobić sami - łatwo i bez żadnej szkody - to w ogóle zamknąć bas-refleks, co spowoduje łagodny spadek charakterystyki już od ok. 150 Hz w dół, i da znacznie niższe ciśnienie w zakresie 40-100 Hz, w którym efektywnie pracuje subwoofer.

Dodatkowo, charakterystyki impulsowe takiej kombinacji obudów zamkniętych mogą być wyśmienite, choć zawsze trzeba zadbać o fazowe zgranie systemu. Ale na dzień dobry częstotliwość filtrowania w TD712sw należy ustawić w najniższej pozycji na regulatorze, która wcale nie wywołuje spadku -6 dB przy 40 Hz, ale przy 100 Hz.

Podstawowe dane

  • 39 000 zł

Nasza ocena

  • Wykonanie: TD712zMK2: brawurowa konstrukcja jednodrożna ze skromnym 12-cm przetwornikiem w doskonałej obudowie, eliminującej pasożytnicze rezonanse. Równie solidne i efektowne standy, z bezbłędnym systemem mocującym i wygodnymi stopami. TD725sw: duża, prosta skrzynia z parą 25-cm wooferów w systemie zamkniętym i 500-W wzmacniaczem – solidne podstawy dla solidnego basu i praktyczne wyposażenie – zdalne sterowanie najważniejszymi funkcjami, szeroka gama wejść (XLR, RCa, głośnikowe), również wyjścia.
  • Laboratorium: TD712zMK2: umiarkowana czułość (85 dB) przy łatwej impedancji 6 omów, charakterystyka ze wzmocnionym zakresem 1-8 kHz i ładnie rozciągniętym basem. TD725sw: szlachetna charakterystyka o niskim nachyleniu zbocza z obudowy zamkniętej.. Górna częstotliwość graniczna regulowana w zakresie 100-200 Hz, dolna częstotliwość graniczna (-6 dB) wraz z najniższym filtrowaniem przy 25 Hz.
  • Brzmienie: TD712zMK2: ograniczone w dynamice (nie zagrają bardzo głośno), ale energetyczne, spójne, czytelne, emocjonalne, różnicujące nagrania i oddające akustyczne środowisko. Szeroka scena, wyraźne źródła pozorne, słabsze nasycenie niższych rejestrów. TD725sw: świetna kontrola, uderzenie, dynamiczne niskie zejście, bez „pompowania” – muzycznie doskonałe urządzenie basowe!
FOCAL Kanta No.3

FOCAL
Kanta No.3

Cena: 44 000 zł

KEF R11

KEF
R11

Cena: 22 000 zł

MONITOR AUDIO Gold 300

MONITOR AUDIO
Gold 300

Cena: 24 500 zł

Zobacz także
Audio - czerwiec 2019

Czytaj bieżący numer na swoim tablecie za darmo!

Gramofony za 2400 zł to już nie plastikowa tandeta z supermarketów, która pozwala dzisiaj dotrzeć "analogowi" pod strzechy. Dobry dźwięk zawsze trochę kosztuje, czy to ze źródła cyfrowego, czy analogowego, czy z kolumn, czy ze słuchawek. Trzy znane marki - Denon, ...

Kup ten numer Zaprenumeruj Przejrzyj

BOWERS & WILKINS
606

BOWERS & WILKINS 606

Doczekaliśmy się już n-tej edycji serii 600. Nie ma chyba potrzeby precyzować, której dokładnie - siódmej, ósmej... Chyb...