TECHNICS SB-R1 + SU-R1 + SE-R1

TECHNICS
SB-R1 + SU-R1 + SE-R1

Zespoły głośnikowe

Rola, jaką Technics odegrał w rozwoju całego "hajfajowego" nurtu w naszym kraju, jest tak duża, jak kontrowersyjna, a dotyczące jej wspomnienia są przepełnione po równi sentymentem, pasją, żalem i kpiną (doprawdy niesprawiedliwie przesadną). Nikt, kto pamięta Technicsa, nie przejdzie obok niego obojętnie. Pokolenie dzisiejszych przynajmniej 40-latków albo się na Technicsie wychowało, albo przynajmniej ze zjawiskiem Technicsomanii zetknęło. Również młodsi mogli o tej marce słyszeć, a jeżeli nie słyszeli... to mogą podejść do tematu bez uprzedzeń. Do jednych i drugich adresuje swoją ofertę stary-nowy Technics, wznawiający swoją działalność po kilkunastu latach uśpienia.

Odsłuch

Trudno było wiązać z Technicsem jakiekolwiek konkretne oczekiwania względem charakteru brzmienia. Spotkanie po tak wielu latach, ze sprzętem tak drogim, jak nigdy wcześniej, otwiera zupełnie nowy rozdział, jakiekolwiek wspomnienia i złudzenia z przeszłości nie powinny nikomu mącić świeżego spojrzenia i percepcji. Sama cena oczywiście zawiesza poprzeczkę odpowiednio wysoko, ale dobrze wiemy, że dobre, a nawet bardzo dobre brzmienie może mieć najróżniejsze oblicza.

Jednak Technics wciąż się kojarzy... więc nie byliśmy przygotowani na brzmienie ciepłe, miękkie, przytulne i jowialne - i system R1 wcale tak nie gra, jednak wszelkie obawy o twardość, metaliczność i ostrość zostały zdezaktualizowane w jeszcze większym stopniu. Technics odnajduje się w jeszcze innym obrazie dźwięku, czym po trosze zaskakuje, po trosze imponuje, a po trosze uspokaja. To brzmienie nie przytłacza, w najmniejszym stopniu nie irytuje, jednak oferuje spektakularną skalę i swobodę.

Duży dźwięk z dużych kolumn - niby rzecz oczywista, tylko że wcale nie chodzi wprost o "wielkość", lecz o coś bardziej specyficznego - o "potęgę lekkości" albo o "lekkość potęgi". Dynamiczny rozmach, plastyczność, przejrzystość i momentami... porażający bas, tworzą mieszankę, która nie służy bezwzględnie i tylko neutralności, ale też nie da się jej zarzucić beznamiętności, mechaniczności czy suchości. Zarazem nie wyskakują z tego brzmienia żadne szpilki, przerysowania, chropowatości, a soczystość nie jest podgrzaniem i podkolorowaniem. Jest ekscytująco i przyjemnie.

Technics SB-R1

Technics SB-R1.

Gęste, pełne i jednocześnie otwarte, nie jest oddzielone żadną kotarą, chociaż niektóre wybrzmienia mają inny "posmak", niż znany wcześniej, z innych referencyjnych kolumn i systemów. Technics wnosi więc coś od siebie, ale całościowy obraz jest nie tylko wiarygodny, jest przede wszystkim bardzo przekonujący i utrzymujący zainteresowanie "zjawiskiem" - jak zabrzmi kolejna fraza, kolejne nagranie, kolejna płyta. Nie prowokuje jednak do szybkiej zmiany materiału, nie wywołuje u słuchacza nerwowych ruchów, po prostu bardzo przyjemnie wszystkiego się słucha.

Obszerna, wyjątkowo szeroka scena dźwiękowa, z wyraźnymi pozycjami pozornych źródeł świetnie demonstruje potencjał "zwykłego" stereo, momentami wręcz otaczając nas muzyką, umiejętnie eksponując zarówno stabilne centrum sceny, jak też przybliżając nam jej skraje. To brzmienie jest uporządkowane, solidne i do końca wyrzeźbione. Każdy dźwięk jest konkretny, ustawiony, zdefiniowany, co nie znaczy, że dobitny i atakujący.

W całym pasmie jest miejsce na subtelności, dokładność wcale nie wiąże się z twardością i nie skupia się na pokazywaniu krawędzi. Przewija się raczej pewna miękkość i pastelowość, ostre cięcia nie są specjalnością Technicsa, jeszcze większą rzadkością jest dzwoniąca metaliczność, a mimo to mamy przed sobą dźwięk czysty, dynamiczny i bezpośredni.

Bas jest bardzo ciekawy - daleki od najczęstszych schematów. Nie jest ani monumentalny, ani ciężki, nie rozlewa się, nie młóci twardymi uderzeniami; często jest wręcz delikatny, aby jednak w "odpowiednich momentach" (chociaż czasami trochę zaskakujących...) potężnie zawibrować i poruszyć w posadach całe pomieszczenie. Nie ma w nim dobitnego "umpf", lecz jest coś, co może spodobać się jeszcze bardziej miłośnikom emocji płynących z najniższych rejestrów - właśnie ten element zaskoczenia, gdy pojawia się "bonus" zjawisk niemal sejsmicznych. Dopóki w nagraniu nie ma tej substancji, Technics w bas specjalnie nie inwestuje, nie kreuje potęgi z byle czego, gra równo i grzecznie, nie wysila się i nie popisuje.

Sterownik został przygotowany do posługiwania się opcjami sekcji odtwarzacza.

Sterownik został przygotowany do posługiwania się opcjami sekcji odtwarzacza.

Trzeba chwilę poczekać... a na pewno się doczekamy nagrania i dźwięku, który nami potrząśnie. Można w tym dostrzec oznaki basu "subwooferowego", autonomicznego i odsuniętego od głównego nurtu dźwięków, jednak takie podsumowanie tego zjawiska byłoby niewłaściwe. Postawmy sprawę inaczej - Technicsowi udało się to, co jest nieosiągalne dla wielu, nawet najlepszych kolumn, a co jest pożądane - sięga bardzo niskich częstotliwości, przechodząc przez zakres średniego basu bez podbicia i dudnień - stąd też tak czysty obraz sytuacji w zakresie średniotonowym.

Wystarczy też posłuchać tych najniższych wstrząsów, jakie nam serwuje, aby odczytać nawet tam dynamikę i różnicowanie - to nie jest bulgot, nic się nie gotuje, tylko gra i wibruje. W gruncie rzeczy brzmienie w całym pasmie jest spójne, mimo skomplikowanej konstrukcji i rozciągnięcia układu pełna integracja pojawia się już w niewielkiej odległości od kolumn, w czym oczywiście duży udział ma przetwornik koncentryczny.

Nic nie sygnalizuje jakichkolwiek nieciągłości, chociaż wysokie tony są "podłączone" bardzo elegancko, bez najmniejszej natarczywości na przejściu ze średnicą. To może być nawet najważniejsza informacja dla tych, którzy obawialiby się rozjaśnienia - R1 nie mają ku temu żadnych skłonności.

Brzmienie ma jednak oddech i świeżość, bowiem delikatność góry pasma łączy się z jej wyśmienitą rozdzielczością. Owszem, w pewnych momentach energia mocnych uderzeń w blachy perkusji może wydawać się nieco za niska, ale już ich wybrzmienie jest wyborne, a wszelkie dźwiękowe drobiazgi pokazane wyraźnie i pieczołowicie, z dodatkiem słodyczy i specjalnego cyzelowania; w ten sposób wysokie tony nie są definitywnie neutralne, ograniczają bowiem ostrość zostają przygotowane tak, aby wzbogacać i zdobić, niekoniecznie pokazywać wszystko jeden do jednego.

Technics trzyma się takiego stylu dość konsekwentnie. Oczywiście różne nagrania wnoszą ze sobą odmienne techniki realizacji, własne problemy i specyficzne właściwości, ale klimat R1 jest odczuwalny cały czas. Klimat ten okazuje się jednak korzystny zarówno dla nagrań wysokiej jakości, którym świetnie służy przejrzystość Technicsa, a wcale nie byłyby potrzebne rozjaśnienia, jak też słabszym, zwłaszcza takim, które gdzie indziej "szorują" niedoskonałą górą pasma. Technics wprost jej nie tłumi, ale łagodzi i swoim sposobem czyni po prostu milszą dla ucha. Wszystkiego słuchało się co najmniej przyjemnie, a niektórych nagrań z podziwem.

Technics do każdego materiału podchodził jakby z wiedzą, co jest w nim najważniejsze i najcenniejsze, co wypada wyeksponować, a co odsunąć na drugi plan. To oczywiście tylko opis wrażenia, a nie realnych zdolności jakiegokolwiek sprzętu, lecz ważny jest przecież efekt końcowy.

Jeżeli ktoś nabrał przekonania (pewnie dawno temu i najczęściej na podstawie własnych doświadczeń), że Technics to dźwięk zimny, twardy, szklisty, jaskrawy, "cyfrowy", a dzisiaj - z sobie tylko znanych powodów - chce się z takim dźwiękiem spotkać, to randez vous z R1 będzie nieporozumieniem. Jeżeli ktoś szuka high-endowego systemu, a do japońskiej marki czuje sentyment (a nie resentyment), to może łatwo połączyć przyjemne z... przyjemnym. Kto uważa słuchanie muzyki z wysoką jakością nie tylko za przyjemne, ale i za pożyteczne, może też uwzględnić pożytki.

Jak to podłączyć?

Testowaliśmy system jako całość i nie prowadziliśmy badań nad brzmieniem jego poszczególnych komponentów. Ale już wcześniej, prowadząc pomiary, stwierdziliśmy, że SU-R1 i SE-R1 współpracują jedynie przy połączeniu cyfrowym (Technics Digital Link); wtedy jednak podanie do SU-R1 sygnału analogowego powoduje wyraźne pogorszenie parametrów (mierzonych na wyjściu SE-R1). Najlepszym rozwiązaniem jest wówczas podawanie do SU-R1 również sygnału cyfrowego. W taki sposób przeprowadziliśmy część prób odsłuchowych.

Natomiast na drugim etapie podłączyliśmy się z sygnałem analogowym (z regulowanego wyjścia odtwarzacza "innej firmy") bezpośrednio do analogowych wejść końcówki mocy. Ta nietypowa sytuacja nie jest specjalnie kłopotliwa i wcale nie wymaga "przepinania" kabli, ponieważ końcówka ma na froncie selektor wejść analogowych i cyfrowych, więc użytkownik może na stałe podpiąć źródło analogowe do końcówki (ale tylko jedno, kłopot pojawi się, gdy będzie ich więcej), a do podpiętego firmowym łączem SU-R1 podłączać tylko źródła cyfrowe (i może ich być wiele). Trzeba tylko zapomnieć o wyjściach analogowych z SU-R1, bo nie za bardzo wiadomo, do czego służą.

Andrzej Kisiel, Radosław Łabanowski

Parametry

TECHNICS SB-R1 + SU-R1 + SE-R1

  • Moc [W] 150-300
  • Wymiary [cm]* 126 x 41 x 52
  • Rodzaj głośników W
  • Efektywność [dB] 150
  • Impedancja (Ω)** 4
  • * Wymiary: wys./szer./gł.
  • ** W przypadku urządzeń testowanych w AUDIO wartość mierzona

Laboratorium

Przy pomiarze samej końcówki mocy (SE-R1), wśród dostępnych wejść wykorzystałem analogowe XLR (lepsze parametry - zniekształcenia/ szumy - względem RCA).

Moc wyjściowa wynosi 185 W przy 8 omach i dokładnie dwukrotnie więcej, 370 W przy 4 omach, a wzmacniacz zachowuje się wzorowo po podłączeniu drugiego kanału, utrzymując pełną moc wyjściową. Czułość końcówki to 1,1 V i jest to wartość dla tego typu urządzenia typowa.

Odstęp od szumu wynosi tylko 79 dB, ale wypada wziąć pod uwagę, że to konstrukcja impulsowa. Dzięki wysokiej mocy, dynamice udaje się przekroczyć granicę 100 dB. Na rys.1. widać dla obciążenia 8 omów minimalne wyeksponowanie (ok. 0,2 dB), spadek -3 dB pojawia się dopiero przy 90 kHz. Przy 4 omach charakterystyka opada znacznie szybciej, -3 dB wyznaczamy przy ok. 40 Hz.

Układem korekcji LAPC (korekcja dokonywana niezależnie dla każdego obciążenia) spowodował korektę przede wszystkim charakterystyki przenoszenia, pozostałe parametry zmieniły się albo w stopniu śladowym, albo w ogóle. Na rys.1b mamy więc charakterystyki przenoszenia z włączonym systemem LAPC, dla obydwu obciążeń nie widać żadnych wzbudzeń, spadek -3 dB dla 8 omów pojawia się przy 51 kHz, a dla 4 omów – przy 36 kHz.

W spektrum zniekształceń (rys. 2) dominują druga i trzecia harmoniczna (odpowiednio -77 dB i -79 dB). Na rys. 3. zniekształcenia THD+N jedynie w początkowej fazie utrzymują się poniżej granicy 0,1 %.

Przedwzmacniacz jest zwykle ogniwem pogarszającym wiele końcowych parametrów systemu, wprowadza bowiem dodatkowe stopnie wzmocnienia. Sama końcówka nie jest jednak w stanie (na ogół) pracować bezpośrednio ze źródłem sygnału. Sytuacja w przypadku systemu Technicsa jest jednak szczególna, bowiem przygotowano specjalny interfejs łączący obydwa urządzenia.

Nasze pomiary obejmują wejście analogowe, co być może dodatkowo komplikuje całą sprawę, ponieważ sygnał musi zostać (jeszcze w przedwzmacniaczu) skonwertowany na postać cyfrową, by mógł być przesłany do końcówki mocy.

Moc wyjściowa determinowana jest przez końcówkę, zatem tutaj nie ma żadnych zmian. Poziom szumów jest wyraźnie wyższy, wskaźnik S/N wynosi 67 dB, a dynamika sięga tylko 89 dB. Nie licząc bardzo delikatnego pofalowania (być może jest to spowodowane obróbką w procesorach DSP i konwersją ADC), pasmo przenoszenia jest niemal identyczne jak w przypadku pomiaru samej końcówki mocy.

W spektrum zniekształceń (rys. 2b) pojawia się bardzo dużo szumu (szczególnie powyżej 12 kHz), który uniemożliwia identyfikację harmonicznych.

Wyższe zniekształcenia THD+N wpływają na spore zmiany (rys. 3b), granica zniekształceń o wartości 0,1 % jest daleko poza zasięgiem systemu.

Laboratorium

Bardzo rzadko testujemy japońskie zespoły głośnikowe, więc ciekawe było już nawet odczytywanie danych przedstawianych przez producenta - jakie u Technicsa panują zwyczaje w tym zakresie?

Czułość, którą większość europejskich producentów zawyża, i to czasami absurdalnie, podawana jest rzetelnie, katalogowa wartość 88 dB jest bardzo bliska zmierzonej przez nas, a wynoszącej 87 dB; jeden decybel różnicy można złożyć na karb różnych warunków pomiarowych, a nie „naciągania". Nie jest to wartość ponadprzeciętnie wysoka, ale też nie powinna nikogo zrażać - to przyzwoity rezultat.

Dyskusyjny jest tylko tytuł rubryki, przy której umieszczono wpis "88 dB/2,83 V (m)" - a mianowicie Sound Pressure Level. Formalnie wszystko jest w porządku, skoro podano napięcie i odległość, przecież czułość to ciśnienie z odległości jednego metra i przy napięciu 2,83 V, ale w zwyczaju jest nazywać ten parametr Sensitivity, bowiem Sound Pressure Level kojarzy się bardziej z (maksymalnym) poziomem ciśnienia akustycznego, a taki parametr też bywa czasami podawany.

Impedancja - bez żadnych zagrywek, wprost podane 4 omy, zgodnie ze zmierzoną rzeczywistością. Minimum przy ok. 60 Hz ma wartość 3,5 oma, zmienność w całym pasmie, włącznie z bas-refl eksowymi wierzchołkami w zakresie niskich częstotliwości, jest niewielka - w sumie to standardowe, a nawet dość łatwe obciążenie, które wraz z czułością 88 dB nie powinno sprawić kłopotu żadnemu "normalnemu" wzmacniaczowi (gdyby ktoś szukał innego, niż SE-R1).

Zaskakująco ostrożnie zadeklarowana jest moc znamionowa - tylko 150 W. Aż trudno uwierzyć, że cztery niskotonowe nie mogą w sumie przyjąć więcej, i chociaż obok podana jest moc maksymalna 300 W, to pierwsza wartość wciąż dziwi… Pasmo przenoszenia, jakie by faktycznie nie było (a zaraz się mu przyjrzymy) jest określone przez producenta też dość egzotycznie - dla spadków -16 dB (20 Hz - 100 kHz) i -10 dB (28 Hz - 90 kHz).

W europejskim zwyczaju jest określać pasmo w granicach +/-3 dB i ewentualnie dodatkowo częstotliwości przy spadku -6 dB. Przejdźmy do naszych pomiarów charakterystyki przenoszenia. Okazuje się, że rozciągnięcie w zakresie niskich częstotliwości zostało przez producenta… niedoszacowane (przy spadku -16 dB, względem poziomu średniego, który ustalamy jako 87 dB, mamy 17 Hz, a przy spadku -10 dB - 18 Hz). Przy uwzględnianym przez nas spadku -6 dB mamy częstotliwość 24 Hz - wyśmienicie.

Co dzieje się na drugim skraju pasma, nie możemy z całą pewnością stwierdzić, bo nasz pomiar kończy się przy 20 kHz, ale już tutaj charakterystyka wyraźnie opada i można podejrzewać, że obiecywane okolice 100 Hz nie są osiągane nawet przy spadku -16 dB, co jednak nie jest powodem do zmartwienia. Najważniejsze, że opanowane zostało pasmo akustyczne, praktycznie od samego „dołu".

Charakterystyka lekko opada w kierunku wysokich częstotliwości, ale nawet z całym niskotonowym grzbietem i wysokotonową "szpilką" można ją uchwycić w ścieżce +/-3 dB, a - co najważniejsze - bardzo szeroki zakres 150 Hz - 10 kHz trzyma się w granicach +/-2 dB.

Wszystkie charakterystyki mierzone pod ponadto różnymi kątami, trzymają się blisko siebie, oczywiście najbardziej odsuwa się charakterystyka z osi 30O. Bardzo niewielkie zmiany, jakie obserwujemy w płaszczyźnie pionowej, zawdzięczamy pracy układu koncentrycznego. Maskownica wprowadza tylko lekkie nierównomierności, które pewnie nie szkodzą brzmieniu tak bardzo, aby kategorycznie nakazywać jej ściągnięcie.

Podstawowe dane

  • 171 000 zł

Nasza ocena

  • Wykonanie:

    SB-R1

    Duże, dostojne i eleganckie kolumny czterodrożne z oryginalną i akustycznie racjonalną aranżacją układu trójdrożnego, z zaawansowanym przetwornikiem koncentrycznym w roli głównej i wsparciem czterech 18-cm niskotonowych. W każdym aspekcie technika i wykonanie adekwatne do ceny.

    SU-R1

    Chociaż z zewnątrz nie wygląda luksusowo, to jest pełen ambitnych rozwiązań. Zasilanie akumulatorowe, procesory cyfrowe Re-Master, najlepsze przetworniki.

    SE-R1

    Potężna konstrukcja, chociaż oparta na modułach impulsowych. Bardzo efektowne i stylowe wskaźniki wychyłowe – nagłośni i rozświetli duże pomieszczenie… Ekstremalne zaciski głośnikowe.

  • Funkcjonalność:

    SU-R1

    Wejścia cyfrowe i analogowe, dwa gniazda USB – do komputera oraz sprzętu przenośnego, w planach funkcjonalność odtwarzacza sieciowego i praca z plikami Flac 24/192. Już teraz współpracuje z komputerem (USB-B) i przyjmuje dane PCM 32/384 i DSD128. Polecane połączenie z końcówką SE-R1 firmowym łączem cyfrowym, ale tylko stały sygnał na wyjściach analogowych jest czymś dziwnym.

    SE-R1

    Przyjmuje sygnał z SU-R1 specjalnym łączem cyfrowym, ale ma też wejścia RCA i XLR gotowe do przyjęcia sygnału analogowego i dedykowany im regulator czułości. Firmowy układ LAPC (włączany opcjonalnie) może pomóc w dopasowaniu do konkretnych kolumn.

  • Laboratorium:

    SB-R1

    Dobre zrównoważenie z charakterystyką lekko opadającą w kierunku wysokich częstotliwości, doskonałym rozpraszaniem i bardzo niską dolną częstotliwością graniczną. Czułość 87 dB przy impedancji 4 ohm – bez szczególnych wymagań względem wzmacniacza.

    SE-R1

    Wysoka moc (2 x 185 W/8 ohm, 2 x 370 W/4 ohm), umiarkowane zniekształcenia, problemy typowe dla konstrukcji impulsowych (odstęp S/N, pasmo) występują w ograniczonym stopniu.

  • Brzmienie: Nasycone i przejrzyste, swobodne, obszerne, lekko zmiękczone i zaokrąglone, bliskie, ale wolne od natarczywości. Spektakularne zejścia basu, który nie męczy i nie zaciemnia, góra delikatna i nieskora do metaliczności, ale potrafi pokazać wyraźny, błyszczący detal. Efektowne, wyrafinowane i łatwe w odbiorze.
REVEL F228Be

REVEL
F228Be

Cena: 40 000 zł

FOCAL Kanta No.3

FOCAL
Kanta No.3

Cena: 44 000 zł

KEF R11

KEF
R11

Cena: 22 000 zł

Zobacz także
Audio - czerwiec 2019

Czytaj bieżący numer na swoim tablecie za darmo!

Gramofony za 2400 zł to już nie plastikowa tandeta z supermarketów, która pozwala dzisiaj dotrzeć "analogowi" pod strzechy. Dobry dźwięk zawsze trochę kosztuje, czy to ze źródła cyfrowego, czy analogowego, czy z kolumn, czy ze słuchawek. Trzy znane marki - Denon, ...

Kup ten numer Zaprenumeruj Przejrzyj

BOWERS & WILKINS
606

BOWERS & WILKINS 606

Doczekaliśmy się już n-tej edycji serii 600. Nie ma chyba potrzeby precyzować, której dokładnie - siódmej, ósmej... Chyb...