maj 2017

Kup wydanie:
Papierowe
Audio - maj 2017
Audio - maj 2017
Audio - maj 2017

Spis treści

  • 6 AKTUALNOŚCI
  • 76 RYNEK I GIEŁDA

HI-FI

  • 25 WZMACNIACZE ZINTEGROWANE 4000-4200 ZŁ
  • 26 Audio Analogue CRESCENDO
  • 30 NAD C368
  • 34 Rotel A12
  • 38 Vincent SV-500
  • 42 Yamaha A-S801
  • 47 SŁUCHAWKI 4000-4800 ZŁ
  • 48 Beyerdynamic T-1 gen2
  • 52 Bowers & Wilkins P9 SIGNATURE
  • 56 Focal ELEAR
  • 60 Grado STATEMENT SERIES GS1000e
  • 64 HiFiMAN HE-560

HI-END

    • 17 PLIKOZOF
    • Plato CLASS A
    • 95 SŁUSZNA QNCEPCJA
    • Q-Acoustic CONCEPT 500

KINO DOMOWE

      • 71 SIŁA BEZ ATMOSA
      • Nu Force AVP18 + MCA20

MUZYKA

      • 81 Wywiad - Voo Voo
      • 82 Jazz i okolice
      • 88 Rock i okolice
      • 92 Klasyka

POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI

Sprzęt audio, z którym obecnie mamy do czynienia, obejmuje nie tylko odtwarzacze strumieniowe, wzmacniacze sieciowe i skomplikowane amplitunery, ale też urządzenia przez lata utrwalone w swoim sposobie działania, takie jak kolumny czy słuchawki, a także gatunki uratowane przed wymarciem - gramofony czy wzmacniacze lampowe. Gdyby więc spytać, czym współczesny sprzęt przypomina ten sprzed kilkudziesięciu lat, pierwsza odpowiedź odesłałaby nas pewnie do wspomnianych kategorii. Proponuję spojrzeć na to ze zupełnie innej perspektywy, a wnioski będą zaskakujące.

Jakość urządzeń audio nigdy nie sprowadzała się do samego brzmienia, ale w niedalekich czasach, gdy obsługa sprzętu była dziecinnie prosta, a wszelkie standardy i formaty jednoznacznie ustalone, audiofi le mogli lekceważyć wyposażenie i skupiać swoją uwagę na dźwięku. Współczesny sprzęt staje się coraz bardziej skomplikowany i zróżnicowany w funkcjach, więc trudno udawać, że jego walory (lub ich brak) w tej sferze ma niewielkie znaczenie.

Nie będzie pięknego dźwięku, gdy nie wybierzemy odpowiedniej opcji, nie będzie w ogóle żadnego, gdy urządzenia nie uda się nam włączyć. Im dalej w las, tym więcej drzew; im więcej producenci obiecują, tym więcej nam dają - chociaż niekoniecznie to, co jest nam potrzebne. Trzeba wiedzieć, co kupujemy, i jak najwięcej sprawdzić, nawet gdy nie jesteśmy fanami nowych technologii, ba, zwłaszcza wtedy - aby nie wpaść w tarapaty. Systemy ułatwiające obsługę okazują się często tylko "utrudniającymi inaczej".

Jednak owe "czasy", gdy nie mieliśmy niemal żadnych dylematów, wcale nie są zamierzchłą przeszłością i prapoczątkowym "rajem utraconym". Około dwadzieścia lat temu sytuacja ustabilizowała się w sposób wyjątkowy na przestrzeni całej historii audio i właśnie wtedy pojawił się audiofi lski minimalizm, ponieważ były ku temu doskonałe warunki. Pełnowartościowy, a nawet high-endowy system audio mógł się składać z pary kolumn, odtwarzacza CD i prostego (funkcjonalnie) wzmacniacza.

Niektórzy nawet łączyli odtwarzacze, wyposażone w regulowany poziom wyjściowy, z końcówkami mocy. Płyta CD była tak ważna, że odtwarzacz CD można było uznać za jedyne niezbędne źródło w systemie, a jego obsługa sprowadzała się... wiadomo - była jednoznaczna (żadnych pytań) i szybka (dwa-trzy ruchy), prosta jak drut, i to jak krótki drut. Nomen omen, stąd też koncepcja wzmacniacza jako "drutu ze wzmocnieniem" - im prostszego, tym lepszego - gdyż poza wzmacnianiem niczego więcej nie potrzebowaliśmy, nawet selektora wejść liniowych.

Można do tamtych czasów wzdychać, można w nich widzieć stagnację, ale nie o to mi teraz chodzi, aby je oceniać i komentować, lecz aby stwierdzić fakt, że był to tylko pewien okres, od którego wcale wszystko się nie zaczęło.

Andrzej Kisiel

Testy w tym numerze

Recenzje w tym numerze

Audio - luty 2019

Czytaj bieżący numer na swoim tablecie za darmo!

Zgodnie z zapowiedzią - druga część cyklu testów zespołów głośnikowych, a w niej pięć kolumn wolnostojących w zakresie 3600-3900 zł (za parę), konstrukcje jeszcze względnie niedrogie, a brzmienia - czasami już niezwykłe. Dla miłośników analogu test najlepszego ...

Kup ten numer Zaprenumeruj Przejrzyj